eeela
13.02.10, 03:44
www.timeshighereducation.co.uk/story.asp?storycode=410346
Po pierwsze, nie zgadzam się. Prawda, żeby dotrzeć do wyników, muszę się
przedrzeć przez sporo nudnej i żmudnej roboty, muszę ją móc zainteresowanym
zademonstrować, ale same wyniki są fajne i ciekawe :-)
Po drugie, ja osobiście jednak mam wątpliwości, czy to się kwalifikuje jako
praca akademicka. W ogóle creative/applied arts to jest trochę szara strefa.
Mój partner jest w tej szarej strefie i otwarcie przyznaje, że w pracy stricte
academickiej stoi tylko jedną nogą, i to z ciężarem głównie na drugiej, a
niektórzy jego koledzy po fachu to w ogóle pracą akademicką się nie zajmują, a
ich prace doktorskie opierały się głównie na opisach ulic Paryża i smaku
porannej kawy, kiedy to komponowali trzecią część wzbogaconego kwartetu
smyczkowego. Ja nie mówię tego z pretensją, wcale nie uważam, że w akademii
nie powinno być miejsca dla twórczości i sztuki, ale do jakich granic? Czy
pisanie seksualnego pamiętnika powinno się w nich mieścić?