Ja to mam pecha : (

10.06.09, 19:30
Wczoraj ugryzł mnie w rękę kot {nie mój) na szczęście nie grożnie,dzisiaj
natomiast pies (też nie mój)w nogę.Skończyło się na jednym szwie i na wizycie
w piątek w poradni chorób odzwierzęcych.Coś ten tydzień nie jest dla mnie łaskawy.
    • wladziac Re: Ja to mam pecha : ( 11.06.09, 09:35
      niezbyt przyjemny zbieg okoliczności ale co Ty robiłaś że tak się
      stało?życzę szybkiego zagojenia się ran
      • salimis Re: Ja to mam pecha : ( 11.06.09, 14:24
        Dla kota znalazł się DT.Kot był wieziony z przytuliska na badania do
        lecznicy,ogólny stan,Felv,FIV.Dotąd spokojny i przemiziasty kocurek dał popis
        swojej aktywności i niezadowolenia.Miałam pomóc go przytrzymać bo tak się
        wyrywał no i chapnął mnie.Pies natomiast wyskoczył na mnie znienacka w
        przytulisku gdy akurat koło niego przechodziłam.Widocznie stwierdził że
        wkroczyłam na jego teren którego jest stróżem.Powiem szczerze ze go nawet nie
        zauważyłam do czasu kiedy doskoczył mi do nogi.Każdemu mogło to się przytrafić i
        akurat padło na mnie.No cóż wszystko niesie za sobą jakies ryzyko,koleżanka
        myślała ze po tej akcji juz nigdy moja noga tam nie postanie ale ja chyba jestem
        nie do zdarcia no i tak szybko się nie zrażam.Poczekam aż wszystko się wygoi i
        pojadę.W końcu w kociarni czekają koty którym brak czułości,miłosci i
        opieki.Ktoś może pomyśleć ze jestem chora ale
        to co się stało traktuję jako wypadek przy pracy wink
        • wladziac Re: Ja to mam pecha : ( 11.06.09, 14:57
          a no widzisz trzeba jednak mieć oczy dookoła głowy w sytuacji kiedy
          masz do czynienia z nieznanymi zwierzętami,oczywiście że każdemu
          moze się to zdażyć i nawet domowy kot może różnie reagować kiedy coś
          jest nie po jego myśli,szybkiego gojenia ran życzę i już uważaj na
          siebie,pozdrawiam
          • esimona Re: Ja to mam pecha : ( 11.06.09, 17:16
            Zwierzęta w stresie są nieprzewidywalne w swoich zachowaniach. Moja
            kotka, która nie znosi wychodzenia i wynoszenia z domu, podrapała
            mnie dotkliwie, kiedy niosłam ja do samochodu na rękach. Nie
            chciałam jej stresować i nie włożylam (nie wcisnęłam) do
            transporterka. Parę kroków do samochodu i pazurki zaciskające się
            na moim ramieniu jak szczypce. To wszystko ze strachu, nie ze złej
            woli. Dziś owinęłam kotkę w ręcznik i tak niosłam do samochodu, ale
            czułam jak sztywnieje na widok obcych ludzi.
            No cóż, przyzwyczaiła sie do nas, ale nie ufa obcym ludziom -
            widocznie ma powody.
            • salimis Re: Ja to mam pecha : ( 12.06.09, 18:19
              Byłam dzisiaj w Poradni chorób odzwierzęcych no i oczywiście nieczynna,mam
              przyjść w poniedziałek.Do tego czasu chyba sfiksuję.Oczywiście mądra wlazłam w
              Google wpisałam hasło wścieklizna i włos mi się zjeżył na głowie.Teraz dopatruję
              się symptomów choroby u siebie.Może dlatego ze popełniłam największy i
              najgłupszy błąd.Nie widziałam świadectwa szczepienia psa tylko zawierzyłam na
              słowo.Pomyślałam ze ktoś kto prowadzi taką instytucję na pewno nie kręciłby bata
              na siebie.Ufam tej osobie jednak fakt że nie zażądałam pokazania świadectwa nie
              daje mi spokoju no i powoduje moją niepewność.Nawet nie wiem czy w poradni będą
              dawać mi zastrzyki czy tylko zbiorą dane aby dalej działać.
              Noga spuchnięta,temperatura (nie za wysoka) ale myślę ze to normalne.
              • wladziac Re: Ja to mam pecha : ( 12.06.09, 19:05
                przecież psy obowiązkowo muszą być szczepione i nie wyobrażam sobie
                żeby było inaczej,jeżeli czujesz się zaniepokojona stanem nogi to
                odwiedź pogotowie niech oglądną,robisz okłady z altacetu?trzymam
                kciuki za poprawę zdrowia
    • mary4 Re: Ja to mam pecha : ( 15.06.09, 12:10
      Jak sie czujesz?
      dopiero dziś odczytałam...
      mam nadzieje ze lepiej ?
      • salimis Re: Ja to mam pecha : ( 15.06.09, 16:22
        Ręce mi opadają i już nie wiem co o tym myśleć.Czy ja wszystko wyolbrzymiam czy
        może służba zdrowia zbyt lekko podchodzi do niektórych spraw.
        Za radą Władzi poszłam w piątek jeszcze raz do szpitala w którym byłam za
        pierwszym razem.Nie daleko mnie a więc zero problemu.Dyżur pełniła ta sama
        lekarka co poprzednio.Mówię jej że noga mi spuchła aż do kostki że miałam o
        17:00 37,8 temperatury a teraz mam 37,3.Ona mi na to że noga spuchła bo pewnie
        dużo chodziłam ( no tu akurat się zgadza )i żeby ją oszczędzać oraz trzymać
        uniesioną w górze.Ja jej na to czy nie powinnam brać jakiegoś antybiotyku skoro
        mam stan podgorączkowy.Lekarka stwierdziła że nie ponieważ antybiotyk bierze się
        powyżej 37,6.To że miałam jednorazowo wyższą temperaturę nie ma znaczenia,jeśli
        temperatura by się utrzymywała to wówczas wskazany jest antybiotyk.Wspomniałam
        jej o Altacecie,odradziła ponieważ może podrażniać skórę.Dzisiaj byłam w poradni
        chorób odzwierzęcych,lekarz zebrał ode mnie wszystkie potrzebne mu dane.Na moje
        pytanie o sanepid poinformował mnie ze to ja osobiscie mam iść do Sanepidu i
        zgłosić pogryzienie.Co ciekawe przy mojej pierwszej wizycie w szpitalu na ostrym
        dyżurze lekarka powiedziała ze Poradnia tym się zajmie.A co jeszcze ciekawsze
        dowiedziałam się od kogoś ze to szpital powinien skontaktować się z Sanepidem.W
        ogóle lekarka ze szpitala stwierdziła na moje pytanie o L-4 że mi nie potrzebne
        i mogę śmiało iść do pracy.Najpierw każe mi nogę oszczędzać a potem mówi że nie
        widzi żadnych przeciwskazań abym pracowała jak gdyby nic się nie stało.
        Aha najlepsze to jest to że powiedziała mi o tej poradni chorób odzwierzęcych,że
        powinnam się tam udać.Pojechałam w piątek z samego rana,poradnia zamknięta ale
        pani z zabiegowego powiedziała mi że i tak muszę mieć skierowanie do poradni a
        do poniedziałku od razu się nie wścieknę.( tak mi dosłownie powiedziała ).No to
        ja w ten piątek od razu do lekarza rodzinnego gdzie moja lekarka wypisała od
        razu bez zastanowienia L-4,dała skierowanie ale oznajmiła mi że od półtora roku
        szpitale mają u siebie na stanie druczki ze skierowaniami aby pacjentowi ułatwić
        życie i nie musiał latać specjalnie do rodzinnego.Gdy byłam w piątek wieczorem w
        szpitalu i powiedziałam,lekarka strzeliła tylko głupi wyraz twarzy.Jutro jeszcze
        raz idę do rodzinnej bo dzisiaj niestety było już za póżno.No i z tej całej
        historii wynika tylko jeden wniosek że najlepiej by było abym kupiła sobie
        trumnę,pojechała z nią na cmentarz,wykopała sama sobie dół i najlepiej żebym po
        położeniu się do trumny zakopała samą siebie,przynajmniej oszczędzę wielu osobom
        problemu.Bo z powodu takiej błahostki odrywam ich od ważniejszych spraw.
        • wladziac Re: Ja to mam pecha : ( 15.06.09, 17:29
          podsumowanie sytuacji strasznie pesymistyczne ale doskonale to
          rozumie tak właśnie wygląda nasza służba zdrowia,poza swoją lekarką
          rodzinną która jest strasznie powolna i czeka się na wizytę
          godzinami ale jest bardzo miła i można ją o wszystko zapytać jak nie
          wie to przynajmniej wie gdzie odesłać,do reszty lekarzy czy nawet
          specjalistów boję się nawet chodzić,rzeczywiście lekceważą sobie
          pewne przypadki chorobowe mimo że nie leczone mogą pogłębiać chorobę
          czy dawać powikłania,niestety
          • salimis Re: Ja to mam pecha : ( 16.06.09, 12:24
            Dzwoniłam dzisiaj do Sanepidu i pan powiedział że poinformować ich powinien ten
            do którego zgłosiłam się i który udzielał mi pomocy czyli w moim przypadku
            szpital.Dodał jednak że przepisy trochę się zmieniły i lekarz nie ma obowiązku
            tego zgłaszać jeśli nie widzi takiej potrzeby.Tak więc lekarka ze szpitala była
            chyba trochę niedoinformowana twierdząc że tym zajmuje się Poradnia chorób
            odzwierzęcych.Lekarz w tej poradni decyduje jedynie czy podać zastrzyk czy
            nie.Pan z Sanepidu prosił mnie abym jutro do nich się zgłosiła a oni popchną
            sprawę dalej.Bez względu na to czy pies był szczepiony czy nie musi być poddany
            dwutygodniowej obserwacji od dnia zdarzenia.
            • wladziac Re: Ja to mam pecha : ( 16.06.09, 17:39
              no to troszkę się wyjaśniło,ale ważniejsze jest jak się czujesz?
              • salimis Re: Ja to mam pecha : ( 16.06.09, 19:26
                Powiem szczerze że od wczoraj wieczorem stan zaczął się pogarszać.Gdy tylko
                poczułam że coś nie tak sprawdziłam temperaturę,niby nic bo 37,8 ale
                samopoczucie do bani.Jakoś zaczęłam mieć duszności,bolało mnie w klatce
                piersiowej.Dzisiaj rano gdy szykowałam się do rodzinnego sytuacja się
                powtórzyła.Gdy czekałam do rejestracji czułam jak mi się robi słabo.Poprosiłam
                pielęgniarki aby zmierzyły mi ciśnienie bo być może spowodowane było to
                aurą.Jedna z lekarek przyszła wcześniej i przebadała mnie.Gdy opowiedziałam jej
                co mi się przytrafiło stwierdziła ze jest to wynik nerwów ale ja nie byłabym
                tego tak do końca pewna.Zapisała mi antybiotyk no i po nim czuję się o niebo
                lepiej,temperatura nie skacze i mam nadzieję że teraz będzie wszystko ok.No ale
                z rana miałam porządnego stracha bo nigdy tak źle się nie czułam nawet dwa lata
                temu kiedy ugryzła mnie Sali i skończyłam na ostrym dyżurze z zakażeniem ręki.
                Mam nadzieję że teraz będzie już z górki.
                • wladziac Re: Ja to mam pecha : ( 17.06.09, 19:25
                  mam nadzieję że antybiotyk zadziała i Twoja sytuacja zdrowotna
                  naprawi się ale jak to się stało że wcześniej go nikt nie zapisał to
                  tak do mnie nie dociera,szybkiej poprawy zdrowia życzę i żeby nigdy
                  Ciebie i nikogo taka sytuacja nie spotkała więcej,trzymaj się
    • paulina.galli Re: Ja to mam pecha : ( 18.06.09, 21:06
      O rany współczuj... ale pociesz sie ze moze wyrobiłas norme ugryzien na
      przynajmniej 10 lat z góry.
      pozdrawiam i trzymam kciuki za szybkie gojenie
      • salimis Re: Ja to mam pecha : ( 18.06.09, 23:40
        No i chyba idzie ku lepszemu.Na 100% zasługa antybiotyku.Wczoraj szew został
        ściągnięty.Zaraz potem załatwiłam sprawę w Sanepidzie.Dzisiaj po raz pierwszy
        od ugryzienia czułam się świetnie.Na dodatek koleżanka poinformowała mnie że
        widziała świadectwo szczepienia.Podała mi nawet nazwę szczepionki.Nie żebym nie
        ufała ale zawsze człowiek pewniej się czuje gdy widzi dokument.
        No i mam nadzieję że limit ugryzień w moim przypadku się wyczerpał bo jeszcze
        trochę a zostanę weteranką wink
        To tyle ode mnie i nie życzę nikomu podobnych doświadczeń.
        Pozdrawiam smile
        • wladziac Re: Ja to mam pecha : ( 19.06.09, 18:44
          cieszę się razem z Tobą,całkowitego powrotu do zdrowia życzę!
          • paulina.galli Re: Ja to mam pecha : ( 15.07.09, 15:27
            Dobrze ze sie goi (a moze już i zagoiło smile)?
            • salimis Re: Ja to mam pecha : ( 15.07.09, 20:11
              Już dawno się zagoiło tyle tylko że w tym miejscu mam taki jak to określić twardy placek który jest wyczuwalny przy dotknięciu i bardzo delikatnie boli,no i bliznę.Wszystko pozostało tylko złym wspomnieniem smile
    • mary4 Re: Ja to mam pecha : ( 16.07.09, 08:53
      ciesze sie, ze życie wraca pomału do normy wink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja