pi.asia
29.09.12, 22:32
Mam w przedpokoju oświetlenie halogenowe. 5 sztuk jest tych halogenów. Normalne na 220V, nie na transformator.
Tydzień temu jeden przestał świecić. Ok, zdarza się. Nie zdążyłam jeszcze go wymienić, gdy zgasł drugi. Ok, zdarza się, choć nieco mnie to zeźliło, bo nie mają nawet roku.
Dziś rano zapalam światło - i nic, ciemność widzę, widzę ciemność! Żaden nawet nie zabłysnął. Nagle wysiadły trzy pozostałe.
No więc w porannym biegu miałam dodatkowe utrudnienia - nie dość, że po przedpokoju poruszałam się prawie po omacku (wspomagana światłem z łazienki), to jeszcze musiałam wleźć na stołek i wywlec jednego halogena z oprawki, żeby mieć na wzór.
W markecie kupiłam 2 paczki po trzy sztuki, wywaliłam 50 zeta. Po wejściu do mieszkania odruchowo nacisnęłam włącznik - i zapaliły się oba pozostałe halogeny. Wetknęłam w oprawkę ten trzeci, co go wcześniej wyjęłam - też zaświecił.
No i niech mi ktoś teraz wyjaśni, co tym cholernym halogenom strzeliło do łbów o piątej rano? Albo włącznikom coś strzeliło do łbów, ale jeśli tak, to też wszystkim trzem, bo mam zainstalowane w przedpokoju włączniki schodowe właśnie schodowe, dla wygody.
Zaiste, prądowe sprawy są niewyjaśnialne....