fajnykotek
20.08.12, 14:37
Mojego syna nie ma - pojechał sobie na obóz. Obiecałam sprzątnąć, w czasie jego nieobecności, jego pokój. Zwykle on tam sprząta, ja "nie widzę" niczego, poza żwirkiem na dywanie (kuweta Kleofaska) i ewidentnym bałaganem z wierzchu (rozwalone ksiązki, zeszyty), bo bardzo cenię swoje zdrowie psychiczne

.
I wiecie, miałam zamiar najpierw odkurzyć półki, potem dól, hmm, poprzestałam na razie na dole....
CZYM, DO JASNEJ ANIELKI, MAM SIĘ SKUTECZNIE POZBYĆ TONY ZBITEGO KURZU Z PÓŁEK?????
I nie umrzeć na atak alergii????
A On ma na półkach sto tysięcy, pięćset samolocików, pojazdów, pięęęknych kamyków, I INNYCH BADZIEWI?????
Wywalić to????
No poradźcie coś, proszę.
PS. Zabiję Go jak wróci

.