pi.asia
29.06.12, 20:36
Od razu wyjaśnienie - ten elektroniczny matoł to ja.
Dwa dni temu podniosłam wrzask, że padł mi laptop. Wyłączył się bez ostrzeżenia - nagle zgasł ekran i ucichła muzyka. Uruchomiłam kumpla, żeby namierzył jakiś serwis blisko mnie (namierzył), Elżbieta w moim imieniu napisała posta na Zakątku, "bo pi.asi padł laptop".
A pi.asia wróciła do domu, spojrzała na laptop i zauważyła, że kabel od zasilacza smętnie spoczywa obok gniazda wtykowego.
No cholera, nie miało prawa działać.
To znaczy miało i działało, póki nie padła bateria. Dziwne tylko, że nie pojawił się żaden komunikat, że bateria wyczerpana! To mnie zmyliło.
No ślepa niedojda, elektroniczny matoł, co jeszcze miłego o sobie napiszę?