babcia47
23.09.12, 18:15
bilans 10 dni:
- kolega w pracy połamał mi "dwutygodniowe" okulary warte 350,- (nie chciałem..)
- jakis @#%%$#@#% spuscił mi paliwo warte 100,- rozrywając przewód paliwowy przed filtrem paliwa..tu miałam szczęście, bo innej dziewczynie w tym celu i w tym samym miejscu przebito bak
- utopiłam komórkę w wiadrze z zajzajerem do superbrudnej podłogi..wyleciała mi z kieszeni gdy "przelatywałam" obok..gdybym chciała celowo, to w zyciu bym nie trafiła..koszt reanimowania numeru zapasowego na kartę (komórka niezbędna do pracy), na szczęście "dziecko" później mnie poratowało całkiem niezłym aparatem , którego juz nie uzywa ale mniej przyjaznym w obsłudze od utopionego
- stuknełam cudze autko nawet nie wiedząc o tym, zahaczyłam kogoś przy zawracaniu na wąskiej ulicy..aura z nagła deszczowo-mglista, szyby zaparowane mimo uchylonych szyb i włączonego nawiewu, urwany zaczep półki tylnej, wiec na naszych drogach ciągły hałas w kabinie, poszkodowane auto szaro-bure, wiec nie zauwazyłam nawet..o stłuczce dowiedziałam się gdy zaczęła mnie szukac policja..u mnie szkody żadne (ledwo otarty róg tylnego reflektora)..300,- mandatu i zapewne spore koszty przy kolejnej opłacie za OC..fakt byłam juz 20 godzin na nogach ale wina moja..najlepsze, ze podwoziłam koleżanke, która dzieki temu zaoszczędziła 300,- na podrecznikach dla swoich dziecków

- psica 12-letnia dostała raka sutka..usuniety ale i tak mnie niepokoi
- poleciałam ze schodów tak skutecznie, że połamałam prawą ręke i jestem nieczynna zawodowo (i prywatnie) na conajmniej 6 tygodni..ze względu na rodzaj umowy zasiłek chorobowy mi sie nie nalezy, małżon na moim putrzymaniu
..ale za to jak moja Kota sie cieszy, ze ma Pancie na codzień