barba50
14.02.09, 12:37
tylko niewygodne
Do mnie każdej zimy wraca pokłosie wypadku, któremu ulegliśmy z mężem jadąc do pracy tuz przed Bożym Narodzeniem 2005. Zawadził nas TIR, zepchnął z jezdni, wpadliśmy do przepustu pod jezdnią i zatrzymaliśmy się na dachu.
Prawie nic się nie stało (tzn. ja miałam uszkodzenie odcinka szyjnego kręgosłupa, ale generalnie żyję, chodzę, więc uznaję, że nie jest źle). Tyle że została trauma. Przez jakiś czas bałam się jeździć autem nawet w roli pasażera, potem zaczęłam znowu prowadzić auto (zresztą bardzo to lubię, jeżdżę dość sprawnie), tyle że śnieg i lód wykluczają moją samodzielną mobilność
A żeby był cały obraz - u nas na wsi do najbliższego sklepu jest kilometr,
do przystanku autobusowego trzy
I nie ma zmiłuj
Właśnie kombinuję co mi jest potrzebne ze sklepu, i jak to zrobić żeby zakupy znalazły się w domu

/mąż chory, syn w pracy do wieczora, a jutro na obiedzie goście/.
Chyba się będę musiała przełamać
Aha - autko poszło do kasacji