czy zostanę potraktowana poważnie?

19.10.09, 14:30
Sądzicie, że zostanę potraktowana poważnie zgłaszając się do prof., który mnie nie zna z propozycją pisania u niego doktoratu, na zasadzie: chcę pisać coś o X albo o Y najchętniej z metodologią Z, natomiast bez konkretnego projektu?

Starałam się o stypendium na PhD i właśnie się dowiedziałam, że mnie odrzucili w preselekcji. Zaczęłam wnikać i okazało się dlatego, że profesorowie w instytucie mają zupełnie inny focus i musiałabym pisać u kogoś, kto nie jest specjalistą z mojego konika. To wąska specjalizacja i bardzo trudno znaleźć specjalistę. Więc zastanawiam się czy jeżeli pójdę z czymś szerszym z planem "dogadania szczegółów" to mam większe szanse.
    • mirusz Re: czy zostanę potraktowana poważnie? 19.10.09, 15:00
      lll33 napisała:
      > Sądzicie, że zostanę potraktowana poważnie zgłaszając się do
      prof., który mnie
      > nie zna z propozycją pisania u niego doktoratu, na zasadzie: chcę
      pisać coś o X
      > albo o Y najchętniej z metodologią Z, natomiast bez konkretnego
      projektu?

      O ile przedstawisz coś konkretnego to może tak. Nie zawsze brak
      ostatecznego projektu oznacza, że nie należy przedstawiać
      jakichkolwiek propozycji, choćby po to, aby wykazać, że się potrafi
      takie stworzyć. Oczywiście też, dużo zależy od profesora, jego
      aktualnego zajęcia i planów itp.
      • lll33 Re: czy zostanę potraktowana poważnie? 19.10.09, 15:11
        nie wiem jak to zrobić. muszę najpierw skontaktować się z nim mailowo, bo to kilkaset km stąd. projekt mam, nawet dwa, ale boję się, że jeśli je wyślę to dostanę odpowiedź, jaką już dostawałam: "bardzo ciekawy projekt, niestety, nie jestem specjalistą z tego obszaru".

        z drugiej strony jeśli napiszę: "interesuje mnie to i to", bez pytania badawczego, metodologii, schedule, etc. to facet może nie potraktować mnie poważnie.

        sorry, że pytam o takie podstawowe rzeczy, ale ta odmowa dziś to już druga i zastanawiam się co źle robię.
    • mr_kagan Re: czy zostanę potraktowana poważnie? 19.10.09, 15:20
      Jesli chcesz robic PhD, to zakladam, ze bedziesz to robic za
      granica. Tam masz szanse byc potraktowana powaznie.
      lech.keller@gmail.com
      • lll33 Re: czy zostanę potraktowana poważnie? 19.10.09, 15:23
        jak najbardziej, za granicą. w polsce promotor zaproponował mi doktorat u siebie - bez konieczności przedstawiania żadnego projektu, ale on zupełnie nie zna się na dziedzinie z której chcę pisać.
        • mr_kagan Re: czy zostanę potraktowana poważnie? 19.10.09, 15:39
          Tak tez myslalem. Ja bym Ciebie potraktowal powaznie, ale ja pracuje
          (znow) za granica, a doktorat (PhD) tez robilem poza Polska...
    • flamengista Re: czy zostanę potraktowana poważnie? 19.10.09, 16:18
      A dlaczego nie?

      Ostatnio do mojego szefa przyszedł facet, który wcześniej umówił się na maila -
      z pomysłem na doktorat. I został potraktowany poważnie, mimo że szef go nie znał
      wcześniej.

      Plus jest taki, że jeśli nie zostaniesz potraktowana poważnie, to wiesz że nie
      ma szans na owocną współpracę z taką osobą.

      Muszę być jednak spełnione podstawowe warunki. Nikt nie zgodzi się na taki
      układ, że przychodzi Kowalska, mówi że chce pisać doktorat no to gites. Musisz
      mieć przygotowane solidne CV, ew. listę publikacji i przygotować się do rozmowy.
      • mr_kagan Re: czy zostanę potraktowana poważnie? 19.10.09, 17:26
        Na tzw. Zachodzie wysyla sie przed taka rozmowa swe CV, Liste
        Publikacji (chocby miala ona nawet tylko 1 pozycje) i cos w rodzaju
        listu motywacyjnego (najlepiej jest miec tez jakis "Research
        Proposal"). A powazny profesor czyta te dokumenty przed rozmowa z
        deikwentem/ka...
        • lll33 Re: czy zostanę potraktowana poważnie? 19.10.09, 17:41
          > Na tzw. Zachodzie

          dobrze, że dopisałeś na "tzw." zachodzie, bo w europie zachodniej na przykład
          niekoniecznie/ nie wszędzie tak jest. stąd zresztą wątek.
          • mr_kagan Re: czy zostanę potraktowana poważnie? 19.10.09, 18:36
            Ktory kraj masz na mysli?
    • pfg Re: czy zostanę potraktowana poważnie? 19.10.09, 18:08
      lll33 napisała:

      >profesorowie w instytu
      > cie mają zupełnie inny focus i musiałabym pisać u kogoś, kto nie
      > jest specjalis
      > tą z mojego konika. To wąska specjalizacja i bardzo trudno znaleźć
      > specjalistę.
      > Więc zastanawiam się czy jeżeli pójdę z czymś szerszym z planem >
      > "dogadania szczegółów" to mam większe szanse.

      Zazwyczaj student pisze/idzie/ogólnie zgłasza się do profesora
      mówiąc, że jest bardzo zainteresowany tematyką badawczą pani
      profesor/pana profesora i czy mógłby z tego zakresu pisać doktorat. W
      twojej sytuacji należy się obawiać, że jeżeli profesor zorientuje
      się, że ty tak naprawdę chcesz pisać ze "swojego konika", a cała
      reszta to tylko tak dla zmyłki dodana jest, a twoim prawdziwym celem
      jest uzyskanie stypendium na tymże konkretnym uniwersytecie, spotkasz
      się z uprzejmą odmową. Ja bym odmówił. Jeśli naprawdę chcesz się ze
      "swojego konika" doktoryzować, znajdź profesora, który się na tym
      zna, być może na jakimś innym uniwersytecie.
      • mr_kagan Re: czy zostanę potraktowana poważnie? 19.10.09, 18:37
        A co zlego jest w tym, ze ktos sie chce doktoryzowac z tematu, ktory
        go/ja naprawde interesuje?
        • pfg Re: czy zostanę potraktowana poważnie? 20.10.09, 08:30
          mr_kagan napisała:

          > A co zlego jest w tym, ze ktos sie chce doktoryzowac z tematu,
          ktory
          > go/ja naprawde interesuje?

          Absolutnie nic złego w tym nie ma. Ale powinien sobie wziąć
          promotora, którego to też interesuje. Takie są reguły gry.
          • mr_kagan Re: czy zostanę potraktowana poważnie? 20.10.09, 12:10
            A tu pelna zgoda.
      • lll33 Re: czy zostanę potraktowana poważnie? 20.10.09, 12:23
        > Zazwyczaj student pisze/idzie/ogólnie zgłasza się do profesora
        > mówiąc, że jest bardzo zainteresowany tematyką badawczą pani
        > profesor/pana profesora i czy mógłby z tego zakresu pisać doktorat. W
        > twojej sytuacji należy się obawiać, że jeżeli profesor zorientuje
        > się, że ty tak naprawdę chcesz pisać ze "swojego konika", a cała
        > reszta to tylko tak dla zmyłki dodana jest

        ale to jest kwestia tego jak wąsko definiujesz "tematykę badawczą". bo jeżeli prof specjalizuje się w polityce i historii najnowszej meksyku a ja idę do niego z tematem, dajmy na to, dotyczącym historii najnowszej argentyny to to jeszcze jest obszar badawczy profesora czy już nie?

        a z tym fragmentem "dla zmyłki" to w ogóle nie wiem o co chodzi.
        • dala.tata Re: czy zostanę potraktowana poważnie? 20.10.09, 12:28
          a uwazasz, ze ktos kto sie zajmuje historia Niemiec jest tez specjalista w
          historii Irlandii.
          • mr_kagan Re: czy zostanę potraktowana poważnie? 20.10.09, 12:36
            Meksyk z Argentyna to bardziej jak Niemcy z Austria czy Szwajcaria.
            Irlandia ma niewiele zas wspolnego z Niemcami. Wrecz przeciwnie: np.
            taka Reformacja powstala niejako naturalnie w Niemczech, a do
            Irlandii przyniesiono ja sila i w mocno wynaturzonym, anglikanskim
            wydaniu...
            • eeela Re: czy zostanę potraktowana poważnie? 20.10.09, 20:48
              > Meksyk z Argentyna to bardziej jak Niemcy z Austria czy Szwajcaria.
              > Irlandia ma niewiele zas wspolnego z Niemcami.

              Jak Niemcy a Austrią czy Szwajcarią - na pewno nie. Za daleko idące porównanie.
              Jak Niemcy z Norwegią, już bardziej :-)

              Meksyk i Argentyna to dwa zupełnie różne kraje. To tylko nam z odległej
              perspektywy się wydaje, że podobne.
              • dala.tata Re: czy zostanę potraktowana poważnie? 20.10.09, 21:01
                nam? to znaczy zalozycielce watku i kaganowi?
                • eeela Re: czy zostanę potraktowana poważnie? 20.10.09, 22:50
                  Nam - Europejczykom :-)

                  Ja zapewne przed poznaniem swojego partnera też bym zakładała, że to bardzo
                  podobne kulturowo kraje, gdybym miała po temu okazję. Ale wówczas w ogóle sobie
                  nie zaprzątałam tymi krajami głowy, więc nie miałam okazji :-)
          • lll33 Re: czy zostanę potraktowana poważnie? 20.10.09, 12:39
            jeśli ktoś specjalizuje się w meksyku to na 99% bada i publikuje też ogólnie o
            ameryce łacińskiej - nie zdarza się raczej, żeby ktoś specjalizował się w
            meksyku, chinach i irlandii.

            poza tym, spróbuj znaleźć w europie specjalistę od historii najnowszej argentyny.
            • dala.tata Re: czy zostanę potraktowana poważnie? 20.10.09, 12:48
              skoro wiesz lepiej, to po co pytasz?

              lll33 napisała:

              > jeśli ktoś specjalizuje się w meksyku to na 99% bada i publikuje też ogólnie o
              > ameryce łacińskiej - nie zdarza się raczej, żeby ktoś specjalizował się w
              > meksyku, chinach i irlandii.
              >
              > poza tym, spróbuj znaleźć w europie specjalistę od historii najnowszej argentyn
              > y.
            • pfg Re: czy zostanę potraktowana poważnie? 20.10.09, 13:30
              lll33 napisała:

              > poza tym, spróbuj znaleźć w europie specjalistę od historii
              > najnowszej argentyny.

              Hiszpania, jak sądzę, należy do Europy i idę o zakład, że tam się paru
              specjalistów od Argentyny znajdzie. Myślę, że na dużych uniwersytetach
              brytyjskich, francuskich lub niemieckich też. Zresztą ja ani nie jestem
              historykiem, ani nawet nie znam hiszpańskiego, więc nie wiem jak to jest ze
              specjalistami od historii Argentyny i czy ktoś, kto interesuje się Meksykiem,
              okaże równie duże zainteresowanie Argetyną. Nie musi. Czy ktoś, kto zajmuje się
              twórczością Witkacego, z ochotą zostanie promotorem pracy o Brunonie Schulzu,
              choć obaj pisali po polsku w tym samym czasie i obaj, oprócz literatury,
              zajmowali się malarstwem? Może tak, może nie, zależy od człowieka i od
              zaproponowanego tematu. Wiem natomiast z całą pewnością, że decyzja o
              opiekowaniu się pracą doktorską, której tematyka wykracza poza zainteresowania
              badawcze promotora, jest ryzykowna. Niedawno wtym wątku pisałem o akceptowaniu proponowanych przez studentów tematów prac
              magisterskich. Odnośnie do doktoratów uwagi te stosują się w czwrónasób.

              Z tym "dla zmyłki" chodziło mi o to, że ty chcesz pisać "o swoim koniku", a
              jakiś szerszy plan, czy jak to tam sformułowałaś, zamieszczasz tylko dlatego,
              żeby profesor cię zaakceptował. Wobec tego albo de facto zmienisz
              tematykę
              , albo bedziesz i tak pisać "o swoim koniku", co oznacza, że cała
              reszta była właśnie dla zmyłki.

              Moja rada: Poszukaj promotora, który zajmuje się tym, co cię naprawdę interesuje.
              • dala.tata Re: czy zostanę potraktowana poważnie? 20.10.09, 14:50
                podpinam sie pod te rade. zainteresowanie promotora tematem doktoratu jest wrecz
                kluczowe. nie tylko dlatego, ze bedzie mogl lepiej doradzic, ale dlatego, ze
                bedzie mu sie po prostu chcialo.

                i zaklinanie tego, ze jak meksyk to argentyna, nie ma najmniejszego sensu.
            • eeela Re: czy zostanę potraktowana poważnie? 20.10.09, 20:54
              > jeśli ktoś specjalizuje się w meksyku to na 99% bada i publikuje też ogólnie o
              > ameryce łacińskiej

              Naprawdę? :-D

              Doktorat i dalsze badania naukowe to nie jest skakanie z kwiatka na kwiatek i
              pisanie o wszystkim i o niczym. Zapewniam cię, że jak ktoś się specjalizuje,
              dajmy na to, w historii czy literaturze Meksyku na poziomie badań naukowych, to
              nie tylko nie skacze do innych krajów Ameryki Łacińskiej, ale nawet nie skacze
              poza swoją epokę historyczną. A jeśli już ktoś się na taki skok decyduje, to
              trwa to lata całe, zanim się opanuje podstawową literaturę, źródła, badania
              innych. Badania naukowe to nie dziennikarstwo.
Pełna wersja