barba50
08.07.12, 15:18
Znaczy znaleźć się zdarza. Ale drogi rozeszły nam się jakoś 25 lat temu, znałam imię, nazwisko i miejscowość, bo chodzi o miejsce gdzie spędzałam w dzieciństwie każde wakacje i które chciałabym koniecznie odwiedzić, zobaczyć miejsca znane sprzed lat. Próbowałam przez google, facebook - nic, żadnej wskazówki. Wiedziałam, że miałam gdzieś zapisany adres i telefon z tamtych czasów, ale nie pamiętałam gdzie. Już chciałam prosić o pomoc tutaj

Ale dzisiaj olśniło mnie. Przypomniałam, że J. podawała mi kiedyś przepis na ciasto z owocami (zresztą zaraz zrobię z agrestem, który obrodził latoś

) i że kartka siedziała w zeszycie z przepisami. Bingo! Jest adres, ale czy aktualny? Jest nawet telefon, ale czterocyfrowy, więc jeśli w ogóle ma jeszcze telefon stacjonarny cyferek musi być pewnie siedem i kierunkowy. Zaczęłam od napisania listu. Napisałam (nie pamiętam kiedy pisałam ostatni raz list prywatny taki co wysyła się pocztą

), zakleiłam, jutro miałam iść na pocztę. Ale nie mogłam sobie darować telefonu. Zaczęłam grzebać w necie, znalazłam numer kierunkowy i jakiś telefon, który na przodzie miał 683. Skonfigurowałam numer i zadzwoniłam... Odezwał się męski głos, potwierdził, że to mieszkanie P. i zawołał J. do telefonu...

Kontakt odnowiony, umówiłyśmy się na wrzesień na spotkanie w Radomsku

Może i przy okazji Pi.asię w Częstochowie nawiedzę

To blisko

W Częstochowie byłam raz - na dworcu kolejowym