wadera3 05.01.13, 14:06 Czy któraś z Warszawianek zna dobrego kociego diabetyka?(kot cukrzyk) Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
barba50 Re: Zupełnie nie poczekajkowo 05.01.13, 15:23 Nie znam. Dam cynk Ewie czyli dużej Imbryka. Ona miała Kubka z cukrzycą. Niech się odezwie. Ale temat totalnie nie poczekajkowy - toż aż się prosi o wątek na Zakątku Odpowiedz Link
wadera3 Re: Zupełnie nie poczekajkowo 05.01.13, 16:11 Dzięki, wiem, że się prosi, ale z pewnych względów nie chciałam na Zakątku Odpowiedz Link
barba50 Re: Zupełnie nie poczekajkowo 05.01.13, 16:54 Na razie może poczytaj wątek na miau Wątek cukrzycowy Odpowiedz Link
ewarudo Re: Zupełnie nie poczekajkowo 05.01.13, 20:47 Już odpowiadam! Tak jak napisała Barba, mój Kubek (poprzednik Imbryka, zbieżność imion nieprzypadkowa miał cukrzycę. Leczył, czy raczej prowadził, go dr Dariusz Jagielski z Białobrzeskiej (www.bialobrzeska.waw.pl) na Ochocie (przyjmuje też na SGGW), choć generalnie dr Jagielski to onkolog. Nie wiem na jakim jesteś etapie, więc napiszę pokrótce jak to było z Kubkiem. Zaczęło się od tego, że bardzo dużo pił (w końcu miał 2 litrową miskę na wodę i taki zapas mu starczał na jeden dzień) i jeszcze więcej sikał. Jak został zdiagnozowany, to najpierw dostawał insulinę w tabletkach i poziom cukru kontrolowałam paskami w moczu (jak Kubek sikał, to mu pasek pod tyłek podkładałam, a że sikał często i dużo, to nie było problemu), ale nie widać było efektu. Po jakimś czasie miał zrobioną krzywą cukrową (czy jakoś tak - pobieranie krwi co 2h żeby zobaczyć jak mu rośnie i spada cukier), no i się okazało, że ta insulina działa bardzo krótko. Po zrobieniu tej krzywej zaczął dostawać insulinę w zastrzykach (mieszałam mu jakieś dwie insuliny i robiłam zastrzyki podskórne) i sytuacja się ustabilizowała. Problemem było jeszcze częste wymiotowanie, bo jak zwymiotował, to mu cukier drastycznie spadał i zaczynał wpadać w śpiączkę hipoglikemiczną. Wymioty ustały w dużej mierze po karmie Hill's dla kotów z wrażliwymi żołądkami (specjalistyczna, ale nie weterynaryjna). Potem już się nauczyłam, że jak zwymiotuje albo nie je i zaczyna się słaniać, to należy mu choćby mleka z miodem wlać do pyska i będzie ok. W każdym razie, przy dobrym ustaleniu dawek insuliny, cukrzyca nie jest problematyczna. Zastrzyki robi się łatwo (mi najbardziej odpowiadały strzykawki insulinówki zintegrowane z igłą), tylko podstawą jest regularność (w moim przypadku dom mogłam opuszczać tylko na 12h, w innym przypadku kot musiał mieć opiekuna). Wadera, jakbyś chciała coś więcej wiedzieć, to napisz do mnie na gazetowego maila. Natomiast jeśli chciałaś tylko namiary na lekarza, to przepraszam, że się tak rozpisałam Odpowiedz Link
barba50 Re: Zupełnie nie poczekajkowo 05.01.13, 20:59 No to ja podziękuję za przybliżenie historii choroby Kubka, bo choć (odpukać!) wiedza ta nie jest mi potrzebna to daje wyobrażenie jak to jest, no i niesie nadzieję, że kot z cukrzycą może (prawie) normalnie funkcjonować. I nie przepraszaj, przecież o to prosiłyśmy Odpowiedz Link
ewarudo Re: Zupełnie nie poczekajkowo 05.01.13, 21:30 barba50 napisała: > No to ja podziękuję za przybliżenie historii choroby Kubka, bo choć (odp > ukać!) wiedza ta nie jest mi potrzebna to daje wyobrażenie jak to jest, no i ni > esie nadzieję, że kot z cukrzycą może (prawie) normalnie funkcjonować. > I nie przepraszaj, przecież o to prosiłyśmy No tak, ale prośba była o namiary na weta-diabetyka, a ja potraktowałam temat dość szeroko Ale to co jest ważne, to że cukrzyca u kota nie jest taka straszna jakby się mogło wydawać. Oczywiście, że najlepiej mieć zdrowe koty, ale cukrzyca to nie wyrok ani nadmierny problem ani nawet koszty leczenia nie są jakieś przerażające (więcej wydawałam na koci żwirek i coraz to większe miski na wodę w okresie utajonej cukrzycy niż na leczenie). Są też pozytywne aspekty (choć może nie dla samego kota) - dzięki temu, że Kubek miał cukrzycę, to zabierałam go ze sobą do siostry i dzieci widziały, że się kotkowi robi zastrzyki, bo ma cukrzycę. Więc jak się u nich w przedszkolu pojawił kolega z cukrzycą, to moi siostrzeńcy normalnym tonem oświadczyli, że oni wiedzą co to cukrzyca, bo ciocia ma kota z cukrzycą i asystowali przy zastrzykach Odpowiedz Link
wadera3 Re: Zupełnie nie poczekajkowo 05.01.13, 21:50 Dzięki, już przekazuję zainteresowanej osobie. Odpowiedz Link
wiesia.and.company Re: Zupełnie nie poczekajkowo 21.01.13, 21:22 Aj, pewnie już późno piszę. Kota diabetyka miałam. Leczyłam u prof. Romana Lechowskiego, tzn. prowadził. Przyjmuje w kilku lecznicach w Warszawie. Robiłam Felutkowi krzywą cukru, robiłam zastrzyki z insuliny dwa razy dziennie, kroplówki. W kierunku diabetyki robi specjalizację dr Marek Smolak z lecznicy Multiwet (www.multiwet.com.pl), ma doświadczenie. Profesor też przyjmuje w Multiwecie, da wskazówki. Powie, jak można przygotować karmę w domu, żeby była odpowiednia dla diabetyka, bo karma kupna jest droga, ale wybór kupnej jest duży, bo i RC suchy, mokry w saszetkach, puszki Hillsa i sucha, Trovet puszkowy i suchy. No i zaczyna się od tabletek (np.Minidiab) chyba że na to za późno i trzeba insulinę, i paski na badanie moczu. Trzymajcie się! Odpowiedz Link