rudy rydz- nie wiem nic....

24.10.12, 12:48
O tym rydzu znaczy big_grin
Otóż: dostałam pokaźną ilość pięknych obranych i umytych rydzów i nie wiem co z nimi dalej????? Zawsze grzyby w moim domu były w postaci suszonej a podobno rydza się nie suszy?? Troche pewnie zjemy w panierce, marynowanych nie lubię, więc co z resztą grzybów?? Macie pomysł? Albo może podpowiecie chociaż jak je przetrzymać skoro rydza się nie suszy smile
    • pi.asia Re: rudy rydz- nie wiem nic.... 24.10.12, 15:04
      NIE PANIERUJ RYDZÓW!!!!!!!!

      Rydze zasadniczo jada się w trzech postaciach
      1. marynowane
      2. kiszone
      3. smażone

      Marynowane są ok, pod warunkiem, że ma się ich na tyle dużo, że nie szkoda wrzucić trochę w ocet.
      Kiszone to wyższa szkoła jazdy.
      Smażone to podstawa
      Smaży się małymi partiami na margarynie lub maśle roślinnym (zwykłe masło się pali). Małymi partiami, bo puszczają sok, i jeśli jest ich zbyt dużo, to uduszą się zamiast usmażyć, a duszony rydz to okropne świństwo - ma konsystencję gumy i podobny smak.
      (Dlatego się nie panieruje, bo sok nie ma szans odparować i rydz jest uduszony)

      Ja zawsze działam na dwie patelnie - na jednej przesmażam wstępnie - do odparowania soku, na drugiej dosmażam do zrumienienia się na rudo.
      Usmażone i wystudzone pakuję do pojemniczków np. po serku - i zamrażam. Tak zresztą robię ze wszystkimi grzybami - zamrażam usmażone (kanie także, w panierce). Zajmują mniej miejsca, a potem wystarczy je odsmażyć.
      Zimą jajecznica na rydzach to poezja i murowany sukces towarzyski.
      Aha - żadnej cebuli! Rydz to jest arcydzieło samo w sobie, nie trzeba niczym dosmaczać.


      • karple Re: rudy rydz- nie wiem nic.... 24.10.12, 15:56
        Asiu dzięki wielkie kiss
        Ja to jak wcześniej pisałam grzyby tylko w postaci suszonej znam big_grin więc jedyne co mi do głowy przyszło to panierka, ale dzieki Tobie będę miała pyszne smażone!!!
        Jeszcze raz wielkie dzięki kiss
        • yoma Re: rudy rydz- nie wiem nic.... 24.10.12, 18:14
          W życiu na maśle roślinnym! Rydz to jest arcydzieło samo w sobie i arystokrata wymaga maselka!

          I nie dosmaczać smile
          • yoma Re: rudy rydz- nie wiem nic.... 24.10.12, 18:15
            PS można też sparzyć i zamrozić, po odmrożeniu smażyć.
            • pi.asia Re: rudy rydz- nie wiem nic.... 24.10.12, 18:46
              A czy sparzone i zamrożone dadzą się potem ładnie dosmażyć? Bo to tak jakby ugotowane są?

              Właśnie dzisiaj po raz pierwszy i jak na razie jedyny w mojej karierze kupiłam rydze na giełdzie (przez trzy lata nigdy wcześniej ich nie widziałam). Kupiłam całą trzykilową skrzynkę z myślą o pełnej zamrażarce. W najśmielszych marzeniach nie przypuszczałam, że klienci tak się rzucą na te rydze! Ocaliłam dla siebie niecałe kilo!

              No i teraz smażę, synchronicznie z Karple wink
              • karple Re: rudy rydz- nie wiem nic.... 25.10.12, 13:48
                Smażenie synchroniczne rydzów- nowa dyscyplina Olimpijska big_grin
                Dzięki za wszystkie rady- kolacja była wyborna: usmażyłam rydze na klarowanym masełku, zrobiłam grzaneczki z francuza i najedliśmy się aż miło big_grin tylko Kicia-Majka niezadowolona bo kto to widział kolację bez mięska???????
              • yoma Re: rudy rydz- nie wiem nic.... 25.10.12, 15:29
                > A czy sparzone i zamrożone dadzą się potem ładnie dosmażyć? Bo to tak jakby ugo
                > towane są?

                Dadzą się, sprawdzone na skórze własnej i domowników smile Właśnie w tym dowcip, żeby nie gotować broń Boże, tylko przelać gorącą wodą (inaczej po rozmrożeniu zrobi się z nich ścierka o takim też smaku i zapachu). Osobiście biorę durszlak i czajnik i na rydze na durszlaku leję wrzątek z czajnika.

                O ile oczywiście rydzów jest tyle, żeby je zamrażać. Ostatnio wyszło nam z małżonkiem moim ukochanym, że jesteśmy w stanie pożreć dowolną ilość grzybów smile
                • pi.asia Re: rudy rydz- nie wiem nic.... 25.10.12, 18:39
                  Jak dzieckami byliśmy, Mama udała się była do wód, a myśmy zostali pod opieką Taty, zapalonego grzybiarza.
                  Po tygodniu karmienia nas rydzami zapytał co byśmy chcieli w niedzielę na obiad. A my żałosnym chórem "a co, rydzów nie ma????"
                  • yoma Re: rudy rydz- nie wiem nic.... 26.10.12, 10:01
                    Porządne dzieci smile
              • mysiulek08 Re: rudy rydz- nie wiem nic.... 26.10.12, 00:47
                A czy aby te rydze przypadkiem z Chile nie byly? smile Wiem, ze spory import rydzow byl.

                Rydze tylko na masle, tylko na masle!
    • biedroneczka47 Re: rudy rydz- nie wiem nic.... 28.10.12, 20:58
      Usmażone (tylko na maśle) jak jest dużo, to można do słoików i zapasteryzować. w zimie prawie gotowy sos. chyba lepszy nawet niż z zamrażarki.
      • yoma Re: rudy rydz- nie wiem nic.... 28.10.12, 21:21
        Ciekawa jestem, czy dałyby się zalać smalcem jak kanie. Nie mam odwagi spróbować.
        • karple Re: rudy rydz- nie wiem nic.... 29.10.12, 15:11
          Pomysł biedroneczki ze słoiczkami - genialny, tyle że ja w prawdzie pisałam o sporej ilości, ale były tak dobre że zeżarliśmy wszystko...... Nie mam pojęcia jak nam sie to pomieściło, ale na zapas nie zostało nic big_grin
Inne wątki na temat:
Pełna wersja