salimis
12.02.09, 15:14
Mam w zwyczaju kupować Życie na gorąco.W pażdzierniku ubiegłego roku,przeglądając czasopismo natknęłam się na konkurs sms-owy.Nie zwróciłabym może zbyt wielkiej uwagi ale do wygrania był zestaw kosmetyków Lirene a ja takie ostatnio używam.Trzeba było poprawnie odpowiedzieć na pytanie i wysłać smsa za 1,44 PLN.Tak też uczyniłam.Na początku listopada zadzwonił do mnie pan informując mnie że wygrałam jeden z 21 zestawów tychże kosmetyków.Czas oczekiwania na odbiór to dwa miesiące.Oczywiście cała szczęśliwa zadzwoniłam do siostry,na gg poinformowałam koleżankę.No i czekam.Minął listopad i nic,nadszedł i przeszedł grudzień i nadal cisza.Po cholerę się chwaliłam,pewnie zapeszyłam,pomyślałam.Nadszedł styczeń,pogodziłam się z tym że przepadło a tu 12 stycznia pukanie do drzwi a za nimi nie kto inny tylko pan z moją WYGRANĄ.Myślałam że ze szczęścia go ucałuję bo to moja pierwsza wygrana.
A oto ona
wysłałam smsa za 1,44 a wygrałam zestaw za 170 złotych.
Hurra,hurra,huurrra