Dodaj do ulubionych

poradźcie cóś

10.05.12, 09:21
Tak mi się nasunęło a propos wątku Kontika o autku. Ja, kurczę, jeżdżę za szybko. Wkurzają mnie inni kierowcy np: gdy ktoś się wlecze lewym pasem, a ja, jak zwykle, się śpieszę suspicious wrrrr. Często "przelatuję" skrzyżowanie na żółtym świetle. Mój mąż prorokuje, że się w końcu na coś nadzieję. Za każdym razem obiecuję sobie, że pojadę ostrożnie i g.... z tego. Tylko z dziećmi jeżdżę wolniej. Jeżdżę już długo, nigdy nie zapłaciłam mandatu, ani nie miałam nawet kolizji. To chyba wina mojego autka big_grin. No doradźcie coś wink.
Obserwuj wątek
    • olinka20 Re: poradźcie cóś 10.05.12, 10:21
      Ja ci nic nie poradze, bo jezdze zgodnie z przepisami i to pewnie ty na mnie zawsze najezdzasz tongue_out
      Ale powiem ci, ze do białej goraczki mnie doprowadzają niunie, taie jak ta ostatnio co na poznym pomaranczowym ( znaczy czerwonym) przejechała mi przed maską. JA bym waliła 50 km/h w strone pasazera gdzie niunia wiozła swego potomka. Dotad zastanawiam sie o czym ona myslała i czemu ja mam myslec za niąuncertain
      • fajnykotek Re: poradźcie cóś 10.05.12, 10:28
        He he, ciekawe czy o mnie też byś pomyślała "niunia" big_grin. Strasznie mnie bawi to określenie smile. Ja akurat MYŚLĘ, wiem, że źle robię, mam świadomość, żę to niebezpieczne. Ale i tak tak robię.
        • agnes-05 Re: poradźcie cóś 10.05.12, 10:34
          Jeżdżenie za wolne jest równie groźne, jak za szybkie. Może nie w mieście, ale w trasie na pewno. I to nie dla tego, który jedzie za wolno, ale dla innych użytkowników. Ileż to razy patrzę jak wlecze się taki jeden z drugim, dwa razy wolniej niż dozwolona prędkość w tym miejscu, za nimi sznur samochodów, w końcu któryś nie wytrzymuje i zaczyna wyprzedzać. Jeśli wyprzedza "na trzeciego", to nieszczęście gotowe. Nie popieram oczywiście tych wariatów, wyprzedzających stale "na trzeciego", ale ci ostrożni też są wkurzający.
        • kr_ka_11 Re: poradźcie cóś 10.05.12, 11:08
          Ja akurat MYŚLĘ, wiem, że źle robię, mam świadomość, żę to ni
          > ebezpieczne. Ale i tak tak robię.

          a miałaś kiedyś jakikolwiek wypadek? kolizję?
          bo ja mam ciągoty do szybszej jazdy ale z tyłu głowy mam pewne doświadczenia, które chyba trzymają mnie w ryzach, świadomość, że się dwa razy miało naprawdę mnóstwo szczęścia cucą.

          i żeby nie było te dwa wypadki były z winy kierowcy z przeciwka, raz opona poszła i facet z wypadł z za zakrętu na nasz pas, za drugim razem gość usnął i też było praktycznie czołowe. cieszę się, że nie mam jakiegoś strachu przed prowadzeniem, paradoksalnie bardzo to lubię, ale chyba świadomie zwlekałam z prawem jazdy

          jadąc jak wariat, zmniejsza się sobie samemu szanse na wybrnięcie z kryzysowej sytuacji, o myśleniu o innych uczestnikach ruchu nawet nie wspominam bo to wiadomo, pierwsze primo.

          a co do zoltego.. to ja uważam, że można jeszcze przejechać (nie mówię jednak zaznaczam o poznym żółtym), zwlaszcza na skrzyżowaniu gdzie wszystko widać i nikt raczej na drogę nie wypadnie.
        • olinka20 Re: poradźcie cóś 10.05.12, 11:15
          No ba! Mysle tak o kazdej uczestniczce ruchu drogowego, która mi podpadła ( o facetach mowie brzydzej, jeszcze mnie wytnąwink ).
          A co do jazdy wolnej, to ja nie jezdze 50 po drodze szybkiego ruchu ( ktora jezdze codziennie, takie ukształtowanie dróg w moim woj, ze czesto mozna te 100, 110 jechac) i nie jezdze lewym pasem.
          Tylko wkurza mnie jak jade sobie spokojnie wyprzedzajac 110 ( na drodze gdzie mozna 100) i nagle nadjezdza (!!@#!$#$) i migacz swiatła klakson.
          Wtedy moze i wredna jestem, ale wyprzedzam i wyprzedzam, zgodnie z prawem, a co!
    • kr_ka_11 Re: poradźcie cóś 10.05.12, 10:26
      ja na pomarańczowym świetle przejeżdzam notorycznie wink
      zapadły mi w pamięć słowa instruktora, że na pomarańczowym można wink

      nie jeżdzę powoli, ale też nie szaleje po mieście 120/h

      mnie osobiście wkurza takie chamskie podjeżdzanie, jak mi ktoś upierdliwy siedzi na ogonie, to kusi mnie, żeby dać po hamplach suspicious ale żal by mi było mojego auteczka

      jak tak robisz, to uważaj, bo to naprawdę irytuje i możesz faktycznie się kiedyś nadziać.

      aha.. ja w sumie jestem dość świeżym kierowcom, stąd napewno dystans, no i miałam 2 poważne wypadki w życiu jako pasażer, więc deptam tylko tam gdzie czuję się pewnie, ale inna sprawa, że staram się zjeżdzać jak jest taka możliwość.
      nie zawsze jednak jest, a zdarzają się tacy co myślą, że mnie popchną, ja popchnę kogoś i tak będzie szybciej wink
      irytująca jest wolna jazda ale też nie mniej chojrakowanie
      • fajnykotek Re: poradźcie cóś 10.05.12, 10:31
        a nienienie. Ja raczej nie "siadam komuś na ogonie", też mnie to wkurza jak ktoś za mną tak jedzie - to zwalniam big_grin. Przecież ZAWSZE jest wina tego z tyłu, bo nie zachował należytej ostrożności. Wyprzedzam marudera prawym pasem.
    • kontik_71 Re: poradźcie cóś 10.05.12, 10:35
      Opowiem Ci co mnie sklonilo do jazdy zgodnej z przepisami..

      Sporo lat temu dojezdzalem do drogi glownej, turlalem sie wolniutko bo droga krotka byla a widocznosc slaba. Gdy dojechalem do drogi, zza zywoplotu wyskoczla mi trojka dzieci (7 lat), chlopczyk, dziewczynka i chlopczyk. Piersze dziecko przemknelo przed autem, trzecie sie zatrzymala a dziewczynka uderzyla centralnie w maske. Do dzidiaj pamietam jej warkoczyki i to jak odbila sie od maski i zniknela mi z oczu pod autem. Cale szczescie, nic sie jej nie stalo ale zostaje pytanie "co by bylo gdyby?" Co by bylo gdybym jechal szybciej? Tez by sie nic nie stalo, a moze bym ja zabil lub okaleczyl? Co by bylo gdybym przeskakiwal na zoltym, co jest (sorki za slowa) idiotyzmem i przy okazji kogos zabil? Do konca zycia zadawalbym sobie pytanie "co by bylo gdybym nie przeskakiwal?"... dla mojego swietego spokoju nigdy sie nie spiesze za kierowica i to bez wzgledu na to jak malo mam czasu i jak bardzo sie spoznie. Moje sumienie a i moje zycie jest mi wiecej warte niz bycie "cool" bo ignoruje przepisy.
      • fajnykotek Re: poradźcie cóś 10.05.12, 11:04
        Kontik, ale ja wcale nie czuję się cool w związku z tym, że jeżdżę jak jeżdżę. To już nie te lata wink. Ja lubię szybko jeździć, a że mieszkam w dużym mieście, to nie bardzo mam gdzie sobie poszaleć sad. Więc jak tylko nie ma korka, to....
        Moja koleżanka powiedziała kiedyś o naszym wspólnym koledze: włos siwieje, d..... szaleje big_grin. Chyba mnie to dopadło wink.
        • kontik_71 Re: poradźcie cóś 10.05.12, 11:46
          Nie obraz sie, ale z wiekiem powinno sie madrzec i nabierac swiadomosci, ze auto nie jest zabawka do szalenstwa i wyzywac sie mozna wszedzie poza droga.
          Wiesz przy jakiej predkosci sa robione testy zderzeniowe, te w ktorych auta zamieniaja sie w harmonijki a kukly lataja w srodku jak kawalek szmaty?
          • jottka chwileczkę 10.05.12, 12:05
            mnie się ton tego wątku bardzo nie podoba - jeden kontik usiłuje kulturalnie oprzytomnić potencjalną albo i realną piratkę drogową. ach, już taka jestem, no co poradzę na to, że tak fantastycznie jeżdżę, taki mam refleks, tak lubię prędkość itepe itede., sorry, ale to żenujące mizdrzenie się, jeśli ktoś już ukończył pięć latek.

            jak się ma ciągoty na hołowczyca, to się w rajdach startuje. jak się sama zabijesz albo okaleczysz, złego słowa nie powiem, ale jak na razie radośnie ryzykujesz życie innych, jeżdżących zgodnie z przepisami. nie ma kierowców idealnych, jest za to mnóstwo idiotów, zwłaszcza na polskich drogach.
            • barba50 Re: chwileczkę 10.05.12, 12:19
              Brawo Jottka. Problem nie jest z tych: jem za dużo, poradźcie coś, bo tutaj najwyżej będziesz jak beczka, a na drodze ryzykujesz zdrowie i życie swoje i innych. I nie ma znaczenia, że jeszcze nie miałaś wypadku/stłuczki/nie zapłaciłaś mandatu. Kiedyś będzie ten pierwszy raz i oby nie był tragiczny.
              Jeżdżę sprawnie. Dość szybko, ale mam świadomość, że jeżdżę autem nie nowym i mam swoje lata, więc sprawność już nie ta co u młodego człowieka.
              Dodatkowo wyznaję zasadę, że nic mi nie da nadmierny pośpiech, zaoszczędzę 2, czy nawet 5 minut, które w ogólnym rozrachunku nic nie znaczą.
            • fajnykotek Re: chwileczkę 10.05.12, 12:22
              Ej no Jottka, aż tak źle ze mną nie jest. Nie ryzykuję życia, co najwyżej stłuczkę. Nie gnam przecież 100 po mieście. Po prostu lubię szybko ruszyć, gdy robi się zielone i uważam, że jak ruch płynny i droga pusta - to należy jednak pojechać te 50 km/h, a nie smęcić się po drodze 30 i jechać okrakiem, blokując innym drogę.
              Oczywiście jeśli jadę na pomarańczowym 70 km/h, a ktoś z inny na pomarańczowym "ruszy z kopyta" to się spotkamy.
          • fajnykotek Re: poradźcie cóś 10.05.12, 12:08
            Nie obrażam się, a Ty naprawdę z wiekiem tylko mądrzejesz wink???? Wiem, że testy są przy 50 km/h? Ale moje auto ma milion pięćset poduszek i jakieś kurtyny big_grin. I zawsze zapinam pasy!
            A przykro to mi było jak pisałam pierwszy raz na Zakątku o łupieżu mojego kota, a Ty mi zarzuciłeś bezstresowe wychowanie nastolatka, no!
            • kontik_71 Re: poradźcie cóś 10.05.12, 12:16
              Tak, staram sie madrzec i nie robic rzeczy, ktore robilem majac lat 20 pare.
              Te poduszki niestety niewiele pomoga gdy spotkaja sie dwa auta przy predkosci np 80 km/h uncertain Pomijam, ze np pieszy nie ma poduszek i po postkaniu z autem przewaznie nieciekawie wyglada. Pare lat temu widzialem taka ofiare wypadku.. niby lekko tylko stuknety przez taksowke, ale oko mu wyplynelo, obie nogi wielokrotnie zlamane i to zlamania otwarte, zmiazdzony oczodol oraz krwotok wewnetrzny, onjawiajacy sie wielkim, sinym krwiakiem na brzuchu.. uncertain

              Mozesz mi przypomniec ten watek z bezstresowym wychowaniem? Uprzedzam, ze jestem zdecydowanym przeciwnikiem takiego wychowania bo jest one wyjatkowo stresowe dla otoczenia big_grin
              • jottka Re: poradźcie cóś 10.05.12, 12:19
                a jak fajnie rowerzysta wygląda, jak taki pirat wymusza na nim pierwszeństwo - ostatnio oglądałam sobie takiego, który uznał, że jeszcze "wskoczy" na rondo między samochody, prawidłowo jadącego roweru już nie brał pod uwagę, bo i po cóż. szczęśliwie chyba "tylko" nogę dziewczynie złamał, bo zderzakiem rower zahaczył, ale świadków było pełno, więc mam nadzieję, że policja i sąd się nim zajmie.
            • jottka Re: poradźcie cóś 10.05.12, 12:16
              fajnykotek napisała:

              > Nie obrażam się, a Ty naprawdę z wiekiem tylko mądrzejesz wink???? Wiem, że testy są przy 50 km/h? Ale moje auto ma milion pięćset poduszek i jakieś kurtyny suspicious D. I zawsze zapinam pasy!

              wiesz, ale przypuszczam, że kontika, tak jak mnie, nie martwi to, że ty się zabijesz albo twoje dzieci, które będziesz wiozła, tylko że niewinnych ludzi uszkodzisz przez własną głupotę
        • uleczka_k Re: poradźcie cóś 12.05.12, 13:27
          Fajnykotku, ja to rozumiem, też lubię przyszaleć za kierownicą i podoba mi się prędkość.
          ALE, widziałam sporo sytuacji na drodze, większość, niestety, wynikała z brawury, przekonania kierowców, że zdążą, że jest bezpiecznie, itp. Samej też mi się już przytrafiły różne rzeczy w samochodzie i wiem, że trzeba uważać. Ważniejsze jest bezpieczeństwo od złości na ciamajdowatych kierowców, najwyżej sobie wiązankę puszczę pod nosem (lub głośniej).
          A co do tego nieszczęsnego żółtego, niebawem zacznie obowiązywać przepis, który przewiduje mandat dla kierowcy, który nie zdąży opuścić skrzyżowania na żółtym świetle. Tu sprawa rozwiązuje się sama.
          A co do Twojego niezadowolenia z powodu Twojego własnego zachowania za kółkiem: bardzo łatwo to zmienić: po prostu noga z gazu, w momencie, gdy Cię ponosi big_grin
          A tak poza tym i przy okazji, to chciałam powiedzieć, że bardzo mi się podoba Twój nick.
    • wadera3 Re: poradźcie cóś 10.05.12, 12:21
      Powiem tak - nie prowadzę, nie mam prawa jazdy, nie mam samochodu, ale często jeżdżę jako pasażer.
      Z byłym mężem mogłam prawie zawsze spać i nie zwracać uwagi na prędkość, jeździł wystarczająco dobrze. Z synem, mogę jeździć bez problemu, choć lookam na drogę, za to z bratem, z którym jeżdżę najczęściej, mogę zapomnieć, że jestem w samochodzie., z jego żoną - gorzej, boję się, bo bywa nieobliczalna, choć jeździ dobrze(kiedyś walnął w nas tramwaj brrrr....)
      Brat jeździ z nich najszybciej, ale najbezpieczniej.
      Nie wyprzedza niebezpiecznie, nie jeździ na czerwonym , ani późnopomarańczowym, puszcza wszystkich, którzy uważają, że potrafią lepiej od niego (znaczy szybciej), bo wie, że inaczej wariat walnie w niego, albo w inny samochód wyprzedzając na trzeciego/czwartego.
      I choć lubię szybką jazdę, dla samej szybkiej jazdy, lubię też jechać jak ta "niunia" i podziwiać widoki. Szczególnie nad ranem, a to koziołek stoi na poboczu, a to sarny się pasą na łące itd, itp. robię wtedy spokojne zdjęcia i mam satysfakcję.
      Nie zawsze jeździmy z dopuszczalną prędkością, bo nie zawsze mamy potrzebę i naprawdę nie widzę nic w tym dziwnego, po prostu nie poddajemy się wyścigom szczurów.
      Oczywiście, jeśli zażyczę sobie wolniejszą jazdę, nie wleczemy się środkiem drogiwink
    • wadera3 Re: poradźcie cóś 10.05.12, 12:23
      Tobie dopowiem tak jak Kontik, to nie wina autka, tylko braku wyobraźni i doświadczenia, takiego jak ma Kontik(tfu, tfu - nie życzę Ci tego). Prawdą jednak jest:"tisze jediesz, dalsze budiesz".
            • mitta Re: dziękuję Wam bardzo :-) 10.05.12, 17:23
              Przepraszam, ale mnie też nie podoba się lekki ton założycielki wątku i uważam, że nie jest to powód do żartów. W mojej bliskiej rodzinie zostało osierocone dwuletnie dziecko z winy innego kierowcy. Dlatego nie mam żadnej pobłażliwości dla tych, którzy z taką niefrasobliwością siadają za kierownicą. Żeby nie było, ja zawsze przestrzegam przepisy.
        • pi.asia Re: dziękuję Wam bardzo :-) 10.05.12, 18:16
          Nahajem po białych plecach!

          A ja Ci, fajnykotku, przypomnę naczelną i podstawową zasadę Sobiesława Zasady: zawsze trzeba jeździć tak, jakby nikt inny na drodze nie miał prawa jazdy.
          Bo to nieważne, że Ty jeździsz bezpiecznie i panujesz nad tym co robisz. Inni mogą nie panować, bo chwila zamyślenia, bo osa w d... ugryzła, bo się kichnęło albo dzieciak w foteliku puścił pawia na skórzaną tapicerkę, bo sto tysięcy innych powodów.
          I jeśli nie będziesz brać pod uwagę tego, że ci inni mogą w każdej chwili stać się potencjalnym zagrożeniem, tylko będziesz się pławić w rozkosznym poczuciu, że Ty świetnie prowadzisz, to to może się smutno skończyć.

          A nastolatek przestał dokuczać kotu?
          • saga55-5 Re: dziękuję Wam bardzo :-) 10.05.12, 23:31
            Przyznam się że ja też jeżdżę szybko i baaardzo to lubię.
            W Warszawie szybko jeździć się niestety nie da, ale jak złapię jakąś trasę szybkiego ruchu lub autostrade........uwielbiam to !
            Nie zawsze szybka jazda to powód wypadków.
            • jottka Re: dziękuję Wam bardzo :-) 10.05.12, 23:36
              saga55-5 napisała:

              > Nie zawsze szybka jazda to powód wypadków.

              a widzisz różnicę między szybką jazdą po autostradzie a radosnym przejeżdżaniem z (zapewne) niedozwoloną prędkością przez miejskie skrzyżowanie niemal na czerwonym? bo o tym mowa, jako i o przeświadczeniu, że jajestembogieminicmisięniestanie. a jakby co, to mam abeesa, tja.
              • saga55-5 Re: dziękuję Wam bardzo :-) 11.05.12, 00:20
                jottka napisała:

                >
                > a widzisz różnicę między szybką jazdą po autostradzie a radosnym przejeżdżaniem
                > z (zapewne) niedozwoloną prędkością przez miejskie skrzyżowanie niemal na czer
                > wonym? bo o tym mowa, jako i o przeświadczeniu, że jajestembogieminicmisięniest
                > anie. a jakby co, to mam abeesa, tja.

                Skad Twoje przeświadczenie o radosnym przejeżdżaniu na czerwonym lub... ja jestem bogiem itp. ?
                Ok, zgadzam się ze są tacy, ale nie jest to regułą. Czasami wypadki powodowane są przez osoby mające sporadyczny kontakt z ruchem drogowym, osoby starsze, piraci drogowi ( kogo zaliczyć do pirata drogowego ? ) pijani kierowcy.............to możemy sobie mnożyć.
          • fajnykotek Re: dziękuję Wam bardzo :-) 11.05.12, 08:14
            pi.asia napisała:
            A nastolatek przestał dokuczać kotu?
            W zasadzie - tak. Zajęli się sobą wzajemnie nastolatek-i mniejszy kot (raczej powinnam napisać - młodszy kot, bo Kleofasek przerósł Cićka, jest tylko zaaaaacznie szczuplejszy big_grin). Żyją w symbiozie.
            A plecy mam opalone smile.
            Wiem, wiem o ograniczonym zaufaniu. Kilka lat mieszkałam w Afryce - tam to dopiero jest jazda tongue_out.







    • fajnykotek podsumowanie :-) 11.05.12, 08:20
      Jeżdżę szybko, ale nie jestem piratem drogowym, przysięgam!!!!!!!!! Postanowiłam poprawę, poklęczałam na grochu wink. Wczoraj i dziś jechałam w zgodzie z przepisami i niech tak pozostanie hough!
      • kontik_71 Re: podsumowanie :-) 11.05.12, 09:27
        skoro jezdzisz szybko, lamiac przepisy to JESTES piratem drogowym. Nie trzeba byc nawalonym jak bombowiec, nie trzeba jezdzic po chodnikach itp aby byc piratem. Kazdy, kto SWIADOMIE i z PREMEDYTACJA lamie przepisy i normy w ruchu drogowym JEST PIRATEM.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka