'zwykly' nauczyciel

09.02.10, 01:45
Chyba najbardziej niewdzięczny zawód świata:

forum.gazeta.pl/forum/w,72,106930601,,Przymus_dla_nauczycieli_dwie_godziny_pracy_za_.html?s=0
    • flamengista ale to żadna nowość 09.02.10, 08:30
      Przecież złośliwe życzenie: "Żebyś cudze dzieci uczył" nie wzięło się z niczego.

      Uczenie w szkole to dopust Boży, praca jedynie dla maniaków mających serce do
      dydaktyki i świętą cierpliwość.

      Ja nawet przez chwilę nie rozpatrywałem możliwości pracy w szkole. Wykłady na
      uczelni to jednak coś zupełnie innego (ludzie są dorośli), w dodatku prowadzi
      się badania.

      Problem polega na tym, że do zawodu nauczyciela mamy obecnie selekcję negatywną
      - mało osób trafia z powołania, większość bo nie ma innego (lepszego) pomysłu.
      Stąd powszechne narzekanie.

      Nie zrozumcie mnie źle, narzekanie pewnie uprawnione - ale skala tego
      narzekactwa jest straszliwa. Po prostu wielu narzekających się do tej pracy nie
      nadaje, ale boi się do tego przyznać przed samym sobą.

      PS. Ostatnio miałem "przyjemność" być w kilku krakowskich liceach - poza jednym,
      wygląd szkół identyczny jak 15 lat temu, gdy zaczynałem szkołę średnią. Włącznie
      z koszmarnymi ławkami i krzesłami - od samego patrzenia na nie bolą mnie plecy.
      W mojej byłej podstawówce (obecnie liceum) stołówka wygląda identycznie, jak 20
      lat temu! Włącznie ze starymi zasłonami, pamiętającymi chyba czasy Gierka.

      Szkoła polska jest chronicznie niedoinwestowana i źle zarządzana, stąd wiele
      problemów.
      • niewyspany77 Re: ale to żadna nowość 09.02.10, 08:48
        przesadzasz. kupa frustracji bierze sie z tego, ze nauczyciel to teraz bardziej
        jak biurwa, niz belfer. za olimpijczyka masz szanse na jakis dodatek motywacyjny
        rzedu 100 zl, uscisk dloni Dyrektora, a moze nawet i dyplom. szal. sproboj
        zapomniec o wypelnieniu/napisaniu jakiegos papierka. tez szal, ale zdecydowanie
        mniej fajny.
        • flamengista nie wiem 09.02.10, 08:59
          Możliwe, realia się zmieniły.

          Ja pamiętam, jak chodziłem do nauczycielki z prośbą o wyznaczenie materiału i
          zaproponowanie lektur, by przygotować się do olimpiady. Zostałem wysłany do
          kuratorium (serio), gdzie po kilkudziesięciu minutach użerania się z urzędnikami
          dostałem karteczkę z enigmatycznymi wymogami.

          A o olimpiadzie dowiedziałem się dzień przed - po napisaniu dostaliśmy nasze
          kartki i puste kartki z pieczątkami szkoły - po to, by olimpiadę napisać
          porządnie w domu;)

          Tak więc na olimpiady jestem do tej pory uczulony. Może teraz to inaczej wygląda
          - oby!

          PS. w wątku do którego podano linka dobrze ktoś zaproponował: nauczyciele
          powinni żądać 8-godzinnego dnia pracy! Ale oznacza to: warunki do 8 godzin pracy
          w szkole, a potem do widzenia. Wszystko ponad to - liczone jako nadgodziny i
          nieobowiązkowe. W te 8 godzin wlicza się wszystkie okienka, wszystkie
          wywiadówki, szkolenia etc.
          • niewyspany77 Re: nie wiem 10.02.10, 00:43
            > w szkole, a potem do widzenia. Wszystko ponad to - liczone jako nadgodziny i
            > nieobowiązkowe. W te 8 godzin wlicza się wszystkie okienka, wszystkie
            > wywiadówki, szkolenia etc.

            to troche nie tak. kasa na nadgodziny zawsze jest, ale tak mala, ze generalnie
            idzie na sytuacje gdzie dyr ma noz na gardle.

            8h w szkole. fajnie. fla, chcialbys siedziec w pracy robiac w krawacie to, co
            mozesz w domu robic siedzac w gaciach na ulubionym fotelu o 1 nocy? o to tez biega.
            • flamengista jasne że nie 10.02.10, 08:35
              Ja mam podobny sposób pracy - większość robię w domu (sprawdzanie prac,
              przygotowywanie się do zajęć, praca naukowa a nawet organizacyjna).

              Ale ja mam dobrego szefa:)

              Nie rozumiem, czemu dyrektorzy szkół - którzy sami są nauczycielami - tak
              traktują swoich kolegów po fachu.
              • hatchet01 Re: jasne że nie 10.02.10, 16:29
                flamengista napisał:


                > Nie rozumiem, czemu dyrektorzy szkół - którzy sami są nauczycielami - tak
                traktują swoich kolegów po fachu.

                A ja rozumiem. Po prostu dyrekcji jest wygodniej i boją się kwestionować
                czegokolwiek narzuconego przez ministerstwo, kur(w)atorium i wydziały oświaty.
                On i tak tego nie robi, a tobie zleca. Więc robisz ty, szary nauczyciel.
                Dyrektor ewentualnie przyjmuje.
                I kolegą jesteś zwykle tak długo, póki ktoś nie zostaje dyrektorem...
            • alba.alba Re: nie wiem 13.02.10, 15:22
              niewyspany77 napisał:
              > 8h w szkole. fajnie. fla, chcialbys siedziec w pracy robiac w krawacie to, co
              > mozesz w domu robic siedzac w gaciach na ulubionym fotelu o 1 nocy? o to tez bi
              > ega.

              Założę się, że gdybyś te same obowiązki zamiast w domu musiał wykonywać w krawacie w szkole, to już godzinę przez wyjściem byłbyś wolny. Po prostu nie od dziś wiadomo, że w domu pracuje się mniej efektywnie. W trakcie sprawdzania prac zadzwoni domofon, przyjdzie listonosz, zagwiżdże czajnik na herbatę, trzeba obejrzeć wiadomości w telewizji bo akurat ta godzina itd. Masz wrażenie, że nad tymi pracami siedzisz całe popołudnie, a w zasadzie są to 2 godziny skondensowanej pracy.

              Nieprzypadkowo firmy prywatne mają niechęć do telepracy.
          • alba.alba Re: nie wiem 13.02.10, 15:10
            flamengista napisał:

            > nauczyciele
            > powinni żądać 8-godzinnego dnia pracy! Ale oznacza to: warunki do 8 godzin prac
            > y
            > w szkole, a potem do widzenia. Wszystko ponad to - liczone jako nadgodziny i
            > nieobowiązkowe. W te 8 godzin wlicza się wszystkie okienka, wszystkie
            > wywiadówki, szkolenia etc.

            Bez przesady. Wywiadówki są max. raz w miesiącu, nie częściej. Trochę wypełniania papierków jest, ale tak jak w większości zawodów. Ale nie przesadzajcie z tym "przygotowywaniem się do zajęć" - na to się poświęca sporo czasu, ale tylko na początku pracy, później się na tym tylko bazuje.

            Co do tego "sprawdzania prac" to być może na poziomie licealnym są to "wielkie wypracowania", ale na poziomie szkoły podstawowej chodzi o kilkuzdaniowe prace typu "Ale ma kota".

            Co do "dokształcania" - przecież nauczyciele nie są jedyną grupą zawodową, która to musi czynić. Dość wymienić informatyków czy księgowych zatrudnianych w szkołach z podobnym wynagrodzeniem, ale za etat 40-godzinny.

            A gdy chodzi o wuefistów, to już w ogóle zachodzę w głowę, co oni dodatkowo w domu muszą robić, że etat mają skrócony. Prac nie sprawdzają, dokształcać się nie ma w zasadzie z czego, jedynie od czasu do czasu chodzą na jakieś zawody sportowe podmuchać w gwizdek.
      • kagan_pl Re: ale to żadna nowość 09.02.10, 15:33
        A ktos sie tu do mnie czepial, ze ja czerpie wiedze o polskiej szkole z
        Syzyfowych prac Zeromskiego...
        • adept44_ltd Re: ale to żadna nowość 09.02.10, 16:00
          czerp Lesiu, czerp, zawsze to jakaś wiedza i lepsza niż pustka...
      • eeela Re: ale to żadna nowość 10.02.10, 00:25
        > Problem polega na tym, że do zawodu nauczyciela mamy obecnie selekcję negatywną
        > - mało osób trafia z powołania, większość bo nie ma innego (lepszego) pomysłu.


        Ja to wiem. Ale wiesz, to nie jest znów aż tak powszechne, jak się niektórym
        wydaje. Ja mam macierz nauczycielkę aktywną zawodowo od 30 lat, znam jej
        znajomych z pracy albo osobiście, albo z opowiadań, i wydaje mi się, że to jest
        mniej więcej pół na pół (generalizując, bo pomiędzy ognistym powołaniem a
        kompletnym znudzeniem, niedouczeniem i miganiem się jest wiele stanów
        pośrednich). Ale przecież to nic niezwykłego, w każdym zawodzie zdarzają się
        fascynaci i obiboki.

        Z moich obserwacji na matce swej rodzonej wynika, że zawód nauczyciela jest
        paskudnie ciężki, wymagający i obciążający - jeśli się chce być w porządku wobec
        swoich obowiązków, kolegów, uczniów. Są z tego korzyści i straty, ale niestety,
        straty są na zdrowiu i pieniądzach, a korzyści w sprawach mniej wymiernych. Mama
        moja zostawiła w swoim życiu wiele pokoleń kłaniających jej się z uśmiechem i
        wdzięcznością ludzi w kilku miasteczkach, i ją to zawsze bardzo wzrusza, ale
        wzruszenia do garnka nie włożysz.
    • niewyspany77 Re: 'zwykly' nauczyciel 09.02.10, 08:43
      mysle ze artykul troche przesadzony a na linkowanym forum jest masa
      przesadzonych wte i wewte wypowiedzi. 1h (od wrzesnia 2h) dodatkowej pracy za
      friko to maly problem. duzy problem, ze niektorzy dyrektorzy faktycznie
      narzucaja ludziom co maja prowadzic. a to juz inna bajka. tak czy siak nie
      nalezy fantazjowac nt "jak to sie milo opierdala na 18x45min tygodniowo". to
      bujda. inna sprawa, ze nauczycieli realnie wyrabiajacych 40h w tygodniu, poza
      przedmiotowcami zwiazanymi z matura, jest mniejszosc.
    • tocqueville Re: 'zwykly' nauczyciel 09.02.10, 10:07

      w klasycznej Grecji zawód nauczyciela (nie PEDAGOGA - wychowawcy, ten cieszył
      się poważaniem) otoczony był pogardą, uważano, że trafiają tam ludzie którzy do
      niczego poważnego się nie nadają, stąd powiedzenie: "albo umarł, albo został
      nauczycielem" (czyli ślad po nim zniknął) :)
      • kagan_pl Re: 'zwykly' nauczyciel 09.02.10, 15:33
        ;)
      • chilly Re: 'zwykly' nauczyciel 09.02.10, 16:05
        Niestety, ślady i skutki takiego myślenia aż nadto są widoczne w
        polskiej rzeczywistości ostatnich 20 lat. Zwłaszcza wśród ekonomistów.
Pełna wersja