Warzywniaczek - część IV

22.08.12, 21:00
Upał jak diabli, człowiek ledwo na nogach stoi, oczami wyobraźni widzi wyłącznie wodę, wchodzi Blondyna z córką (lat 10) i zaczyna dyskusję z dzieckiem:
- co będziesz jadła na obiad?
- nic
- jak to nic? nie można nic nie jeść, zrobię kalafiora, będziesz jadła?
- nie
- no to może fasolkę, będziesz jadła?
- nie
- czemu nie? przecież zawsze lubiłaś fasolkę...

Nie zdzierżyłam, powiedziałam kobiecie, że w taki upał dziecku po prostu nie chce się jeść (zresztą była godz. 12, do obiadu dobre dwie godziny), i że niezjedzenie jednego obiadu na pewno nie skończy się anemią. Nie wiem czy dotarło. Ale mnie wkurzyła, bo dziecko wyraźnie wiedziało czego chce, a matka namolnie swoje.

Inna sprawa - mam śliwki. Akurat dzisiaj były trzy odmiany: zielono-żółta ulena, różowo-liliowy opal i fioletowa węgierka dąbrowicka. Wszystkie w cenie 2,5 za kilo, wszystkie opisane.
Wchodzi klientka:
- kilo tych śliwek poproszę
- tych czyli których?
- no tych po 2,50
- wszystkie są po 2,50, których mam dać?
- no tych dobrych....

Akurat te trzy odmiany wszystkie są pyszne. Mogę zrozumieć, że baba albo nie umie czytać, albo niedowidzi, ale chociaż kolory mogłaby rozróżniać!!!
    • arim28 Re: Warzywniaczek - część IV 22.08.12, 21:35
      Mam w Polsce zaprzyjazniony warzywniaczek.
      I zawsze prosze kilka kilogramow dobrych ziemniakow, pomidorow i ogorkow smile
      Zawsze byly smaczne i te hurtowe ilosci powtarzalam tongue_out
      Nigdy nie pamietam odmian, nazw a jak poprosze dobre to wiem, ze beda dobre smile
      Baba zaufala Tobie i poprosila o dobre sliwki wink


      U nas dzis bylo 37 w cieniu, poznym popoludniem sad
    • yoma Re: Warzywniaczek - część IV 23.08.12, 09:10
      PiAsia, wyluzuj, przynajmniej Blondyna nie rozbijała dziecku talerza na głowie jak moja matka mnie smile
    • andy3458 Re: Warzywniaczek - część IV 23.08.12, 17:51
      Przynajmniej masz codziennie i to po kilka razy kabaret za darmo. Gdzie w innej pracy miałabyś, klientów z takim poczuciem humoru. Nigdzie. Co najwyżej kolejkę smutasów znerwicowanych. A w warzywniaczku i sama się pośmiejesz i inni też co i raz oplują monitor czytając Twoje przygody z klientami. Taka praca to skarb. Pisz jak najwięcej - to się czyta lepiej niż cokolwiek innego. Nawet sobie nie zdajesz sprawy ilu masz "czytaczy" na codzień. smile
      • pi.asia Re: Warzywniaczek - część IV 23.08.12, 22:08
        Ha, jak do mnie przychodzi stały klient, np. Ojciec Szili-Tekili i prosi "trochę dobrych śliwek" to ja doskonale wiem, ile i których mam dać.
        Ale jak klientka chce "tych" ale nie uściśli których tych, to głupieję.

        A czasem to sobie robię z klientów jaja. Tu historia specjalnie dla Andy'ego.

        Wchodzi facet, w sklepie są już ze dwie kobiety, facet od progu pyta czy są ziemniaki. Odpowiadam że są i dalej obsługuję klientkę. Facet mówi że nie widzi i czy na pewno są. A ja akurat wydaję resztę i muszę być skupiona. No to wydaję tę resztę i mówię, że nie widzi, bo ziemniaki są na polu i trzeba iść ukopać. Kobiety w śmiech, facet w tył zwrot, one do niego żeby wracał, bo pani Asia tylko żartuje, facet skołowany, bo myślał że na serio dostanie motykę i wiadro...
        Teraz jest moim stałym klientem.

        Mój częsty firmowy tekst wygląda tak:
        Ktoś robi zakupy, ja podliczam, oświadczam że np. 4,20, klient "O jak tanio!" a ja na to "plus 12,30 za miłą obsługę". Zawsze działa!

        A teraz ostrzeżenie: nie dajcie się nabrać na fałszywe węgierki. Jest już węgierka dąbrowicka, dość duża i smaczna. Ale prawdziwa węgierka będzie dobra za jakiś tydzień. Wielu handlarzy sprzedaje różne podróby, które nawet nie rosły koło węgierki. Tę prawdziwą można rozpoznać po tym, że miąższ ma w kolorze miodowym, a nie zielonym.
        I jak się zacznie, to będzie prawie do połowy października.
        A potem w styczniu klientka mnie spyta, czy mam jakieś śliwki na ciasto.
        • andy3458 Re: Warzywniaczek - część IV 23.08.12, 22:33
          Węgierki - najlepsze śliwki jakie mogą być. Chociaż zupy z nich nie koniecznie lubię , ale za to do podjadania na surowo są super. No i oczywiście muszą być żółte w środku , bo inne nie nadają się do jedzenia. A ja za jakiś miesiąc będę przejazdem w Częstochowie i wpadnę do Ciebie do warzywniaczka na jakieś zakupy. A propos - są może u Ciebie dynie? Uwielbiam zupę z dyni.
          • yoma Re: Warzywniaczek - część IV 24.08.12, 09:04
            Dynie, w sierpniu?? tongue_out
            • agnes-05 Re: Warzywniaczek - część IV 24.08.12, 10:23
              Pi-Asia, ja też będę w Częstochowie i to wcześniej niż Andy. 31 sierpnia!
    • aankaa Re: Warzywniaczek - część IV 23.08.12, 23:14
      pod domem miałam świetną budę z warzywami
      wpadałam po południu z hasłem "garstkę kiszonej" i Pan Krzysio wiedział z którego wiaderka (były ze 3, z różną ilością wsadów marchewkowo/różnych albo samej) i ile nagarnąć

      nie mówiąc o sezonowych owocach: "dobre" proszę

      taki sprzedawca do SKARB
      • pi.asia Re: Warzywniaczek - część IV 24.08.12, 05:15
        Zmieniam nicka na SKARB wink

        Andy, nie wierzę własnym oczom! Będziesz w Częstochowie!!! Bosko!
        Oczywiście że mam dynie (i leżą i czekają aż się ktoś zlituje), dla Ciebie specjalnie przywiozę świeżutkie, i w ogóle wcześniej dasz znać co by Cię interesowało (10 kg węgierek też będzie), a może już będzie dobra kosztela?
        Ze Spotkania Zakątka mogłeś się wymigać, ale z odwiedzin w warzywniaczku nawet nie próbuj wink
        • olinka20 Re: Warzywniaczek - część IV 24.08.12, 08:38
          Aska ty tak nie czaruj, bo ja bede do ciebie po warzywa jezdzic big_grin ( chociaz jak sie przeniose to nawet tak daleko nie bedziewink ).
          Ale a propos dyni, kupiłam wczoraj dynie z hokkaido, moge z niej zupe zrobic?
          Bo nigdy nie jadłam.
          I jak???
          • pi.asia Re: Warzywniaczek - część IV 24.08.12, 19:22
            Agnes, zapraszam, tym razem może na chłodnik?
            Olinka, ja nie wiem co to są dynie z hokkaido sad ale zapewne zupę możesz zrobić. Po warzywa zapraszam na bieżąco, przy zakupie powyżej 30 zł daję rabat 5%.
            Yoma, dynie są od miesiąca. Pierwszą kukurydzę widziałam w połowie czerwca, na początku lipca pojawiła się brukselka, a w połowie lipca widziałam nawet czarną rzepę i jarmuż. Stwierdziłam, że wszystko w przyrodzie się poprzestawiało.

            A teraz historie z dzisiaj.
            Parę dni temu przyszła elegancka starsza pani po jabłka na szarlotkę. No oczywiście - antonówka. Ona mi na to, że kupiła kiedyś antonówkę, i ta antonówka wcale jej się nie rozdusiła w smażeniu, więc nie wie, czy antonówka się nadaje. Ja jej na to, że pewnie kupiła jakąś podróbę, sprzedawca jej wmówił, że to antonówka, a to może było zimnoje albo delicius i moją antonówkę może brać bez obaw. Wzięła, poszła, dziś wróciła zachwycona ale z pretensjami, bo antonówka przepięknie się rozdusiła, szarlotka wyszła pyszna, ale teraz rodzina domaga się szarlotki co dwa dni smile

            Inna pani zapytała mnie ile marchwi trzeba kupić na surówkę dla ośmiu osób. Nie wiedziałam.

            Na giełdzie towarowej jest teraz mnóstwo tzw. siatkarzy, czyli ludzi, którzy przyjeżdżają z siatką np. po pięć kg ogórków czy śliwek. Chce im się wstać o 5-ej rano, zainwestować w paliwo, zapłacić wjazd na giełdę, i wydaje im się, że te ogórki czy śliwki wychodzą taniej niż w sklepie.
            Ale niech tam, wiadomo, każdy chce kupić jak najtaniej. Natomiast dla mnie obserwowanie siatkarzy jest źródłem nieustającej uciechy. Tu kilka wyjaśnień - nawierzchnia na naszej giełdzie to nie asfalt, tylko ubity grunt miejscami wysypany szutrem, z głębokimi dołami i wyrwami; wszędzie przeciskają się mniejsze i większe dostawczaki, niektóre pod prąd, tu i ówdzie ktoś idzie pchając metalową platformę z dwunastoma workami ziemniaków, a pomiędzy tym wszystkim z piskiem opon pomyka wózek widłowy marki toyota. Przy każdym sprzedającym potrafi stać kilku kupujących - istne pandemonium.
            I w tym pandemonium widziałam już panią z niemowlakiem w wózku, widziałam damę w szpilkach z yorkiem na smyczy, a dzisiaj omal nie padłam, jak zobaczyłam kobietę z nogą w gipsie, o dwóch kulach, a za nią leciał mąż niosąc w ramionach wózek inwalidzki. Za mężem pomykała reszta rodziny w ilości sztuk czterech.
            Zaiste, widok był niezwykły.

            • yoma Re: Warzywniaczek - część IV 24.08.12, 19:44
              > > Yoma, dynie są od miesiąca.

              No to chyba że z Hokkaido, bo w naszym klimacie dynia nie ma prawa być w sierpniu od miesiąca, nawet spod szkła, jakem ogrodnik smile Inna rzecz, że kanie się zaczęły 18 czerwca...
              • agnes-05 Re: Warzywniaczek - część IV 24.08.12, 19:58
                Pi-Asia, tym razem to ja Ciebie zapraszam. Przyjadę 31 i mam wolny wieczór bo moja grupa przyjeżdża dopiero nazajutrz rano i to w nieprzytomnej ilości 56 .....Filipińczyków. Będą pielgrzymować....hi hi hi..)))))
            • olinka20 Re: Warzywniaczek - część IV 24.08.12, 20:37
              Ja tez nie wiem, wzielam bo wazyła około kg, a nie 10 jak pozostałe big_grinbig_grinbig_grin
              Ty sie nie nabijaj z ludzi na giełdzie, sama taką skware sobie wysmazyłam jak na targ ( tez klepisko, ale to normlany detal) pojechałam rowerem.
              I potem miedzy tymi ludzmi z bobasami, pieskami i kulami sie toczyłam z rowerem, oslinka a nie olinka big_grin
              • pi.asia Re: Warzywniaczek - część IV 27.08.12, 19:43
                Zmieniamy rodzaj męski na żeński:

                - Jest tonic Jurajska? Mogę sobie jedną wziąć?
                (dla innych klientów ten tonic jest jurajski, aczkolwiek woda jurajska)

                - Proszę pięć ogóreczek kiszonych

                - Paczkę paluszek z sezamem

                No i osłabiające mnie pytania czy cebula jest już nasza, czy kapusta jest nasza (pani była zdziwiona, że w środku sezonu na warzywa nikt normalny nie importuje kapusty z Holandii)
                • andy3458 Re: Warzywniaczek - część IV 27.08.12, 20:17
                  To coś tak jak na dworcu przed kasą biletową., dialog klientów z kasjerką ... - proszę jeden do Krakowa - ale jaki ? normalny? - tak ... proszę o jeden do Łodzi - ale normalny ? - tak ... proszę jeden do Gdyni - ale jaki? normalny? - nie!!! pierdol..ęty !!! ( sorki) smile
                  • yoma Re: Warzywniaczek - część IV 02.09.12, 22:33
                    Się nie śmiej. Jak kupuję bilet komunikacji miejskiej, to mnie często pytają, czy normalny. Jak mam nastrój, to grzecznie pytam, czy wyglądam na studentkę, czy raczej na emerytkę (i nigdy żaden nie odpowiedział, że na studentkę, rrrrwałżeż nać cholera jasna!)

                    Co do rodzajów rzeczowników, pergolony* wszechobecny WINOGRON...

                    * "o ja pergolę" - przekleństwo ogrodnicze
                    • barba50 Re: Warzywniaczek - część IV 02.09.12, 22:47
                      No wiesz mojej córce lat 32 co i raz przydarza się kontrola dowodu przy zakupie alkoholu. Samą siebie przeszła ekspedientka, która poprosiła ją o dokument kiedy Mary kupowała Karmi. Niby też piwo big_grin
          • arim28 dynie z hokkaido 28.08.12, 13:43
            Zupa jest z nich przepyszna.
            Ja tylko ta odmiane kupuje - sa slodsze i maja smak dyni wink Moja corka tylko z tej dyni jada zupe.
            Ksztaltem sa mniejsze od normalnych dyn.

            Ale mi smaka narobilyscie na zupe z dyni.wink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja