Bezdzietni a umiejętność wychowywania dzieci

11.07.12, 00:46
Dziś byłam u znajomych i było tam dwóch bezdzietnych kawalerów po 50-tce ( jacyś kuzyni ) którzy nawet w najbliższej rodzinie nie mają małych dzieci.
Jakoś tak się zeszło na temat wychowania dzieci i co się okazało ? Okazało się że żadna z obecnych tam matek ( w sumie ze mna trzy ) nie mają pojęcia o wychowaniu dzieci.
Tak w skrócie dziecko to powinno być jak lalka-kiedy ktoś chce powinno mówić wierszyk, nie żartować przy dorosłych tylko siedzieć przy stole grzecznie i się nie odzywać. No i wiele wiele innych zasad.
Nie było to żadne oficjalne przyjęcie, tylko normalne spotkanie przy grillu.
Powiedzcie mi skąd u tych panów takie doświadczenie w wychowaniu dzieci ?
    • fajnykotek Re: Bezdzietni a umiejętność wychowywania dzieci 11.07.12, 08:11
      Ale przecież to typowe jest, w mojej rodzinie najwięcej uwag na temat wychowania moich dzieci ma bezdzietna siostra męża big_grin. Z różnych uwag zapamiętałam jak pouczała mnie, że te chusteczki których używałam do doopki mojego synka są złe! Innej firmy są lepsze! Zapytana czy sprawdziła to na jakimś dziecku - obraziła się tongue_out.
      A czytasz czasem e-matkę? To samo - najwięcej uwag o nastolatkach mają mamy małych dzieci, a uwag o dzieciach - bezdzietne.
      • salimis Re: Bezdzietni a umiejętność wychowywania dzieci 11.07.12, 09:32
        ooo tak, bezdzietni (nie wszyscy oczywiście) wręcz marnują swoją wiedzę wink
        I u nas w pracy jest taka jedna kobitka po pięćdziesiątce która swoją znajomością tematu przytłacza.
        Ma siostrzeńców to wie. Tyle tylko że nie ma ich 24h a jedynie kilka godzin w trakcie odwiedzin, a przecież to nie to samo.
        • olinka20 Re: Bezdzietni a umiejętność wychowywania dzieci 11.07.12, 10:01
          To o mnie big_grin
          Ale sami powiedzcie, moja matka ma taka znajomą, ktora płacze jak to jej dziecina nie je, ach jaki to niejadek, o bozebozeboze, zapłaczmy sie na smierc.
          No i spotykam owego niejadka, całkiem rumiane dziewczatko wcinające mufinke. Po chwili mamusia daje cukiereczka, za chwilke znowu cos słodkiego i znowu.
          Po polgodzinie idziemy wszyscy do restauracji.
          I płacz z zgrzytanie zebow bo dziecina rosołku nie chce. Wmuszony rosołek bardzo szybko wrocił tą sama drogąuncertain
          W sumie sie dziecku nie dziwie, jakbym zezarła tyle słodkiego i popiła tłustym rosołkiem tez bym rzygłauncertain
          Na moją niesmiałą sugestie, ze moze by nie pasli słodyczami od rana to by dzieciątko jadło normalne posiłki nastąpił foch jak pas startowy, ze jako bezdzietna mam sie nie odzywac.
          No to siedze cicho.
          A rodzice ponoc dalej płaczą, ze niejadek, a słodycze serki/deserki/monte itp wsuwane non stop.
          • salimis Re: Bezdzietni a umiejętność wychowywania dzieci 11.07.12, 10:15
            olinko to akurat oczywista oczywistość że niektóre mamusie popełniają błędy żywieniowe a potem rozpacz. Siostra mojego męża robiła dokładnie tak samo .
            Nota bene ja też nie posiadam dzieci , chociaż nie, przepraszam. Mam jedno , to mój małż wink
            • yoma Re: Bezdzietni a umiejętność wychowywania dzieci 11.07.12, 10:29
              > chociaż nie, przepraszam. Mam jedno , to
              > mój małż wink

              Yhyhyhyhy miałam takiego byłego. Bogowie ustrzegli, że za niego nie wyszłam smile
              • maryshaa Re: Bezdzietni a umiejętność wychowywania dzieci 11.07.12, 15:01
                Olinko to też o mnie smile Czasami jak widzę jak najbliższa rodzina wychowuje swoje potomstwo to mnie krew zalewa... ale z mężem jako bezdzietni specjaliści zostawiamy swoje specjalistyczne i eksperckie komentarze dla siebie... bo po co się narażać na komentarz " nie masz dzieci nie znasz się"... no pewnie w wielu kwestiach się nie znam, ale czasami takie spojrzenie z boku bywa dla rodziców orzeźwiające, nie mówię o wtrącaniu się w wychowanie, ale o spojrzenie jak to wygląda z zewnątrz, bo czasami łątwiej spojrzeć na sytuację bez emocjonalnego zaangazowania się... ale mało który rodzić to doceni, większość uzna za wtrącanie się bezdzietnego. Więc...pisząc nie po polsku zaczynając od więc... nie wtrącam się, nie mój cyrk nie moje małpy. Nie moje problemy jak mi się potem dziecko zerwie z łańcucha i będzie zdziwko smile Na szczęście nie moje zdziwko tongue_out
                Owszem, czasami wtrącanie sie bezdzietnych jest wkurzające... tak samo z resztą jak komentarze dzietnych o bezdzietności bezdzietnych tongue_out
                • saga55-5 Re: Bezdzietni a umiejętność wychowywania dzieci 11.07.12, 15:14
                  Ok, wiele rzeczy mogę zrozumieć ale......wyjaśnijcie mi skąd 50-latek który nie ma absolutnie kontaktu z dziećmi czerpie jakieś wzorce ?
                  Posłuchać, poczytać a wychowywać to jednak zasadnicza różnica. Poza tym, każde dziecko jest inne a oni biorą jedną miarką wszystkich.
                  Może później podam kilka przykładów z owego spotkania. Np. dziecko w pierwszej klasie powinno zapomnieć już o zabawie, tylko ma sie uczyć i rozwijać. ( to akurat o moim dziecku - młoda kończy lekcje ok.17, później jeszcze odrabia lekcje a powinnam PODOBNO jeszcze zorganizować jej dodatkowe lekcje w ciągu tygodnia no i na weekend )
                  • olinka20 Re: Bezdzietni a umiejętność wychowywania dzieci 11.07.12, 16:01
                    Aha o to chodzi ( kłania sie czytanie ze zroumieniem moje big_grin ).
                    Panowie zapewne za takie uwazają wychowane dzieci ( a raczej musztrowane).
                    Zatarła im sie pamiec jak w dziecinstwie szaleli, wolą spokoj i projektują to na twoje dziecko.
                    A juz pomysł, zeby dzieciak, ktory konczy szkole o 17 miał pozniej jeszcze jakies zajecia uwazam za lekko mowiac- smieszny.
                    Kiedy to dziecko ma miec czas na zabawe i bycie dzieckiem?
                  • kr_ka_11 Re: Bezdzietni a umiejętność wychowywania dzieci 20.07.12, 11:58
                    > Może później podam kilka przykładów z owego spotkania. Np. dziecko w pierwszej
                    > klasie powinno zapomnieć już o zabawie, tylko ma sie uczyć i rozwijać. ( to aku
                    > rat o moim dziecku - młoda kończy lekcje ok.17, później jeszcze odrabia lekcje
                    > a powinnam PODOBNO jeszcze zorganizować jej dodatkowe lekcje w ciągu tygodnia n
                    > o i na weekend )
                    trafilas na osoby w tym typie co wszystko wiedzą najlepiej, są tacy ludzie, których zdanie zawsze musi być na wierzchu. mieli jakieś swoje dziwne wyobrażnie na temat wychowania, a że to tylko wyobrażenie, nie praktyka i nie powinni narzucać swoich racji to inna sprawa.
                • kr_ka_11 Re: Bezdzietni a umiejętność wychowywania dzieci 20.07.12, 11:51
                  > Owszem, czasami wtrącanie sie bezdzietnych jest wkurzające... tak samo z resztą
                  > jak komentarze dzietnych o bezdzietności bezdzietnych tongue_out

                  o to to to, faktycznie, to powinno dzialac w obie strony wink
                  bo dzietni też często nie rozumieją, że bezdzietni mogą być bezdzietni z czystej potrzeby, chęci i wlasnego wyboru. ze mozna chciec byc rodzicem troche pozniej niz od razu po slubie.

                  a co do tematu, to staram się nie komentować ale zdarza się, że ciezko sie pohamowac. ostatnio poznałam taką dziewuszkę (lat ok. 4 - corka znajomych mojej siostry) i to dziecko do moich rodziców lat 60 zaczęło po imieniu wyjezdzac. wmurowalo mnie (rodzice zadnej reakcji, odnioslam wrazenie że są wręcz dumni z elokwencji i uspolecznienia corki, dodam, ze do swjej mamy i taty tez dziecko mowilo po imieniu).
                  zeby oceniac ze ktos popelnia bledy w wychowaniu dzieciaka nie trzeba byc samemu rodzicem, jednak inna sprawa, że zostawiam to dla siebie, nie moja rola by pouczać. ich problem.
                  niemniej jakby sprawa dot. mojej siostry i jej corki to chyba wyrazilabym opinie. najblizszej rodzinie chyba mozna oczy otworzyc. argument, ze ktos nie ma dziecka nie jest argumentem, ale oczywiscie opisana w pierwszym poscie sytuacja zabawna smile


    • saga55-5 Re: Bezdzietni a umiejętność wychowywania dzieci 11.07.12, 15:18
      Dzieci kuzynki owych panów są podobno w ogóle bez wychowania bo jak my siedzimy na tarasie i grilujemy, to dzieci zamiast biegać i pluskać się w basenie, powinny siedzieć i czytać książki ( dzieci 7 lat i 5 )
      No jak słuchałam tego wszystkiego to ręce mi opadły zupełnie. Musztra jak w wojsku
      • salimis Re: Bezdzietni a umiejętność wychowywania dzieci 11.07.12, 22:40
        Najbardziej denerwują mnie ludzie którzy sami mieli dzieciństwo a współczesnym dzieciom chcą je zabrać lub ograniczyć.
        • sol_ Re: Bezdzietni a umiejętność wychowywania dzieci 20.07.12, 12:37
          Wiem, że pewnie wiele osób się oburzy, że "zapomniał wół jak cielęciem był" ale ja naprawdę mam wrażenie tzw. bezstresowe wychowanie jest plagą. Oczywiście, że kilkulatka rozpiera energia, że nie potrafi się skupić przez dłuższy czas etc ale nie dziwcie się uwagom bezdzietnych jeśli rodzice nie reagują na wrzeszczące i czyniące "rozpierduchę" podczas spotkania towarzyskiego albo w miejscu publicznym dziecko. Wrzeszczące od 15 minut, 30 minut... A rodzice nic.
          Uwagi kuriozalne (np o tym, że kilkulatek powinien w spokoju czytać książkę przez kilka godzin) można zbywać milczeniem, pukać się znacząco w czoło albo zacząć wyjaśniać etapy rozwoju człowieka - co kto woli smile Uwagi niezręczne ale wygłaszane z dobrego serca może czasem warto przemyśleć - tak, mama zawsze wie lepiej ale jeśli podobne uwagi zgłasza kilka osób to może coś jest na rzeczy?
          A uwagi dzietnych to co? Mądrości ludowe wygłaszane przez obcych nad wózkiem - "Dziecko za ciepło/za lekko ubrane. Zapoci się/przeziębi". Przecież to nagminne zachowania.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja