salimis
26.12.12, 19:44
Jako że TŻ w pracy a ja umówiona że jadę dzisiaj do mamy w odwiedziny, postanowiłam zabrać ze sobą Sonię. Nauczyła się grzecznie siedzieć na przednim siedzeniu to nie będzie sprawiać kłopotu podczas jazdy.
Po drodze zatrzymałam się coby wlecieć na stację benzynową po jakieś słodkości dla rocznego siostrzeńca bo okazało się że i siostra będzie. Zostawiłam zatem Sonię w samochodzie który zamknęłam na autopilota. Uszłam kilka metrów a ten jak nie zacznie wyć na pół ulicy. Sonia zamiast grzecznie siedzieć, widząc mnie oddalającą się zaczęła latać po wszystkich siedzeniach co uruchomiło czujnik ruchu i włączył się alarm. Ja w ogóle o tym nie pomyślałam, ba nawet przez głowę mi nie przeszło że skoro alarm włączony to może do czegoś takiego dojść.Nic to, sytuację opanowałam i udałyśmy się do miejsca przeznaczenia.
Sonia popisała się dobrym wychowaniem i serdecznością wobec wszystkiego co się rusza. Czas zatem do domu. Wychodzimy z windy, pokonujemy kilka stopni do wiaty gdzie przed nami drzwi a Sońka jak nie rąbnie w nie główką. Biedaczka miała bliskie spotkanie z szybą w drzwiach o której nie miała pojęcia że w ogóle tam jest i myślała że przelezie.
Tośmy się dzisiaj dobrały