Dodaj do ulubionych

Rzygam morelami :(

08.01.15, 19:38
kolejny sezon z kleska urodzaju moreli, nosz ile mozna! mamy jeszcze zeszloroczne przetwory, (konfitury i takie z cukrem niby do ciasta, ktorego oczywiscie nie robilam, bo wolimy 'szarlotke' morelowa ze swiezymi. Nie pomne ile sloikow tez sprezentowalismy. Owoce tez dajemy gdzie sie da, nawet dentysta zostal obdarowany smile i ciagle sa na drzewkach (3) jakby cholera paczkowaly.

Zawzielam sie i robie tylko wylacznie sok, moze z ostatniego drzewa troche konfitury.

Za chwile beda sliwki, ale obrobie tylko wegierki, bo renklody chyba poddziczaly i jest praktycznie skorka i pestka, miazszu niewiele.

A w marcu zacznie sie jazda z migdalami.

nigdy wiecej zadnej uprawy polowej!
Obserwuj wątek
    • aankaa Re: Rzygam morelami :( 08.01.15, 19:54
      znajdź gdzieś przepis na suszone - pewnie niewiele się narobisz a po sezonie miło pożuć taką morelkę smile
      o, pierwszy z brzegu www.chillibite.pl/2013/07/suszone-morele.html
      • mysiulek08 Re: Rzygam morelami :( 08.01.15, 20:08
        tiaaa, wlaczony piekarnik przez kilka godzin przez klika dni przy 32 stp w plusie, dziekuje bardzo smile
        i tak nam klima korki wywala

        wystarczy odpalony jeden palnik i para z sokownika

        suszarki elektrycznej nie mam, jakos nie namowilam mamuski do wyslania, bo za Wielka Woda lezy i sie kurzy.
        • alus59 Re: Rzygam morelami :( 08.01.15, 21:48
          Lata temu moja Babcia owoce suszyła na słońcu - pamiętam w ogrodzie porozkładane białe płótno a na nim pokrojone jabłka i gruszki smile Nie pamiętam, czy Babcia tą metodą suszyła śliwki - moreli na bank w tamtych czasach w ogrodzie nie było,
          Może poszukaj w necie czy ta metoda nadal obowiązuje smile
          • aankaa Re: Rzygam morelami :( 08.01.15, 22:33
            elektryka Mysiulkom padnie
            tsza kąpinować ze słońcem !!

            ja bym przekroiła na pół, obrała z pestek i na jakiejś gazie (np. między drzewami, żeby przewiew był) rozwiesiła (jak hamak)

            Mysiulek i tak ma owoców po kokardę. Zmarnują się - trudno. Ususzą - sukces big_grin
            • alus59 Re: Rzygam morelami :( 08.01.15, 22:58
              aankaa napisała:

              > elektryka Mysiulkom padnie
              > tsza kąpinować ze słońcem !!
              >
              > ja bym przekroiła na pół, obrała z pestek i na jakiejś gazie (np. między drzewami, żeby przewiew był) rozwiesiła (jak hamak)
              >
              > Mysiulek i tak ma owoców po kokardę. Zmarnują się - trudno. Ususzą - sukces big_grin


              U mojej Babci na tych płócienkach to pokrojone owocki leżały w najbardziej naświetlonym miejscu, bez żadnego przewiewu smile Jednak pamięć może być zawodna, a to było daaaaawno temu smile
          • mysiulek08 Re: Rzygam morelami :( 09.01.15, 17:27
            Gadalam wlasnie z mamuska, mowi ze przez suszarke zmarnowala sporo grzybow. Suszyla cala noc i rani nadal byly mokre i skisly. Nie byla zadowolona.

            Suszarke moge kupic, pewnie tylko chinskie badziewie dostane, obejrze.

            Na sloncu byly proby, hmmm osy, muchy i mrowki mialy uzywanie smile jakies 'stoly' z siatkami by trza kombinowac chyba, ale komuuu by siiie chcialooooo

            poza tym nie przepadamy za suszonymi owocami. Produkuje wiec sok, bo akurat napitkow to u nas duzo schodzi. W sloikach kolejne 6 litow sie pasteryzuje.
            • olinka20 Re: Rzygam morelami :( 09.01.15, 18:08
              To musiała miec dupiatą suszarke, albo nie wiem co.
              My mamy stuletnią wink firmy ktora juz chyba nie istnieje ( Niewiadów) i suszy jak ta lala. Tylko ,ze my pilnujemy grzybów/pieczarek, co jakis czas trzeba podejsc przebrac paluchami.
              • mitta Re: Rzygam morelami :( 10.01.15, 13:22
                A ja Cię rozumiem, bo przez wiele lat też mieliśmy morelową klęskę urodzaju. Mój tata założył morelowy sadek, owoce były głównie na sprzedaż, ale nigdy wszystkich nie dało się sprzedać, a było żal, że się marnują. Obdarowywaliśmy rodzinę i znajomych, sami mieliśmy pół piwnicy kompotów, dżemów, musów, których nigdy nie dojedliśmy przez zimę. Ja w ogóle nie lubię przetworów, reszta rodziny też się nie rzucała.
                Nie polecam suszenia - morele nie wychodzą takie piękne, pomarańczowe, jak ze sklepu (te, podejrzewam, są dodatkowo kandyzowane), ale szarawe, kwaskowe i gumowate, a próbowaliśmy suszyć i na słońcu i w piekarniku i w suszarce.
                Aż w końcu nauczyliśmy się je .... ignorować i zużywać tyle, ile potrzebujemy. Nie patrzymy z bólem serca na te leżące pod drzewami - kto chce, zbiera je, a reszta zostaje. A i drzew z wiekiem ubywa i wcale nas to nie martwi.
                • mysiulek08 Re: Rzygam morelami :( 12.01.15, 15:08
                  U nas jest wlasnie podobnie, konfitura jeszcze jakos schodzi (gofry, nalesniki itp) ale i tak kilka sloiczkow jeszcze jest. Pomimo rozdawnictwa. Zrywamy na biezaco, robie ten cholerny sok, zejdzie po prostu najszybciej. Powoli idzie, 6l dziennie da sie z sokownika wycisnac. Dopoki mi wiekszych sloikow starczy to sokuje. Reszta zajma sie kroliki i osy. Pododnie jak sliwkami, tylko wegierki mam zamiar zagospodarowac (1 drzewko smile). Figi karmelizuje, sa jak znalazl do roznych zastosowan. A migdly na szczescie malo wymagajace, w workach mamy jeszcze zbiory sprzed... trzech lat.

                  Z czeresni zrobilam troche kompotow, a z wisni udalo sie zaledwie litrowy sloik nalewki nastawic (ptaszyska byly szybsze)

                  Jablonka na cos choruje, brzoskwinia uschla kilka lat temu, cytryn jest na tyle malo, ze wiecej radochy mamy z kilku owocow niz to warte.

                  Nigdy wiecej sadow owocowych.
                    • mysiulek08 Re: Rzygam morelami :( 12.01.15, 21:09
                      Mozna, nawet dosc fajna wychodzi, Ale u nas jest klopot ze spirytusem, w sprzedazy ogolnodostepnej tego typu wody ognistej nie ma, zakaz. Najwyzszy procent 70 ma wodka z winogron, z tak charaterystycznym zapachem, ze zabija kazdy owoc.

                      Starszy wytropil firme, ktora produkuje spiryty glownie na export i po prosbach sprzedali 20 litrow z wielkimi szykanami. Starszy ma hobby zielarskie i trzyma ten spiryt niemal w szafie pancernej bo to tylko do wyciagow ziolowych. I dwa razy odstapil na wisnie i wlasnie morele.

                      Bardzo metna nalewka wychodzi i trza dlugo klarowac.

                      Porcja zalana zwykla wodka (35%) sie spsula, za mocno sokowe owoce? podobnie jak zalew wloskich zielonych orzechow.
                  • mitta Re: Rzygam morelami :( 12.01.15, 19:09
                    Mysiulku, żadnych owoców Ci nie zazdroszczę oprócz tych migdałów. Skusiłabym się nawet na ten trzyletni worek.

                    A jeśli chodzi o morele, to przypomniała mi się taka trochę wzruszająca historia z dzieciństwa związana z tymi owocami, które w tamtych czasach były rzadkością.
                    Był mroźny i śnieżny wieczór. Z całą rodziną siedzieliśmy przy kolacji. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Byliśmy zdziwieni, kto o tej porze i w taką pogodę wybrał się do nas. Jeszcze bardziej zdziwiliśmy się, kiedy w drzwiach stanął tata mojej koleżanki ze szkoły - nie był naszym bliskim znajomym, nigdy wcześniej nas nie odwiedzał, mieszkał na drugim końcu miasta, a samochodu nie miał. Powiedział, że jego mama jest bardzo chora, właściwie umierająca. I że ma wielką ochotę na morele. Chciał spełnić ostatnie jej pragnienie i pomyślał, że tylko my możemy te morele mieć. Rzeczywiście, mieliśmy w piwnicy kompoty, dostał kilka słoików. Za jakiś czas przyszedł podziękować - jego mama zmarła, ale przed śmiercią jadła tylko morele.
                    Przez wiele lat był nam za to wdzięczny.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka