mitta
16.03.12, 20:10
I fizycznie i w duszy. Pootwierałam drzwi i okna, odkurzacz, pralka i ja na wysokich obrotach. Pożegnałam kolejny kocyk z Ikei, bo wyglądał jak zdechły kocur. Kocich wąsów nazbierałam na pędzel, a kłaków na następnego kota. Mąż szalał w ogrodzie z sekatorem - nożycoręki? Koty cały dzień w wolierze, wygrzewały się leniwie na słońcu. Zrobiłam przegląd moich roślinek i stwierdziłam, że mróz nie dał im rady. I wreszcie przestały mi się włączać kaloryfery. Teraz wszyscy zmęczeni, ale tak na fajnie.
Czy was już też wzięło?