barba50
01.04.12, 13:11
Jakiś czas temu
trafiłam w realu tanią pościel. Znaczy nie chodziło o to, że tania, raczej o to, że mi się spodobała, bo zmian pościeli trochę mam i zakup nie był bezwzględnie konieczny, no, ale... Takie maziaki w przeróżnych kolorach. Wybrałam sobie dwa - niebieski i mocno różowy. Różowego się nie czepiam, jest ok, ale niebieska...
Już moment powlekania kołdry zastanowił mnie, bo ręce miałam niebieskie

, potem podkoszulka męża zrobiła się jakaś sino szarawa, a żółte prześcieradło dostało niebieskich plam.
Dzisiaj zdjęłam do prania. Oczywiście zmianę niebieską piorę osobno (w misce, najwyżej wypłuczę i odwiruję w pralce), ale czy jest sposób żeby ugruntować barwnik co by na przyszłość nie farbował? Ocet? (tyle, że mąż chronicznie nie znosi zapachu octu

) Coś innego? Czy trzeba się pogodzić z faktem? A może po praniu samo z siebie przestanie farbować?
Gałeczka w pieleszach (farbujących

)