Surowi rodzice

02.04.12, 08:51
Pi.Asia "popchnela" mnie wczoraj do obejrzenia tego programu.. Powiem szczerze, ze mam mieszane uczucia. Rozumiem, ze kazdy program jest rezyserowany, ale jednak ciezko mi uwierzyc w cudowna metamorfoze dzieciakow.
Zdecydowanie nie nadawalbym sie do takiego programu, udusilbym tego lebka z tona stali na paszczy..
    • elzbieta.24 Re: Surowi rodzice 02.04.12, 09:25
      Jestem mocno tolerancyjna i uważam że wygląd każdego to jego sprawa , ale masz rację co do wczorajszego programu.Na widok tego młodzińca nawet ja otworzyłam szeroko oczy.Totalny dziwoląg , co do przemiany w cuda raczej nie wierzę.
      • kontik_71 Re: Surowi rodzice 02.04.12, 09:36
        Nie do konca sie moge z Toba zgodzic. Ubior jest u dzieciakow "kodem przynaleznosci" i to nalezy tez kontrolowac i miec na to wplyw.
        Gdy poznalem polowice to jej starszy chlopak mial niestety sporo ubran z kapturem. Byly z nim tez klopoty. Po kontuzji zostal odrzucony przez klase-druzyne pilki recznej, szukal sobie miejsca na swiecie itd... Jako pierwsze pozbylismy sie wszelkich bluz z kapturami. Potem przyszly obowiazki, hasel do komputera nie ma do dzisiaj, komputer jest tylko w okreslonych godzinach a i to tylko gdy wypelni swoje domowe obowiazki.
        Ogolnie chlopak dzisiaj jest zupelnie innym dzieckiem niz 2 lata temu.
        Podstawa to absolutnie zelazna konsekwencja we wszelkich dzialaniach, na przyklad sprzatanie po robieniu jedzenia. Moga sobie robic co i kiedy chca, ale kuchnia ma byc wysprzatana. Na poczatku zdarzalo mi sie wyciagac ich z lozka bo nie sprzatneli. Od roku nie mialem potrzeby stosowania takich metod big_grin

        • elzbieta.24 Re: Surowi rodzice 02.04.12, 09:45
          Zazdroszczę Ci konsekwencjii w działaniu ja nigdy nie potrafiłam być twarda.Syna wychowywałam praktycznie sama bo mój ex nie miał chęci .Co do ubioru nigdy na to nie patrzyłam w ten sposób ,może przez to że mając swoje lata sama lubię bluzy z kapturem.
          • kontik_71 Re: Surowi rodzice 02.04.12, 10:00
            Chyba kazda samotnie wychowujaca matka ma podobny problem. Probuje wynagrodzic dziecku brak ojca i to wynagradzanie przejawia sie wlasnie jako poblazliwosc i brak konsekwencji. Polowica milala to samo i nad nia tez musialem popracowac. Mlodzszy chlopak (12 lat) odkryl, ze jego lzy zmiekczaja polowice. Przy kazdej okazji stosowal ta metode.. skonczylo sie gdy mu jasno i wyraznie przekazalem, ze jak dlugo nie urwie mu nogi, tak dlugo jego lzy moga mnie jedynie zirytowac i nic wiecej. Polowica potrzebowala paru miesiecy aby przestac okazywac, ze jej serducho krwawi.. Do dzisiaj krwawi ale nie pokazuje juz tego. Pare miesiecy temu mlodszy mial odkurzyc i umyc podloge w kuchni. Zrobil to wyjatkowo szybko i niechlujnie.. efekt byl taki, ze przez ponad pol dnia sprzatal caly dom a ja kontrolowalem kazdy schodek, kazdy kat... ale musze przyznac, ze byl dzielny, nie poplakal sie - wiedzial, ze mu to nie pomoze smile
            • elzbieta.24 Re: Surowi rodzice 02.04.12, 11:36
              Małe sprostowanie - raczej nie jestem samotną matką ,rozwiodłam się z moim ex jak syn miał 17 lat a teraz ma prawie 30 . Syn miał ojca ale niestety zawsze zmęczonego,ogladajacego mecz itd . Mnie brakowało i brakuje nadal cierpliwości do czekania aż ktoś coś zrobi.Zwracam się z prośbą tylko raz a potem robię sama .Wiem że to brak konsekwencji ale tak juz mam.
              • kontik_71 Re: Surowi rodzice 02.04.12, 12:04
                No tak.. nie ma to jak pokazac, ze mamusia zrobi, wystarczy "zapomniec" smile
                Ja mowie chlopakom gdy cos robia aby po skonczeniu zerkneli na to "moim2 okiem. Jesli uznaja,ze nic nie znajde to moga mnie poinformowac o zakonczeniu zadania :9 Ta informacja tez jest bardzo wazna i wymagam meldowania mi konca. Jesli ktorys konczy i znika bez slowa to jestem wyjatkowo dokladny w sprawdzaniu jakosci big_grin
                • pi.asia Re: Surowi rodzice 02.04.12, 17:49
                  Kontik, powinieneś założyć szkołę dla rodziców. Mniej by chodziło po świecie nieodpowiedzialnych, agresywnych i bezmyślnych dziwolągów. Na widok tego indywiduum we wczorajszym programie wydałam z siebie identyczny komentarz jak Ola ("o ja p....") wink Najbardziej śmieszyło mnie nastawienie samego Bartka - że to inni mają problem z jego wyglądem, nie on.
                  Zdaję sobie sprawę z tego, że te programy są w dużym stopniu ustawiane, i tez nie wierzę w aż tak cudowne przemiany, ale sedno jest takie jak piszesz - te dzieciaki z reguły pochodzą z niepełnych rodzin, gdzie mama miota się pomiędzy zezwalaniem na wszystko a desperackimi próbami bycia autorytetem.
                  A tu najprostszy przykład - kiedy Wasyl stał się ślepo posłuszny i wpatrzony w Ciebie jak w tęczę? Wtedy gdy pokazałeś mu, że Ty tu rządzisz.

                  Tak na marginesie - Bartek po zmyciu makijażu, wyciągnięciu tych durnych kolczyków i związaniu włosów okazał się chłopakiem o miłej, przystojnej gębie. Surowa mama mogła też iść tym tropem i rzucić mu jakiś komplement. usłyszeć od kobiety, że jest się przystojnym facetem, to duża sprawa smile
                  • kontik_71 Re: Surowi rodzice 02.04.12, 18:09
                    Przypuszczam, ze moi "uczniowie" nie byliby w stanie zniesc mojego sztandarowego stwierdzenia "dziecia sa jak zwierzaki, zawsze szukaja granicy do ktorej moga sie posunac. Jesli jej nie znajduja to ida dalej". Metody wychowawcze mam podobne zarowno gdy chodzi o dzieciaki, jak i psiury big_grin

                    W zeszlym roku mialem przyklad jak moje metody sa przyjmowane przez obcych. Odwiedzila nas znajoma polowicy. Znajoma przytargala ze soba wnuczka w wieku lat 12. Wnuczek juz piewszego wieczoru przezyl szok. Nasz mlodszy idzie spac o 21. Nie widzialem powodu aby mlodociany gosc nie mial isc spac smile Nastepnego dnia, chlopaki mialy do wykopania dol i gosc zostal sciagniety z play station, wyposazylem go w szpadel i pokazalem co ma zrobic aby moc potem pograc smile Tak minal tydzien. Znajoma powiedziala polowicy, ze jeszcze nigdy nie widziala wnuka z lopata w garsci i, pomimo krwawiacego serca, podobal jej sie ten widok big_grin

                    • saga55-5 Re: Surowi rodzice 02.04.12, 18:20
                      Ja tak rygorystycznie, jak kontik, nie wychowywałam syna (jako samotna matka ) i też jakoś mi się udało do nieźle wychować.
                      Udało mi się to na zasadzie przyjaźni i rozmów. Był moment że chodził w portkach do kolan, bluzach z kapturami co cholernie mi się nie podobało ( bluzy ok, ale te portki......... ) i mu to mówiłam. Po niecałym roku, szał portkowy minął.
                      Owszem ma kilka niedociągnięć, ale to są drobne sprawy.
                      Postawiłam jasno zasady i przypominałam, że póki jest na moim utrzymaniu, musi je stosować.
                      • pi.asia Re: Surowi rodzice 02.04.12, 19:01
                        No właśnie, podstawa to ustalenie zasad i konsekwencja w ich egzekwowaniu. Żeby było ciekawiej, dzieci, które mają jasno wyznaczone granice, są o wiele radośniejsze niż te, którym wolno absolutnie wszystko.
                        Nie odmówię sobie przyjemności opisania pewnej sceny, której byłam świadkiem. Kontik, weź relanium wink
                        Osoby: tatuś, mama, dwie pociechy w wieku 6 lat (A) i 5 lat (B) oraz ja.
                        Czas akcji - śniadanie.
                        Zaczyna się rykiem córki, która wczoraj siedziała pod oknem, a dziś chce usiąść na miejscu syna więc go spycha.
                        Mama każe synowi ustąpić miejsca córce (bo ona jest młodsza). Syn zaczyna ryczeć bo to jego miejsce, ale ustąpić musi, bo córka ważniejsza.
                        Mama serwuje dzieciom śniadanie - chlebek z masłem i kiełbaską. Córka zaczyna ryczeć, bo chciała, żeby to tata zrobił jej kanapki.
                        Tata idzie do kuchni i robi córce kanapki. Córka w ryk, bo nie chciała kiełbaski na chlebku tylko obok.
                        Tata zdejmuje kiełbaskę z chlebka na talerzyk. Córka w ryk, bo chciała z keczupem.
                        Tata polewa chlebek keczupem. Córka w ryk bo nie chciała keczupu na chlebek tylko na kiełbaskę.
                        Tata zdrapuje keczup z chlebka...
                        Że mnie wtedy szlag nie trafił, to szczególna łaska boska.
                        • babcia47 Re: Surowi rodzice 02.04.12, 19:37
                          ooooo..to jakbym widzała mojego starszego młodego, gdy miał ponad 1,5 roku..do takiego stanu doprowadzili mi syna dziadkowie, w sumie młody miał niedowagę, jakies niedobory ze wskazaniem na anemię..bo nie dało sie go w zaden sensowny sposób nakarmić. Młody wybrzydzał na parówke, to babcia leciała zrobić kanapke z pomidorkiem, która ugryzł i stwierdził, ze nie chce, za 15 min. marudził, ze głodny, to babcia leciała robic jajeczniczke, która rozbabrał i zostawił, to babcia biegała za nim z budyńkiem..itd. itp. Wtedy nauczyłam się konsekwencji!! Babcie dostały szlaban na dwa tygodnie a młody przykazanie, ze sa pory posiłków w czasie których ma wybór: moze jeść lub nie..ale to co dostanie..a nastepny posiłek o ustalonej porze..i dostanie to czego nie zjadł na poprzedni (jezeli było to mozliwe) w międzyczasie do dyspozycji tylko przegotowana czysta woda..po dwóch tygodniach młody jadł wszystko i w takich ilosciach, ze zastanawiałam sie nad zainstalowaniem na lodówce zamka szyfrowego, bo łancuch z kłódka wyglądałby głupio, na szczęście miał świetną przemiane materii. Ja oczywiscie zostałam wyrodną matka na czas "kuracji" a babcie mało nie zeszły na zawał..ale przezyły i młody też. Gdy miał niespełna 4 lata stwierdził, ze nie bedzie spał w dzień bo on jest duzy starszy brat i nie musi tak jak młodszy, dwuletni braciszek. Nie oponowałam, ale powiedziałam, ze jeżeli jest taki duzy, to musi miec tez obowiazki tak jak "duzi". Zmieniłam wiadro na smieci na malutkie, nie wrzucalismy tam żadnych ciężkich smieci..i młody z dumą codziennie je wynosił..a po jakims czasie i tak ucinał sobie drzemki w dzien, bo nudziło mu sie, gdy brat spał. W tym samym czasie nauczył sie praktycznie sam czytać, ja tylko odpowiadałam na zadawane pytania. A co do teorii, o której pisał Kontik, o szukaniu granicy przez dzieci..o tym pisał juz Korczak..zreszta jego ksiązki są wręcz kopalnią wiedzy dla rodziców. Pomijajac jego bohaterska smierc był naprawdę wielkim i mądrym wychowawcą. Nauczyłam sie od niego przede wszystkim nigdy nie mówić dziecku, ze jest niedobre, niegrzeczne (często uzywane przez rodziców i wychowawców)..powinno sie mówić..twoje zachowanie jest niegrzeczne lub nieodpowiednie!!
                          • babcia47 Re: Surowi rodzice 02.04.12, 19:55
                            ps. ustalałam zawsze nieprzekraczalne zasady i obowiazki z których musieli się wywiazać, ale..nigdy nie wnikałam w wygląd, sposób ubierania, wystrój własnego pokoju..z zastrzezeniem, ze miało nie byc brudu i bałaganu..ale plakaty, nalepki, rysunki na scianie, zmywalnej częsci mebli były dopuszczalne..to ich enklawa ich styl..sama kupowałam ciuchy, które im sie podobały i pomagałam utrzymać w dobrej kondycji włosy do połowy pleców..w ten sposób tez uczyłam, ze nie wygląd swiadczy o człowieku a to, co soba reprezentuje..a koledzy przychodzili do nas i na naszym strychu (prawie 100m kw.) była świetlica młodziezowa..dzieki temu wiedziałam z kim sie zadaja, choć zapasy w lodówce czasem mooocno na tym cierpiały (ale kanapki robili sobie sami, nawet pizzę piekli kolektywnie)..a niektórzy zanim polecieli na strych lubili sobie posiedziec ze mną i poplotkować
                        • saga55-5 Re: Surowi rodzice 02.04.12, 19:58
                          Dobrze że tam jeszcze z dwóch babć nie było wink
                          • saga55-5 Re: Surowi rodzice 02.04.12, 20:01
                            Moja odp.była do postu pi.asi
                            • pi.asia Re: Surowi rodzice 02.04.12, 20:09
                              Do Babci47 - wizja lodówki z łańcuchem i kłódką mnie przerosła big_grin A co do młodzieży, która przed pójściem na strych gadała z Tobą - to świadczy o Tobie jak najlepiej, skoro widzieli w Tobie partnera do rozmowy, a nie tylko złośliwą przeszkodę w drodze na strych wink

                              Do Sagi55 - jedna z babć była zakochana we wnuczętach do szaleństwa, druga dostawała szału na sam ich widok wink podobnie było z ciotkami wink

                              • babcia47 Re: Surowi rodzice 02.04.12, 20:53
                                od jednego młodziana w kapturze nauczyłam się piec miesiwa w rekawie i dostałam kilka fajnych przepisów..okazało się, ze razem z ojcem uwielbiają kucharzyć..jak to nie wiadomo co w takim "dzisiejszym młodziezu" moze drzemać..ale prawie kazde pokolenie było przez poprzedników okreslane jako "stracone"..łącznie z Kolumbami
                        • kontik_71 Re: Surowi rodzice 03.04.12, 10:08
                          No tak, bez duzej dawki relanium by sie nie obylo, podziwiam Twoj spokoj smile. Gdyby to bylo u mnie w domu to nie mialbym problemu ze spacyfikowaniem gosci i to zarowno doroslych, jak i nieletnich. A gdyby sie po tym obrazili to juz ich problem nie moj smile

                          Kompletnie nie rozumiem rodzicow, ktorzy wychowuja dzieci "bezstresowo", przeciez to jest wychowywanie kalek bo zycie jest stresujace i im wczesniej dziecko zacznie sie uczyc z tym zyc, tym latwiej zniesie problemy w przyszlosci. Takie bezstresowe dziecko kiedy wpadnie na mur i nie bedzie wiedzialo jak sobie z tym poradzic.
                          Mamy tu znajoma, ma trojke juz doroslych chlopakow (18 -25 lat). Wychowywala ich wlasnie bezstresowo. Tylko jeden, najmlodszy, nadaje sie do czegokolwiek. Starsi kompletnie nie radza sobie w zyciu i, jak to czesto bywa, zaczynaja szukac pomocy w alkoholu. Niedawno znajoma pacyfikowala najstarszego syna przy pomocy policji. Oczywiscie jest to ekstremalny przyklad, ale i tak daje do myslenia.
Pełna wersja