nowe wieści z warzywniaczka

08.12.12, 21:24
Dawno nic nie pisałam. Jakoś tak mało dziwnych klientów mi się trafia. Ale i tak od czasu do czasu pada fajne pytanie:

1. są jakieś śliwki na ciasto? (matko, śnieg leży, a ona śliwek na ciasto szuka!)

2. dostanę fasolkę?
- jaką, drobną czy jasia?
- nie no, szparagową! (matko, śnieg leży...)

3. ze dwa świeże ogórki sobie wezmę... a skąd one są? bo jeśli z Izraela to nie chcę (antysemita?)
tak na marginesie to w hurtowni leżały owoce z opisem "granaty z Izraela"

4. czy te banany są całe w środku?

5. i Zawsze Niezawodna Blondyna:
- dziesięć jajek poproszę
- mają być większe czy mniejsze?
- yyyy... jak to rozumieć?

smile
    • andy3458 Re: nowe wieści z warzywniaczka 09.12.12, 10:03
      Masz wesoło w pracy. Tacy rozrywkowi klienci to skarb. Przynajmniej nie narzekasz na nudę. A i czytającym zawsze poprawisz humor. big_grin
      • esimona Re: nowe wieści z warzywniaczka 09.12.12, 22:45
        I to jak się humor poprawia! A Granaty z Izraela? Bomba
        • pi.asia Re: nowe wieści z warzywniaczka 14.12.12, 20:14
          1. - te ziemniaki to nie są robaczywe?
          (jako żywo nie słyszałam o robaczywych ziemniakach)

          2. - poproszę 15 deko kiszonej kapusty
          - tak na suróweczkę?
          - nie, to na kapuśniak
          - a dla ilu osób?
          - dla czterech
          (oj, pojedzą, pojedzą)

          3. Blondyna Niezawodna:
          - te jajka nie są zamarznięte?
          (grrrrr!)
          • agnes-05 Re: nowe wieści z warzywniaczka 14.12.12, 21:23
            Blondyna jest boska!
            Jako żywo przypomina mi pewną klientkę, która jeździła z nami na szkolenia zagraniczne ( przez pewien czas organizowałam takie wyjazdy dla pewnej firmy) i ciągle podejrzewała nas o straszne rzeczy ( mniej więcej jak zamarznięte jajka, czy robaczywe ziemniaki). Była pewna, ze nie dostaniemy kolacji, że pokoje w hotelu będą brudne, ze autokar się spóźni, że deszcz spadnie i że na pewno to wszystko i tak jest jednym wielkim oszustwem.
            W końcu zapytałam się " jeżeli Pani ciągle taka niezadowolona, to po co pani z nami jeździ?"
            Baba pomyślała i odpowiedziała " bo z innymi jest JESZCZE gorzej"
            Pewnie dlatego blondyna zaopatruje się u Ciebie.))))))
            • pi.asia Re: nowe wieści z warzywniaczka 14.12.12, 21:32
              Agnes, padłam!
              To chyba ta sama!!!

              "Czy te pomidory nie są w środku twarde/miękkie/białe/zielone/wodniste/włókniste? (co dwa dni inna opcja środka pomidora wink"
              • agnes-05 Re: nowe wieści z warzywniaczka 14.12.12, 21:55
                Może i ta sama, ja nie pamiętam, czy ona była z Cz-wy czy skądinąd, ale co krwi wszystkim napsuła, to napsuła.(:
                • dorcia1234 Re: nowe wieści z warzywniaczka 14.12.12, 22:06
                  smile
                  w kwestii mrozu. Byłam dziś w moim warzywniaczku, większość towaru schowana w środku a to co na zewnątrz opatulone ślicznym kocykiem. Żeby nie zmarzło, ale tylko -13 było
                  • pi.asia Re: nowe wieści z warzywniaczka 19.12.12, 18:13
                    Dziś przyszła Lola.
                    Lola ma 40+, figurę boską, nogi takoż, zawsze jest nienagannie ubrana w kolory czarny i kremowy albo sam czarny, ma pełny wieczorowy makijaż i platynowe loki do pasa. Zresztą dopinane.
                    Pracuje chyba jako opiekunka do dziecka, bo często widuję ją z wózkiem na obowiązkowym spacerze - 100m w jedną stronę i 100 w drugą. Jak wahadło.
                    A po pracy, wracając do domu, wpada czasem na zakupy do warzywniaczka. Wpadła i dzisiaj i wywiązał się następujący dialog:
                    - ma pani kapustę włoską?
                    - mam
                    - a gdzie, bo nie widzę? (stoi obok kapusty włoskiej)
                    - a tu, to pomarszczone
                    - to??? a czemu ona taka zielona???
                    - a jaka ma być ?!
                    - no..... w markecie są jaśniejsze... i bez tylu liści....

                    Ludzie, osłabłam.
                    • andy3458 Re: nowe wieści z warzywniaczka 19.12.12, 18:28
                      Zielona kapusta, liściasta i jeszcze pomarszczona? O ludzie ! Asia ! Co Ty w swoim sklepie sprzedajesz? Toż to chyba jakieś warzywo z filmu s-f wyjęte.
                      • pi.asia Re: nowe wieści z warzywniaczka 19.12.12, 18:59
                        No oczywiście że ja warzywa s-f sprzedaję!
                        Oto włoszczyzna jaką dysponowałam jeszcze kilka dni temu (jest data na zdjęciu)

                        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/fi/gb/v6x4/x6moalitgVG0lBpgsX.jpg

                        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/fi/gb/v6x4/j0ZmgCkNXHX4zApSJX.jpg

                        Jedna taka włoszczyzna waży obecnie zaledwie 1,70 kg. Zaledwie, bo we wrześniu miewam włoszczyznę powyżej 2,5 kg. Najpotężniejszy egzemplarz miał dokładnie 3,15kg.
                        Takie coś kosztuje u mnie 3 złote smile
                        Jak nic science fiction!
                        • pi.asia ale mnie przeorali.... 22.12.12, 21:59
                          Ostatnie dni to koszmar jakiś.
                          Zwiększony ruch - ok, z tego się naprawdę ogromnie cieszę, natomiast przeraża mnie postępujące odmóżdżenie niektórych ludzi.
                          Gospodyni domowa 60+:
                          - dostanę jakieś jabłka na szarlotkę?
                          - tak, jest szara reneta
                          - a która to?
                          - ta tutaj, proszę
                          - a to tak wygląda???? to dziękuję.
                          (szara reneta jest szarozielona, mam piękną, nawet z rumieńcem, nie wiem o co chodziło)

                          Obsługuję klientkę, ważę, liczę, a następna w kolejce się wcina:
                          - ma pani jajka?
                          - tak
                          - a po ile?
                          - 57 groszy
                          - a duże te jajka?
                          - L-ki czyli duże
                          - a można zobaczyć?
                          (jajka leżą na kratkach i je widać)
                          - a świeże są?
                          - a może pani chwileczkę zaczekać? bo liczę resztę i się mogę pomylić!
                          - no dobrze...
                          Przychodzi jej kolej
                          - no to może z dziesięć sztuk.... ale może nie z tej kratki tylko z tamtej, bo może świeższe
                          - razem przyjechały godzinę temu
                          - no to niech mi pani ładnych wybierze

                          Klient, który odstał swoje w kolejce, już jest o jedną osobę od lady i zaczyna dyskusję o kapuście.
                          - ta kapusta to jest kwaszona czy kiszona?
                          - wie pan, w zasadzie kiszona to jest tylko pasza dla zwierząt, kapustę i ogórki określa się słowem "kwaszone", ale stosuje się te dwa słowa zamiennie
                          - jeśli kwaszona to nie chcę, bo to jest zakwaszana octem
                          - ta jest bez octu
                          - na pewno?
                          Trzy osoby w kolejce zaczynają zachwalać moją kapustę, że pyszna, żeby brał, że lepszej nie znajdzie, facet dochodzi już do lady:
                          - a ile jest w takim wiadrze?
                          - 5 kilo
                          - o, to dla mnie za dużo, potrzebuję ze 3
                          - to panu zważę
                          - nie, dziękuję, może kiedy indziej.
                          I wyszedł.

                          - włoszczyznę to ma pani tylko z liściem? (znaczy się zawiniętą w liść włoskiej kapusty)
                          - tak
                          - a takiej innej nie ma?
                          - nie, już nie będzie
                          - i przed świętami też nie będzie?
                          - nie, tamta się skończyła, bo jest zima
                          - bo mnie ten liść jest niepotrzebny... to nie wiem co robić....
                          (a zastrzelić się, myślę, bo mnie już trafia nagła cholera)

                          - czy pieczarkę mam sobie kupić dziś czy jutro?
                          - jak pani woli, dziś jest świeżutka, jutro też będzie
                          - a nie sczernieje mi do jutra?
                          - jest świeżuteńka, wytrzyma nawet tydzień
                          - a gdzie ją mam trzymać?
                          (tak, dobrze się domyślacie, właśnie taka odpowiedź przyszła mi do głowy. Może za wiele wymagam, ale wydaje mi się, że średnio rozgarnięta kobieta powinna wiedzieć, że warzywa trzyma się w lodówce)

                          Po sąsiedzku mam zaprzyjaźnioną piekarnię firmy Kitalowie. Po drugiej stronie ulicy, 150 metrów dalej, jest piekarnia Musiorski. Klienci w piekarni Kitalowie potrafią pytać czy u Musiorskiego jest jeszcze chleb i "czy nie wie pani, w jakich godzinach Musiorski będzie jutro czynny?"
                          U Musiorskiego pewnie za to pytają o godziny pracy piekarni Kitalów.

                          Nowe określenie ilości. Na pytanie np. ile mam dać jabłek, może paść odpowiedź "a ze dwa, trzy", "z półtora kilo" albo "a z pięć". A ostatnio furorę robi zwrot "a z jedno".

                          Nie wszystko pamiętam, ale dwa dni temu zadzwoniłam do Elżbiety i powiedziałam,że jak usłyszy w wiadomościach, że agresywna sprzedawczyni zabiła klienta dwukilowym odważnikiem, to to będzie o mnie.

                          Ale dla równowagi - od jednej przesympatycznej starszej pani dostałam czekoladki Merci! Czyli jednak nie jestem aż taką zołzą!
                          • aankaa z drugiej strony lady 22.12.12, 22:41
                            nie mam zielonego pojęcia ile to może być 20 dkg mielonego czy 0,5 kg kapusty
                            zawsze brałam na oko i "mój Pan Krzyś" wiedział, że jak proszę o kiszoną to - garść big_grin
                            • jottka Re: z drugiej strony lady 22.12.12, 22:57
                              klient zwierzę nieucywilizowane i trzeba mieć do niego cierpliwość tresera dzikich zwierząt. a poza tym wariata niestety nie przewidzisz, z czym się zgadzam z całego serca, odkąd usłyszałam zlecenie "ale niech pani mi tego nie tłumaczy, niech pani mi tylko napisze dokładnie po polsku co tam jest". i rzecz jasna za darmo, no bo przecież to nie tłumaczenie, no nie?smile
                            • pi.asia Re: z drugiej strony lady 23.12.12, 05:44
                              Aankaa, ja lubię klientów, którzymówią "ze dwie garście", czy "tak na kapuśniak dla czterech osób" albo "na surówkę". Takie określenia są absolutnie rozsądne i logiczne i szanuję ludzi, którzy w ten sposób precyzują swoje oczekiwania.

                              Mnie zaskoczyła przedziwna konstrukcja słowna "z jeden". Bo to "z" ma sens wtedy, gdy określamy ilość przybliżoną - "ze dwa kilo" (czyli między 1,70 a 2,30, w trakcie nakładania klient mówi "wystarczy"), "ze trzy garście" (też mniej więcej), czy "z pięć kilo ziemniaków" (czyli ile się nałoży, może być pięć i pół).

                              Ale jedna sztuka to bardzo konkretna ilość, więc zwrot "z jedną pomarańczę" jest dla mnie wybitnie cudaczny smile
                              Może uprzednio napisałam to niezbyt zrozumiale, więc moje wielkie przepraszam. PRZEPRASZAM.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja