salimis
01.07.12, 11:50
Wczoraj rano w Poznaniu było tak parno że nie szło oddychać.Słonce na niebie jaśniało niczym glaca łysego w świetle latarki.Tylko w oddali majaczyła się nadzieja w kształcie chmur.
No i stało się.Zaczęło grzmieć i lać.Ja z zakupami w sklepie zoologicznym ucinałam sobie tradycyjną "pięciominutową" pogawędkę.
Deszczyk jakby zelżał, no to w drogę do domu.Przecież twarda jestem nie
miętka. Jak się nagle rozpadało a ja w połowie drogi,zero parasola,siatki w obu rękach,gorąc mnie rozpiera niczym Gustlikową Honoratkę.Nie , nie będę się chować,jest tak przyjemnie.Wróciłam przemoczona,nawet się nie przebierałam bo w domu jak w piekarniku.Łyknęłam sobie coś z lodówki no i mam.Ból gardła,łamanie w kościach,temperatura,brak apetytu.
Zimą nie raz sobie nogi przemoczyłam i nic.
Nie ma nic gorszego niż cieknący nos w upały .
takam stara a taka głupia