salimis
01.11.12, 12:05
Nie, nie do was do właścicielki kotki którą znalazłam a której założyłam wątek na Kocim Zakątku.
Przez telefon wydawała się być miłą osobą, dziękowała za opiekę. Gdy wspomniałam jej że byłam z koteczką u weterynarza bo miała zaognioną ranę a nie wiedziałam jak szybko uda mi się znaleźć właścicieli, powiedziała że zwróci koszty, poprosiła nawet o numer konta. I co ?
I na tym się skończyło. Obca baba wyleczyła jej kota, zaopiekowała się - tak ma być. Miśki szczepienie odsunęłam na dalszy termin bo tu czyjaś kotka potrzebuje pomocy. Jeszcze zapytałam tej pani czy dobrze zrobiłam ze tak się porządziłam. Tak, tak bardzo dobrze - odparła. I po co to wszystko ?
Chyba tylko po to żeby ktoś olał mój czas który poświęciłam na wizytę u weterynarza,robieniu ogłoszeń w necie, rozwieszaniu na ulicy i po lecznicach.
To ze jestem głupia bo liczyłam na ludzką uczciwość to już wiem, ale nie mogę pojąć tego ze ta osoba jest znana w bloku w którym mieszka bo jest w "trójce" wspólnoty mieszkaniowej a wybór lokatorów opierał się na zaufaniu do takiej osoby.
Wiem o tej osobie więcej niż ona sobie wyobraża. Skąd ? Ot przypadkowo zgadałam się z psiarzami których poznałam dzięki Sońce a którzy ją znają.
Pocieszyła mnie sąsiadka mówiąc ze zrobiłam to dla kotki a nie dla właścicielki. Tylko co to za właścicielka która nawet nie wiedziała że jej kotka ma widoczną ranę na udzie.Zapytana przeze mnie o to tłumaczyła ze kotka wchodzi i wychodzi z domu i nie zauważyli.
Kotkę odebrał partner tej pani bo jej nie było w domu.
Kilka dni temu wychodząc z pracy widziałam koteczkę spacerującą między krzaczkami. Potem na ulicy wracając z zakupów mijałam się z tym panem. Spojrzał na mnie ale nie poznał chyba ?
Wczoraj wysłałam smsa do właścicielki z zapytaniem jak się koteczka czuje i czy rana się zagoiła. Nie odpisała bo po co.
I już sama nie wiem czy mój żal jest słuszny czy tylko wyolbrzymiam sprawę