uwlaczanie godnosci wykladowcy

29.11.09, 13:40
zainspirowanytekstem

Tekst
linka


zastanawiam sie, o co chodzi. "Elektroniczny system rejestrujący wejścia i
wyjścia na Politechnice Opolskiej wykładowcy uznali za uwłaczający ich
godności". Nie rozumiem tego. Kazdy ma w kontrakcie ilosc godzin, ktore na
uczelni musi wykonac bezwzglednie. Dlaczego wiec rozliczenie sie z tego czasu
"uwlacza godnosci"? Znaczy sie wykladowca ma jakies szczegolne prawo nabyte do
spoznien i wychodzenia przed czasem?
    • charioteer1 Re: uwlaczanie godnosci wykladowcy 29.11.09, 14:57
      Wiesz co? Naukowo pracuje w domu, bo na uczelni po prostu sie nie da. Sa takie
      dni, kiedy nie mam zajec, a mimo to spedzam na uczelni 5 godzin - nie uczac i
      nie pracujac naukowo. Jezeli ktos mnie chce z tego czasu rozliczac, to niech mi
      za to zaplaca dodatkowo. A najpiekniejsze w tym tekscie jest to, ze czas
      przejscia z jednego budynku do drugiego nie jest wliczany do czasu pracy. Cud,
      miod i malina!
      • niewyspany77 Re: uwlaczanie godnosci wykladowcy 29.11.09, 15:06
        rejestrowanie czasu roboty naukowej uwazam za idiotyzm, jednak rejestrowanie
        czasu pracy dydaktycznej jest calkowicie uzasadnione. i nie boj zaby, ja tez
        czasem siedze w pracy wiecej niz powinienem, bo akurat tak trzeba lub chce, ale
        z disklmerem: nie musze.

        • charioteer1 Re: uwlaczanie godnosci wykladowcy 29.11.09, 15:17
          Bueh. To ze ktos byl w pracy punktualnie wcale nie oznacza, ze nie spoznil sie
          na zajecia. Musieliby podbijac karte wchodzac do sali. To sobie wyobraz zegar do
          rejestrowania czasu pracy przy kazdej sali cwiczeniowej i wykladowej.
          • niewyspany77 Re: uwlaczanie godnosci wykladowcy 29.11.09, 15:22
            wiesz, mozemy bawic sie w absurdy a'la charioteer. podbijajmy przy wc, bo
            przeciez to nie praca.
            • dala.tata Re: uwlaczanie godnosci wykladowcy 29.11.09, 15:35
              a dlaczego to co powiedizala chario to absurd. jelsi juz mialbym zainstalowac
              czytniki to wlasnie na salach wykladowych.
              • niewyspany77 Re: uwlaczanie godnosci wykladowcy 29.11.09, 15:48
                nie mam ochoty na kierowac dyskusje w strone problemow chario, czyli czy
                przejscie z sali A do B jest czasem pracy czy nie. mam ochote dyskutowac, czy
                jesli wykladowca ma zajecia od 12:00 do 13:30 to dwukrotne podbicie karty z
                dokladnoscia do powiedzmy 5 minut uwlacza jego godnosci. i nie interesuje mnie
                czy czytniki bylyby przy salach, na protierni, przy wc, palarni, whatever.
                interesuje mnie, zeby wykladowca byl - powiedzmy - w budynku gdzie ma zajecia.
                • charioteer1 Re: uwlaczanie godnosci wykladowcy 29.11.09, 15:59
                  Nie ma to jak zdrowy, biurokratyczny styl myslenia. Tiaaa, w budynku byl...
                  • niewyspany77 Re: uwlaczanie godnosci wykladowcy 29.11.09, 18:55
                    no tak chario, walic to. przeciez moze sobie w domu pic ciepla kawke, co nie?
                • dala.tata Re: uwlaczanie godnosci wykladowcy 29.11.09, 16:03
                  hmmmm, no to ja tego nie rozumiem. po co mialby byc w budynku? dlaczego nie
                  mialby byc w bibliotece? zupelnie nie rozumiem, po jaka cholere mielibysmy
                  wiedziec, ze pracownik 'jest w pracy', jesli w tejze pracy ma stary komputer z
                  wolnym laczem internetowym, do kotrego maja dostep tez inni pracownicy, siedzi
                  przy biurku, ktore nie jest jego, bo korzystaja z niego wszyscy itd itd.

                  natomiast to, czy zaczyna punktualnie zajecia i nie skraca ich niepotrzebnie
                  jest z punktu widzenia dzialalnosci uczelni bardzo wazne.
                  • niewyspany77 Re: uwlaczanie godnosci wykladowcy 29.11.09, 18:54
                    zupelnie nie rozumiem, po jaka cholere mielibysmy
                    > wiedziec, ze pracownik 'jest w pracy', jesli w tejze pracy ma stary komputer z
                    > wolnym laczem internetowym, do kotrego maja dostep tez inni pracownicy, siedzi
                    > przy biurku, ktore nie jest jego, bo korzystaja z niego wszyscy itd itd.

                    dala, nie wiem jak tam u was ale u nas w PL zajecia dydaktyczne prowadzi sie na
                    sali wykladowej/cwiczeniowej. to o czym piszesz to robota naukowa, a przeciez o
                    tym sie wypowiedzialem.

                    > natomiast to, czy zaczyna punktualnie zajecia i nie skraca ich niepotrzebnie
                    > jest z punktu widzenia dzialalnosci uczelni bardzo wazne.

                    ciesze sie, ze mamy podobne poglady. podyskutujmy, jak rejestrowanie tej
                    punktualnosci uwlacza godnosci wykladowcy.
                    • charioteer1 Re: uwlaczanie godnosci wykladowcy 29.11.09, 19:03
                      niewyspany77 napisał:

                      > ciesze sie, ze mamy podobne poglady. podyskutujmy, jak rejestrowanie tej
                      > punktualnosci uwlacza godnosci wykladowcy.

                      Niewyspany, nie wiem jak ty, ale ja tu widze, ze masz problem ze zrozumieniem.
                      Mowimy caly czas o tym, ze rejestrowanie obecnosci pracownika w budynku jest bez
                      sensu. Pracownik moze sie spoznic 15 minut na zajecia, po 10 minutach powiedziec
                      studentom, ze sa debilami i on nie chce miec z nimi nic wspolnego dopoki nie
                      zmadrzeja i pojsc na kawe do bufetu. Dalej chcesz rejestrowac obecnosc w
                      budynku, czy zmieniles zdanie i bedziesz ustawial zegary do mierzenia czasu
                      pracy przed kazda sala wykladowa i cwiczeniowa?
                      • niewyspany77 Re: uwlaczanie godnosci wykladowcy 29.11.09, 19:11
                        chario, alez ja uwazam iz jesli dydaktyk ma czelnosc powiedziec studentom ze sa
                        debilami i sobie wyjsc, to ok, niech mowi i wychodzi. jednak w pracy ma byc (a
                        konsekwencje przyjac na klate).

                        ok, nie chce tak dyskutowac.

                        poprosze o sensowne wytlumaczenie, dlaczego wykladowca nie moze rozliczac sie ze
                        swojego czasu pracy dydaktycznego. tak bez absurdow, i koniecznie (!) z watkiem
                        "godnosci".

                        • charioteer1 Re: uwlaczanie godnosci wykladowcy 29.11.09, 20:40
                          To moze kto inny zabierze glos, bo ja caly czas pisze o czym innym.

                          Absurdem w przypadku PO jest to, ze jezeli sekretarka wychodzi zaniesc pismo do
                          dzialu kadr albo do rektoratu, co nalezy do jej obowiazkow, to musi opuscic
                          miejsce pracy.
                        • dala.tata Re: uwlaczanie godnosci wykladowcy 29.11.09, 23:32
                          nadal zupelnie nie rozumiem, po co rejestrowac 'bycie w budynku'. pomimo
                          protesortwania ze interesuje cie czas dydaktyczny caly czas rozszerzasz monitoring.
                          • niewyspany77 Re: uwlaczanie godnosci wykladowcy 30.11.09, 09:10
                            poniewaz to wg mnie jest jakims tam dowodem, ze pracownik jest w miejscu pracy
                            obecny. oczywiscie w zaden sposob nie implikuje to przyjscia na zajecia,
                            niemniej w moim odczuciu porzadnie ograniczy tumiwisizm kadry akademickiej jesli
                            chodzi o spoznienia lub odwolywanie zajec. nie twierdze iz jest to system
                            doskonaly, ba, ja uwazam ze to prowizorka, jednak nie widze w tym zadnego
                            uwlaczania godnosci.
                            • dala.tata Re: uwlaczanie godnosci wykladowcy 30.11.09, 15:18
                              no ale po co ci tendowod, ze pracwonik jest w pracy?
                              • niewyspany77 Re: uwlaczanie godnosci wykladowcy 01.12.09, 09:38
                                fla dal przyklad. ja dorzuce kolejne dwa. pierwszy: "wyklad sie nie odbedzie
                                poniewaz kot mi zdechl i mam zalobe. prosze nic nie mowic w dziekanacie" -
                                osobiscie doswiadczone, choc martwy kot jest tylko dla dreszczyku ;) drugi:
                                wykladowca skraca zajecia z 3h do 2h, bo musi jechac na zajecia u prywaciarza.

                                w skrocie: jesli pracownik jest w pracy to przynajmniej wiadomo, ze ruszyl d*pe,
                                jest w pracy. oczywiscie moze powiedziec studentom ze sa debilami i wyjsc z
                                sali, moze nie przyjsc w ogole i popijac sobie kawke z Zosia z dziekanatu.
                                niemniej skoro ma w kontrakcie zapis o X godzinach dydaktycznych, ktore
                                realizuje pozniej przez zajecia od-do, to nie widze przeszkod by pracownik
                                udowodnil, ze w pracy nie ma. bo karta mierzy czas, nie jakosc (ba, nie mierzy
                                czy wogole pracuje).

                                nie wiem do czego zmierzasz, ale ja bardzo chetnie pytam w tym miejscu
                                flamengiste, czy machanie karta przed czytnikiem uwlacza jego godnosci.
                  • flamengista mało tego 30.11.09, 09:23
                    U nas - jeszcze w moich czasach studenckich - nagminnym problemem było "łączenie
                    grup" przez sprytnych ćwiczeniowców.

                    Po co mam robić 4 razy do samo z 4 grupami, jak mogę ich połączyć w 2 grupy.
                    Oszczędność czasu.

                    W rezultacie nie tylko studenci mieli przepełnione grupy i mniej korzystali z
                    zajęć. Nie tylko ćwiczeniowcy oszukiwali uczelnię, pobierając wynagrodzenie za
                    pracę której nie wykonali.

                    W grafiku zajęć widniały zajęte sale, które zajęte były tylko fikcyjnie! Teraz
                    takie rzeczy system wyłapuje automatycznie. W komputerze od razu mogę sprawdzić,
                    czy dana sala jest w piątek wolna, czy ktoś prowadzi w niej zajęcia.

                    Dzięki temu systemowi efektywniej wykorzystane są sale do prowadzenia zajęć.
          • flamengista u nas już tak jest 30.11.09, 09:18
            Żeby wejść do sali, musisz przyłożyć kartę do czytnika co rejestruje system
            komputerowy. Wychodząc robię to samo.

            Oczywiście mogę siedzieć w sali, a studentów puścić do domu i oglądnąć najnowszy
            odcinek dr Hause'a - a i tak wyjdzie, że terminowo realizuję zajęcia. Każdy
            system można obejść.

            Najlepsze jest to, że pilot do rzutnika nadal nie jest w salach, tylko muszę go
            pobierać w portierni. I dlatego nadal spóźnienia są nagminne, bo portierzy są
            często na obchodzie (szczególnie wieczorem) i muszę na nich czekać. Wina niby
            nie moja, a jednak moja:)
    • paradygmat.poznawczy [...] 29.11.09, 18:54
      Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
      • niewyspany77 Re: uwlaczanie godnosci wykladowcy 29.11.09, 18:58
        ops, zapomnialem ze samodzielny to swieta krowa.

        kurde, musze sie szybko habilitowac. bede przychodzil pol godziny po, wychodzil
        pol godziny przed. albo i godzine, bo tak!
        • paradygmat.poznawczy [...] 29.11.09, 20:08
          Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
        • mieux Re: uwlaczanie godnosci wykladowcy 29.11.09, 20:51
          > bede przychodzil pol godziny po, wychodzil pol godziny przed. albo i godzine,
          bo tak!

          Nie musisz się habilitować, doktorzy też urywają zajęcia :)
          Pół godziny to jeszcze nie grzech. Na pewnej podyplomówce (płatnej oczywiście)
          odbyło się o jedną trzecią mniej zajęć od napisanych w programie studiów. Nie
          odbył się ani jeden egzamin a formalnie było ich kilka, za każdy prowadzący
          zgarnął kasę.
          Ktoś śmiałby nie ufać, że profesor przeprowadził egzamin? Czyż to nie uwłacza
          godności profesora?
          Oceny postawił, to wystarczający dowód.
          • kot_pampasowy Re: uwlaczanie godnosci wykladowcy 29.11.09, 23:13
            U mnie na uczelni kiedyś prowadzący obciął połowę zajęć. Powiedział,
            że spotkamy się 5 razy, przy czym każde zajęcia miały trwać 4,5
            godziny. Pod koniec semestru dostaliśmy karty egzaminacyjne i okazało
            się, że godzin ćwiczeń miało być planowo 45. Prowadzący wyjaśnił, że
            te brakujące godziny to czas, który my w domu poświęciliśmy na
            pisanie sprawozdań z doświadczeń...
            Czy na Waszych uczelniach też się praktykuje takie skracanie zajęć?
            Bo u mnie od tamtego czasu żaden prowadzący tak nie postąpił, wszyscy
            wykładowcy/ćwiczeniowcy realizowali tyle godzin zajęć ile jest
            zapasane w karcie egzaminacyjnej. Tylko ten jeden doktor zrobił takie
            czary.
            Oprócz bezczelności jego tłumaczenia poraził mnie kompletny brak
            reakcji ze strony dziekana. Ludzie pisali do niego skargi i odwołania
            od skreśleń z listy studentów, bo masowo pooblewali właśnie ten
            przedmiot i powylatywali. Nic nie wskórali.
            A facet dlaej prowadzi te zajęcia.
            A to obcięcie godzin wynikało z tego, że nie każda osoba w podgrupie
            wykonała każde doświadczenie, tylko każdy swoje jedno i potem w
            sprawozdaniu każdy opisywał co robił, a to co robili koledzy znał
            tylko z teorii.
            • dala.tata Re: uwlaczanie godnosci wykladowcy 29.11.09, 23:38
              ja sobie mysle ze jesli grupa studentow nie wywiazuje sie zadanego zadania, to
              prowadzacy ma prawo wyjsc (niestety pracowdawca moze sie z tym nie zgodzic).
              czesto tu rozmawiamy o tym, ze prowadacy nie przygotowuja sie do zajec. musze
              przyznac, ze ogladanie olewajacych i nieprzygotowanych studentow nie napawa mnei
              entuzjazmem do przygotowywania sie. zajecia to wspolny wysilek, prowadzacego i
              studenta. dobrze o tym pamietac.
              • kot_pampasowy Re: uwlaczanie godnosci wykladowcy 29.11.09, 23:52
                Niejasno się wyraziłam. To, że nie każdy w podgrupie wykonał każde
                doświadczenie nie wynikało z tego, że my-studenci postanowiliśmy, że
                tak sobie skrócimy zajęcia i potem spiszemy od kolegów co oni robili,
                a oni od nas co my robiliśmy. Nie wynikało to też z tego, że się nie
                przygotowaliśmy. To prowadzący zarządził, żeby rozdzielić
                doświadczenia między sobą i każdy swoje opisze w sprawozdaniu (a
                kolega z podgrupy tylko o nim poczyta). Gdybyśmy siedzieli w labie te
                45 godzin zamiast 22,5, to każdy zrobiłby swoje doświadczenie, a
                potem to, które zrobił kolega i dzięki temu obydwa zagadnienia znałby
                z praktyki, a nie jedno z praktyki, drugie tylko z teorii, bo
                prowadzący stwierdził, że tyle wystarczy.
                • dala.tata Re: uwlaczanie godnosci wykladowcy 29.11.09, 23:56
                  to rzeczywiscie zmienia postac rzeczy. zasada jednak stoi. zajecia sa zadaniem
                  obu stron - w twym wypadku, jak sie wydaje, zawalil prowadzacy.
    • flamengista Przesadzili, zdecydowanie 30.11.09, 09:14
      U nas mamy podobny system. Każdy pracownik administracji, jak również wykładowcy
      mają karty z fotografią, imieniem i nazwiskiem.

      Administracja karty odbija przychodząc do pracy i wychodząc z niej na specjalnym
      czytniku. Na terenie uczelni mamy stołówkę i przychodnię, więc raczej nikt nie
      wyrejestrowuje się, gdy idzie w te miejsca.

      Natomiast wykładowcy otwierają tymi kartami wszystkie sale wykładowe. Miało to
      niby usprawniać naszą pracę, w praktyce nic nie daje bo i tak muszę iść na
      portiernię po pilot do rzutnika.

      Ale kartę używam tylko do otwierania sal i podnoszenia szlabanu na teren
      uczelni, gdy wjeżdżam na nią autem. Jeśli jestem na piechotę, to nie muszę tego
      nigdzie rejestrować.

      Nie uznaję tego za szykanowanie, bo dzięki temu rektor może sprawdzić czy
      faktycznie prowadziłem zajęcia wykazane w planie.

      Natomiast na Politechnice sprawa przedstawiała się inaczej, a przynajmniej tak
      to wynika z tekstu. Początkowo wykładowcy musieli również rejestrować swoje
      wejście i wyjście z kampusu (kompletna paranoja). Sama idea systemu ewidencji
      nie jest zła, po prostu muszą go trochę dopracować. I nie przesadzać ze
      skrupulatnym odnotowywaniem każdego wyjścia z terenu uczelni.

      Też byłbym oburzony, gdybym musiał rejestrować każde wyjście na obiad (na
      przykład w weekend, gdy stołówka nie działa).
      • bumcykcyk2 tiaaa 30.11.09, 13:59
        Za komuny w przedsiębiorstwie mojej matki też były karty zegarowe i szczegółowa
        rejestracja czasu pracy. Do dziś pamiętam opowieści o fałszowaniu tych kart na
        wymyślne sposoby, odbijaniu ich przez inne osoby, robieniu duplikatów itp. itd.
        Myśleniem magicznym jest twierdzenie, że w ten sposób wzrośnie wydajność pracy.
        Może na taśmie produkcyjnej tak, ale w nauce raczej będzie odwrotnie.

        PS. Na mojej uczelni żeby wjechać autem na główny kampus potrzeba przepustki.
        Jest to dobro ścisłego zarachowania, ekskluzywne i trudno dostępne, od pewnego
        czasu wyposażone w hologramy i inne zabezpieczenia.
        Fałszowanie tych przepustek jest ulubionym zajęciem moich kolegów:P
        • dala.tata Re: tiaaa 30.11.09, 15:23
          nie, nie wzrsonie i dlatego jestem przecwiny kartom. bzdura na
          kolkach. jednak monitoring czasu zajec moze byc sesnwony, na
          przyklad uniemozliwi 'laczenie grup', o ktorym pisal flamengista.
        • flamengista u nas to się sprawdza 30.11.09, 18:01
          Po pierwsze - gdyby nie karty, to każdy by mógł wjechać autem na uczelnię, więc
          prawdopodobnie nie miałbym gdzie parkować.

          Po drugie - system wykazuje, które sale są faktycznie zajęte, więc jest w miarę
          optymalne wykorzystanie sal dydaktycznych.

          Natomiast nie mam złudzeń, że istnieje idealny system ewidencji czasu pracy,
          którego nie da się obejść.
          • dala.tata Re: u nas to się sprawdza 30.11.09, 18:36
            no ale w wypadku pracy naukowej, ewidencja czasu pracy nie ma sensu. masz
            publikowac, a nie 'byc w pracy'.
            • paradygmat.poznawczy [...] 30.11.09, 20:04
              Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
            • flamengista oczywiście 01.12.09, 11:26
              Tu wszystko zależy od szefa. Są u nas tacy kierownicy katedr, co wymagają
              codziennej obecności na uczelni. Są też realiści, którzy wymagają 2-3 dni w
              tygodniu, reszta to ma być praca naukowa w domu.

              Karty nie służą do monitorowania pracy naukowej, z resztą jak by ro zrobić?
    • dominikjandomin Re: uwlaczanie godnosci wykladowcy 01.12.09, 10:49
      niewyspany77 napisał:

      >Nie rozumiem tego. Kazdy ma w kontrakcie ilosc godzin, ktore na
      > uczelni musi wykonac bezwzglednie.

      Ja NIE MAM.

      Mam tylko określone dyżury: 2 razy w tygodniu po 2 godziny. Do tego nie potrzeba
      karty czipowej, a ponadto do tego celu to nie jest narzędzie dobre (chyba nie
      muszę tłumaczyć dlaczego).

      >Dlaczego wiec rozliczenie sie z tego czasu
      > "uwlacza godnosci"? Znaczy sie wykladowca ma jakies szczegolne prawo nabyte do
      > spoznien i wychodzenia przed czasem?

      No właśnie dlatego, ze nie mamy etatu 8-15. Zas dla administracji - to dobry pomysł.
      • niewyspany77 Re: uwlaczanie godnosci wykladowcy 01.12.09, 10:53
        dominikjandomin napisał:

        > >Dlaczego wiec rozliczenie sie z tego czasu
        > > "uwlacza godnosci"? Znaczy sie wykladowca ma jakies szczegolne prawo naby
        > te do
        > > spoznien i wychodzenia przed czasem?
        >
        > No właśnie dlatego, ze nie mamy etatu 8-15. Zas dla administracji - to dobry po
        > mysł.

        no comments.
        • dominikjandomin Re: uwlaczanie godnosci wykladowcy 02.12.09, 12:57
          niewyspany77 napisał:

          > dominikjandomin napisał:
          >
          > > >Dlaczego wiec rozliczenie sie z tego czasu
          > > > "uwlacza godnosci"? Znaczy sie wykladowca ma jakies szczegolne praw
          > o naby
          > > te do
          > > > spoznien i wychodzenia przed czasem?
          > >
          > > No właśnie dlatego, ze nie mamy etatu 8-15. Zas dla administracji - to do
          > bry po
          > > mysł.
          >
          > no comments.

          Czemu "no"?

          Uważam, że administracja powinna być w jakiś sposób kontrolowana. Nawet jeśli
          przechodzi z budynku do budynku, to rejestruje się w 1, rejestruje w 2... widać
          ile czasu zajmuje przejście (oczywiście wliczane do czasu pracy).

          Ale jeśli zarejestrowane będzie wyjście o np. 14.30 zamiast o 15.00 i potem
          nic... to będzie można postawić pytanie, czy to osoba ma obowiązki poza uczelnią
          (np. zanieść pocztę na pocztę) czy nie...

          Albo czy droga z rektoratu do wydziału zamiast 5 minut nie zajmuje aby 45...
          • niewyspany77 Re: uwlaczanie godnosci wykladowcy 02.12.09, 13:11
            och, no tak. administracja powinna byc kontrolowana, bo a noz, a widelec.
            wykladowcy nie, bo sa czysci jak lza, nieskalani, ciezko pracuja i wogole to
            uwlacza godnosci.
            • dominikjandomin Re: uwlaczanie godnosci wykladowcy 07.12.09, 15:15
              niewyspany77 napisał:

              > och, no tak. administracja powinna byc kontrolowana, bo a noz, a widelec.
              > wykladowcy nie, bo sa czysci jak lza, nieskalani, ciezko pracuja i wogole to
              > uwlacza godnosci.

              Nie mam nic przeciwko kontroli wykładowców na zajęciach (zamki elektroniczne by
              to załatwiły) i podczas dyżurów (4h tygodniowo, 2h dla samodzielnych). I tyle.

              Natomiast administracja... naprawdę chętnie bym widział system kontroli
              obecności w pokojach w czasie, kiedy teoretycznie mają przyjmować interesantów...

              Bowiem dla administracji to jest znacznie więcej niż 4h tygodniowo, a ponadto
              większość ich roboty to prace biurowe. W sumie sensowniej było zacząć kontrolę
              tam, gdzie ma to większy sens.
      • dominikjandomin Re: uwlaczanie godnosci wykladowcy 01.12.09, 10:56
        PS. Natomiast karty zamiast klucz na salę - jak najbardziej (ułatwi mi to życie,
        gdy koleżanka znowu wsadzi klucz do kieszeni i pójdzie sobie na spacer). Ale
        żebym już nie musiał po nic ganiać do portierni.
Pełna wersja