barba50
19.03.09, 09:49
Zmarła po wypadku narciarskim, który na pierwszy rzut oka nie wydawał się groźny
"45-letnia Richardson była w stanie śmierci mózgowej po wypadku na nartach,
któremu uległa w poniedziałek w Kanadzie. Doznała poważnego urazu głowy w
kurorcie narciarskim Mont Tremblant, ok. 120 km od Montrealu.
Pozornie niegroźny wypadek zdarzył się na stoku dla początkujących podczas
lekcji z instruktorem. straciła równowagę i zsunęła się w dół stoku. Wydawało
się, że nie odniosła żadnych obrażeń. Wstała ze śmiechem i nie chciała nawet
widzieć lekarza. Dopiero godzinę po powrocie do pokoju zaczęła odczuwać silne
bóle głowy."
Bardzo smutna wiadomość