Pięć lat

27.12.12, 17:48
Jutro wink

https://wstaw.org/m/2012/12/27/palenie5lat.gif
    • saga55-5 Re: Pięć lat 27.12.12, 17:48
      Strasznie Ci zazdroszczę !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • olinka20 Re: Pięć lat 27.12.12, 19:31
        Gratulacje!
        Niezły wynik!
        • arim28 Re: Pięć lat 27.12.12, 23:17
          Gratuluje!

          Ja prawie osiem (przyczyna, slodko spi w pokoju obokwink)

          Przyznaj sie, papierosy juz smierdza czy jeszcze czasami pociagasz nosem za palaczem smile
          • salimis Re: Pięć lat 28.12.12, 15:33
            Nie pozostaje mi nic innego jak pogratulować smile
            Dobrze że ci się taki kot trafił bo byś do dzisiaj kopciła a tak masz lepsze samopoczucie, czujesz się zdrowsza i to co na papierochy, przeznaczysz na koty wink
            Jednym słowem: przyjemne z pożytecznym.
    • elzbieta.24 Re: Pięć lat 28.12.12, 17:25
      Też nie palę ,wyobraziłam sobie ten dym w którym będę w tym małym mieszkanku truła koty w zimie gdzie nie da się mieć otwartych okien 24 godziny i decyzja była łatwa.Barbo pamiętam naszą rozmowę ze spotkania w Powsinie.
    • wadera3 Re: Pięć lat 28.12.12, 18:01
      W sylwestra, dokładnie o północy minie 4 lata, jak nie pali mój Miś. Był palaczem, nie z powodu nałogu, tylko przyzwyczajenia, taki inny nałógwink Wychodził z domu - fajka, wychodził ze sklepu - fajka, z autobusu -fajka itd.itp. Nie miał problemu, że np. podróżuje z kimś w samochodzie, kto nie pali, więc i on nie mógł palić ileś tam godzin, w związku z tym zarządziłam niepaleniewink choć sama lubię, paliłam kiedyś namiętnie i ze smakiem, a teraz okazyjnie popalam raz na ruski miesiąc, jak ktoś poczęstujebig_grin
      Miś próbował nie palić rozmaitymi sposobami, trudne to było, bo on nie miał, nie ma i nie będzie miał silnej woli żeby robić coś, na co nie ma ochoty, ot sybaryta.
      Ale dostałam książkę, w pdf-ie zresztą, "Łatwy sposób na rzucenie palenia", Miś z niewielkimi oporami książkę przeczytał i stwierdził: "rzucam od północy" i rzucił.
      Zdziwił się jak dużo kasy na to szło.
      • maryshaa Re: Pięć lat 28.12.12, 23:56
        Ja rzuciłam z obecnym mężem i nie palimy hmmm chyba 4 lata albo ciut ponad. Zdarzało mi się podpalać przez pierwszy rok, ale teraz mi "śmierdzą" i nie ciągnie wcale! Męża jak ciągnęło, to poszedł do lekarza po wspomagacz ze strachu, żeby nie wrócić do nałogu i pomogło ( no i mi się przyznał, że go ciągnie, co mnie połechtało, nie powiem) smile
        Nie palimy oboje!
        Gratuluję wszystkim, którym się udało!!
        Wiecie co mi się najbardziej podobało w rzucaniu - odkrywanie zapachów i smaków, które papierosy tłumiły, a człowiek nawet sobie z tego sprawy nie zdawał smile
      • yoma Re: Pięć lat 04.01.13, 20:26
        Wadero, kurcze, to jak u mnie byłaś, to mogłam cię poczęstować smile
    • andy3458 Re: Pięć lat 29.12.12, 15:16
      Ja już 14 lat nie palę. A kiedyś kopciłem jak parowóz - powyżej paczki dziennie. Początkowo mi trochę ręka leciała "po fajkę" jak ktoś przy mnie palił, a teraz już nie robi to na mnie żadnego wrażenia. Papierosy dla mnie nie istnieją i już.
      • pi.asia Re: Pięć lat 29.12.12, 20:06
        LUDZIE KOCHAM WAS!

        Ja niepaląca od urodzenia, walczę z palaczami, bo mi śmierdzi a dym dusi moje oskrzela. Mało kto potrafi to zrozumieć, częściej spotykam się z reakcją "jak ci przeszkadza to wyjdź".
        Dlatego podziwiam i szanuję każdego kto rzucił palenie. Jedna znajoma w pracy powiedziała mi (po rzuceniu): przepraszam że tak cię traktowałam, teraz dopiero czuję jak to śmierdzi.

        GRATULACJE!
        • saga55-5 pi.asia 29.12.12, 23:02
          To chyba nie do końca tak.
          Ja też podziwiam i szanuję każdego kto miał.........sama nie wiem co. Chęć, silną wole, motywację-jak zwał, tak zawał, ale rzucił i to się liczy.
          Osobiście baaaardzo szanuje ludzi niepalących i NIGDY im nie "narzucam swego smrodu " wink
          Czasami w swoim aucie kogos wiozę i nie katuje dymem ( choć niby moje auto i mogę )
          W gościach, albo się powstrzymuję, albo na balkonie zapalę jeśli wizyta na dłużej, albo wychodze na powietrze.
          Tak więc.......różni są palacze smile
          • pi.asia Re: pi.asia 30.12.12, 08:52
            > Osobiście baaaardzo szanuje ludzi niepalących i NIGDY im nie "narzucam swego sm
            > rodu " wink

            Jesteś chlubnym wyjątkiem smile Dla mnie palacz szanujący niepalaczy to zjawisko tak rzadkie, że jak któryś wykazał się dobrym wychowaniem i pytał czy może u mnie w domu zapalić, to ze zdziwienia pozwalałam smile
            • saga55-5 Re: pi.asia 31.12.12, 14:52
              Jak ktoś nie pali w domu, to nawet nie pytam czy mogę.
    • jarka63 Re: Pięć lat 29.12.12, 20:49
      Mnie 5 lat minęło w marcu. Paliłam 27 lat, od czasów liceum. Paliłam, bo lubiłam. I pewnego dnia - bum, palenie rzuciło mnie, nie odwrotnie. Zapaliłam, zaciągnęłam się i poczułam ohydny smak, od którego zrobiło mi się niedobrze. To był mój ostatni papieros. Cud?
    • ewarudo Re: Pięć lat 30.12.12, 11:11
      Barbo, razem z Rudym Imbrykiem gratulujemy wytrwałości!
    • fajnykotek Re: Pięć lat 31.12.12, 13:32
      Ja paliłam na studiach. Ach, jak mi się to podobało, a jaka byłam dorosła wink. A potem poszłam do pracy i palarnia mieściła się w ohydnie śmierdzących podziemiach starego budynku - fuj, szczury i myszy bywały tam często - brrr i papierosy przestały mi tak bardzo smakować. A jeszcze pracowałam z dziewczyną 40-letnią wtedy, która kiedyś musiała być bardzo piękną osobą. A po 20 latach palenia miała cerę tak ziemistą i wstrętną że aż przykro było patrzeć. I to była moja główna motywacją - że ja nie chcę TAK wyglądać za 20 lat tongue_out.
      No i nie palę, a palaczy nienawidzę bo śmierdzą.
      • karple Re: Pięć lat 04.01.13, 12:01
        Barbo- gratulacje dla Ciebie i głaski dla tego futrzastego co Cię zmusił do takiego czynu big_grin
        Ja zapaliłam tylko kila razy w życiu mając chyba 16 lat..... tatuś mnie przyłapał i skutecznie oduczył na najbliższe całe życie big_grinbig_grinbig_grin do tej pory na sam zapach robi mi się jakoś słabo big_grin a tatuś ani nie nakrzyczał ani nawet przemocy bezpośredniej nie zastosował...... ot po prostu po przyjacielsku kupił po piwie i paczkę papierosów i tak po przyjacielsku usiadł ze mną i tak sobie razem paliliśmy aż ......... no właśnie aż pochorowałam się tak że na samo wspomnienie mam gęsia skórkę brrrrrrrrr Metoda drastyczna, ale jaka skuteczna big_grinbig_grinbig_grin
        • pi.asia Re: Pięć lat 04.01.13, 18:46
          Karple, masz świetnego Tatę!

          Ja czytałam wypowiedź jakiegoś faceta, którego ojciec oduczył palenia, patrząc na niego z politowaniem i mówiąc: oj, młody, nawet nie wiesz ile okazji stracisz... Młodego zaintrygowało, jakie okazje stary ma na myśli, więc zaczął drążyć. A ojciec zrobił mu wykład na temat, jak pięknie pachnie kobieta, kiedy ma ochotę wiadomo na co. "No ale palacz tego w życiu nie poczuje, bo to delikatny zapach". Tak zadziałał młodemu na wyobraźnię, że papierosy poszły w kąt.
          Po latach facet stwierdził, że ojciec miał 100% racji.
          • karple Re: Pięć lat 08.01.13, 08:49
            Oj tak- mój Tato zawsze potrafił niekonwencjonalnymi metodami ustawić mnie do pionu smile nigdy nie krzyczał, nie bił.... a tak zrobił że na ludzi wyszłam smile
            Choć z tymi papierosami to chyba wolałabym porządne lańsko niż to chorowanie big_grin Choć metoda niezwykle skuteczna bo minęło jakieś 13 lat a ja na samą myśl o zapaleniu mam dreszcze big_grinbig_grinbig_grin
Pełna wersja