tak mi sie na oczy rzucilo

30.10.12, 13:31
www.edziecko.pl/rodzice/1,79361,10592790,Czego_nie_wolno_mowic_bezdzietnym_.html
tak jak napisano, przez wlasnie cos takiego moja znajomosc z pewna wyksztalcona i w ogole é à ( podkreslam, bo sama zawsze mowila, ze ma poziom ) skonczyla sie.
Ktos ma podobne doswiadczenia?
    • noirdesir2 Re: tak mi sie na oczy rzucilo 30.10.12, 20:07
      taaaa, np ostatnio to:
      Sorry, jestem strasznie zajęta, bo mam dziecko

      Nie musicie tego podkreślać na każdym kroku. Bo wy macie intensywne, pełne obowiązków życie a inni czekają na waszą wizytę, esemesa czy telefon, bo mają czas i mogą się dostosować - w końcu nie mają takiego wytłumaczenia jak maluchy. Ale dzieci nie są wymówką na wszystko i ich brak nie oznacza pełnej dyspozycyjności.

      dokładnie tak było: spotkaliśmy koleżankę z dwójką dzieci w auchanie, na stoisku warzywnym, ja wesoło i z radością mówię cześć, a ona z pretensją "a ty co się nie odzywasz, nie zadzwonisz, ja sama całe tygodnie (mąż ma pracę wyjechaną, nie wiedziałam o tym) ja na to , że to działa w dwie strony, że ty też masz telefon, też mozesz zadzwonić a ja poza tym też mam swoje zycie poza pracą. No to ona,że przecież jak ona ma dwójkę dzieci, no to jest chyba bardziej zarobiona.... aż mi się gadac odechciało, ale jakoś to przebrnęłyśmy, umówiłysmy sie na za 3 dni na odwiedziny i jakoś temat minął. W międzyczasie, stojąc cały czas na tych warzywach, wyciąga cyca spod bluzki i karmi młodszego syna. Tłok jak nie wiem co. niby mnie to nie razi, ludzka rzecz, ale tak staliśmy w 4 (ja, tz, ona, jej mąż, no i plus jej drugie dziecko starsze) i takie widoki nam zaserwowała.

      Poza tym też nie lubię tych pytan o to kiedy dzieci, kiedy ślub i po co w ogóle czekacie. Ale to jest notoryczne i nie uciekniemy od tego. Takie pytania wybaczam rodzicom, ale niektórym znajomym, to już mam za złe.
    • noirdesir2 Re: tak mi sie na oczy rzucilo 30.10.12, 20:12
      i jeszcze relacje między znajomymi bardzo się zmieniają, odkąd cała reszta ma dzieci, a my JESZCZE NIE. Jedna z par nadal z nami się widuje i się odzywa. Druga z par tak trochę rzadziej, ale kontkat telefoniczny jest gęsty. trzecia para, czwarta para ... to już tylko wzajemne pretensje. piąta para niestety się wyprowadziła dosć daleko by utrudnić spotkania, ale raz do roku się zdarza. A szósta para się rozwiodła i kontakt mi się ostał z częścią żeńską tej pary i jej dzieckiem. i wychodzi tak, ze najczęsciej i najfajniej nam się wódkę pije z moją siorką i szwagrem, również bez dz.
      • kromisia Re: tak mi sie na oczy rzucilo 30.10.12, 21:53
        ech, no ja wiem, ze od takich pytan sie nie ucieknie, ale sa pewne granice. Moi rodzice raz jedyny ( dokladnie mama ) spytala czy nie planujemy dziecka skoro juz tak dlugo ze soba jestesmy ( o slubie juz sie nie wspomina, pewnie krzyzyk postawiony ;p). Ale moja byla znajoma tak drazyla temat, ze przy 1wszym jej dziecku ( jak jeszcze byla w ciazy ) nabralam szczerej ochoty, a przy 2gim tak jej odbilo, ze w ktoryms momencie wystraszylam sie, ze calkiem mi obrzydzi.
        Ja rozumiem, ze obowiazkow przybywa, zmieniaja sie priorytety, jest mniej czasu. Ale czy co niektore mamy nie moga zajac sie szczesliwym wychowaniem swoich pociech? Tamtej padlo na mozg ( przepraszam za stwierdzenie ), nie dosc, ze bylam czesto i gesto pytana o to "a kiedy wy?" to prawie, ze zweryfikowano stan naszych kont, a na koniec dodano, ze jak dziecko bedzie nastolatkiem to my bedziemy siwymi dziadkami. No bez przesady.
        Kiedys zostalam nawiedzona z jej dziecmi ( jedno w wozku, drugie jeszcze w brzuchu ) i juz na progu slysze: "widac, ze to nie dziececy dom, nie ma zabawek i w ogole". Niby to mialo byc w sensie, ze tak ladnie posprzatane, ze u nich walaja sie zabawki, ale jakas ironia tam byla. Odrzeklam, ze to chyba normalne skoro nie mamy dziecka. Po jakims czasie ja u nich bylam ( jeszcze za czasow kiedy odwiedzalam ich...pod sam koniec ze szczera niechecia ) i rzucam ( bo strasznie pamietliwa jestem, a co! smile): "widac, ze to nie koci dom". O boszzzzz, szkoda, ze aparatu nie mialam i nie uwiecznilam tego grymasu.
        Jak to jest, ze inne kolezanki ( a otoczona nimi jestem, oj jestem ) potrafia wciaz utrzymywac kontakt telefoniczny i mailowy, taktownie omijac temat braku dzieci, prowadzic normalne zycie, tyle, ze z powiekszona rodzina? A inne zatruwac innym zycie, drazyc i klasc brudne pampersy na moim stole ( zdarzylo sie! ) i jeszcze dorzucac: "ciocia brzydzi sie twojej kupki, moj ty skarbku maly"?.
        Tak mnie wzielo na wywody, bo temat gniote ( w sobie) od kilku dobrych m-cy.
        • olinka20 Re: tak mi sie na oczy rzucilo 31.10.12, 10:11
          No mysmy swoich rodzicow wyszkolili, ze niech nie licza na zabawe weselną ( ostatnio był slub mojego brata i ojcu nawet nie drgneła powieka gdy powiedziałam, no to chlopie wyczerpalismy limit zabaw weselnych w najblizszej rodzinie wink na co moja sis powiedziała- zawsze Andrzej moze sie rozwiesc i bedzie drugie wesele big_grin ).
          Akurat wiekszosc znajomych nie ma dzieci, a jak ma to sa normalni, bez naciskow kiedy my ( zwłaszcza, ze jedni starali sie kilka lat, dlatego nie pytają bo wychodzą z załozenia, ze moze ktos sie stara i nie wychodzi, a takie pytania bardzo bolą).
          A mielismy kiedys taka znajoma parke, ktora zawsze pytała kiedys slub, kiedy dziecko, bla bla bla, no i kontakty sie rozluzniły, widzielismy sie ostatnio z 5 lat temu, i raczej nie mam ochoty na odnoweuncertain
          A co do zabawek, hehe, my mamy psa, ktory lubi bardzo bawic sie zabawkami,wiec jak przychodzą dzieci to ja te zabawki musze CHOWAC ,bo sie boje, ze Supel dziecine zje, i dopiero wtedy by było!
          • noirdesir2 Re: tak mi sie na oczy rzucilo 31.10.12, 12:44
            hahah, a propos zabawek - u nas dzieci nie ma, ale pluszaków kilka się pałęta po podłodze - naturalnie są to zabawki Kitki smile
            • olinka20 Re: tak mi sie na oczy rzucilo 31.10.12, 15:02
              No własnie smile
              Ja kiedys strzele zdjecie Supłowego kąta ( najlepiej wieczorkiem, jak wszystko pozbieram do kupy) i wam pokaze. Oj dzieje sie tam, oj dzieje!
              • olinka20 Prosze zdjecie :) 31.10.12, 18:13
                https://fotoforum.gazeta.pl/photo/4/lh/kh/txcs/OdW31vhk0tzeFVBv8B.jpg

                Nie widac szczura i pudla z ikei, pewnie gdzies schował wink
        • pi.asia Re: tak mi sie na oczy rzucilo 31.10.12, 18:34
          klasc brudne pampersy na moim stole ( zdarzylo sie! ) i
          jeszcze dorzucac: "ciocia brzydzi sie twojej kupki, moj ty skarbku maly"


          nie wierzę, nie wierzę, nie wierzę!!!! W głowie mi się nie mieści, że można zachować się tak ordynarnie i po chamsku!
          W ramach rewanżu wypadałoby się wybrać do niej mając w torbie próbki od całej rodziny, wszystko: kał, mocz, plwocinę, i wszystko to powystawiać na stół pod pretekstem szukania w torbie długopisu, a minę koleżanki skomentować słowami "moja droga, należy dbać o zdrowie i regularnie się badać, właśnie niosę to do laboratorium, co się dziwisz?"
          • kromisia Re: tak mi sie na oczy rzucilo 31.10.12, 20:08
            wlasnie cos takiego sie zdarzylo przy ostatniej wizycie ponad rok temu. Ja tez bylam bardzo zdziwiona i moja mina mowiala sama za siebie. Ja bym polozyla na podlodze zeby zaraz potem wyrzucic do kosza. Szkoda, ze nie pomyslalam o tych probkach do laboratorium. No ale juz kontakt bardzo rozluzniony....tak dlugo wymigiwalam sie z odwiedzinami i zbywalam, ze w koncu mamuska musiala zajarzyc, ze nie chce jej widziec. Tylko pewnie nie wie o co chodzi, no ale to juz mi lata.

            Olinka, kolekcja pokazna. Moje stado tez ma mnostwo zabawek wink
            • pi.asia Re: tak mi sie na oczy rzucilo 31.10.12, 20:39
              Wiesz, im bardziej o tym myślę, tym bardziej nie chce mi się to pomieścić w głowie.
              Ta koleżanka nie zna elementarnych zasad higieny - nie żebym była jakimś czyściochem, wręcz przeciwnie, flejtuch jestem, ale nie wpadłabym na taki pomysł, żeby nawet własne zas... gacie kłaść na własnym stole.
              Nie zna elementarnych zasad grzeczności - na cudzy stół, w gościach, wali brudną pieluchę, no sorry, tekst "zrzuć to natychmiast wycedzony przez zaciśnięte zęby byłby w takiej sytuacji szczytem uprzejmości.
              I jeszcze ten kretyński tekst do dziecka, że "ciocia się brzydzi twojej kupki" - czyżby oczekiwała, że pampersa z zawartością porwiesz w objęcia i odtańczysz taniec zachwytu pomiaukując "och och jaka ciudna kupeńka, a któś to tak się ślićnie ześlał?"

              Pomysł z laboratoryjnymi próbkami tak naprawdę nie byłby dobrym rewanżem - bo posiadanie próbek w torbie byłoby uzasadnione.
              Bardziej adekwatne byłoby wyjęcie używanego alwaysa z tekstem "a wiesz, jak mam regularnie? Co do minuty!"

              Błe.
              • olinka20 Re: tak mi sie na oczy rzucilo 31.10.12, 20:59
                ble ble.
                Zwłaszcza, ze chyba łatwiej dziecine przewinąc blisko umywalki zeby go z tej kupy umyc nie?
                A nie na stole, fuj.
                • kromisia Re: tak mi sie na oczy rzucilo 31.10.12, 22:22
                  dziecie bylo przewijane na kanapie w salonie wink
                  pi.asia leze.

                  Doloze cos na deser. Nie jestem pedantka, ale o higiene dbam. Ze swoimi ( i nie swoimi ) kotami bawie sie, dotykam ich zabawek, przytulam, nie ukrywam, ze cmokam ( ale nie po d***e czy prosto w pyszczek ), ale zawsze rece myje, a stol przed kazdym przygotowaniem posilku dokladnie przecieram. Kiedys przy tej mamusce lapie Maline i cmokam ja po glowce, a ta z grymasem: " a fuj, koty roznosza zarazki" ( i to osoba co miala kota...miala, bo sie go pozbyla ). A ja na to " a dzieci to moze nie?. Wystarczy popatrzec na usmarkana buzie, raczki co dotykaja wszystkiego i co, tam nie ma zarazkow?". Do konca wizyty byla wstrzasnieta.
                  • pi.asia Re: tak mi sie na oczy rzucilo 01.11.12, 07:49
                    Popatrz popatrz!
                    To ona po prostu nie wiedziała, że na dziecku też są zarazki! I w dziecku! I w dziecięcej kupie!
                    Czekają ją jeszcze liczne wstrząsy.
                    Pierwszy, kiedy się dowie, że zarazki to nie tylko cholera, dżuma, tyfus plamisty czy wąglik.
                    Drugi, gdy się dowie, że większość otaczających nas zarazków jest nieszkodliwa, a niektóre wręcz niezbędne (bakterie jelitowe czy pałeczki kwasu mlekowego, mieszkające tam gdzie Ty wiesz a ja rozumiem wink)
                    Trzeci, gdy ktoś jej uświadomi, że nadmierna, sterylna czystość jest wręcz szkodliwa, bo organizm nie ma na czym ćwiczyć odporności i w konsekwencji zwraca się przeciwko innym "zagrożeniom" co w prostej linii prowadzi do alergii.

Inne wątki na temat:
Pełna wersja