salimis
01.02.09, 00:19
Otóż któregos dnia zadzwoniła do mnie koleżanka czy pożyczyłabym jej mój kontenerek.Swój miała akurat w DT do ktorego zawiozła w nim koteczka.Traf chciał ze znależli się chętni (młoda para)do adopcji koteczki którą miała na wydaniu.Chciała im zawieżc osobiscie (do tego był potrzebny mój kontenerek).Nowi właściciele stwierdzili jednak że sami przyjadą odebrać kota.No i przyjechali z tym że mieli ze sobą koszyczek.Koleżanka stwierdziła że ów koszyk nie jest bezpiecznym transporterkiem dlatego też zaproponowała im pożyczenie mojego.Umówiła się z nimi że za kilka dni przyjedzie i go odbierze.Po dobrym tygodniu zadzwoniła do nich w sprawie odbioru a dziewczyna powiedziała że w tej chwili jest to niemożliwe gdyż jest zagranicą.Dzisiaj wysłała do niej smsa ale zero odpowiedzi.Zaczęłyśmy się martwić czy aby transporterek już nie przepadł i go nie odzyskamy.Fakt że koleżanka wg.mnie zbyt ufa ludziom i zbyt pochopnie oddała go obcym.Lubię ją bardzo ale uważam że nie powinna pożyczać komuś czegoś co do niej nie należy.
Dziwne w tym wszystkim wydaje mi się to że ktos niby bierze kota a potem zostawia go z chłopakiem i wyjeżdża za granicę.Czy to aby nie było sprytne spławienie ?
Niestety koleżanka nie zna dokładnego adresu do nich bo to rozwiązałoby sprawę.Podali jej jedynie ulicę i numer telefonu.
Dziewczyny co myslicie o tym wszystkim ?