Dodaj do ulubionych

Dzień bez roweru dniem straconym ;)

27.06.17, 15:11
Oczywiście, że trzeba się cieszyć, że na starość znalazłam pasję, która naprawdę mnie kręci. W czasach boreliozowych nie było mowy o jeździe na rowerze, a jeżeli już to często kończyło to się upadkiem, otarciami, niechęcią do tego sposobu spędzania czasu. W ubiegłym roku zmieniłam rower na tzw. miejski i pokochałam go miłością wielką, choć nie był bez wad. Miał co prawda przerzutkę w piaście, ale tylko trzybiegową i okazało się, że tego większego przełożenia zdecydowanie brakuje. Dostałam więc kolejny pojazd z przerzutką ośmiobiegową, lepiej wyposażony, no taki prawie merc wśród rowerów. Nic tylko jeździć!
Pozwolicie, że ten wątek potraktuję jako mój rowerowy dzienniczek, fajnie będzie za jakiś czas poczytać i pooglądać przebyte trasy.

Zacznę może od rekordowego (38,63km) przejazdu z Wilgi do Górek gdzie znajduje się Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej


ja mozolnie pnę się pod górę

https://wstaw.org/m/2017/06/27/jagorki16.06.png

i trasa


https://wstaw.org/m/2017/06/27/16.06gorki.png


na koniec spotkała nas potężna burza, a ostatni odcinek to było przejście przez bród na rzece Wildze. Wróciliśmy mokrzy do tzw. suchej nitki, albo do mokrych majtek, ale wszyscy zadowoleni. Aaa - czteroosobowy team rowerowy to taka grupa geriatryczna, co z tego, że średnia wieku bliska 70-tki, jak wszyscy dali radę https://wstaw.org/m/2017/06/27/kciuk.png

Kolejne wpisy niebawem
Obserwuj wątek
          • barba50 Re: Dzień bez roweru dniem straconym ;) 30.06.17, 19:07
            Na Gocław chętnie przyjadę, raczej nie rowerem, taka mocna nie jestem (przez całą Warszawę shock ), ale autem, z przyjemnością odwiedzę Was, wygłaszczę Kocia i Fruzię o ile się dadzą wink

            Dzisiaj Wilga i przejażdżka do Rębkowa gdzie miał być stary młyn nad rzeką Wilgą. Niestety okazało się, że młyn "zagrał" w jakimś filmie, a potem został spalony czy na potrzeby filmu nie wiadomo big_grin

            https://wstaw.org/m/2017/06/30/30.06rebkow.png

            Prezentuję nowo zakupiony kask rowerowy na mojej głowie

            https://wstaw.org/m/2017/06/30/janowykask.jpg
            • panna_beata Re: Dzień bez roweru dniem straconym ;) 03.07.17, 16:50
              barba50 napisała:

              > Na Gocław chętnie przyjadę, raczej nie rowerem, taka mocna nie jestem (przez ca
              > łą Warszawę shock ), ale autem, z przyjemnością odwiedzę Was, wygłaszczę Kocia i F
              > ruzię o ile się dadzą wink


              Zapraszamy Cię bardzo. smile Jak tylko wrócimy z wakacji, czyli po 17 lipca.

              W ogóle ja tak Was po kolei wszystkich zapraszam (i niektórzy korzystają), to może ja w końcu powinnam zrobić jedną, porządną imprezę? wink <myśli intensywnie>
                  • wadera3 Re: Dzień bez roweru dniem straconym ;) 05.07.17, 23:06
                    W ogóle w tym roku jakoś nie możemy się spotkać, znaczy gremialnie, bo pojedynczo, to jakoś wychodzi wink
                    Ciągle coś komuś nie pasuje, a najczęściej mnie, inna rzecz, że jestem wytłumaczona. Pewne sprawy są nie do przeskoczenia, terminy spadają na mnie z tak zwanego nienacka i po herbacie.
                    Może w sierpniu...
                    • barba50 Re: Dzień bez roweru dniem straconym ;) 07.07.17, 20:07
                      Dzisiaj duuużo roweru, chociaż nie Wilga. W południe Konstancin, zakupy, wizyta w serwisie z telefonem (nie chciał włączyć gps sad ) i

                      https://wstaw.org/m/2017/07/07/20170707_154027.jpg

                      Po południu stawy w Zalesiu wraz z mężem

                      https://wstaw.org/m/2017/07/07/07stawy.png

                      czyli w sumie dzisiejszy przebieg

                      https://wstaw.org/m/2017/07/07/07.07zakupy_i_stawy.jpg


                      A nowy rower przejechał od maja (a ja razem z nim) czyli ODO

                      https://wstaw.org/m/2017/07/07/odo07.07.jpg
                      • barba50 Re: Dzień bez roweru dniem straconym ;) 08.07.17, 20:44
                        Weekend to Wilga. Ale najpierw zostawiliśmy kociny drzemiące pod świerkiem całą trójką

                        https://wstaw.org/m/2017/07/08/20170708_095655.jpg

                        z boku za krzewem przycupnął Buruś

                        https://wstaw.org/m/2017/07/08/20170708_095729.jpg

                        Staruś z kolei trzyma się tarasu, który uważa za swój teren

                        https://wstaw.org/m/2017/07/08/20170708_095855.jpg



                        My jak zawsze odwiedziliśmy Mariańskie Porzecze tyle, że zbiesił się totalnie GPS w telefonie więc endomondo nie działało. Dystans udokumentowany licznikiem rowerowym

                        https://wstaw.org/m/2017/07/08/08marianskie.jpg

                        Znowu myślę o kupnie nowego smartka ....
                            • barba50 Re: Dzień bez roweru dniem straconym ;) 10.07.17, 11:37
                              saga55-5 napisała:

                              36,5 km. SZACUN smile

                              Prawdę powiedziawszy nie czuję, że jest to jakiś wielki wyczyn wink Piękna pogoda, bardzo ładna okolica, fajne towarzystwo (szwagierka i mąż), jakoś tak same pedały się kręcą, w nogach absolutnie nic nie czuć. Ale jakbyś kazała mi przejść choćby piątą część na piechotę - chyba nie do wykonania big_grin

                              Jadę do Konstancina po zakupy, bo lodówka pusta, syn wziął auto, zostaje rower. Chyba wezmę dodatkowo plecaczek wink
                                • barba50 Re: Dzień bez roweru dniem straconym ;) 12.07.17, 22:17
                                  Wczoraj dzień bez roweru, ale ważniejszy był Gucio i jego kroplówka.

                                  A dzisiaj jakiś taki ciężki dzień, ledwie udało mi się podjechać do sklepu w Skolimowie, gdzie uraczyłam się lodem Big Milk w polewie sorbetowej. Wyczynem nazwać tego się nie da. No, ale nie codziennie pedały same się kręcą wink

                                  https://wstaw.org/m/2017/07/12/12.07czarn%C3%B3w.png
                                  • barba50 Re: Dzień bez roweru dniem straconym ;) 13.07.17, 22:01
                                    Kiepski zdrowotnie dzień, ale musiałam przetestować stary/nowy rower. Znaczy ubiegłoroczny, który był trzybiegowy, teraz zmodyfikowany do ośmiobiegowego. Są plusy i minusy, dzisiaj nie potrafię zdecydować, który wolę wink

                                    dziś przejażdżka, piekarnia (jagodzianki - mniam)

                                    https://wstaw.org/m/2017/07/13/13dom.png
                                    • barba50 Re: Dzień bez roweru dniem straconym ;) 14.07.17, 15:50
                                      Dzisiaj testu roweru cd. Więcej plusów niż minusów. Dodatkowo odkryłam chiński sklep koło którego przejeżdżałam od dawna, ale jakoś nigdy nie udało mi się tam zajrzeć. Jest w czym wybierać i ceny raczej przystępne. Zanabyłam fajny w ulubionym kolorze (szarym wink ) sweterek.

                                      https://wstaw.org/m/2017/07/14/14.07dom.png
                                        • wladziac Re: Dzień bez roweru dniem straconym ;) 17.07.17, 22:20
                                          gratuluję kondycji i rowerowych wyczynów!a w kasku wyglądasz niezwykle uroczo,wprawdzie szkoda świerczków ale cóż poradzić na te anomalia pogodowe,trzeba wykorzystać i to na swoją korzyść,maszyneria niezwykle przydatna w takich sytuacjach,pozdrówka z zatłoczonego turystami Krakowa
                                          • pi.asia Re: Dzień bez roweru dniem straconym ;) 18.07.17, 10:26
                                            Omijałam ten wątek, omijałam, aż wreszcie przeczytałam całość jednym ciągiem. Barbo, jesteś niesamowita! Podziwiam Twoje samozaparcie, zwłaszcza początkowe, bo potem to człowiek uzależnia się od wysiłku, endorfiny robią swoje i trudno sobie wyobrazić, jak można NIE jeździć - sam tytuł wątku zresztą o tym świadczy smile
                                            Jak stuknie Ci 1000 kilometrów, to musisz to uczcić. Rozumiem, że wydarzy się to w trasie, więc masz wtedy natychmiast zsiąść z roweru, trzykrotnie wrzasnąć "Jestem wielka!!!", przykucnąć, podskoczyć, pochwalić się najbliższemu przechodniowi po czym możesz kupić sobie loda albo co innego w nagrodę.
                                            • barba50 Re: Dzień bez roweru dniem straconym ;) 18.07.17, 14:23
                                              Dzisiaj pojechałam do delikatesów po saszetki dla kocideł. Wczoraj były tanie po 0,99, dzisiaj chyba specjalnie dla mnie podnieśli cenę do 1,49. Niech się tarmoszą!

                                              https://wstaw.org/m/2017/07/18/18.07konstancin.png

                                              I taka dziwnostka - to jest licznik rowerowy włączony w tym samym momencie co endomondo

                                              https://wstaw.org/m/2017/07/18/licznik18.07.jpg


                                              No to ile w końcu dzisiaj przejechałam? Przeważnie jest różnica w drugą stronę, licznik liczy więcej jak GPS.
                                              • barba50 Re: Dzień bez roweru dniem straconym ;) 19.07.17, 21:35
                                                Wybraliśmy się do Broku w poszukiwaniu rodzinnych korzeni. W księgach parafialnych odnaleźliśmy wpis o narodzinach dziadka (rocznik 1886!). Akt jest spisany w języku rosyjskim.
                                                Oczywiście wzięliśmy ze sobą rowery. Efekt - przejażdżka szlakiem rowerowym w kierunku Ostrowi Mazowieckiej.

                                                https://wstaw.org/m/2017/07/19/19.07brokk.png
                                                • barba50 Re: Dzień bez roweru dniem straconym ;) 24.07.17, 23:00
                                                  Od wycieczki do Broku pierwszy dzień z rowerem. Wpierw odejście Ksikuli, potem mój kiepski stan zdrowia i psychiki (co przecież niedziwne). Było jak zazwyczaj fajowo, tylko straszna wilgoć w powietrzu. No, ale taką mamy pogodę tego lata. Bardzo dynamiczną wink

                                                  https://wstaw.org/m/2017/07/24/24.07dom.png
                                                  • barba50 Urlop w Atenach 28.07.17, 20:13
                                                    Rowerem dookoła jez. Blizno (w dwóch odsłonach):

                                                    https://wstaw.org/m/2017/07/28/28.07.png

                                                    w barze Alternatywa w Danowskich lody i piwo

                                                    i powrót:

                                                    https://wstaw.org/m/2017/07/28/28.07_cz.2.png

                                                    A potem do Bryzgla (nad jez. Wigry) na zasłużony posiłek w Wigraszku

                                                    https://wstaw.org/m/2017/07/28/28.07_bryzgiel_tam.png

                                                    i powrót inną trasą

                                                    https://wstaw.org/m/2017/07/28/28.07_z_Bryzgla.png


                                                    czyli w sumie ok. 30 km. 2-3 km nieudokumentowane, bo nie zauważyłam, że wyłączyła się aplikacja.

                                                    Biorę udział w akcji Pomoc Liczona Kilometrami (do czego namówiła mnie Dorcia). Efekty są:

                                                    https://wstaw.org/m/2017/07/28/28pomoc.png
                                                  • barba50 Re: Urlop w Atenach 29.07.17, 15:24
                                                    Dzisiaj kolejnych kilometrów nie będzie sad Od jakiegoś czasu mam kłopoty z żołądkiem, brak apetytu, w nocy obudziły mnie potężne nudności, co prawda bez dodatkowych "atrakcji", ale po zmierzeniu temperatury okazało się, że mam 39,3 st. Dzisiaj sobota, najbliższa przychodnia w weekend nieczynna, trzeba czekać do poniedziałku. Zastosowałam dietę (kasza na wodzie i maliny), brzuch się lekko uspokoił, ale temperatura się niestety utrzymuje. Teraz 38,4 sad
                                                    To już drugie wakacje w Atenach z moją chorobą crying A miało być tak fajnie, rowerowo... Może się polepszy wink
                                                  • barba50 Re: Urlop w Atenach 30.07.17, 12:12
                                                    Nie wiem co się dzieje. Co prawda apetyt nadal słaby, ale bez dodatkowych sensacji żołądkowych, ale nad ranem znowu temperatura 39 st. I słabam sad
                                                    Jak się nic nie poprawi jutro do lekarza.
                                                  • barba50 Re: Urlop w Atenach 01.08.17, 10:03
                                                    Niestety moja niemoc trwa. Dzień w dzień rano gorączka kosmiczna (39 - 39,3 st.) Po spędzeniu niższa, ale generalnie samopoczucie kaprawe. Wczoraj energii starczyło na wyjazd do sklepu po drobne zakupy.

                                                    https://wstaw.org/m/2017/08/01/31.07.png

                                                    U lekarza byłam, ale bez żadnych objawów prócz tej temperatury nie miał więc szans namierzyć się na powód mojego stanu. Dzisiaj oddałam (honorowo!) krew. Jutro kolejna wizyta u p. doktora. Oby wreszcie coś się okazało i można było wdrożyć leczenie. Bo nie dość, że sama się męczę, to psuję (niechcący) urlop mężowi. Tyle miejsc do odwiedzenia rowerami, a tu d....a....
                                                  • panna_beata Re: Urlop w Atenach 01.08.17, 14:28
                                                    Ale jak oddałaś krew, skoro jesteś chora (masz gorączkę)? Nie rozumiem, jak mogli Cię zakwalifikować...

                                                    W ogóle podziwiam, w te upały nawet o tym nie myślę, bo i bez straty krwi czuję się słabo.
                                                  • barba50 Re: Urlop w Atenach 01.08.17, 21:37
                                                    Bywało, że oddawałam krew, kilkakrotnie ze wskazaniem konkretnej osoby. Mam legitymację honorowego krwiodawcy, ale teraz to już tylko na pamiątkę. Przeszłam próg wiekowy i oddawać krwi już nie mogę. A to stwierdzenie to był oczywiście żart. Jutro wyniki i wizyta u pana dra. Oby coś wyszło co należy leczyć, bo teraz jest naprawdę nie-halo. Pojechaliśmy dzisiaj rowerami do baru w Danowskich na obiad i po pierwsze prawie nie dałam rady, a to raptem 6,5 km, po drugie jedyne na co miałam ochotę to zupa ogórkowa, a i tak zjadłam połowę, resztę dokończył mąż. Wróciłam najkrótszą, najwygodniejszą trasą i postanowiłam, że o ile nie poprawi się mój stan zdrowia rower odwieszam na haczyk w garażu. Trudno sad

                                                    https://wstaw.org/m/2017/08/01/01.08_danowskie.png
                                                  • aankaa Re: Urlop w Atenach 29.07.17, 15:49
                                                    omujboziu <rozmarzona>
                                                    Danowskie... za moich wink czasów nie było tam NIC
                                                    najbliższy sklep w Kopanicy (drałowanie ok. 2 km środkiem pola) i w Monkiniach (ok. 3 przez las)
                                            • barba50 Re: Dzień bez roweru dniem straconym ;) 01.08.17, 22:04
                                              pi.asia napisała:

                                              Jak stuknie Ci 1000 kilometrów, to musisz to uczcić. Rozumiem, że wydarzy się to w trasie, więc masz wtedy natychmiast zsiąść z roweru, trzykrotnie wrzasnąć "Jestem wielka!!!", przykucnąć, podskoczyć, pochwalić się najbliższemu przechodniowi po czym możesz kupić sobie loda albo co innego w nagrodę.

                                              Cały czas zastanawiałam się jak to policzyć, bo smartka z aplikacją endomondo mam od maja 2016, bodaj 3 tygodnie telefon był w serwisie, był czas kiedy nie liczył trasy, bo nie chciał mu się włączyć gps, więc jakby co to na pewno jest więcej, a nie mniej. A statystyki endomondo pokazują, że nie 1000, a przekroczyłam 1500 km, do "Pomocy Mierzonej Kilometrami" mam zaliczone 426,37, a "Kręć Kilometry z Endomondo" z kolei 848,48 km

                                              https://wstaw.org/m/2017/08/01/statystyki16-17.jpg

                                              No to się nachwaliłam wink Trochę tego jest big_grin
                                                • barba50 Re: Dzień bez roweru dniem straconym ;) 02.08.17, 18:33
                                                  Nie wytrzymałaś! Musiałaś napisać, że rower w garażu, ja w szpitalu, a Gucio pod opieką osobistą i weterynaryjną Ciotki Oli, bo znowu nam podupadł. Obiecuję szybko się ogarnąć, niech no tylko namierzą się co za franca mnie dopadła. Dzięki za troskę!
                                                  • barba50 Małe podsumowanie 31.12.17, 00:13
                                                    Jako, że cały czas kręci mnie kręcenie pedałami, czyli jazda rowerem - zreasumuję. Od momentu rejestrowania przejazdów aplikacją endomondo w smartku przejechanych kilometrów sporo

                                                    https://wstaw.org/m/2017/12/30/dystans_2016_2017.png

                                                    bieżący rok rekordowy 1509 km (zważywszy, że sierpień i wrzesień to pobyt w szpitalu i rekonwalescencja)

                                                    https://zmniejszacz.pl/zdjecie/2017/12/30/10422480_dystans2017mce.png

                                                    Dzisiaj dość mroźno, ale pogodnie więc to tylko kwestia odpowiedniego ubioru - i zupełnie fajna przejażdżka

                                                    https://zmniejszacz.pl/zdjecie/2017/12/31/10422653_capture-20171230-235323.png

                                                    przejeżdżałam przez skrzyżowanie

                                                    https://zmniejszacz.pl/zdjecie/2017/12/31/10422594_muchomoraprawdziwka.jpg

                                                    a to moje jeżdzidlo

                                                    https://zmniejszacz.pl/zdjecie/2017/12/31/10422623_muchoirower.jpg

                                                    Jutro ostatni dzień roku. Może da się jeszcze poprawić statystykę https://www.cosgan.de/images/midi/froehlich/b020.gif
                                                  • barba50 Trzech Króli 06.01.18, 22:27
                                                    https://wstaw.org/m/2018/01/06/capture-20180106-221417.png

                                                    Jest niestety prawdopodobne, że dzisiejsza przejażdżka rowerowa była ostatnią przed nadchodzącą zimą (oby nie wink ) A mój rower "dostał" gustowny kuferek, bo koszyk montowany na bagażnik (prowizorka!) nie zdaje egzaminu, a ja z każdej przejażdżki wracam obciążona jakimiś nieprzewidzianymi zakupami.

                                                    https://wstaw.org/m/2018/01/06/IMG_20180106_155233.jpg

                                                    https://wstaw.org/m/2018/01/06/IMG_20180106_155301.jpg
                                                  • arim28 Re: Trzech Króli 08.01.18, 11:57
                                                    Gratuluje wynikow!!!!


                                                    Barbo mam pytanie, ten pojemnik na baganik latwo jest wymontowac? Czy jet on mocowany na porzadne sruby i trzeba troche czasu aby go zdjac?
                                                    Tez mam kosz ( inaczej zamocowany nic u Ciebie, pionowa scianka przy siodelku) ale ciagle cos mi z niego wyskakuje smile podczas jazdy.
                                                    Rower zostawiam czesto przypiety pod sklepami, na ulicach i zalezy mi na czyms, co raczej dluzej mi posluzy wink
                                                  • barba50 Re: Trzech Króli 08.01.18, 23:56
                                                    arim28 napisała:


                                                    Barbo mam pytanie, ten pojemnik na baganik latwo jest wymontowac? Czy jet on mocowany na porzadne sruby i trzeba troche czasu aby go zdjac?
                                                    Tez mam kosz ( inaczej zamocowany nic u Ciebie, pionowa scianka przy siodelku)
                                                    ale ciagle cos mi z niego wyskakuje smile podczas jazdy.
                                                    Rower zostawiam czesto przypiety pod sklepami, na ulicach i zalezy mi na czyms, co raczej dluzej mi posluzy wink


                                                    Arimku kufer kupowany przez allegro z tej aukcji. Dodatkowo kupiłam też mały kuferek taki oto. Ten gdybym nie planowała żadnych zakupów, na podręczne rzeczy (bidon, jakiś owoc, kurtka p/deszcz. itp.)

                                                    Sposób montażu pokazany na aukcji. Śruby montowane wewnątrz kufra, więc szybkie zdjęcie raczej nie jest możliwe. Od siebie można dołożyć kłódeczkę, jest specjalne miejsce, wtedy niepowołana osoba w ogóle nie otworzy kuferka. Jutro może pokażę fotę wnętrza ze śrubami.
                                                  • barba50 Re: Normę trzeba wyrobić ;) 13.08.18, 12:57
                                                    Kolejny urlop w Atenach. Tym razem nie w szpitalu, choć zdrowie takie sobie. Ale rowerem jeżdżę z wielką przyjemnością i nawet przekraczam barierę dźwięku wink Tzn. spsuł mi się licznik rowerowy, więc wczorajsza prędkość maksymalna chyba z sufitu, lub raczej z nieba. Toż ja nawet samochodem taką szybkość osiągam z rzadka big_grin

                                                    https://zmniejszacz.pl/zdjecie/2018/8/13/12613255_safe_image.php.jpg

                                                    Pozdrawiam!
                                                  • alus59 Re: Dzień bez roweru dniem straconym ;) 02.08.17, 19:37
                                                    No dobra, biorę na klatę wszystko ... Nawet Gucia, który mnie podrapał ... Tak proszę Państwa - Gucio, ta ostoja spokojności wnerwił się i mnie podrapał ... Właściwie to kotu się nie dziwię ... Najważniejsze jest to, że z wyjątkiem lekko niefajnych nerek Gucio jest zdrowym kotem i Baśka nie ma się czym martwić .... Tylko natychmiast ma wracać o zdrowia ...
                                                  • alus59 Re: Dzień bez roweru dniem straconym ;) 02.08.17, 22:36
                                                    Oj tak sobie napiszę ... Gucio ma się dobrze, co prawda nie lubi moich futer i syczy czasami, ale teraz zbunkrowany w transporterku śpi smile Moje futra dobre są - na moją prośbę omijają transporterek Gucia szerokim łukiem. Nawet Aluś, kochający wszystkich zrozumiał, że nie można wpychać się do Gucia, bo Gucio spać musi smile smile

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka