fatum?

23.09.12, 18:15
bilans 10 dni:
- kolega w pracy połamał mi "dwutygodniowe" okulary warte 350,- (nie chciałem..)
- jakis @#%%$#@#% spuscił mi paliwo warte 100,- rozrywając przewód paliwowy przed filtrem paliwa..tu miałam szczęście, bo innej dziewczynie w tym celu i w tym samym miejscu przebito bak
- utopiłam komórkę w wiadrze z zajzajerem do superbrudnej podłogi..wyleciała mi z kieszeni gdy "przelatywałam" obok..gdybym chciała celowo, to w zyciu bym nie trafiła..koszt reanimowania numeru zapasowego na kartę (komórka niezbędna do pracy), na szczęście "dziecko" później mnie poratowało całkiem niezłym aparatem , którego juz nie uzywa ale mniej przyjaznym w obsłudze od utopionego
- stuknełam cudze autko nawet nie wiedząc o tym, zahaczyłam kogoś przy zawracaniu na wąskiej ulicy..aura z nagła deszczowo-mglista, szyby zaparowane mimo uchylonych szyb i włączonego nawiewu, urwany zaczep półki tylnej, wiec na naszych drogach ciągły hałas w kabinie, poszkodowane auto szaro-bure, wiec nie zauwazyłam nawet..o stłuczce dowiedziałam się gdy zaczęła mnie szukac policja..u mnie szkody żadne (ledwo otarty róg tylnego reflektora)..300,- mandatu i zapewne spore koszty przy kolejnej opłacie za OC..fakt byłam juz 20 godzin na nogach ale wina moja..najlepsze, ze podwoziłam koleżanke, która dzieki temu zaoszczędziła 300,- na podrecznikach dla swoich dziecków smile
- psica 12-letnia dostała raka sutka..usuniety ale i tak mnie niepokoi
- poleciałam ze schodów tak skutecznie, że połamałam prawą ręke i jestem nieczynna zawodowo (i prywatnie) na conajmniej 6 tygodni..ze względu na rodzaj umowy zasiłek chorobowy mi sie nie nalezy, małżon na moim putrzymaniu

..ale za to jak moja Kota sie cieszy, ze ma Pancie na codzień
    • wladziac Re: fatum? 23.09.12, 19:08
      noooo,nazbierało się,nazbierało,z mojego punktu widzenia najgorsze są choroby a połamana ręka to tragedia a i suni szkoda,szybkiego powrotu do zdrowia życzę bo tylko wtedy się wygrzebiesz z kłopotów które oby szybko minęły,trzymaj się
    • barba50 Re: fatum? 23.09.12, 19:13
      Oranyjulek i tkoboska shock Więcej to sobie trudno wyobrazićsad
      Przytulam i fluidy ślę żeby się wszystko ładnie zrosło, posklejało, zdrowiało - generalnie normalniało wink
      • babcia47 Re: fatum? 23.09.12, 19:20
        dzieki bardzo, fluidy zaczynam odczuwać (lepiej mi sie piszesmile) na szczęscie psica w dobrej kondycji, nawet mimo wieku i choróbska, które pewnie może mieć nawroty, zaczyna psocić wink
        • pi.asia Re: fatum? 23.09.12, 20:45
          I Herkules doopa kiedy nieszczęść kupa!

          Pozostaje pocieszać się, że hurtem wyczerpałaś limit nieszczęść na najbliższy rok i teraz już będzie wszystko szło jak z górki po maśle!
          • babcia47 Re: fatum? 23.09.12, 21:21
            najgorzej, że miałam nadzieje na wsparcie Waderka lub/i funduszu zakątkowego..ale jak to powiadają, jak chcesz rozbawic Pana Boga to coś sobie zaplanuj..sad dobrze zarło i zdechło..pół biedy, gdy będę miała gdzie wrócić, jeżeli nie potrwa to zbyt długo, bo w moim wieku trudno o pracę wogóle a szczególnie taka, gdzie się ludzia ceni..co prawda włascicielka cos wspominała o tym, że za okres mojej nieobecnosci zapłaca mi, choć nie było to zobowiazujace i nie wierzę, by zapłacili tyle, co płaca za "normalną" pracę, wiem, ze szef, chce mnie i gotów czekac, bo ponoc bardzo "tęsknił" za mną, gdy z przyczyn "dziwnych", od nas trojga niezaleznych, rozstalismy sie na cztery miesiace..ale w zyciu róznie bywa, a sześć tygodni to długi okres i co gorsza połowa mojej pracy jest zalezna od sprawnosci tej połamanej ręki..no prawie połowa, bo najpierw zaiwaniam fizycznie a potem zarządzam i zaoszczedzam sporo kosztów, czasu i ponoc daje poczucie bezpieczeństwa, bo pilnuje tego, czego przepracowany szef juz nie ogarnia..pozyjemy, zobaczymy
            • pi.asia Re: fatum? 23.09.12, 21:30
              Kochana, jeśli Twoja czteromiesięczna nieobecność mocno dała mu się we znaki, a mimo tego nie przyjął nikogo innego, to znaczy, że docenia właśnie Twoją osobę i Twoje umiejętności. Nie tak łatwo (czasem wręcz niemożliwe) znaleźć pracownika, który daje szefostwu poczucie pewności i bezpieczeństwa, i świadomość, że wszystko jest pod kontrolą. Przyjęcie kogoś nowego oznaczałoby konieczność kontrolowania i tego kogoś, i zleconych mu zadań.

              Nie zadręczaj się czarnymi wizjami.
              • babcia47 Re: fatum? 23.09.12, 21:59
                nie miał wyboru i przyjął kogos innego..4 innych ktosiów w czasie 4 miesięcy i do dzis oboje ponoć maja po tym kaca (historie tego okresu przejdą do anegdot firmy)..włascicielka, która jest jego towarzyszka zyciowa zacytowała, że cały czas twierdził, ze najgorszą decyzja była zgoda na zwolnienie mnie..ale nie ma ludzi niezastąpionych, choć z drugiej strony tydzień temu (tydzień po wypadku) jedną ręką robiłam konieczne porządki w paperkach i nie tylko wink..nie zadręczam sie..znam zycie, bo juz kiedys byłam w podobnej sytuacji..co by nie zdarzyło się ...dam radę..dam radę! Dam Radę!!!
            • babcia47 Re: fatum? 23.09.12, 21:42
              ps. chyba coś chyba jest w tym wyczerpaniu nieszczęść na ten rok, bo za usuniecie guza u psicy w narkozie + antybiotyk długodziałajacy + obciecie pazurów (było konieczne) zapłaciłam 60,-..słownie sześcdziesiat złotych
              • sol_ Re: fatum? 23.09.12, 23:43
                Nie wiem skąd to się bierze ale przypadłości życiowe spadają na człowieka hurtem - nijak nie chcą się rozłożyć w czasie. Wszelkie wydatki nadprogramowe zazwyczaj złośliwie się kumulują. Nieszczęścia wszelakiej maści osaczają jako ta wilcza wataha.
                Ehhh, Babciu, trzymaj się, nie chcę produkować truizmów p.t. "co nas nie zabije to nas wzmocni" ale ja ten rok mam od początku do d.... Przecież się nie powieszę, jakoś to będzie. Czego i Tobie życzę - ale nie w wersji "jakoś" ale w wersji "będzie zdecydowanie lepiej" "big_grin
                • niutaki Re: fatum? 24.09.12, 09:39
                  ojaa faktycznie duzo tegosad trzymam kciuki, tylko tyle moge zrobickiss
                  • olinka20 Re: fatum? 24.09.12, 10:14
                    No to mam nadzieje, ze wyczerpałas limit pecha na najlizszy czas i teraz juz bedzie tylko lepiej!
    • uleczka_k Re: fatum? 24.09.12, 20:59
      O rany, no to niezła kumulacja! Ale, skoro tak się to już poskładało, to znaczy chyba, że teraz może być już tylko lepiej, prawda?
      Pozdrawiam serdecznie i życzę wszystkiego najlepszego już od teraz. I dla Ciebie, Twojej ręki, dla psiczki.
      • dorcia1234 Re: fatum? 24.09.12, 21:22
        no to faktycznie niefajnie.
        Ale dlatego ja swoje okulary ubezpieczam przy zakupie- kosztuje mnie to 10 zł co przy 4-5 setkach wydanych na szkła i oprawki jest niewielką sumą. A kolega się nie poczuwa do udziału w kosztach naprawy?
        Psicy ściskam łapę niech zdrowieje i nie daje się paskudztwom. telefon rzecz nabyta, ważne że jest zastępczy - za jakiś czas ogarniesz i tego. Samochód- cóż, cieszmy się że tylko samochód się uszkodził a nie ludzie. Najgorzej to z ręką złamaną. Ale może chociaż jakieś odszkodowanie z ubezpieczenia dostaniesz?
        Przypomniała mi się książka z dzieciństwa Pollyanna- o dziewczynce, która wszędzie szukała pozytywów.
        • pi.asia Re: fatum? 24.09.12, 21:43
          > Przypomniała mi się książka z dzieciństwa Pollyanna- o dziewczynce, która wszęd
          > zie szukała pozytywów.

          He he he, a mnie się przypomniało spotkanie Zakątka, kiedy to Wiesia.and.company robiła właśnie za Polyannę i wszędzie widziała same pozytywy. W ramach testowania jej zdolności widzenia samych jasnych stron przywołałyśmy przykład chłopaka, któremu piorun zabił całą rodzinę - ojca, matkę, siostrę i jej narzeczonego. To była głośna tragedia latem tego roku. Chłopak - 16-tolatek - ocalał tylko dlatego, że został w schronisku.
          Spytałyśmy Wiesię, jakich pozytywów można się w tym dopatrzeć.
          Wiesia chwilkę pomyślała i orzekła, że chłopak za jednym zamachem pochowa i opłacze całą rodzinę, i już później będzie miał spokój....
        • babcia47 Re: fatum? 25.09.12, 20:14
          kolega to taka bida i sto nieszczęść, że nie ma z kogo sciągac a przy tym troche sama dałam doopy, bo firmową tajemnica jest, że gdy pojawia sie w poblizy, to oczy trzeba mieć dookoła głowy..ten typ tak to ma i zawsze swoje "wypadki" usprawiedliwia dobrymi chęciami lub tym, że "nie chciałem"..no tego by jeszcze brakowało..wink)..standardem sa też usilne prosby, by przypadkiem nie pomagał, bo generuje szkody poważne lub conajmniej apokaliptyczny chaos.
          Ps. dzis rozkraczyła mi sie pralka..ponoć chłopu reanimowały, ale kiedys po ich naprawie poprzedniczki straciłam wieeele ciuchów..mam małą a'la franię, która daje radę w razie W..ale jednej ręki do jej obsługi troche mało..Psica miewa się nieźle jak na moje oko, ja gorzej ale dzis jedna reka robiłam generalne porzadki w ogródku i nawet posadziłam troche cebulek i badylków..mała rzecz a poprawia humor wink))
    • babcia47 Re: fatum? 10.10.12, 13:28
      no to z piątku na sobote wracam do pracy..co prawda powinnam pauzowac jeszcze 2-4 tygodnie, mam nie wykonywac zadnych ciężkich prac tylko "ogarnąć" wszystko, bo ponoc źle się dzieje w państwie duńskim. Fakt odrestaurowałam sie na tyle, ze jestem w lepszej kondycji niz inni przy 6-cio tygodniowej, zalecanej przez lekarza, kuracji..co ma byc będzie, trzymajcie kciuki..na wejsciu każę do siebie mówić "jednoreki bandyta" wink)
      • pi.asia Re: fatum? 10.10.12, 18:47
        Super wiadomość Ty jednoręki bandyto smile
      • olinka20 Re: fatum? 10.10.12, 19:29
        Hehe, moja sis miała ostatnio operowanego zeza ( nawet została lokalna celebrytka jak sie z niej chichram, bo wystapiła w aktualnosciachwink ) i ochrzcilismy ją jednookim piratem- tak mi sie skojarzyło.
        Babciu to teraz chyba przełamałas fatum?
Pełna wersja