obsłużyłam klienta po francusku ;)

05.09.12, 20:27
A dokładniej to po francusku, po angielsku i na migi.
Było to tak:
Wchodzi o mego warzywniaczka młody człowiek, uśmiecha się, kiwa głową na powitanie, podchodzi do regału z owocami, bierze dwie dorodne brzoskwinie i zaczyna coś ustalać z żoną, która stoi na zewnątrz z pieskiem na smyczy.
Gadają po francusku.
Uczyłam się tego języka wieki temu w ogólniaku i nigdy potem, ale coś jeszcze mi się w pamięci kołacze, więc zbieram się na odwagę i zagajam:
- Excuse moi.... je comprend un peu (przepraszam, ja troszkę rozumiem)
- Oh, vous comprenez! Aidez-nous, s'il vous plait, la compotte dla dwa osoba (och, pani rozumie, proszę nam pomóc), les peches? (brzoskwinie?)

Zabrałam mu te brzoskwinie i odłożyłam do skrzynki, po czym sięgnęłam po antonówki.
- Pas les peches (nie brzoskwinie), pour la compotte - les pommes ( na kompot jabłka) i te tutaj, nie pamiętam jak jest śliwka po francusku, no śliwki
- Les prunes!
- Oh, merci, les prunes et les pommes!

Do dwóch antonówek dołożyłam kilka ciemnych śliwek Blue Free i kilka złocistych renklod Ulena. A tu klient pyta jak się robi kompot, no cholera, jak wytłumaczyć obcoziemcowi technikę gotowania kompotu? No nie ma wyjścia, trzeba mieć rekwizyty. Nie było garnka, bylo wiaderko z kiszoną kapustą. I zaczęłam pokaz.

- Le garnek, dans ten garnek jeter ces fruits (w ten garnek wrzucić te owoce) -
klient robi gest krojenia
- oui, yes, pokroić - robię gest obierania jabłka ze skórki - jeter dans garnek, un peu d'eau, little water (troszkę wody), un peu!
klient pyta - sugar?
- yes, sugar, of course - przynoszę z zaplecza łyżeczkę do herbaty - five or six łyżeczka sugar and ... and ... boiled boiled znaczy się gotować bul bul bul - imituję gotujący się kompot - five - ten minutes. After boiled cholera jak to będzie dolać wody - robię gest dolewania - more water
- Nowa woda?
- Oui, yes, nowa woda!
- hot or cold?
- ca egal (wszystko jedno) - nie wiem skąd mi się przypomniał ten zwrot - no więc nowa woda and boiled again, c'est tout (to wszystko), it's over.

Klient był oczarowany, dowiedziałam się, że oboje z żoną są Francuzami, mieszkają tutaj bo nasz kraj ich zachwycił a piesek ma na imię Polska.

Wczoraj "mój" Francuz znów się pojawił, brał pomidory i coś tam jeszcze, spytałam go o kompot, wzniósł oczy do nieba i wykrzyknął w zachwycie "Superbe!!! j'ai donnai la recepte pour ma famille en France" (tego tłumaczyć chyba nie muszę)

No ale jaki ta familia ugotuje kompot z ichnich wodnistych śliwek i plastikowych jabłek, to już inna sprawa...
smile


    • dorcia1234 Re: obsłużyłam klienta po francusku ;) 05.09.12, 21:29
      cudo smile
      a plastikowe jabłka i śliwki mają na sprzedaż do Unii. Sobie zostawiają prawdziwe, pyszniutkie. Jak inaczej by cidra zrobili? A, i do dzisiaj mam w ustach smak boskiej malinowej konfitury, którą jadłam la temu 20 i kilka we Francyji - robiła ją babcia koleżankki u której mieszkałam w ramach wymiany
      • barba50 Re: obsłużyłam klienta po francusku ;) 05.09.12, 22:34
        No nieźle, nieźle big_grin A tytuł jak zawsze przewrotny suspicious
    • olinka20 Re: obsłużyłam klienta po francusku ;) 06.09.12, 09:52
      Ty to masz przygody smile
      • arim28 Re: obsłużyłam klienta po francusku ;) 06.09.12, 11:50
        Bardzo intrygujacy tytul!
        A tu taka proza smile
        • agnes-05 Re: obsłużyłam klienta po francusku ;) 06.09.12, 13:09
          Asiu, brawo to znaczy bravo!

          Nawiasem mówiąc to Francuzi nazywają "compotte" to co myśmy zwykli nazywać musem np. jabłkowym, czy też jakimś innym. Nasz kompot jest tam raczej nieznany i zawsze mam kłopot z grupami francuskimi, bo dziwią się, że ktoś każe im pić słodką wodę owocową.
          Jeżeli faktycznie zrobili kompot według Twojego przepisu i im smakowało, to tym większy Twój sukces!!
          • yoma Re: obsłużyłam klienta po francusku ;) 06.09.12, 14:01
            Ale nie wiedzieli, co ma im wyjść, więc tym lepiej smile
            • karple Re: obsłużyłam klienta po francusku ;) 06.09.12, 17:27
              Historia super, fajnie, że Francuzom smakuje nasz Polski kompocik smile
              Ale tyluł genialny big_grin spadłam z fotela jak go zobaczyłam big_grin
    • noirdesir2 Re: obsłużyłam klienta po francusku ;) 10.09.12, 18:45
      a ja stoje przy garnku z powidlami sliwkowymi bulgoczacymi, z kotemlezacym u stop i telefonem w reku i czytam te historie i zazdroszcze smile lubie rozmawiac z francuzami smile
      • esimona Re: obsłużyłam klienta po francusku ;) 13.09.12, 21:05
        No tak, ja z doskoku robię kompoty z jabłek i "odskakuję" chętnie do innych czynności, bo mam już dosyć prac kulinarnych. Niestety jabłka nie mogą czekać i trzeba je szybko przerobić. Męska pomoc zawiodła całkowicie z powodu bardzo ważnych, nie cierpiących zwłoki robótek, które leżały odłogiem całe tygodnie, ale teraz muszą być wykonane natychmiast.
        Ach - życie, życie ... dobra książka leży i czeka a ja przerabiam i przerabiam ... jeszcze zostało tyle jabłek ... nawet kot sobie poszedł z kuchni znudzony .... a ja przerabiam.

        Pi.asiu, opowiedz coś z życia Warzywniaczka
Inne wątki na temat:
Pełna wersja