pi.asia
29.05.12, 21:09
Wiecie, że zajmuję się decoupage'em. Z reguły robię przedmioty na zamówienie - klientka zamawia sobie taką i taką tacę, albo skrzynkę, albo doniczki i ja jej to robię.
No i trafiło mi się zamówienie czysty koszmar.
Klientka (moja stała odbiorczyni) postanowiła sprezentować wnuczkom na Dzień Dziecka drewniane zamykane pudełka na samochodziki. Pudełka miały być ozdobione motywami z filmu "Auta" - Zygzak McQuenn, Złomek, Red i reszta. Zamówienie przyjęłam.
Najpierw przemierzyłam internet wzdłuż i wszerz w poszukiwaniu pudełek o żądanych wymiarach. Sprawdziłam oferty kilkunastu firm, zanim znalazłam.
Potem zaczęło się szukanie serwetek albo papierów w żądane motywy. Po bezskutecznym przejrzeniu kilkunastu ofert zmądrzałam i poszukałam normalnych zdjęć.
Znalazłam, zapisałam w komputerze i za cholerę nie umiałam zrzucić ich na płytę.
Przesłałam je mailem zaprzyjaźnionemu komputerowcowi.
Przerzucił dostarczył płytę.
W punkcie ksero zrobili mi lustrzane odbicia zdjęć i wydrukowali.
Dwa popołudnia poświęciłam na oklejenie pudełek motywami metodą "na wikol" (upierdliwa metoda, mnóstwo babraniny) - na każdym pudełku 9 motywów + jeden w środku na pokrywce.
W trzecie popołudnie po zwilżeniu motywów okazało się, że klej Vicol nie ma nic wspólnego z wikolem. Motywy zlazły ulegając zniszczeniu. Rewelacyjnie trzymał się na pudełkach wyłącznie czarny barwnik.
Resztę popołudnia i wieczór spędziłam szorując i czyszcząc pudełka ze wszystkich stron.
Następnego dnia poszłam do sklepu i kupiłam papier do decoupage'u w motywy staroświeckich limuzyn, ustaliłam z klientką, że nie będzie Aut tylko samochody.
Po czy dotarło do mnie, że przecież nadal mam płytę z motywem Aut. Ponowne drukowanie w punkcie ksero..
Kolejne popołudnie spędziłam na oklejaniu pudełek już przy użyciu prawdziwego wikolu.
Dziś już prawie skończyłam te ......*&%&^**^T@@##@!(*& pudełka. Jeszcze tylko sześć warstw lakieru i gotowe.
Nareszcie.