kontik_71
26.03.12, 14:18
W sobote postanowilismy rozganizowac grilla. Goscie przyszli, psiury lezaly sobie leniwie na slonku. Istna sielanka. Skonczyla sie ona w chwili gdy polowica pokazala sie surowym miesem. Wasyl rzucil sie na Lene i zaczelo byc nieciekawie.. I wtedy ja, kociarz, nieznajacy sie na psach, skoczylem do Wasyla, jednym ruchem polozylem go na ziemi (70 kg zywej wagi) i tak przytrzymalem.. Wasyl zdebial, gdy go puscilem poszedl za dom, po paru minutach zblizyl sie kawalek ale nie podszedl do nas. Obrazony spogladal smutnym wzrokiem. Dopiero po jakis 3 h odwazyl sie przyjsc. I co sie okazalo.. pies slucha mnie i natychmiast wykonuje wszystko co mu powiem, nie ma juz zastanawiania sie, ociaganie.. Chyba uznal mnie za przewodnika