Nie ma mojego Żbika...

15.12.12, 20:52
Niektórzy pamiętają, jak wiosną pisałam o żbiku.
Latem Żbik znikł. Nie było go ze dwa tygodnie.
Wreszcie się pojawił, w ciemnej koszuli i spodniach, i powiedział, że nie było go, bo żona mu umarła. Wyszła do sklepu po zakupy, tam się przewróciła i już było po wszystkim.
Broda się chłopinie trzęsła, jak mi to mówił
Przeprosił, że się nie pokazywał, ale musiał trochę się otrząsnąć, teraz już będzie przychodził.
Obecna przy tym klientka stwierdziła, że nie rozumie Pana Boga - taki chłopina ma tak niewiele, a musiał mu żonę zabrać!
Żbik przychodził, zawsze kilka minut porozmawialiśmy, parę razy się popłakał, ale powolutku zaczął się uśmiechać i jakoś psychicznie ustawiać w nowej sytuacji.
Potem znów znikł.
Pojawił się, gdy mnie nie było. Zastępującą mnie koleżankę poprosił żeby mi przekazała, że teraz już będzie przychodził regularnie.
I więcej go nie zobaczyłam.
Nie wiem, co się z nim stało, czy z rozpaczy wrócił do nałogu, czy miał jakiś wypadek. Nie wiem gdzie mieszkał, ani nawet jak miał na imię.
Nie ma Żbika.
Smutno mi jak o nim myślę...
    • barba50 Re: Nie ma mojego Żbika... 15.12.12, 21:24
      A może nic takiego, może tylko zachorował, ale wydobrzeje? Naprawdę chcę tak myśleć...
      • pi.asia Re: Nie ma mojego Żbika... 15.12.12, 21:29
        Nie ma go już od dawna, ostatnio był chyba w sierpniusad
        • esimona Re: Nie ma mojego Żbika... 15.12.12, 22:53
          To przykre, ale może gdzieś się zaszył i przeżywa utratę żony w samotności. Może pokaże się na wiosnę.
    • mysiulek08 Re: Nie ma mojego Żbika... 16.12.12, 15:27
      mysle, ze podazyl za zona sad
      • olinka20 Re: Nie ma mojego Żbika... 18.12.12, 09:16
        Tez tak mysle. Przykre sad
        • karple Re: Nie ma mojego Żbika... 18.12.12, 12:05
          A ja myślę, że jeszcze przyjdzie..... w sumie to chcę tak myśleć...
          Może zimą mu ciężko i wróci na wiosnę, a może ma pracę.... oby wrócił...
    • aankaa Re: Nie ma mojego Żbika... 18.12.12, 20:15
      a może Żbiku ma doła ? Takiego normalnego, który każdemu się zdarza. Tyle, że może nie mieć koło siebie nikogo z kim mógłby - w owym dole - posiedzieć i go przegadać.

      podobnie zachowuje się mój bliźniak, który (500 km dalej) potrafi nie odbierać telefonu przez tygodnie a potem, jak gdyby nigdy nic, zadzwonić i świergotać co fajnego go (dziś/wczoraj/...) spotkało

      mam nadzieję, Pi, że Żbiku powróci z pierwszymi zwałami śniegu (żeby Cię odkopać) lub wiosną

      i tego mu (i Tobie) życzę
      • esimona Re: Nie ma mojego Żbika... 19.12.12, 17:24
        Ja wierzę, że Żbik wróci; teraz jest mu ciężko i po swojemu przeżywa swój smutek.
        Moim zdaniem zimą będzie zapijał smutek a na wiosnę przyjdzie do warzywniaczka w nowej odbudowanej odsłonie.
        • pi.asia Re: Nie ma mojego Żbika... 19.12.12, 18:06
          Ja się boję, że juz go w ogóle nie ma i nie będzie. Bo kilka miesięcy nieobecności naprawdę nie wróży dobrze sad
          • aankaa Re: Nie ma mojego Żbika... 19.12.12, 22:37
            Pi, więcej optymizmu !
Pełna wersja