Zostać na uczelni?

28.12.09, 17:18
Czy w tych czasach jest sens studiować z nadzieją załapania się na jakiś
uczelniany etat? W moim przypadku byłaby to fizyka teoretyczna na UJ i
zastanawiam się, czy miałbym jakieś szanse na pracę na uczelni. Fizyka jest
moją pasją i z chęcią zostałbym po studiach na uczelni, by moją wiedzę
poszerzać, brać udział w badaniach naukowych i miłość do przedmiotu wdrażać
młodszym pokoleniom.
Słyszy się, że bez odpowiednich pleców, to nie ma szans się załapać chociażby
na stanowisko asystenta czy wykładowcy.
Jak to rzeczywiście wygląda?
    • ford.ka Re: Zostać na uczelni? 28.12.09, 17:59
      Nie. Za pięć lat uczelnie będą w totalnym dołku demograficznym i
      nawet Albert Einstein nie będzie miał szans na zatrudnienie, choć
      jeśli uznasz, że smęcę, dowiesz się o tym dopiero po skończeniu
      studiów doktoranckich, bo uczelnia Cię nie wypuści, dopóki będzie
      dostawać na Twoje kształcenie pieniądze. Chociaż jak się przyłożysz,
      możesz mieć szansę na pracę zagranicą. W kraju prościej Ci będzie
      zatrudnić doktora fizyki do sprzątania niż znaleźć etat dla siebie.
      Z fizyką teoretyczną nie dostaniesz nawet posady nauczyciela fizyki
      w podstawówce.
      Znajdź sobie jakiś praktyczny kierunek wspierany przez państwowe
      stypendia i dofinansowanie (informatyka, polibuda) - będziesz miał
      stypendium przez studia, które starczy na życie, a potem zawód, z
      którym bez problemu znajdziesz pracę.
    • dala.tata Re: Zostać na uczelni? 28.12.09, 18:07
      moze odpowie ci pfg, ktory jest fizykiem.

      ogolnie, to, czy bedizesz mial szanse pracy na uczelni zalezy glownie od ciebie.
      jesli bedziesz swietny, na studiach zaczniesz publikowac i napiszesz swietna
      prace mgr, to oczywiscie ze masz szanse.
      • pfg Re: Zostać na uczelni? 28.12.09, 21:59
        dala.tata napisał:

        > moze odpowie ci pfg, ktory jest fizykiem.

        W dodatku teoretykiem z UJ :-)

        Przed OP jest 3+2 lat bardzo trudnych studiów. Pięknych i ciekawych,
        ale bardzo trudnych, więc wiele się może zdarzyć. Potem są studia
        doktoranckie (w tym także bardzo dobrze płatne międzynarodowe studia
        doktoranckie, o których już gdzie indziej pisałem). Łącznie na studia
        doktoranckie dostaje się ~20 osób, z czego około połowy kończy. Z
        doktoratem można się ubiegać o etat asystenta, na trzy lata. Co roku
        jest ich ~5, więc nie wszyscy chętni się dostają. To, kto się
        dostanie, zależy głównie od kandydata - od poziomu doktoratu,
        ilości i jakości publikacji, od tematyki badań, od poparcia promotora
        i kierownika zakładu (to jedyny element "pleców", jaki potencjalnie
        może występować). Potem konkurs na stanowisko adiunkta. Etatów jest
        rocznie 2-3, konkurencja jest bardzo duża (zawsze są też kandydaci
        zewnętrzni) i sukces zależy przede wszystkim od poziomu kandydata.
        Statystyka kilku ostatnich lat pokazuje, że bez uprzedniego
        stypendium FNP, na etat adiunkta nie ma u nas co liczyć. Oczywiście
        możliwe są też bifurkacje w postaci odejścia na którymkolwiek z
        progów gdzie indziej, w szczególności do któregoś z instytutów PAN,
        odejścia z nauki lub przeniesienia się na jakąś uczelnię zagraniczną.

        Podane liczby odnoszą się do sytuacji A.D. 2009 - jak będzie za 10
        lat, tego nie sposób przewidzieć, ale przypuszczam, że będzie mniej
        więcej podobnie.

        Jeszcze tylko kilka uwag: poziom fizyki na UJ jest taki, jak na
        najlepszych uniwersytetach niemieckich, więc wielkiej różnicy tu czy
        tam nie będzie. Ponieważ angielski jest lingua franca fizyki, ja nie
        rozważałbym studiowania w Niemczech, gdybym od razu nie planował
        osiedlenia się w jakimś niemieckojęzycznym kraju. Fordka zapewne
        ucieszy się słysząc, że fizyka na UJ objęta jest programem
        państwowych stypendiów tak, jak informatyka ("kierunki zamawiane").
        Poza tym, jak już także pisałem, nie ma bezrobotnych absolwentów
        fizyki UJ - owszem, bardzo dużo odchodzi z fizyki, ale w pracy
        wykorzystuje to, czego się nauczyła na studiach i czego raczej nie
        nauczyłaby się gdzie indziej.

        Tak więc zapraszam.
        • erraten Re: Zostać na uczelni? 28.12.09, 22:29
          pfg, bardzo pocieszyła mnie Twoja wypowiedź. Wszyscy (nawet rodzona siostra!)
          odradzają mi tych studiów, bo to brak perspektyw, bo to nic nie da, bo to
          przyszłości nie ma. Miło w końcu usłyszeć (przeczytać) pozytywne opinie na temat
          tego kierunku.
          Dziękuję i na pewno skorzystam z zaproszenia! ;)
          • flamengista Re: Zostać na uczelni? 29.12.09, 17:04
            Zgadzam się, że poziom studiów z fizyki na UJ jest wysoki. Świadczy
            o tym przede wszystkim kadra, która ma publikacje w najlepszych
            journalach.

            Natomiast najlepsze w Europie studia z fizyki są nie w Niemczech, a
            bodajże w Zurychu. Ew. zostaje też Cambridge. W dodatku po tamtych
            studiach łatwiej zrobić magisterskie w MIT czy Stanfordzie.

            I po fizyce faktycznie można wiele robić, bo fizyka jest na tyle
            trudna, że potem wszystko wydaje się łatwe;) Pytanie tylko, czy
            przyjemne jest pracowanie w dobrze płatnym zawodzie, ale pozbawionym
            możliwości realizacji swoich zawodowych pasji. Tak kończy większość
            fizyków niestety, bo etatów naukowych jak na lekarstwo. A etat w
            PANie to już tragedia - pensja jest po prostu głodowa.

            Mój wujek pracuje w firmie produkującej sprzęt medyczny, a kolega
            jest informatykiem. Obaj zarabiają nieźle, ale odnoszę wrażenie że
            nie są szczęśliwi ze swojej pracy. Woleli pracę naukową, tyle że nie
            za polskie pieniądze.

            Oczywiście najlepiej jest zrobić doktorat z fizyki i dostać pracę w
            CERNIE;)
    • niewyspany77 Re: Zostać na uczelni? 28.12.09, 20:11
      kluczowe pytanie jest takie, czy koniecznie UJ.

      jesli niekoniecznie, to zasada jest prosta: byc jak najlepszym, znac angielski
      jak najlepiej i jak najszybciej sp**ac tam gdzie Cie docenia.
      • erraten Re: Zostać na uczelni? 28.12.09, 20:57
        Nie, nie musi to być UJ, ale na tym uniwersytecie będę studiował (bo najbliżej,
        a poziom chyba nienajgorszy; wyjazd za granicę jest kosztowny, a stypendia nie
        są pewne).
        Chętnie bym wyjechał na studia za granicę (najchętniej Niemcy), ale obecnie nie
        jest to możliwe, ze względu na sytuację materialną. Jeśli będę miał szczęście,
        to może by się udało wyjechać już po licencjacie.
        • dr_pitcher Re: Zostać na uczelni? 28.12.09, 23:08
          Zgadzam sie z pfg, ale jedno ale...
          Moim zdaniem robienie licenjatu, magisterium, doktoratu a potem praca w tej
          samej instytucji znacznie obniza horyzonty. Jesli Twoim celem jest praca na
          IFUJ, to po licencjacie pojedz gdzies dalej.
          Co do pracy - pfg ma rowniez racje - wielu fizykow pracuje nie jako fizycy ( z
          mojego roku na 13 doktorow - tylko dwoch), ale nie jest to dowodem na to, ze
          pracy po fizyce nie ma, a raczej dowodem na to, ze po fizyce jest sie stosunkowo
          latwo przekwalifikowac i znalezc ciekawe kierunki. Ostatnio, na moim
          uniwersytecie otwarto nowy kierunek twz. "Microfluids". Zastosowania sa przede
          wszystkim w medycynie. Na osmiu profesorow, pieciu to fizycy (w tym dwoch
          teoretykow).
          • charioteer1 Re: Zostać na uczelni? 28.12.09, 23:24
            dr_pitcher napisał:

            > Moim zdaniem robienie licenjatu, magisterium, doktoratu a potem praca w tej
            > samej instytucji znacznie obniza horyzonty. Jesli Twoim celem jest praca na
            > IFUJ, to po licencjacie pojedz gdzies dalej.

            Rada dobra, ale chyba jeszcze lepsza na doktorat niz na magisterium. Z tego, co
            obserwuje, polski student majac do wyboru lepsza uczelnie w kraju i slabsza za
            granica, wybiera te slabsza.
          • sendivigius Re: Zostać na uczelni? 29.12.09, 19:32
            dr_pitcher napisał:


            > Co do pracy - pfg ma rowniez racje - wielu fizykow pracuje nie
            jako fizycy ( z mojego roku na 13 doktorow - tylko dwoch),


            Czyli 85% bezrobocia wsrod fizykow!!! Po prostu bomba!


            ale nie jest to dowodem na to, ze pracy po fizyce nie ma, a
            raczej dowodem na to, ze po fizyce jest sie stosunkowo latwo
            przekwalifikowac i znalezc ciekawe kierunki.


            I dodatkowo dowodem ze reguly ktore dotycza normalnych ludzi nie
            dotycza fizykow. Gdyby tak bylo to jest zupelnie jasne ze marzeniem
            kazdego dentysty stalo by sie natychmiast po dyplomie
            przekwalifikowac na architekta, inzynierowie budownictwa masowo by
            stawali sie bankowcami (vide szef NBP); rolnicy to rzecz jasna
            urodzeni piloci Boeingow, a absolwenci bankowosci nadaja sie
            najlepiej do tego aby stanac przy stole laboratoryjnym i meczyc
            jakies myszy kwasem lizergowym.
            • dala.tata Re: Zostać na uczelni? 29.12.09, 22:26
              taaaa, jesli ty tak interpretujesz dane, to idzie sie zalamac. ale moze w twojej
              dziedzinie do rozumienia prostych procentow trzeab jednak habilitacji.

              pozwol, ze ci wytlumaczeto, ze fizycy nie pracuja jako fizycy, nie oznacza, ze
              sa bezrobotni. moga bowiem pracowac jako farmakolodzy, astronomowie, a moga
              nawet jako menedzerzy. swiat jest pelen zadziwien!

              podobnie ja z tymi rolnikami jako pilotami - tez nie zrozumiales. widzisz,
              okazuje sie, ze kompetencje, ktore nabierasz na fizyce sa przekladalne
              (transferrable) do innych dziedzin zycia. tak tez jest z matematyka wiesz. na
              przyklad, mozesz studiowac matematyke, a potem pracowac na gieldzie.

              torche sie boje sugerowac, bo powienienes jednak poczytac troceh o tych
              procentach, ale jest taki serial Numbers: i tam jest matematyk, ktory pracuje
              dla policji! niesamowite, mowie ci!
              • sendivigius Re: Zostać na uczelni? 31.12.09, 20:01
                Trudno mi powiedziec co sie dzieje z procesami myslowymi w mojej
                dziedzinie po habilitacji bo nie znam osobiscie ani jednej osoby
                ktora by ja posiadala, ale wnioskujac z wypowiedzi "habilitowanych"
                na tym forum to nie ma sie czym zachwycac.

                Matematyk moze pracowac w policji i jesli pracuje jako matematyk to
                jest ok, jesli natomiast pracuje jako stojkowy - to wybacz dala -
                ale dla mnie jest bezrobotnym matematykiem, co z kolei nie oznacza
                jest bezrobotnym czlowiekiem, bo na stojkowego to go przyjeli
                poniewaz mial 8 klas i przeszedl test sprawnosciowy.

                Z tym nabieraniem kompetencji na fizyce to jest zwykla bujda. Wogole
                samo to pojecie jest na tyle mgliste ze w sam raz sie nadaje do
                wciskania kitu przez panienki z HR. Rzecz najczesciej polega na tym
                ze ludzie sie na studiach po prostu starzeja, dojrzewaja
                emocjonalnie itd - ale to nie jest zadna wlasciwosc studiow na
                fizyce tylko ogolna.

                Ja chcialem zwrocic uwage mlodemu czlowiekowi, ze wszystko jest
                fajnie i pieknie az do etapu obrony doktoratu, ewentualnie post-doka
                a potem zaczynaja sie schody i to bardzo strome. Etatow dla fizykow
                jest tyle co kot naplakal - i daj boze - jak sa rozdzielane
                uczciwie. Pokazuje to w kontrascie do innych dziedzin - z reka na
                sercu - ilu znasz architektow co pracuja jako analitycy gieldowi?
                Sadzisz ze nie maja tych slynnych "kompetencji"?

                I na koncu - fizyk niby moze pracowac jako astronom - ale tak raczej
                bylo kiedys. Bo dzis astronomow tez jest spora nadprodukcja i bedac
                potencjalnym pracodawca (dziekanem astronomii) kogo wybierzesz:
                wyklalifikowanego astronoma czy fizyka ktory astronomi mial jeden
                semestr traktowany jako michalek? Fizyk jako farmakolog? Wolne
                zarty. Fizyk jako menadzer. No niby moze, ale znowu - kto go
                zatrudni - naprawde sadzisz ze brak ludzi po "zarzadzaniu i
                marketingu"? Pobudka!

                Rzecz sie ostatecznie sprowadza do tego ze wiekszosc ludzi jest
                zdrowa, wiekszosc nie jest bezdomna, wiekszosc ma rodziny, wiec i
                wiekszosc ma jakies tam znajomosci. Ostatecznie wiec, ten
                nieszczesny fizyk gdzies sie, jako ktos tam, upchnie. Ale to
                zupelnie nie dlatego ze napisal doktorat z fizyki. Te dwie sprawy
                trzeba rozdzielic i nie bujac mlodego czlowieka. Gdy mu sie nie uda
                znalezc posady w fizyce a ma tatusia co mu zalatwi posade - to moze
                sobie studiowac i fizyke i chiromancje, ale jak tatusia nie ma to
                moze czekac go twarde ladowanie.

                Tyle na ten temat. Wogole uwazam tez ze ten mlody czlowiek i tak nie
                poslucha wiec szkoda gadac.
                • dr_pitcher Re: Zostać na uczelni? 31.12.09, 22:28
                  Do Sendivigiusa:
                  I tu sie bardzo mylisz. Od lat zasiadam w komisji oceniajacej
                  program fizyki na jednym z uniwersytetow. Jednym z dokumentow, ktore
                  przegladamy to podsumowanie gdzie absolwenci tego kierunku laduja.
                  Podaje dane z ostatnich pieciu lat:
                  136 magistrantow

                  36 - kontyunuuje na studiach doktoranckich (w tym tylko 11 fizyke)
                  11 - studiuje medycyne
                  17 - firmy biotech
                  14 - Microsoft
                  11 - IT
                  13 - private business
                  9 - computer science
                  3 - NASA
                  8 - Business and Administration
                  4 - Stock Exchange
                  3 - CERN

                  podobnie z matematykami
                  • paradygmat.poznawczy Re: Zostać na uczelni? 01.01.10, 10:37
                    A pozostałych 7-miu na kasie w Tesco ? ;)

                    Podejrzewam jednak, ze w Polsce inaczej się to rozkłada, niestety :(
                  • sendivigius Re: Zostać na uczelni? 02.01.10, 22:06
                    O jakim kraju piszesz. Magistranci w USA?

                    Zaloze jednak ze piszesz o USA (co sugeruje np. NASA)

                    A wiec, my rozmawiamy o tych co z fizyki maja doktorat, a nie o tych
                    co mieli fizyke jako "major" na undergraduate. To sa dwie rozne pary
                    kaloszy. Pisze powyzej ze do obrony dokroratu wszystko wydaje sie
                    cacy.

                    Po drugie rozmawiamy o sytuacji w Polsce.

                    Po trzecie jak widac mniej wiecej polowa ma po studiach cos
                    wspolnego z fizyka. W firmie biotech mozna pracowac i po chemii i po
                    biologii, medycyne studiowac po biologi albo po prostu po pre-med,
                    24 jest w IT - rowniez fizyka ma tu sie jak piesc do nosa, no chyba
                    ze uznamy ze wszystko na swiecie jest fizyka - to jest baaaardzo
                    naciagany argument.

                    Po czwarte w systemie amerykanskiich collegow "major" nie okresla
                    kierunku studiow tak wyraznie jak to robi wydzial w polskiej
                    strukturze wydzialowej.

                    Po piate - te statystyki to sa - wicie rozumicie - robione metoda
                    ankiety. Np. tych 13 w "private business" to znaczy konkretnie co
                    robi? Naprawia kanalizacje? Ja widzialem statystyki "swojego"
                    uniwersytetu i tez widzialem jak sprawy wygladaja konkretnie w
                    odniesieniu do konkretnych osob - to byly dwie zupelnie rozne
                    rzeczy.
                    • dr_pitcher Re: Zostać na uczelni? 03.01.10, 07:35
                      Pisalem o Kanadzie.
                      1. Magisterium z fizyki to nie zadne "major", a sadzac z poziomu co pomiedzy
                      polskim magisterium a doktoratem (studia magisterskie na fizyce tegoz
                      uniwersytetu to minimum dwa i pol roku po 4 1/2 bachelor.

                      2. Po drugie, byla to odpowiedz na tzw. "85% wsrod fizykow". Nie mysle, by
                      jakosciowo sytuacja w Polsce,z a tak bardzo sie roznila. "Fizyk" to "fizyk" -
                      duzy procent ludzi ja studiujacych to osoby zainteresowane tzw. nauka. Po wielu
                      latach edukacji, albo zdaja sobie sprawe, ze sa inne (czasem ciekawsze) rzeczy w
                      samej nauce, albo, ze sa ciekawsze zawody, niz bycie naukowcem. Poniewaz, fizycy
                      z reguly sa dosc dobrze wyksztalceni w matematyce, logice, elektronice czy
                      komputerach to nie maja specjalnie duzego problemu z przekwalifikowaniem sie.

                      I tylko tyle
                      • kagan_pl Re: Zostać na uczelni? 03.01.10, 07:55
                        1. Anglosaski Master (w przypadku fizyki MSc) to cos
                        wiecej niz polski magister
                        (MSc to minimum 6 lat studiow).
                        2. Po kazdych dobrych studiach latwo jest sie przekwalifikowac
                        . Ja po SGPiSie przekwalifikowalem sie, i to bez trudu, kilka
                        razy.
                        Pozdr. z antypodow
                        Kagan
                        • adept44_ltd Re: Zostać na uczelni? 03.01.10, 11:43
                          kagan_pl napisała:

                          > Ja po SGPiSie przekwalifikowalem sie, i to bez trudu, kilka
                          > razy.
                          > Pozdr. z antypodow
                          > Kagan

                          ale co to "ja"???
                          • kagan_pl Re: Zostać na uczelni? 07.01.10, 07:28
                            "Ja" to "me" albo (poprawniej) "I":
                            cetrad.info/?action=pessoas/viewPerson&id=90lech.keller@gmail.com
                • pfg Re: Zostać na uczelni? 01.01.10, 14:18
                  sendivigius napisał:

                  > ilu znasz architektow co pracuja jako analitycy gieldowi?
                  > Sadzisz ze nie maja tych slynnych "kompetencji"?

                  W istocie, tak sądzę. Rzecz w tym, że fizyka i matematyka (inne
                  dyscypliny ścisłe też, ale w mniejszym stopniu) dają niesłychanie elastyczne kwalifikacje. Stąd fizycy i matematycy bardzo łatwo
                  odnajdują się w dziedzinach, które wymagają myślenia analitycznego i
                  jednocześnie prowadzenia ścisłego rozumowania. Jeśli do tego
                  potrzebne są umiejętności matematyczne i programistyczne, tym lepiej.

                  > I na koncu - fizyk niby moze pracowac jako astronom - ale tak
                  > raczej
                  > bylo kiedys.

                  Całkiem na odwrót. To dawniej astronomia wymagała szeregu
                  umiejętności "technicznych", które nabywało się przez lata praktyki.
                  Dziś przepływy od fizyki do astronomii (a także, choć w mniejszym
                  stopniu, w drugą stronę) są na porządku dziennym.

                  > Fizyk jako farmakolog? Wolne
                  > zarty.

                  Znam :-)

                  > Fizyk jako menadzer. No niby moze, ale znowu - kto go
                  > zatrudni - naprawde sadzisz ze brak ludzi po "zarzadzaniu i
                  > marketingu"?

                  Znajoma zrobiła doktorat z fizyki teoretycznej w Krakowie, wyszła za
                  mąż za Niemca, przeprowadziła się do Niemiec i szukała pracy. Z
                  głupia frant zgłosiła się na kwalifikacje do PricewatrehouseCoopers.
                  Do kwalifikacji w tym mieście, w tym rzucie przystąpiło jakieś 30+
                  osób, w większości po różnych niemieckich "zarządzaniach i
                  marketingach". Do końcowego etapu dotarło 5 osób, wyłącznie fizycy i
                  matematycy.

                  Osobiście znam tylko jedną osobę, która ma dyplom MBA (zrobiony w
                  Szwecji, jeśli ma to jakieś znaczenie). Ten kolega jest z
                  wykształcenia chemikiem.

                  > ale jak tatusia nie ma to
                  > moze czekac go twarde ladowanie.

                  Jeśli skończy "zarządzanie i marketing" - z pewnością. Jeśli z dobrą
                  lokatą skończy matematykę lub fizykę, o swoją przyszłość zawodową
                  może być spokojny.
                  -
                  Komentarze fizyka
                  • kagan_pl Fizycy i matematycy w biznesie... 02.01.10, 00:35
                    ... byli do niedawna chetnie zatrudniani, glownie do opracowywania
                    matematycznych ("komputerowych") modeli spekulacji gieldowych i
                    walutowych. Owe modele doprowadzily, m. in., do obecnej zapasci
                    gospodarczej, do wytworzenia sie tej olbrzymiej ilosci pustego
                    pieniadza, generowanego przez spekulacje na gieldzie (akcjami,
                    obligacjami i kursami w walut).
                    Tak wiec matematycy i fizycy, zatrudnieni w tzw. hedge funds
                    czy w firmach typu owego PricewatrehouseCoopers, ktore obracaja
                    owymi pustymi pieniedzmi (nie majacymi pokrycia w realnych dobrach i
                    uslugach), sa wspolodopowiedzialni za obecny kryzys kapitalizmu
                    , bowiem sa oni dobrzy w tworzeniu matematycznych modeli, ale
                    zupelnie nie rozumieja ekonomii, nie zdaja sobie sprawy z tego, ze
                    prawdziwe wartosci ekonomiczne tworzone sa na roli, w kopalniach i
                    fabrykach, a nie na gieldach...
                    • adept44_ltd Re: Fizycy i matematycy w biznesie... 02.01.10, 00:38
                      a nie powinieneś już spać?
                    • pfg Re: Fizycy i matematycy w biznesie... 02.01.10, 10:21
                      kagan_pl napisała:

                      > Tak wiec matematycy i fizycy [...]
                      > sa wspolodopowiedzialni za obecny kryzys kapitalizmu,
                      > bowiem sa oni dobrzy w tworzeniu matematycznych modeli, ale
                      > zupelnie nie rozumieja ekonomii

                      Jest to teza chętnie powtarzana przez wielu menedżerów instytucji
                      finansowych, którzy starają się zrzucić winę na kogoś innego.
                      Podstępni naukowcy, którzy wymyślili te piekielne instrumenty
                      finansowe, są w oczach ekonomistów bardzo dobrymi kandydatami na
                      kozły ofiarne. Kilka miesięcy temu o tym pisałem:
                      pfg.blox.pl/2009/05/Doktorat-z-fizyki.html
                      W ogóle szefowie upadających instytucji zawsze są niewinni. Któryś z
                      CEO Enronu, bodaj Jeff Skilling, bronił się na procesie w ten sposób,
                      że on nic z tych finansów nie rozumiał, wobec tego żadnej podwójnej
                      księgowości nie zauważył i tylko podpisywał papierki, które mu
                      podsunięto.

                      > prawdziwe wartosci ekonomiczne tworzone sa na roli, w kopalniach i
                      > fabrykach, a nie na gieldach...

                      To jest klasyczna teza ekonomii marksistowskiej. To nie znaczy, że
                      jest ipso facto błędna: ja tylko zauważam źródła inspiracji
                      intelektualnej.
                      • kagan_pl Re: Fizycy i matematycy w biznesie... 02.01.10, 23:35
                        1. Oczywiscie, ze to nie fizycy wymyslili instrumenty finansowe (a
                        szczegolnie tzw. instrumenty pochodne), ale z drugiej strony to
                        wlasnie fizycy pracowali przy ich udoskonaleniu. Tak wiec fizycy sa
                        wspolwinni nie tylko wynalazkowi broni jadrowej czy gazow trujacych
                        (oba wspolnie z chemikami). I nie maja zadnego wytlumaczenia:
                        osobnik z PhD ponosi pelna odpowiedzialnosc za swe czyny. Nie moze
                        sie tlumaczyc niewiedza...

                        2. Nie tylko dla mnie Karl Marx jest zrodlem inspiracji.
                        Poczytaj jakikolwiek wspolczesny zachodni podrecznik historii mysli
                        ekonomicznej. Tam zawsze Marx jest uwazany za czolowego
                        przedstawiciela tej dyscypliny... A obecny kryzys potwierdza tezy
                        Marxa
                        (choc oczywiscie nie w 100% i nie wszystkie).
                        Pozdr. z antypodow :)
                        Kagan
                  • sendivigius Re: Zostać na uczelni? 02.01.10, 22:30
                    pfg napisał:

                    > sendivigius napisał:
                    >
                    > > ilu znasz architektow co pracuja jako analitycy gieldowi?
                    > > Sadzisz ze nie maja tych slynnych "kompetencji"?
                    >
                    > W istocie, tak sądzę. Rzecz w tym, że fizyka i matematyka (inne
                    > dyscypliny ścisłe też, ale w mniejszym stopniu) dają niesłychanie
                    elastyczne kwalifikacje. Stąd fizycy i matematycy bardzo łatwo
                    > odnajdują się w dziedzinach, które wymagają myślenia analitycznego
                    i jednocześnie prowadzenia ścisłego rozumowania. Jeśli do tego
                    > potrzebne są umiejętności matematyczne i programistyczne, tym
                    lepiej.
                    >


                    To jest prawda co piszesz, tylko nie wynika z niej to co chcesz aby
                    wynikalo. Proponuje opuscic akademicka wieze z kosci sloniowej i
                    zobaczyc jak wyglada realne zycie; a zaczac na przyklad od
                    przeczytania typowego ogloszenia o prace w jakies korporacji.
                    Ogloszenie takie jest bardzo szczegolowe, czasami mozna odniesc
                    wrazenie ze potrzebuja osoby ktora bedzie wykonywala prace pieciu o
                    diametralnie odmiennych kwalifikacjach. Na takie ogloszenie
                    przychodza 100-tki jesli nie 1000-ce odpowiedzi. Kiedys takie
                    odpowiedzi byly skanowane i wpuszczane do komputera, teraz poniewaz
                    sa w postaci elektronicznej to sprawa jest nawet latwiejsza.
                    Przeglada te CV jakis program ktory ma jakis algorytm wyszukiwania
                    slow kluczowych, nadawania im wagi i podawania ogolnego koncowego
                    wyniku. Jesli ten algorytm ma, ze musi ktos miec "major accounting"
                    z jakies przyjetej listy "dobrych" uniwersytetow to cala reszta
                    podan idzie "delete". Ostatecznie HR-owiec widzi 10 moze 15 tych CV
                    co uzyskaly najlepszy wynik. Tak wiec fizyk, chocby mial niewiadomo
                    jakie kompetencje i IQ=200 to sie nie przebije nawet do pierwszego
                    czytania. Ot co.


                    > > I na koncu - fizyk niby moze pracowac jako astronom - ale tak
                    > > raczej
                    > > bylo kiedys.
                    >
                    > Całkiem na odwrót. To dawniej astronomia wymagała szeregu
                    > umiejętności "technicznych", które nabywało się przez lata
                    praktyki.
                    > Dziś przepływy od fizyki do astronomii (a także, choć w mniejszym
                    > stopniu, w drugą stronę) są na porządku dziennym.


                    To co robia biedaczki astronomowie - jak fizycy zajmuja ich miejsce?

                    > > Fizyk jako farmakolog? Wolne
                    > > zarty.
                    >
                    > Znam :-)


                    pl.wikipedia.org/wiki/Farmakologia
                    Proponuje wizyte u fizyka-dentysty.

                    > > Fizyk jako menadzer. No niby moze, ale znowu - kto go
                    > > zatrudni - naprawde sadzisz ze brak ludzi po "zarzadzaniu i
                    > > marketingu"?
                    >
                    > Znajoma zrobiła doktorat z fizyki teoretycznej w Krakowie, wyszła
                    za mąż za Niemca,....


                    To sa anegdoty. Fuksy sie zdarzaja, mowmy jednak o regulach.
                    Kanclerz Merkel tez jest fizykiem.

                    > Jeśli skończy "zarządzanie i marketing" - z pewnością. Jeśli z
                    dobrą lokatą skończy matematykę lub fizykę, o swoją przyszłość
                    zawodową może być spokojny.


                    Ja widzialem wiecej upadkow niz wzlotow. Znam cale tuziny fizykow co
                    musieli sie (klnac w zywy pien) przekwalifikowac "na cokolwiek" aby
                    miec za co zyc.


                    • pfg Re: Zostać na uczelni? 03.01.10, 13:02
                      sendivigius napisał:

                      > > > Fizyk jako farmakolog? Wolne
                      > > > zarty.
                      > >
                      > > Znam :-)
                      >
                      > pl.wikipedia.org/wiki/Farmakologia
                      >> Proponuje wizyte u fizyka-dentysty.

                      Niech za całą odpowiedź posłuży jeden przykład:

                      W połowie lat '70 XX wieku Harvey Scher i Elliot Montroll badali
                      błądzenie przypadkowe cząsteczek naładowanych w półprzewodnikach
                      amorficznych. To jest bardzo "twarda" fizyka, a zarazem proces
                      technologicznie ważny (jest fizyczną podstawą działania kserokopiarek
                      - Scher pracował wówczas dla Xeroxa). Scher i Montroll odkryli, że
                      losowo błądzące cząstki mogą być łapane przez struktury ośrodka i
                      przebywać w stanie "złapanym" przez czas opisany rozkładem
                      prawdopodobieństwa o ciężkim ogonie. Część cząstek błądzących zostaje
                      w ten sposób uwięziona na zawsze, ale część - niewielka, lecz
                      dostatecznie duża - w końcu się uwalnia. Daje to w rezultacie
                      transport, którego nie da się opisać za pomocą klasycznej dyfuzji
                      Ficka, gdyż jego zależność czasowa jest zupełnie inna. Zjawisko to
                      nazywa się subdyfuzją. (Mówiąc po ludzku, gdyby kopiarki działały
                      dyfuzyjnie, nie subdyfuzyjnie, wszystkie linie byłyby mocno rozmyte.)
                      Od tego czasu ludzkość znalazła wiele innych przypadków, które
                      można/powinno się modelować za pomocą subdyfuzji, a także rozwinęła
                      formalny opis tego zjawiska (bardzo skomplikowany od strony
                      matematycznej). Badanie tego typu zjawisk, tak analityczne, jak i
                      numeryczne, to jeden z najważniejszych kierunków rozwoju współczesnej
                      fizyki statystycznej.

                      Ważną częścią farmakologii jest farmakokinetyka. Zwykły opis kinetyki
                      reakcji może zawodzić, bo nie jest spełnione założenie o doskonałym
                      mieszaniu reagentów. Ba, okazuje się, że opis w języku dyfuzji
                      brownowskiej (fickowskiej) też zawodzi, gdyż cząsteczki reagentów,
                      zanim spotkają się tym, z czym mają przereagować, mogą być
                      pułapkowane przez jakieś rzeczy znajdujące się w płynach ustrojowych,
                      w plazmie w ciele komórki czy co tam jeszcze. Opis i modelowanie
                      numeryczne takich zjawisk musi wówczas opierać się na subdyfuzji.
                      Problem w tym, sendi, że o subdyfuzji można nauczyć się jedynie
                      studiując fizykę (nie na wszystkich wydziałach) lub matematykę (na
                      jeszcze mniejszej ilości wydziałów).

                      Na życzenie mogę też opowiedzieć o zwijaniu się białek, kinezynach,
                      ATPazie, kanałach molekularnych i transporcie wzdłuż błon
                      wewnątrzkomórkowych - o tym, jak to się ma do fizyki i jakie to ma
                      zastosowanie. No, ale to przecież też tylko anegdoty.
                      • kagan_pl Re: Zostać na uczelni? 07.01.10, 07:35
                        Fizyka to krolowa nauk scislych. A granice pomiedzy fizyka i
                        chemia sa nader plynne (powloki elektronowe to wciaz chemia,
                        a "same" elektrony to juz to fizyka). Farmakologia to zas stosowana
                        chemia. Nie widze wiec nic dziwnego w tym, ze fizyk pracuje w
                        firmie farmakologicznej
                        ...
                  • sendivigius PFG special - food for thought 02.01.10, 23:04
                    "American universities train roughly twice as many Ph.D.s as there
                    are jobs for them."

                    wuphys.wustl.edu/~katz/scientist.html
                    • charioteer1 Re: PFG special - food for thought 02.01.10, 23:10
                      Ale co z tego? Gdyby ksztalcily dokladnie tyle, dla ile jest praca, to rachunek
                      wyszedlby na minus, bo czesc podejmuje prace poza USA.
                    • kagan_pl Re: PFG special - food for thought 02.01.10, 23:22
                      Poniewaz tylko mniej niz polowa doktorow (osobnikow z PhD)
                      nadaje sie do pracy naukowej
                      . To chyba oczywiste...
                      A poza tym nie kazdy PhD musi pracowac naukowo cale swe zycie!
                      sendivigius napisał: "American universities train roughly twice as
                      many Ph.D.s as there are jobs for them."
                    • pfg Re: PFG special - food for thought 03.01.10, 13:18
                      sendivigius napisał:

                      > wuphys.wustl.edu/~katz/scientist.html

                      To jest święta prawda, ale jak to się ma do naszej obecnej dyskusji?
                      Jonathan Katz pisze, że bardzo ciężko jest znaleźć stałą pracę jako
                      akademicki fizyk - co, dodaję ja, jest w wielkim stopniu spowodowane
                      tym, iż obecnie nauka w USA opiera się na wyrobniczej pracy
                      doktorantów i postdoków, większość zaś finansowania idzie poprzez
                      granty; kto wie, być może ten system jest bardzo wydajny w sensie
                      "ilościowego produktu naukowego", ale za cenę dużych kosztów ludzkich
                      (people are expendable) - i z czym statystyki podane w moim pierwszym
                      poscie w tym wątku raczej, jak sądzę, korespondują. Ale w toku
                      dyskusji ja stwierdziłem, że dobry absolwent fizyki lub matematyki
                      dobrą pracę znajdzie bez trudu, choć niekoniecznie w nauce (a w
                      szczególności, niekoniecznie w fizyce lub matematyce). I przy tym
                      obstaję.
                      • dr_pitcher Re: PFG special - food for thought 03.01.10, 16:47
                        Akurat fizycy na zachodniej polkuli (z dobrym programow) nie maja tak zle. O
                        wiele gorzej z biologami. Choc najlepiej maja teraz chemicy i materialoznawcy.
                      • kagan_pl Re: PFG special - food for thought 07.01.10, 07:31
                        Zgoda. pfg napisał: dobry absolwent fizyki lub matematyki
                        dobrą pracę znajdzie bez trudu, choć niekoniecznie w nauce (a w
                        szczególności, niekoniecznie w fizyce lub matematyce).
                        - Tyle, ze to mozna odniesc do kazdego dobrego absolwenta
                        kazdej dobrej uczelni, niezaleznie od specjalizacji
                        ...
                • dala.tata Re: Zostać na uczelni? 01.01.10, 14:23
                  pfg ci juz odpowiedzial. nic dodac nic ujac.

                  a co do policji, jelsi dla ciebie policjant to tylko stojkowy, no to
                  rzeczywiscie trudno gadac....
        • flamengista Re: Zostać na uczelni? 29.12.09, 17:08
          Mój kuzyn po roku studiów w ponoć najlepszej uczelni technicznej w
          Niemczech (fizyka w Karlsruhe) przeniósł się do Zurychu, bo
          stwierdził że za niski poziom. I zaczął studia od nowa, mimo że mógł
          przenieść się na drugi rok. Przeskok ponoć taki, że gdyby nie studia
          od początku to na drugim roku by sobie nie poradził.

          Oczywiście to jednostkowy przypadek, ale zdaje się że niemiecka
          fizyka to nie jest jakiś Olimp.
          • pfg Re: Zostać na uczelni? 30.12.09, 11:29
            flamengista napisał:

            > Mój kuzyn po roku studiów w ponoć najlepszej uczelni technicznej w
            > Niemczech (fizyka w Karlsruhe) przeniósł się do Zurychu

            ETH Zurich to jest jedna z najlepszych uczelni technicznych w krajach
            niemieckojęzycznych i bez wątpienia jest znakomitym miejscem do
            robienia doktoratu z pewnych dziedzin fizyki. Ale czy do studiowania
            fizyki w ogóle? W krajach niemieckojęzycznych bardziej polecałbym
            Stuttgart, Uniwersytet Humboldta w Berlinie lub Uniwersytet
            Techniczny w Monachium. Od Monachium nawet bym zaczął. Tak, Karlsruhe
            dostało to super dofinansowanie czy coś, ale tam mogły grać rolę
            tyleż względy merytoryczne, co polityczne.

            Silniejsze, niż w Niemczech, ośrodki fizyki są w Wielkiej Brytanii i,
            kto by pomyślał, w Hiszpanii, a konkretnie w Barcelonie. Parę
            uniwersytetów francuskich i włoskich też sroce spod ogona nie
            wypadło.
    • kagan_pl Re: Zostać na uczelni? 28.12.09, 23:48
      W Polsce zdecydowanie NIE, ale za granica jak najbardziej TAK.
      Proponuje isc na studia od razu za granice, najlepiej do kraju angielskojezycznego, aby zlapac dobry akcent, bo to sie liczy, nawet w swiecie nauki... W samej UE masz do wyboru UK i Irlandie, a dobrze po angelsku mowia tez w Holandii, Danii i Szwecji. W Niemczech, jak bedziesz miec pecha, to mozesz zlapac ten twardy teutonski akcent, z ktorego sie powszechnie wysmiewaja "native speakers of English".
      Studiowanie dzis fizyki w Polsce to zas strata czasu, niestety...
      Pamietaj, na Zachodzie sa stypendia!
      Powodzenia i Prospero Ano Novo!
      lech.keller@gmail.com

      • erraten Re: Zostać na uczelni? 29.12.09, 12:49
        To co w końcu mam robić? Jedni mówią, że w kraju, inni zaś, że za granicą..
        • charioteer1 Re: Zostać na uczelni? 29.12.09, 12:57
          Nikt tu nie bierze kagana powaznie. Masz opinie fizyka i tego sie trzymaj.
        • dala.tata Re: Zostać na uczelni? 29.12.09, 13:53
          cokolwiek zrobisz, nie sluchaj kagana, jego naprwde nie warto brac powaznie.

          tak jak powedziala chario, masz opinie profesora fizyki, kagan napisale doktorat
          o Lemie. zgadnij, kto wie wiecej o fizyce?

          erraten napisał:

          > To co w końcu mam robić? Jedni mówią, że w kraju, inni zaś, że za granicą..
          • charioteer1 Re: Zostać na uczelni? 29.12.09, 15:50
            dala.tata napisał:

            > kagan napisale

            To chyba szosty rodzaj gramatyczny w polskim ;-)
        • dr_pitcher Re: Zostać na uczelni? 29.12.09, 15:47
          Czy w kraju czy zagranica:
          Fizyke skonczylem w kraju, pracuje zagranica. Fakt, ze bylo to 20 lat temu. Nie
          bylo wtedy sporej roznicy pomiedzy poziomem studiow. Teraz, roznie to z tym bywa
          i wbrew temu co twierdzi pfg, poziom fizyki w kraju (a rowniez w Niemczech)
          znacznie moim zdaniem sie obnizyl. Co nie oznacza, ze studia np na UJ sa
          nieuzyteczne. Wydaje mi sie, ze jak nie masz pieniedzy to i nie masz wyboru -
          zrob magisterium w kraju, a pozniej, jesli dalej i sie to podoba i bedziesz mial
          dobre wyniki, rob doktorat zagranica. Wtedy bedziesz bardziej zorientowany jaka
          dziedzina fizyki cie pociaga, a wowczas latwiej o wybor odpowiedniego osrodka. Z
          obserwacji i z doswiadczenia radze doktorat na zachodniej polkuli - wiecej czasu
          Ci to zajmie, ale znacznie wiecej sie nauczysz i bedziesz lepiej przygotowany do
          pracy naukowej. Aczkolwiek mniej do pisania grantow europejskich (czego jednak
          stosunkowo latwo jest sie nauczyc)
          • kagan_pl Re: Zostać na uczelni? 29.12.09, 23:02
            Przeciez moze sie postarac o stypendium np. w UK.
            Oglaszaja je na stronach internetowych "Higher Education Supplement" do "Times'a" czyli na jobs.ac.uk
            • dr_pitcher Re: Zostać na uczelni? 30.12.09, 07:10
              kagan_pl napisała:

              > Przeciez moze sie postarac o stypendium np. w UK.
              > Oglaszaja je na stronach internetowych "Higher Education Supplement" do "Times'
              > a" czyli na jobs.ac.uk

              oczywiscie, ze mozna - ale czy aby na pweno jest to realne?
              By dostac stypendium pokrywajace koszta nauki i utrzymania trzeba udowodnic
              swoja "wielkosc". Nie twierdze, ze zalozyciel watku nie jest zdolny czy wybitny,
              ale mysle, ze nawet celujacy z najlepszego w Polsce liceum to za malo by dostac
              godziwe stypendum na OXfordzie. Jesli sie myle, to cos jest nie tak z Oksfordem.
              Im lepsza uczelnia tym mniejsze stypendia czy zarobki zgodnie z mysla, ze sam
              zaszczyt wystarcza. Co innego studia post-graduate gdzie delikwent moze wykazac
              sie wiedza i doswiadczeniem, a nawet Najlepsze uniwersytety zabiegaja o dobrych
              studentow. Wtedy i li tylko wtedy mozna mowic o jako takich rownych szansach dla
              studentow z Polski
              • kagan_pl Re: Zostać na uczelni? 03.01.10, 05:05
                1. Napisalem wyraznie "np. UK".
                2. Dobra uczelnia daje dobry dyplom, wiec nie ma wiekszego znaczenia
                to, ze daje ona nieco nizsze stypendia.
    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Zostać na uczelni? 30.12.09, 12:10
      Erraten,
      Dr_pitcher dobrze pisze. Pfg też w zasadzie dobrze pisze, ale sądzę, że należy
      coś dodać do tego, co powiedział.

      Studia magisterskie fizyki teoretycznej, w Polsce na dobrej uczelni - opłaca
      się. Poziom kształcenia jest porównywalny z zachodnim. Podejrzewam, że gorzej
      może być z fizyką doświadczalną, bo ona wymaga sprzętu, a więc nakładów
      finansowych. Jeśli więc wybrać specjalizację doświadczalną - to należy znaleźć
      na uczelni taki zakład, który jest najbogatszy. Czyli który dostaje najwięcej
      grantów.

      Może tłumaczę oczywistości, ale dla polskich studentów to wcale nie jest takie
      oczywiste.

      Jeśli chodzi o studia doktoranckie w Polsce - tym bardziej należy iść do tych,
      którzy mają pieniądze. Jeśli chodzi o doktorat, nie bierz pod uwagę prestiżu
      całej uczelni, lecz dorobek grupy, w której chcesz robić doktorat. W Polsce w
      sumie dopiero od niedawna zaczęto kłaść nacisk na zdobywanie funduszy poprzez
      granty. To będzie liczyć się coraz bardziej.

      Idź do tych, którzy dostają najwięcej grantów. Otrzymanie grantu z Fundacji
      Nauki Polskiej lub z Unii Europejskiej oznacza, że projekt badawczy takiej grupy
      czy takiego naukowca został dobrze oceniony przez zagranicznych ekspertów. Ocena
      w konkursach o granty polega też na sprawdzeniu dotychczasowych publikacji
      kandydata, czy było ich dużo, w dobrych czasopismach, i czy często cytowane.
      Dużo cytowań oznacza, że praca naukowca przydała się innym. Nie inwestowanoby
      pieniędzy w coś, co się nikomu do niczego nie przyda.

      W Polsce nie idź na doktorat tam, gdzie będziesz mało zarabiał. Idź tam, gdzie
      dostaniesz pieniądze z grantu od swojego promotora, albo na Międzynarodowe
      Studia Doktoranckie (stan na dzień dzisiejszy, nie wiem jak będzie za 5 lat).

      Jak pisał dr_pitcher, po magisterium dobrze jest jak najczęściej zmieniać
      miejsce. Na doktorat opłaca się pojechać za granicę. Tam jest jednak średnio
      wyższy poziom. Jednak nie warto jechać byle gdzie, byle na Zachód. Jak pisałam
      wyżej, szukaj tam, gdzie dużo grantów, dobre, wysoko cytowane publikacje.

      To samo z postdokiem.

      Jedno jest pewne: Skończyły się czasy zostawania na uczelni. Jeśli z
      jakichś powodów chcesz pracować w Polsce, to nie na zasadzie zostawania. Musisz
      wystarać się o dostanie do najlepszych grup badawczych.

      Skoro już o grupach. Pamiętaj, że granty dostają grupy badawcze (nawet u
      teoretyków). Praca indywidualna, bez współpracy w grupie nie opłaca się. Polacy
      wciąż jeszcze nie są dobrzy w pracy grupowej. Ale XIX wiek skończył się sto lat
      temu. Samotny badacz nic nie zdziała. Liczy się grupa. Dlatego bardziej opłaca
      się iść pracować do dobrej grupy niż do wybitnego indywidualisty.
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Zostać na uczelni? 30.12.09, 12:48
        Aha, żeby wszystko było jasne. To nie jest tak, że polski naukowiec musi źle
        zarabiać. Przeciwnie.

        Z punktu widzenia młodego naukowca (doktoranta, postdoca) - jak się pracuje w
        grupie, która robi dobrą naukę, to się ma wysokie zarobki. Pieniądze pochodzą z
        grantów.

        Dla przykładu, pracownicy naukowi w ramach grantów TEAM Fundacji Nauki Polskiej
        (grant plus państwowa pensja) zarabiają w Polsce ok. 80% tego, co pracownicy
        naukowi w Niemczech. Jak na Polskę jest to przyzwoity zarobek: Doktoranci ok.
        3500 zł na rękę, postdocy ok. 7000 zł na rękę.

        Z drugiej strony, jak widać, w Niemczech zarobki w nauce są wyższe niż w Polsce.
        Oraz w porównaniu do zarobków w innych zawodach w Niemczech pensje naukowców są
        w sumie niewysokie. Wszystko zależy, do czego porównywać.

        Nie mówię więc, że z pracy w nauce można mieć kokosy. Ale już da się w Polsce
        zarabiać w nauce na porównywalnym poziomie jak na Zachodzie.
        • dr_pitcher Re: Zostać na uczelni? 30.12.09, 21:14
          Anuszka slusznie pisze - jestem mile zaskoczony pensjami - to czasami wiecej niz
          na zachodzie! (jesli wezmie sie pod uwage koszta zycia). Co do wyboru grupy -
          jest to naistotniejsze. Trzeba jeszcze wziac pod uwage pare innych rzeczy:
          1. Departamenty fizyki nie sa juz tak bogate jak kiedys - czasem duzo lepiej
          robic doktorat w departamentach chemii albo inzynierii (chodzi o fizyke
          doswiadczalna). Swoja droga czasem trudo jest sie w tym polapac - gdzie co jest.
          Na przyklad na mojej uczelni - tzw cialo stale jest na chemii, optyka na
          inzynierii a genetyka na fizyce medycznej.
          2. Nie wszystkie departamenty gwarantuja stypendium. Sa jednak takie, ktore to
          robia albo na okreslony czas (2 lata MSc, 4 - PhD), ale nawet do ukonczenia. W
          tych przypadkach, choc placi promotor ze swoich grantow, to departament zapwenia
          ciaglosc.
          3. Niektore programy zaladowane sa kursami - oznacza to, ze prze pierwszy rok,
          dwa malo jest czasu na robienie wlasnej pracy.
          4. W USA i w Kanadzie studia sa dosc drogie - zwlaszcza dla obcokrajowcow (do
          $20,000 za rok). Wiekszosc departamentow oferuje jednak znizke dla studentow
          Master czy PhD
          5. Co do poziomu to w rzeczy samej jest srednio lepiej, ale sa i takie, ktorych
          poziom i oczekiwania sa znacznie wyzsze (zwlaszcza w fizyce doswiadczalnej).
          Wiekszosc uniwersytetow w USA i w Kanadzie nie uznaje polskiego magisterium
          (choc uznaje doktoraty). Nie nalezy sie tym przejmowac - przyjmuja na program
          magisterski i po 18 miesiacach mozna "przeskoczyc" na PhD
          6. Duzo wage czesto przywiazuje sie do jezyka (pisanego i mowionego) - ale nawet
          jesli czujesz sie niepewnie, uniwersytety oferuja bardzo dobre, bezplatne kursy
          w tej dziedzinie.
          7. W koncu - ubezpieczenia (jest to sprawa istotna bo obcokrajowcy przewaznie go
          nie maja). Z uniwersytetami bywa roznie i warto przedtem sprawdzic co jest
          oferowane i ile to kosztuje.
          8. Co do postodocow - czesto miast srednio platnych pozycji PFD oferowane sa
          pozycje "research associate" - lepiej platne i jest to czesto traktowane jako
          post-doc.
          9. Coraz bardziej popularne sa doktoraty czy PDF ziwazane z przemyslem (firma
          placi a robisz prace na uniwersytecie)
    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Zostać na uczelni? 30.12.09, 21:39
      Erraten, jeśli interesuje cię więcej szczegółów, to napisz do mnie na priv.
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Zostać na uczelni? 30.12.09, 23:59
        Ale napisz spod swojego adresu email, bo teraz dostałam wiadomość od
        ludzie@gazeta.pl - nie mogę na nią odpowiedzieć.
        • erraten Re: Zostać na uczelni? 31.12.09, 00:23
          Proszę więc o odpowiedź na adres: erraten@gazeta.pl
          • kagan_pl Re: Zostać na uczelni? 02.01.10, 00:39
            Napisalem, ale brak odpowiedzi...
            lech.keller@gmail.com
            cetrad.info/?action=pessoas/viewPerson&id=90
Pełna wersja