Dodaj do ulubionych

"by niejadek zjadł obiadek"

10.05.12, 22:06
Reklamy generalnie mnie wkurzają. Są debilne, beznadziejne, mało pomysłowe, ciężkie, często żenująco niesmaczne ("po intymnych chwilach z partnerem czuję dyskomfort"), a do tego niegramatyczne ("zmiany temperatury zmuszają naczynka do wytężonej pracy, kurczą się a potem rozszerzają") i w ogóle do kitu.

A już szczytem szczytów jest dla mnie reklama suplementu diety, który ma zwiększać apetyt u dzieci-niejadków.
O ile większość reklam poleca jakieś środki, którymi możemy sobie pomóc albo i nie, o tyle taki zwiększacz apetytu jest moim zdaniem po prostu niebezpieczny.
Sama byłam sakramenckim niejadkiem. Dawali mi różne środki. Najsmaczniejszy był syrop citropepsin, aczkolwiek łyżeczka tegoż syropu podana przed obiadem całkowicie zaspokajała moje zapotrzebowanie na pożywienie, więc działał on w sposób odwrotny. Nikt nie mógł zrozumieć, że ja po prostu nie jestem głodna. Śniadania upychałam po szafkach, drugie śniadania na dno tornistra, kolacją wypychałam sobie policzki jak chomik i miałam ją jeszcze rano. A jak mnie pilnowali i poganiali to puszczałam pawia.
I co? Wyrosłam jako ta brzoza, zdrowie mam, że daj Boże każdemu, nie zmarłam na anemię, nie zapadłam na galopujące suchoty.
Jak to dobrze ujął pewien mądry pediatra - dzieci są jak samochody, niektóre palą 12 l na setkę, a innym wystarczają 4 litry. Ekonomiczne silniki. Nie zalewać paliwem, bo się zniszczy silnik, dziecko wie ile mu potrzeba. Jak ominie jeden czy dwa posiłki, to się nic nie stanie.

A tu chlast! Reklama środka, który ma uspokoić rodziców, że ich dziecko nie umrze z głodu, bo wreszcie będzie jadło tyle, ile oni uważają z stosowne. A że przy tym rozregulują dziecku cały subtelny system alarmu "głód-sytość", to już mniejszy problem.
Kto to dopuszcza do obrotu i reklamowania?
Obserwuj wątek
    • barba50 Re: "by niejadek zjadł obiadek" 10.05.12, 22:38
      To co napisałaś jest prawdą. Należy traktować dziecko jak małego człowieka, który może mieć w danym momencie apetyt lub go nie mieć. Zresztą we wszystkim musi być jakaś równowaga. Nigdy nie zmuszałam swoich dzieci do jedzenia. Jadły ile chciały. Wyrosły na normalne osobniki.
      Ale kilka dni temu trafiłam na film na TVN o 8 letniej anorektyczce. Oczywiście jest to choroba, choć nie wiadomo dlaczego zapadają na nią tak małe dzieci.
      Warto obejrzeć - Dana ośmioletnia anorektyczka
      • saga55-5 Re: "by niejadek zjadł obiadek" 10.05.12, 23:18
        pi.asia Ty chyba bliźniaczka moją jesteś wink
        W dzieciństwie miałam tak samo. Rodzice na początku ciągali po lekarzach itp.nic nie dało. Jeden stwierdził że już taka jest i JUŻ, więc spasowali.
        Za to wielbiłam słodycze pod każdą postacią. Teraz praktycznie nie jadam.
        Z moją córką czasami toczyłam boje, bo też niejadek. Teraz sobie odpuściłam. Chce to zjada, nie ? zje później. Zgłodnieje to sama zachce.
        Z tego co słyszę, sposobu na takie dzieciaki nie ma niestety.
        barba50 mój "stary syn" wink też był niejadkiem, też po jakimś czasie dałam na luz z namawianiem i facet ma teraz 180 wzrostu, zdrowy itp. tzw.myślacy
        • jottka Re: "by niejadek zjadł obiadek" 10.05.12, 23:39
          ja się nie znam, ja słyszałam od pediatry, że metodę nie chce, niech nie je można przyjąć dopiero od pewnego wieku (dwa lata? zabijcie, nie pamiętam), bo wcześniej dziecko może nie mieć jeszcze jakichś tam instynktów czy odruchów wykształconych. po przejściu tej granicy przy ogólnie zdrowym dziecku można spokojnie karmić raz dziennie, jak ma taką potrzebę, nie zejdzie z głodu, widać tak ma, ale przy małych dzieciach to niestety nie działa. znaczy lekarz i karmienie za wszelką cenęsad
        • wladziac Re: "by niejadek zjadł obiadek" 10.05.12, 23:49
          dziecko jest najwdzięczniejszym tematem marketingu bo przecież rodzic zrobi wszystko żeby jego potomek był zdrowy,piękny i mądry,od niedawna jest reklama jakiegoś podajnika mydła żeby broń boże dziecko nie miało bakterii na rękach dotykając podajnik więc jest on czuły na ruch i podaje mydło bez dotyku ,oczywiście rodzice będą kupować żeby chronić swoje maleństwa,podobnie jest ze zwierzętami opiekun który nie kupi czegoś tam nie dba o swoje zwierze i tak dalej,dzieci oglądają reklamy bardzo chętnie więc oczywiście będą chciały mieć to co reklamowane i w swojej naiwności chętnie będą zażywać nawet lekarstwa bo tak jest dobrze,rozsądni rodzice oczywiście wiedzą w czym jest rzecz ale dla świętego spokoju i sumienia też ulegają
            • fajnykotek Re: "by niejadek zjadł obiadek" 11.05.12, 08:28
              Niestety są rodzice, którzy nie rozumieją, że to tylko reklama, która ma powiększyć sprzedaż sad. Zdziwiłybyście się ile mam utrzymuje taką sterylną czystość w domach, bo są przeświadczone, że ich dziecko umrze od paproszka na podłodze. Takie dziecko po wizycie w piaskownicy dostaje ciężkiej biegunki - i to utwierdza mamy w przekonaniu o konieczności chowania w absolutnej czystości tongue_out. Wiem co piszę, moja córeczka ma 3 latka, spotykam takie mamy na spacerach. W skrajnym przypadku grozi to całkowitą nieodpornością dziecka i grozi śmiercią sad.
              • olinka20 Re: "by niejadek zjadł obiadek" 11.05.12, 09:10
                To jest juz nas 3 niejadków.
                W dziecinstwie potrafiłam przezyc na kromce chleba z masłem i jednym ziemniakiem z parnika ( kradłam swinkom, wiem, zła wnuczka byłamwink ), co wizyta u pediatry to badania na anemie, ktorej ofkors nie miałam.
                A co do reklam dla niejadków to patrząc na dzisiejsze dzieci to raczej przydałoby sie znaczne ograniczenie posiłkow niz wpychanie jedzenia.
                • aankaa Re: "by niejadek zjadł obiadek" 11.05.12, 15:09
                  dołączam do grona dziecięcych niejadków smile
                  miałam o tyle farta, że rodzice lekarze tym się zbytnio nie przejmowali. Najlepszy numer odwaliła moja mama jak z kolonii zadzwoniono, że już trzecią godzinę siedzę nad rozgrzebanym obiadkiem (stwierdzili, że nie odejdę od stołu póki nie zjem). Spokojnie spytała czy zjadłam śniadanie. Jeśli tak, to mogą mnie puścić. Być może będę miała ochotę na kolację big_grin
                    • aankaa dziś kotlecika nie lubię... 11.05.12, 15:28
                      usłyszałam któregoś dzionka od mego (wtedy małego) syna.
                      Nie lubisz ?
                      Nie, dziś nie
                      ...
                      i co zrobiła rezolutna mateczka... na oczach dziecia wzięła talerz, otworzyła szafkę i sru kotlecika do kubła ze śmieciami
                      mina potomka - bezcenna
                  • olinka20 Re: "by niejadek zjadł obiadek" 11.05.12, 17:12
                    Przypomniało mi sie jak dziecieciem bedac pojechałam na kolonie, gdzie przez 3 dni był na obiad kalafior w roznych konfiguracjach.
                    Ja nie jadam kalafiora, nie jadam nawet ziemniaczkow i reszty jesli kalafior ich dotykał, wiec przez 3 dni nie jadłam obiadu, sniadania- moje ukochane zupy mleczne i owsianki tak, kolacje tez, a panie wychowawczynie do matki wydzwaniały z aferą.
                    Matka zapytała- a co było? Aaaa, kalafior, zostawcie jąsmile
          • aankaa Re: "by niejadek zjadł obiadek" 11.05.12, 15:05
            a' propos podajnika - rewelacja, no rewelacja !
            dzieć umyje ręce bez dotykania dozownika po czym wytrze łapska w ręcznik, na którym wesoło żyje i namnaża się ileś tam milionów bakterii i innego paskudztwa big_grin
            • kontik_71 Re: "by niejadek zjadł obiadek" 11.05.12, 15:17
              Wlasnie dlatego, ze nie chce zaszkodzi chlopakom, nigdy nie zgodzilbym sie na zakup takich podajnikow.. niech wlasnie maja kontakt z bakteriami, niech je wchlaniaja a z pewnoscia beda zdrowsi i odporniejsi big_grin
              A co do jedzenia, to u mnie jest jedna zasada.. Nie chcesz, nie jesz, ale nikt ci jedzenia nie zrobi bo skoro nie pasuje to co zrobila mama to zrob sobie sam. Na poczatku probowali, ale gdy sie okazalo, ze po kazdym zrobieniu jedzenia maja kontrole stanu posprzatania kuchni i jej efektem czesto jest sprzatanie calej kuchni, z podlogami wlacznie, to nagle polubili obiady i wszystko co jest ugotowane, brokuly i szparagi tez big_grinDD
              • pi.asia Re: "by niejadek zjadł obiadek" 11.05.12, 19:35
                Jakiś lekarz poradził mojej mamie, żeby wysłała mnie na kolonie, to tam zrobię się "jadek". Trzeba było wypełnić kartę kolonijną, i szkolna lekarka, kobieta mocno leciwa, w "uwagach" wpisała, że dziecko jest niedożywione. Mama na ten widok dostała piany na ustach.

                Za to jak rodzice odwiedzili mnie na koloniach to przeżyli szok - oto ich sakramencki niejadek, chudy jak czterdziesty numer nitki, wyszedł na powitanie, dzierżąc w jednej brudnej łapie bułę z masłem, w drugiej pomidora i mając gębę zapchaną jedzeniem.
                Rety, smak chleba z masłem i konserwą pt. przysmak śniadaniowy, czyli drugiego śniadania przywiezionego w wiklinowych koszach zwykłym żukiem nad rzekę, gdzie wszystkie grupy pławiły się w wodzie, ten smak pamiętam do dzisiaj. I blaszane kubki, do których nalewano gorącą herbatę, też przywiezioną żukiem w ogromnych termosach.
                Dzisiejsze dzieci nie mają takich atrakcji!
    • mysiulek08 Re: "by niejadek zjadł obiadek" 11.05.12, 21:28
      Ha, to jest nas wiecej smile Niejadek to ja bylam od pieluch. Cyca wlasnej matki ssac nie chcialam, nie smakowalo mi i juz. To dopiero byla afera smile No i moja mamuska raz nie zdzierzyla, Po kolejnej walce, ona cyc, ja pluj, rzucila mna okuta w becik na lozko ze slowami 'nie chcesz, to nie jedz'. Babcia wziela sie wiec za moje karmienie. Gotowala jakies kaszki, cuda wuj kapitan-marynarz ze swiata zwozil a mnie najbardziej smakowal kliek na mace i wodzie. Ten sam wujek, jak nie chcialam pic mleka bedac u nich na wakacjach, sadzal mnie na szafke w kuchni smile. A ja, biedne dziecie najwzyczajniej mleka nie lubilam i nie lubie. Zupy mleczne jadalam tylko wtedy gdy byly do nich smazone w plasterki ziemniaki (surowe nie gotowane) przysmak dziadka. Cieple, przegotowane mleko wywoluje u mnie odruch wymiotny. Kozuch mi nie przeszkadza, zimne z lodowki jest ok, pododnie jak kakao czy czekolada plus kefir, jogurt, maslanka itp.

      Nie jadalam jako dziecko zup, oprocz rosolu. I raz to juz nawet moj cierpliwy ojciec pekl przy zupie jarzynowej. Pod stol sie schowalam by jej nie jesc, to wyciagnal mnie spod tego stolu i klapsa meska reka gornika wymierzyl. Co mnie malo obeszlo, obrazilam sie na ojca, zup nie dalej nie jadlam. Potem sie okazalo, ze przyczyna byla w babcinych zasmazkach.

      Nie lubilam chleba/bulek z dzemem/marmolada ale kawalek kabanosa czy mysliwskiej, kotlet z ziemniakami i wybierane kawalki miesa z zupy dziadka, o to to bylo to smile smazone szprotki,, wedzone tez i sledzie pod kazda postacia.

      Pi, cukierki pudrowe sa do dostania, choc o nie trudno. Mamuska skads je wyciaga i czasami MD podsyla, bo jest ich wielkim fanem.
      Tak, to bylo takie opakowanie cukierkow ale chyba bez marynarza i byly jeszcze koncertowe, rozowe w srodku, paprykarz szczecinski i pasztet mazowiecki i konserwa turystyczna ze szczegolnym uwzglednieniem tluszczyku i galaretki tongue_out

      i wafelki przekladane jakim czyms rozowym, jak to sie zrobilo lekko mokre i scukrzone o rany smile i ptysie z rozowa pianka smile

      i lody bambino, calypso i sniezki w wafelku i pyzy mrozone z miesem (domowe bleeeeee, podobnie jak pasztety)


      .... no nie wytrzymam!

      • pi.asia Re: "by niejadek zjadł obiadek" 11.05.12, 22:07
        Łomatko, PASZTET MAZOWIECKI!!!
        Kolor świeżego betonu, a smak wprost niebiański smile
        I te stare pyszne Prince Polo, w mlecznej czekoladzie, z lekkim pomarańczowym aromatem, zawinięte w sreberko, a na to naciągnięta papierowa obwoluta. Obecne Prince Polo mogą tamtym buty czyścić!
        I pastylki miętowe w czekoladzie, firmy Wawel, pozlepiane i pogniecione jak nieboskie stworzenia, pakowane w papierowe torebki, potem się zjadało te pastyli z naklejonymi kawałkami papieru.
        I jogurt wieloowocowy, termin przydatności 24 godziny.
        I fasolki - czyli cukrowe drażetki z jakimś płynem w środku.
        Lody Cassate - wodniste kule o trzech smakach, zawinięte w pergaminowy papier...
        Naprawdę, Kontik, my stare pryki jesteśmy wink
    • miriam_73 Re: "by niejadek zjadł obiadek" 15.05.12, 12:37
      Jako dziecko też byłam niejadkiem, plułam zupkami i podobnymi wynalazkami, natomiast w przedszkolu zawsze walczono ze mną próbując zmusić mnie do zupy mlecznej lub mleka - nie znoszę. oraz tłuszczu, żyłek i galaretek w mięsie. Brrr.
      Natomiast jak ugotował coś mój dziadek, to zawsze było jadalne. Pamiętam też ze smaków dzieciństwa serwowit (taki słodki napój na serwatce, kolor bursztynowy, sprzedawali go w butelkach takich jak śmietanę, tylko miał fioletowy kapsel), konserwę tatarską (mój dziadek w najgorszym kryzysie kroił ją na plastry i panierował a la schabowy, pychota), ser Kamping zwany trampkiem i czerwoną oranżadę. Udawało się na tym przeżyć smile i nawet dorosnąć.
    • yoma Re: "by niejadek zjadł obiadek" 15.05.12, 13:12
      Ja podobno byłam niejadek, ale myślę sobie, że się po prostu broniłam przed przekarmieniem, bo wpychano we mnie jakieś nieludzkie ilości żarcia. Ale nie o tym chciałam. Chciałam o reklamach.

      Otóż nic mnie tak nie wkurwia - excusez le mot, ale uważam, że w uzasadnionych przypadkach le mot jest usprawiedliwiony i potrzebny - jak reklamy mamusiek lekomanek. Wyłazi wam taka z rozwianym włosem i błędnymi oczami i zaczyna litanię: Ja jako mama ufam tylko środkowi A. Gdy tylko choroba wkracza do naszego domu, podaję środek B. Środek C najlepszym przyjacielem mam. I tak dalej.

      A dzieciak siedzi przed telewizorem i nasiąka. Skoro nasiąknie, że na najmniejszą przykrość mamusia poda środek ABCD - a mamusia przecież wie najlepiej - to jak myślicie, co zrobi dzieciak, kiedy przyjdzie starszy kolega i powie: Smutno ci? Wiesz, mam tu taką cudowną pigułkę...

      Te cholerne reklamy są złe. Po prostu złe. I gdybym umiała, tobym zrobiła jakąś kampanię ogólnokrajową, że są złe. Ale nie umiem.
      • pi.asia Re: "by niejadek zjadł obiadek" 15.05.12, 19:01
        Niektóre reklamy powinny być zakazane. Mnie przeraża, że nikt nad tym nie czuwa, jedyne akcje dotyczą reklam seksistowskich.

        Osobiście dostałam piany na ustach, gdy w Media Markt zobaczyłam całą ścianę gier komputerowych okraszonych reklamami treści "Nauka jest nudna, rozerwij się", "Możesz grać całą noc, wyśpisz się w szkole". Nikogo to nie oburzało i nie dziwiło.

Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka