kontodopisanianaforum
16.02.10, 01:59
Dobry wieczór,
podczytuję sobie to forum od dłuższego czasu, niekiedy też coś tu skrobnę, ale tym razem zakładam wątek autotematyczny ;) w nadziei na dobre rady starszych koleżanek i kolegów.
Dlaczego pytam na tym właśnie forum - widzę, że jest tu wiele osób pracujących naukowo, które piszą o działaniu wedle, nazwijmy to, międzynarodowych standardów: zdobywaniu funduszy na badania, publikowaniu w dobrych pismach, itd.
Jestem na ostatnim roku studiów humanistycznych i wszystko wskazuje na to, że pójdę na studia doktoranckie. Wybrałam sobie jako temat pracy magisterskiej kawałek poletka, które mnie naprawdę interesuje. Zagadnieniami z tegoż poletka chciałabym się zajmować dalej, w czasie studiów doktoranckich. Jest to tematyka dosyć wąska, którą zajmuje się może kilkanaście osób w Polsce, więc jest jeszcze sporo do zrobienia.
Mam już jakieś tam osiągnięcia studenckie - pracę w kole naukowym, wystąpienia na sesjach studenckich/doktoranckich i tym podobne, teoretycznie spełniam wszystkie wymagania, by otrzymać stypendium, bo na I roku studiów dostaje się je na podstawie wyników rekrutacji.
Niby wszystko OK, tylko że np. limit na dofinansowanie doktorantowi udziału w konferencji, zakupu literatury itp. wynosi limit 400 zł na rok kalendarzowy. Wiem, że w przypadku konferencji to jest coś takiego jak stypendia konferencyjne FNP, ale dostają je osoby, które"mają udokumentowany dorobek naukowy w dziedzinie odpowiadającej tematycznie konferencji".
Dostęp do literatury nie jest zły, jeśli chodzi o czasopisma - są dostępne dobre bazy. Gorzej z książkami. Przykład z dzisiaj: wypożyczyłam z wydziałowej biblioteki książkę wydaną przez MIT Press - okazało się, że nie jest to wcale oryginalna książka, tylko kserówka.
Inną dziedziną aktywności, która podlega ocenie w przypadku doktorantów, jest udział w projektach badawczych. No i tutaj znowu problem, bo z tego, co widzę, ciężko jest się w coś włączyć, co wynika z tego, że w całym instytucie składanych jest niewiele wniosków o granty. A znowu - MNiSW przecież nie przyzna mi samej grantu, jeśli nie mam dorobku...
Oczywiście nie jest tak, że planując studia doktoranckie, zajmuję się wyłącznie narzekaniem - mam już parę pomysłów, co mogę zrobić (w sensie nawiązania współpracy, zdobycia funduszy, wyjazdu). Być może jestem na etapie czarnowidztwa, bo jednak jak na razie wydaje mi się, że te studia wymagają początkowo głównie posiadania wolnych środków na pokrywanie kosztów tzw. "aktywności naukowej doktoranta" :]
Poza tym mam niestety porównanie z tym, jak to się dzieje w instytucie mojego męża "ściślaka" ;) doktoranta na I roku: do projektów są wciągani najlepsi studenci, większość doktorantów i pracowników ma oczywiście swoje granty, z których pokrywają koszty wyjazdów, zakupu sprzętu itp. Zupełnie inny świat. Podobne wrażenie mam, patrząc na strony zagranicznych uczelni (od razu dodam, że u mnie wyjazd na 3-4 lata nie wchodzi w grę).
Zasadnicze pytanie brzmi: jak zacząć, bazując na tych skromnych środkach, uprawiać niepozorowaną aktywność naukową? Od czego zaczynaliście jako młodzi pracownicy naukowi?