Dodaj do ulubionych

pamiętacie mój wątek o samochodzie?

30.09.13, 18:08
forum.gazeta.pl/forum/w,87310,144207572,144227095,Re_pol_zartem_pol_serio_samochod_i_ja.html
no to w czwartek idę sobie na lekcję odświeżającą z instruktorem, na "L".
Trzymajcie kciuki cobym kluczykami nie rzuciła o ziemię i nie uciekła z krzykiem. Tudzież, zeby instruktor przeżył spotkanie ze mną
Obserwuj wątek
      • dorcia1234 Re: pamiętacie mój wątek o samochodzie? 30.09.13, 18:40
        czekałam na zmianę samochodu ale się na razie nie udało. I muszę tym bydlakiem wielkim nauczyć się jeździć. Za to jak już opanuję umiejętność i zostanę mistzrem kierownicy to kupię sobie takie cudo:
        Tekst linka
        nie umiem fotki wstawić, coś mi się to ostatnio nie udaje. W tym aucie siedziałam i tylko mi pistoletu brakowało do dobrego samopoczucia
    • arim28 Re: pamiętacie mój wątek o samochodzie? 30.09.13, 18:43
      Ja nie jezdzilam autem ponad 20 lat.
      I okolicznosci mnie zmusily, czyli wozenie dziecka do przedszkola, odbieranie, zakupy. Wczesniej auto stalo w garazu a ja pakowalam wszystko do wozka dzieciecego smile
      I tak z musu wsiadlam z mezem do auta i krok po kroku przypomnialam sobie (Wydaje mi sie, ze jak jezdzilas to masz to tylko do przypomnienia a nie nauczenia) jak sie jezdzi. Zrobilam kilka razy z nim trase do przedszkola.
      Najlepsze bylo jak jechalam pierwszy raz tylko z corka i strasznie sie denerwowalam a moje dziecie jak baromert odbiera moje emocje. Siedziala biedna taka, trusia z tylu za mna i przez 15 minut nawet glosniej nie odetchnela sad
      Teraz jezdze wszedzie, mieszkam w prawie milionowym miescie i po nim poruszam sie bez problemu.


      Zycze powodzenia.
      I bede mocno kciukac.
    • mysiulek08 Re: pamiętacie mój wątek o samochodzie? 01.10.13, 00:14
      Dorciu, no wiec tak:

      - kierownica, trzy pedaly, trzy lusterka, drazek zmiany biegow, a ja mam przeciez tylko dwie rece, dwie nogi i jedna glowe!

      - damy nie jezdza, damy sa wozone smile

      z tymi prawdami zylam sobie blogo, wspolszefujac serwisowi samochodowemu tongue_out ale w koncu przyszla kryska na matyska, mechanicy sie ze mna zalozyli, ze nie dam rady zrobic prawa jazdy i nie mialam wyjscia. Kurs zrobilam, zdalam egzamin za pierwszym podejsciem, ba, pan egzaminator nawet mi powiedzial, ze dawno tak dobrze jezdzacej kobiety nie widzial smile

      Zaraz po odebraniu prawka wracalismy z Wrocka, ze mna za kierownica, jade sobie PN truckiem, widze w lusterku spora ciezarowke i pytam exa, sluchaj, cos duzego za mna, co mam zrobic? dodaj gazu, tylko nam auta nie rozbij, bo to narzadz pracy jest....

      zamiast dodac gazu, zjechalam na pobocze, wyszlam, trzasnelam drzwiami i tyle mnie za kolkiem widzieli. Nosz, kurde, po kiego byla ta gadka o rozbiciu???

      Na przeprosiny dostalam takie o ekstrawaganckie autito, wlasnorecznie przez exa doprowadzone do prefekcji:

      https://bringatrailer.com/wp-content/uploads/2009/02/1971_Citroen_GS_Club_Sedan_For_Sale_Front_1.jpg

      Jako, ze po tej historii nie czulam sie pewnie, to wykupilam dodatkowe jazdy, instruktor lekko sie w glowe pukal po co, ale nie tam.

      Z drzacym sercem wsiadlam do tego citroena, pojechalam do domu, przyjechalam do pracy, wrocilam do domu. Pech chcial, ze ta sama droga jechal za mna ex, a przede mna kolega, tak sie zlozylo. O ile kumpel mnie chwalil, ze sobie radzilam, tak excio znowu mial uwagi " za blisko drzew, juz myslalem, ze lusterko urwiesz'. Kurde! do kraweznika jeszcze troche mialam.

      Nastepnego dnia z niezlym stresem dojechalam na warsztat, polozylam kluczyki i dokumenty exowi na biurku i oswiadczylam, ze moze sobie tego GS'a dac ktorejs pannie, bo jakos mi sie odechcialo jezdzic smile

      Naprawde mialam dosc, exa gryzlo sumienie najwyrazniej, bo sam sie zaoferowal, ze troche pojezdzimy na osiedlu.. skonczylo sie awantura.

      Ale zaklad z mechanikami wygralam smile

      Chwile potem ze zwyklego serwisu zostalismy autoryzowanym i jako jedyna baba w Polsce bylam kierownikiem serwisu Iveco, to takie malenstwa sa:

      www.carsbase.com/photo/IVECO-EuroStar_mp165_pic_33214.jpg
      to aukurat juz stare modele.

      Raz musialam wjechac takim grzmotem na hale, udalo sie, ale byl to jednorazowy wybryk.

      Do dzisiaj za kolkiem nie siadam, po prostu nie czuje bluesa, owszem gdzies na bezkresie pustyni przejezdzam sie Dziadkiem Volvem, ale on automat jest tylko jakos sie z hamulcami nie dogadujemy.

      Wiem, wiem, opowiesc nie jest budujaca ale wiedz, ze Ty nie jedna jestes na tym swiecie smile

      I zeby nie bylo, auta kocham, diagnoze postawie, silnik rozbiore, ale za kierownice nie wsiade, I juz.





      • dorcia1234 Re: pamiętacie mój wątek o samochodzie? 01.10.13, 08:36
        ech
        małżonek mnie wspiera, tylko mu czasu brakuje, żeby siąść i ze mną pojeździć. O 20 to już trochę zbyt późno jak dla mnie. A jeździć muszę, bo ile mogę sobie potruchtać do pracy na 7 rano piechotką, to ciągnąć nastolatkę + 8kg plecaka do szkoły to za dużo jak dla mnie. Zwłaszcza, ze auto stoi. No i ja jździłam. Nie było problemempojechać z Rumi na Orunię ( jakieś 40 km ) potem na Zaspę do rodziców i wrócić do domu. Tyle, że przestało mi to być potrzebne i się nie jeździ. Teraz tylko myślę, jakby się tu nie zbłaźnić przed instruktorem smile
        • klaryma Re: pamiętacie mój wątek o samochodzie? 01.10.13, 11:22
          Trzymam mocno kciuki, będzie dobrze. Ja też się doszkalałam po chyba 20 latach od zrobienia prawo jazdy. Myślałam że pęknę z emocji przed tymi jazdami, ale wszystko szło bardzo dobrze.Długo, bardzo długo nie wierzyłam we własne siły jako kierowcy, na początku jeżdziłam tylko w soboty i niedzielę z mężem, a zawsze przedtem szłam na basen, aby upuścić nadmiar emocji i adrenaliny (może to jest też pomysł dla ciebie?) W każdym razie uwierz w siebie, i nie daj się tej pewności pozbawić głupimi uwagami (tak jak to było w przypadku Mysiulka), dasz radę - tyle głąbów jest na drogach, więc dlaczego Ty- osoba inteligentna i rozważna miałabyś nie podołać?
        • mysiulek08 Re: pamiętacie mój wątek o samochodzie? 01.10.13, 16:47
          Uwielbiam klasyki smile Prym wiedzie Volvo, ale Citroeny czy Jaguary tez sa cudowne smile Chciaeismy z exem DS, ale nie udalo sie kupic. Ten GS byl fajowski, a jakie mial hamulce, kiedys na zycie uratowal.

          Po drodze jeszcze jest Alfa Romeo i to tyle moich samochodowych fascynacji smile

          A co jezdzenia, fakt ex sie nie spisal, problem u mnie mocno psychiczny i bez psychoterpaii pewnie by sie nie obeszlo. Ja wpadam w histerie jak wsiadam za kierownica, nawet na podworku sie boje odpalic auto.

          Na codzien jezdzimy Mazda kombi i trzeba przyznac, ze spisuje sie na piatke.
    • fajnykotek Re: pamiętacie mój wątek o samochodzie? 01.10.13, 14:13
      Trening czyni miszcza!!! big_grin
      Poważnie, mnie do jeżdżenia zmusiła sytuacja rodzinna dawno temu. Co ja się nastresowałam, każdą jazdę analizowałam najpierw w myślach, nie jeździłam w miejsca nieznane i bardzo się dziwiłam jak moja siostra mówiła, że jazda Ją odpręża tongue_out.
      Jeżdżę już 10 lat, dzień w dzień i od jakiegoś czasu bardzo to lubię. Dużo zależy od auta którym się jeździ, tzn. trzeba je polubić big_grin.
      A w te wakacje pokonałam kolejny "kamień milowy": prowadziłam całą noc auto wypchane po dach klamotami i rodziną, tam i z powrotem i jestem z siebie okropnie dumna.
      • sol_ Re: pamiętacie mój wątek o samochodzie? 02.10.13, 23:22
        PT jest dość marny jest jeśli chodzi o parametry - choć fajnie się prezentuje.
        Ja jak zdałam prawko, kupiłam sobie grata do nauki (tak - bo nauka zaczyna się po kursie dopiero). Grata kochałam wielką miłością ale umarł... Więc kupiłam kolejną używkę spod tego samego szyldu (choć to już nie ta jakość bo całość montowana w innym kraju). I do tej pory nim jeżdżę.

        Posiadanie własnego samochodu jest równoznaczne z wolnością - jak by to nie brzmiało... Nie jesteś zależna... Wsiadasz i jedziesz. Początkowy brak umiejętności? Brak doświadczenia? W mojej ocenie i tak kobiety lepiej się w tym sprawdzają - są ostrożne, nie szarżują i przede wszystkim MYŚLĄ (a myślisz i za siebie i za użytkowników drogi wokół siebie). Ja po zrobieniu prawka wprawiałam się jeżdżąc nocą - bo mniejszy ruch...

        W chwili obecnej jeżdżę gratem (którego jednakże bardzo lubię). Wiedzę o samochodach mam większą niż niejeden facet (co w szowinistycznym świecie nie zawsze wychodzi na +). Przy swoim samochodzie jestem w stanie zrobić mnóstwo rzeczy (i tylko cierpię bo nie mam dostępu do kanału). Niuansów w jeździe w trudnych warunkach/terenie wciąż się uczę - ale już wiem, że mój samochód jest w stanie uprawiać jazdę terenową (jeśli się wie jak go prowadzić - mimo, że jego konstrukcja by za tym nie przemawiała); wiem, jak wyprowadzić wóz ugrzęźnięty w błocie po osie etc. Kwestia wprawy smile
        Poruszam się pieszo/rowerem/komunikacją - ale bez samochodu czuję się jak bez ręki.
        Tak więc własny samochód + powolna nauka poznawania danej maszyny w różnych warunkach = przyjemność smile
          • dorcia1234 Re: pamiętacie mój wątek o samochodzie? 03.10.13, 11:37
            było dobrze, dzięki
            Instruktor ani razu nie zaklął smile, nie musiał też hamować za mnie.
            Samochód zdechł mi co prawda 2 razy- na tym samym skrzyżowaniu, a zamiast 1 wskakiwała z uporem 3. Ale żyję... Na konieć I. życzył mi dobrej jazdy i nie krzyczał, że mam przyjść jeszcze pojeździć z nim. Teraz muszę jeszcze z szanownym małżonkiem poćwiczyć parkowanie naszym wstręciuchem i zacząć jeździć < auć >
                  • dorcia1234 aaaaa 07.10.13, 08:42
                    pojechałam dziś rano do pracy samochodem.
                    I dziecko jechało ze mną.
                    W nikogo nie wjechałam, nie przejechałam na czerwonym ( no, dobra- świateł nie było po drodze smile ) i żyję. I nawet nogi mi się nie trzęsły. Za to zostawiłam samochód pod szkołą i wróciłam z koleżanką. Rano, wyjechać stamtąd nie jest łatwo... wolę się najpierw oswoić.
                    • barba50 Re: aaaaa 07.10.13, 12:32
                      B r a w o !!!

                      A manewry rzeczywiście na początku mogą sprawiać trudności. Nie bój się cofać na kilka razy, poprawiać w miarę potrzeby. Nie wszyscy są kierowcami rajdowymi. Niektórzy nie będą i co z tego. Będą uważnymi użytkownikami dróg i o to chodzi. Noo.
                      • sol_ Re: aaaaa 08.10.13, 02:21
                        barba dobrze prawi!
                        Nie denerwuj się i nie stresuj nawet jakbyś miała parkować na 50 razy a nie na pięć. Że ktoś chce wyjechać z parkingu? Trudno, poczeka.
                        Że samochód Ci zgaśnie na światłach przy ruszaniu? No i co z tego? Ponowne odpalenie to ułamek sekundy.
                        Nie wiem skąd jesteś ale w Wwie funkcjonuje określenie "warszawska nanosekunda" - jeśli nie ruszasz z piskiem opon w połowie "pomarańczowego" to już ktoś z tyłu na Ciebie trąbi - bo masz ruszyć JUŻ, TERAZ, NATYCHMIAST. Bo każda nanosekunda jest cenna. Taaa....
                        Pamiętam jak się stresowałam takimi sytuacjami zaraz po zrobieniu prawka. Mój ojciec, który uczył mnie prowadzić samochód cierpliwie powtarzał mi - "Nie denerwuj się. To temu z tyłu się tak strasznie spieszy. Jak chce być szybszy to niech przefrunie".
                        I naklej sobie zielony listek - serio. To nie jest oznaka słabości tylko informacja (choć coraz mniej osób ją rozumie).
                        Ważne żebyś za kierownicą myślała. Nie zajeżdżała drogi, zawsze sygnalizowała z wyprzedzeniem manewry, rozglądała się na wszystkie strony przed wykonaniem manewru etc - jeździła rozsądnie.
                        • dorcia1234 Re: aaaaa 08.10.13, 09:04
                          najgorzej się nie stresować smile ale dm radę. Jeżdżę wolno, zresztą w mieści inaczej się nie powinno i mało mnie obchodzą https://www.sympato.ch/smileys/Veryangry.gif innych użytkowników. Jeśli chcą niech wyprzedzają.Na szczęście mojej Rumi daleko do Warszawy, byłaby jedną dzielnicą zapewne. Dzięki temu jest spokojniej, mniej nerwowo.
                          • aankaa Re: aaaaa 11.10.13, 22:13
                            Na szczęście mojej Rumi daleko do Warszawy

                            ===

                            (Warszawa) zaraz po dostaniu prawka "zatrudniłam" opiekę do dziecek na popołudnie i wieczór, odpaliłam i ze 2 godziny trenowałam lewoskręt z Marszałkowskiej w Królewską a później inne cudaki smile wyjeździłam prawie cały bak, po powrocie do domu padłam jak kawka ale stwierdziłam, że dam radę
                            przez prawie 30 lat miałam tylko 2 obcierki (parkingowe) i jedno ślizganie się (następnego dnia byłam umówiona na zmianę kapciuszków na zimowe)

                            Dorciu, kobita za kółkiem wymiata !
                            • aankaa Re: aaaaa 11.10.13, 22:17
                              i najważniejsze - pierwsze/drugie/... kolejne jazdy - lepiej z obcym niż własnym/rodzinnym chłopem kierowcą !

                              kiedyś, po komentarzach o moim "stylu jazdy", zahamowałam, włączyłam awaryjne, wysiadłam i używając słów (powszechnie uznanych za wulgarne) odmaszerowałam
                              • dorcia1234 Re: aaaaa 11.10.13, 22:27
                                aankaa napisała:
                                " i najważniejsze - pierwsze/drugie/... kolejne jazdy - lepiej z obcym niż własnym/rodzinnym chłopem kierowcą !"
                                a, nie. Mój osobisty mąż jest oazą spokoju. Jestem więcej niż pewna, że jest w stanie zasnąć na siedzeniu pasażera ze mną jako kierowcą. Inna sprawa, że nie ma kiedy ze mną pojeździć bo za dużo pracuje.
                                Dziś osiągnęłam sukces- odebrałam córkę z basenu, czyli wyszłam poza utarty schemat smile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka