Brygady politycznej poprawności

16.02.10, 20:29
Brygady politycznej poprawności
niniwa2.cba.pl/feminizm5.htm
artykuł do poczytania ;)
    • megaborsuk2000 Re: Brygady politycznej poprawności 16.02.10, 20:42
      Już w drugim zdaniu autorka zdradza, że ma znikome pojęcie o tym, o czym pisze,
      nazywając warszawskie gender studies "wydziałem". W rzeczywistości, o ile mogę
      się w tym połapać, są to studia podyplomowe w ISNS-ie. Ale głupio by było robić
      całą bardachę o jakieś tam studia podyplomowe, nie?
    • sosjolozka Re: Brygady politycznej poprawności 16.02.10, 20:45
      przedziwny jest ten artykuł. to tak jakby napisać pracę przeciwko "historii" albo "cultural studies", które zresztą autorka wspomina. w każdej dziedzinie na pewno nauk społecznych i human. są dyskursy dominujące i "te inne", autorka traktuje gender studies jakby to był jeden głos. jak się nie wie o czym się pisze, to wszystko wyda się takie same, jedna masa, jeden tekst. ale oczywistym jest, że dopatrywać się w tym należy braku orientacji autorki, nie winy samych genderów.


      Słowo "studies" powinno wzbudzić naszą czujność, ponieważ cechuje ono niechybnie pseudodziedziny

      tu niechybnie autorka popisuje się rzeczowym argumentem :)
    • dala.tata Re: Brygady politycznej poprawności 16.02.10, 21:03
      autorka ma wiele racji. pcozatki gender studies sa w karykaturze nazwanej
      women's studies. jednak to juz jest dawno za nami. dzisiaj genderem zajmuja sie
      ludzie dalecy od feminizmu na przyklad. jest cala masa masculinity studies, na
      przyklad, wcale nie takich ktore koniecznie bija facetow po glowach.

      zakladanie, ze warszawskie gender studeis bedzie wlasnie takim klebowiskiem zmij
      nie ma sensu. moze warto poczekac i zobaczyc. gender to wazny aspekt spoleczenj
      rzeczywistosci i zdecydowanie warto go studiowac. i dopoty dopoki jest to
      robione w poszukiwaniu wiedzy, nie widze problemu.
    • adept44_ltd Re: Brygady politycznej poprawności 16.02.10, 21:07
      ja bym Tocq, jeśli chcesz w miarę dzielnie zwalczać gender, jednak zasięgnął na
      jego temat informacji ze źródeł, które nie zaczynają się od akapitu:

      Dotarła do mnie z Polski przygnębiająca wiadomość. Okazuje się mianowicie, że na
      Uniwersytecie Warszawskim istnieje wydział o nazwie "Gender Studies". O jego
      istnieniu dowiedziałam się z artykułu Bożeny Umińskiej "Naród z natury
      egzystencjalny, płeć z natury metafizyczna", w lipcowo-sierpniowym numerze
      miesięcznika "Res Publica Nowa" z 1999 roku. Smutna to rzecz i niepokojąca;
      świadczy bowiem (jak zresztą sama treść artykułu) o tym, że po Polsce krąży
      groźna amerykańska choroba, z trudem uleczalna, zwana polityczną poprawnością.
      Choroba ta atakuje mózg, powodując całkowitą i definitywną utratę zdrowego
      rozsądku, zdolności do racjonalnego myślenia i - co może najsmutniejsze -
      poczucia humoru. U pani Umińskiej objawia się ona w formie feminizmu. W Stanach
      Zjednoczonych, po blisko dwudziestu latach szaleństwa, zjawisko politycznej
      poprawności, od dawna wyśmiewane, zaczyna już wymierać; w Polsce zaś, gdzie
      modne ideologie zachodnie docierają z opóźnieniem, dopiero od niedawna się rozwija.


      bo ta retoryka z Rzepy (skądinąd zupełnie nieideologicznej ;-) niewiele ci da
      informacji...

      to prawie tak jak uczyć się od Wildsteina o Derridzie... (z tej samej gazety)
    • charioteer1 Re: Brygady politycznej poprawności 16.02.10, 21:08
      "African-American Studies" (gdzie uczymy się, że kultura Zulusów jest o wiele
      więcej warta od zachodniej, że Beethoven był czarny, że starożytni Grecy to
      naprawdę Egipcjanie, którzy byli czarni, i że wszystko jest względne)


      Tocq, ta pani naprawde nie wie, o czym mowi.


      tocqueville napisał:

      > Brygady politycznej poprawności
      > niniwa2.cba.pl/feminizm5.htm
      > artykuł do poczytania ;)
    • tocqueville Re: Brygady politycznej poprawności 16.02.10, 21:13

      dobrze nie mam ochoty się dzisiaj przekomarzać o GS, muszę pisać habilitację :)
      tylko dla zdeklarowanych czytelników "literatury płci" (vide dalatata) kilka
      propozycji książek do poduszki:
      www.piw.pl/sklep/moir-jesselbrplec-mozgu-p-176.html
      www.piw.pl/fragmenty/kimura.htm
      www.gwp.pl/product/828.html
      • dala.tata Re: Brygady politycznej poprawności 16.02.10, 21:15
        oj uwielbiam tytuly typu: o prawdziwej roznicy....o zwyklej pisac, bez sensu, o
        prawdziwej: to jest to!
        • tocqueville Re: Brygady politycznej poprawności 16.02.10, 21:20
          "Real" - znaczy różnicy biologicznej jak się domyślasz, a nie kulturowej
          • dala.tata Re: Brygady politycznej poprawności 16.02.10, 21:23
            oj nie mam watplwiosci, ze jak biologiczna to to jest hardkorowa prawdziwa. tocq
            - wlasnie tak jest!

            tocqueville napisał:

            > "Real" - znaczy różnicy biologicznej jak się domyślasz, a nie kulturowej
        • kontodopisanianaforum Re: Brygady politycznej poprawności 16.02.10, 22:00
          Pisanie pisaniem, ale jeśli np. takie fragmenty:
          Mężczyźni i kobiety mają za sobą długą ewolucyjną historię podziału obowiązków. Mężczyźni angażowali się w polowania i zbieranie padliny, co wymagało od nich oddalania się od siedlisk. Przodowali też w rzucaniu różnego rodzaju przedmiotami. Prehistoryczne kobiety poruszały się natomiast w pobliżu osad i przyczyniały do zdobywania pożywienia, zajmując się zbieractwem. Ich podstawowym zadaniem była opieka nad niemowlętami i małymi dziećmi.
          Bez względu na to, jak ostatecznie wyjaśnimy różnice międzypłciowe, wydają się one istnieć od niepamiętnych czasów. Pozostawiły po sobie spuściznę w postaci zachowań, które z dużym prawdopodobieństwem przetrwają jeszcze przez wiele pokoleń.

          służą potem do usadzania obu płci w rolach uświęconych tradycją, to robi się nieciekawie.
    • eeela Re: Brygady politycznej poprawności 16.02.10, 22:05
      Tocq, nie chce mi się powtarzać. Moją opinię na temat gender studies zapewne
      miałeś już okazję przeczytać tu:

      forum.gazeta.pl/forum/w,87574,107377645,107390118,Re_w_zalinkowanym_artykule.html

      Powiedz mi, Tocq (że się tez tak posłużę twoją własną bronią) - byłeś ty kiedyś
      na genderowej konferencji? Czytałeś jakąś dobrą książkę z tego zakresu badań?
      Czy twoim zdaniem historycy nie powinni pisac tylko o zagadnieniu płci, ale też
      o śmiechu, płaczu, pogrzebie, seksie, młodości, starości, i tak dalej, i tak dalej?

      Nikt przecież nie postuluje zakładania całych wydziałów gender studies. To sa
      małe ośrodki badawcze, działające w oparciu o niewielkie granty, jak każde inne
      badania.
      • tocqueville Re: Brygady politycznej poprawności 16.02.10, 22:25
        oczywiście że badania nad płcią są niezwykle ciekawe i pożądane (chętnie
        poczytałbym książki o roli kobiet w dziejach) podobnie jak badania nad
        młodością, starością, śmiechem, płaczem itd.
        tylko, jak ci się wydaje, dlaczego mamy "gender studies" jako wyodrębnioną
        dziedzinę nauki a nie mamy np. "cry studies" :)

        Obserwuję działalność ośrodków gender studies w Polsce, trudno mi dostrzec tam
        postawę czysto badawczą, 3/4 referatów i wykładów dotyczy feminizmu i
        dyskryminacji płciowej, dla mnie to inicjatywa ideologiczno-polityczna


        • eeela Re: Brygady politycznej poprawności 16.02.10, 22:45
          3/4 referatów i wykładów dotyczy feminizmu i
          > dyskryminacji płciowej, dla mnie to inicjatywa ideologiczno-polityczna

          Ja mam okazję obserwować długofalowy projekt badawczy zainstalowany pod moją
          szkołą. Nie ganiam na ich referaty jak szalona, bo nie zajmują się niczym, co by
          mnie osobiście jakoś strasznie interesowało, ale dla wypełnienia towarzyskiego
          obowiązku poszłam na kilka ichnich seminariów, początkowo nastawiona bardzo
          sceptycznie - i bardzo mile się rozczarowałam. W żadnym wypadku nie można im
          zarzucić feministycznego ewangelizatorstwa, a ich praca jest bardzo rzetelna.
          • tocqueville Re: Brygady politycznej poprawności 16.02.10, 22:52
            moze w uk jest inaczej
            ale w PL, mam wrażenie, gender studies są wykorzystywane jako narzędzia walki
            ideologicznej
            nie mogę dostać się na stronę warszawskich gender st., ale znalazłem wrocławską
            w dziale akcje:
            www.gender.uni.wroc.pl/index.php?lang=pl&dzial=artykuly&k=akcje_i_projekty
            w dziale nauka:
            www.gender.uni.wroc.pl/index.php?lang=pl&dzial=artykuly&k=centralne_dyskursy_feministyczne
            • eeela Re: Brygady politycznej poprawności 16.02.10, 22:56
              No OK, ja nie za bardzo mogę się wypowiadać o tym, jak jest w Polsce, bo nie
              wiem. Ale dlaczego nie dać temu szansy się rozwinąć w coś wartościowego?

              Dla kontrastu link do projektu/ośrodka badawczego, o którym mówiłam:

              www.qub.ac.uk/schools/SchoolofHistoryandAnthropology/Research/WomensandGenderHistoryatQueens/
              Jak sobie przejrzysz program seminariów czy konferencji, to może z raz czy dwa
              najwyżej mignie ci słowo 'feminism', i to też rozpatrywane w czysto historycznym
              kontekście. A prawda jest taka, że te wszystkie zagadnienia przez dziesiątki lat
              były we współczesnej historiografii pomijane, więc bardzo dobrze, że ktoś to
              wreszcie robi.
              • tocqueville Re: Brygady politycznej poprawności 16.02.10, 23:17
                ale to co podałaś jest naprawdę bardzo fajne ("historia kobiet i płci") i sam
                chętnie bym w czymś takim uczestniczył, takie historyczno-antropologiczne
                kwestie mnie interesują
                ale czy to jest "gender studies"?
                • eeela Re: Brygady politycznej poprawności 16.02.10, 23:55
                  No właśnie to JEST gender studies. OK, może nie powinnam aż tak dalece się
                  zapędzać; to, co ty zalinkowałeś, też się pewnie w gender studies mieści. Ale to
                  trochę jak z badaniami historycznymi w ogóle - historia najnowsza bardzo często
                  jest mocno upolityczniona. I badania genderowe dotyczące obecnej sytuacji kobiet
                  też są mocno zideologizowane. Ale to nie znaczy przecież, że gender studies
                  tylko tak muszą wyglądać.
                  • zielka gender? 17.02.10, 09:53
                    Tzn. ja moze nie znam za bardzo jezyka angielskiego (Kolakowska
                    chyba zna), ale ja nie rozumiem o co chodzi ze slowem "gender".
                    Dlaczego to sie nazywa "gender studies"? Dlaczego application forms
                    pytaja mnie o moj gender a nie o moja plec? Ja nie mam "genderu", na
                    boga, zwlaszcza w angielskim, gdzie nie ma podzialu na rodzaj meski
                    i zenski w jezyku... Bo chyba autorzy formularza nie chca wiedziec,
                    jaka role spelniam w mojej spolecznosci i rodzinie, nie?

                    Czy jest to wszystko robione ze wzgledu na szacunek dla osob
                    transseksualnych, zeby mogly sobie wybrac plec, pardon, gender, w
                    stosunku do ich danego stanu umyslu? Jesli tak, to na serio te osoby
                    wydaja mi sie na tyle autonomiczne i zdecydowane, ze wpisza sobie
                    plec umyslu niezaleznie od tego, czy pyta sie je o "sex" czy o
                    "gender".

                    Poza marginalnym i pseudo-problematycznym problemem nie wiem
                    zupelnie dlaczego uzywa sie slowa "gender" (ktore, w moich moze
                    naiwnych uszach, sugeruje prymat tozsamosci seksualnej kulturowej
                    nad biologiczna) w kontekstach gdzie mozna mowic po prostu o rolach
                    plciowych, czy tez masculinity and feminity as cultural
                    construction, czy cokolwiek. Konsekwencja tego wszystkiego wydaje mi
                    sie jest cos, co Kolakowska slusznie zauwaza, mianowicie manipulacja
                    jezykiem, i ostatecznie eradykacja (jak w formularzach o ktorych
                    mowilam wyzej) terminow biologicznych.

                    Jako ciagly sympatyk first-wave feminism (ruch niestety wciaz
                    aktualny w kontekscie polityki krajow rzadzonych przez naszych braci
                    muzulmanow), patrze na to z rosnacym zdziwieniem, rzec musze.
                    • dala.tata Re: gender? 17.02.10, 10:24
                      zielko, jak kotre formularze. niektore pytaja o sex, na kotrych mozesz wtedy
                      napisac: yes. musze przyznac, ze mnie to tez dziwi, bo w rzeczywistoscio nie
                      pytaja o plec kulturowa. jednak oni tez nie pytaja o plec biologiczna, prawda? w
                      rzeczywistosci pytaja o plec 'instytucjonalna': to co masz zapisane w akcie
                      urodzenia, prawda?

                      naotmiast co to badan i studiow, to mowienie o gender jest jak najbardziej
                      uzasadnione. meskosc czy kobiecosc nie jest zwiazana z para chromosomow, ale ze
                      spolecznymi oczekiwaniami wobec mezcyzn czy kobiet. gender to struktura
                      spoleczna, jak mowi Connell i to sie bada.

                      i jeszcze na dodatek. uklady chromomalne XY i XX nie sa jedynymi wystepujacymi w
                      naturze. co wiecej, czesc z tych innych konfiguracji jest w pelni przewalna i
                      rzeczywisice przezywa i zyje sobie, wiedzac, ze.... jest wyrodkiem natury.
                      potrafisz powiedziec, dlaczego konfiguracja X0 jest zesplolem Turnera, a nie
                      trzecia plcia? ja na przyklad nie potrafie (co nie znaczy ze sie nie da pewnie).
                      jednak owa mozliwosc trzeciej plci, jakkolwiek mala, wskazywalaby, ze plec
                      biologiczna nie jest az tak biologiczna jak by sioe nam moglo wydawac.
                      • zielka Re: gender? 17.02.10, 11:09
                        No tak. Szczesliwie sprawa ta nie martwi mnie na tyle, zeby sie o to
                        klocic, i wyciagac argumenty biologiczne, typu sterylnosc osob z
                        zespolem Turnera, etc.

                        "Gender" jest okresleniem pewnej esencji na poziomie kulturowym.
                        Niby w sposob oryginalny i wolny od biologicznych uwarunkowan, ale
                        jednak. Mi sie wydaje, ze jako takie to nowe pojecie nie ma sensu.
                        Jesli opisujemy sobie ewolucje spoleczne oraz sytuacje obecne, warto
                        to robic wlasnie w sposob taki, ktory nie okresla esencji rzeczy.

                        Ostatnio Louis-Georges Tin wydal swietna ksiazke na temat
                        "Wynalezienia kultury heteroseksualnej" (sugeruje, ze tak naprawde
                        nasza kultura byla od zawsze homoseksualna w wersji idealnej, i ze
                        heteroseksualizm jako wartosc to dosc nowy wynalazek). Radzi sobie w
                        niej bez pojecia genderu, pisze normalnie o tym co sie dzialo i jak
                        sie dzialo, nie sugerujac, ze ktos gral genderowe role kogos innego,
                        etc. To jest wg mnie niepotrzebna nadbudowa konceptualna, och, tak
                        jak chociazby kategorie u Kanta czy u Wundta.

                        Mowie to z pozycji nie anty-post-modernisty, ktorym swoja droga tez
                        jakos tam jestem, niemniej nie w tym kontekscie. Tutaj jestem
                        zwyklym reistą, i widze z punktu widzenia filozoficzno-
                        konceptualnego wiecej szkod niz pozytkow zwiazanych z pojeciem
                        "gender".
                        • adept44_ltd Re: gender? 17.02.10, 11:20
                          dlaczego uważasz, że pojęcie 'gender' jest esencjalistyczne?
                          • zielka Re: gender? 17.02.10, 11:30
                            adept44_ltd napisał:

                            > dlaczego uważasz, że pojęcie 'gender' jest esencjalistyczne?

                            No bo (wydaje mi sie) ma na celu okreslenie czym sie w istocie jest,
                            czy nie? Mowimy o "gender identity", a identity, przez jakies
                            ostatnie 2500 lat, okresla istote/esencje. I nawet jesli istota moze
                            sie zmienic, to ta mozliwosc nie zmienia jednak jej statusu.

                            Dodam, ze ja caly czas mam nadzieje, ze sie myle, i ze ktos mi to
                            wytlumaczy przekonujaco :)
                            • adept44_ltd Re: gender? 17.02.10, 11:59
                              twoja nadzieja jest w pełni słuszna...

                              1. identity - no niezbyt, pojęcie tożsamości ma tu charakter kulturowy i jest w
                              opozycji do pojęcia natury (esencjalnego),
                              2. w zasadzie j. w. ;-), jeśli mówimy, że coś jest społeczne, kulturowe,
                              historyczne, to jest relatywne, skonstruowane
                              • zielka Re: gender? 17.02.10, 12:14
                                Hm. No ja nie wiem. W momencie, gdy ktos rozwaza kwestie jaki jest
                                naprawde czyjs gender (w sensie ze jest nieidentyczny z plcia
                                naturalna), no to ja tu widze esencjalizacje.

                                Ale problem jest gdzie indziej. Natura nie daje nam esencji. Pojecie
                                esencji jest relewantne jedynie w kontekscie konstruktow. Tzn. ja
                                bym powiedziala osobiscie ze nie jest relewantne nigdzie, ale nie
                                pytamy tu o moje zdanie, tylko o znaczenie slowa esencja.

                                Esencja, pardon my French, to jest to co stanowi nature bytu [1].
                                Mniemam, ze teoretycy genderu wyrozniaja pojecia stanu natury i
                                stanu kultury, i potem dodaja, ze "natura bytu" nie jest ograniczona
                                przez stan natury. Jesli tak jest, to musza twierdzic, ze esencja
                                jest gdzie indziej, np. z skonstruowanej tozsamosci plciowej.


                                [1] Natura nie stworzyla esencji, wymyslili je sobie filozofowie.
                                Mowienie ze natura jest pojeciem esencjalnym, to juz jest pewien
                                wybor konceptualny, z ktorym nie moge sie zgodzic.
                                • adept44_ltd Re: gender? 17.02.10, 12:29
                                  ech, zakopujemy się w języku, który jest esencjalistyczny... czy też (tak bym
                                  wolał) zdaje się być...

                                  jeśli piszesz: "Hm. No ja nie wiem. W momencie, gdy ktos rozwaza kwestie jaki jest
                                  naprawde czyjs gender (w sensie ze jest nieidentyczny z plcia
                                  naturalna)", to w istocie problemem jest stwierdzenie "naprawdę", a kategoria
                                  ta, powtórzę, na gruncie ujęć kulturowych nie jest esencjalistyczna...


                                  "> Ale problem jest gdzie indziej. Natura nie daje nam esencji. Pojecie
                                  > esencji jest relewantne jedynie w kontekscie konstruktow. Tzn. ja
                                  > bym powiedziala osobiscie ze nie jest relewantne nigdzie, ale nie
                                  > pytamy tu o moje zdanie, tylko o znaczenie slowa esencja."

                                  przyznam, że nie rozumiem, bo nie chodzi o to, co nam daje natura (jako
                                  pojęcie), a raczej o to, jak my je rozumiemy, bo to natura to jest właśnie
                                  konstrukt (jak zauważasz później, zresztą stwierdzenie "natura nie stworzyła
                                  esencji" jest dla mnie problematyczne, jako że 'natura' to pojęcie stworzone
                                  przez nas...) i to konstrukt o charakterze esencjalistycznym

                                  I dalej - gdyby teoretycy genderu wyróżniali pojęcia, o których mówisz, byliby
                                  esencjalistyczni..., a jako że nie chcą, używają kategorii gender (kulturowej)

                                  co do ostatniego akapitu, dodając coś do tego, co już napisałem, poproszę o
                                  przykład rozumienia natury, które jest nieesencjalistyczne
                                  • zielka Re: gender? 17.02.10, 12:46
                                    No dobrze, to jesli zaakceptuje to wszystko co mowisz, to czym sie
                                    rozni slowo "gender" od wyraznia "rola plciowa"?


                                    (Cala filozofia nauki rozumie nature w sensie nie-esencjalnym; tzn.
                                    nie przeszloby im przez piora powiedzenie ze "natura jest esencja"; z
                                    tym, ze widze, ze mowisz, ze "natura" to konstrukt, co faktycznie
                                    zmienia nam temat rozmowy.)
                                    • adept44_ltd Re: gender? 17.02.10, 13:38
                                      1. pojęcie gender jest o wiele szersze, obejmuje również role płciową
                                      2. poproszę jednak o przykłady nie-esencjalnego rozumienia natury, konkretne i z
                                      rozwinięciem
                                      • zielka Re: gender? 17.02.10, 13:49
                                        Co to znaczy "rozumienie natury"? Natura jako pozbawiona esencji dana
                                        (given) jest tym czego fragmenty opisuja naukowcy (tworzac na tych
                                        fragmentach konstrukcje konceptualne).

                                        Ani u Kuhna, ani u Poppera, ani u van Frassena nie znajdziesz
                                        esencjalnej koncepcji natury, a oni sa generalnie referencjami
                                        dzisiaj. Tzn. nie wiem jaka odpowiedz by Cie tu zadowolila, prawde
                                        mowiac...
                                        • adept44_ltd Re: gender? 17.02.10, 14:05
                                          tak się domyślałem, że tu leży problem... w myleniu pojęć...

                                          pisząc to, co piszesz, używasz pojęcia natury jako synonimu rzeczywistości,
                                          przedmiotu opisu nauki (no i rzeczywiście u wymienionych nie znajdę koncepcji
                                          esencjalistycznej, choć, jak sądzę, różnie to bywa..., zacząłem się zastanawiać
                                          nad Popperem, ale niestety nie mam obecnie na to czasu),

                                          natomiast pojęcie natury (zamienne w praktyce językowej z kategorią istoty,
                                          esencji) jest esencjalistyczne (determinujące etc.), u wszystkich filozofów...,
                                          a w opozycji sex - gender tylko tak rozumiane pojęcie natury jest relewantne...
                                          • zielka Re: gender? 17.02.10, 14:23
                                            Butler mowi ze podono nie ma opozycji sex gender... Nie jest latwa
                                            ta tajemnicza dyscyplina.

                                            Piszesz Adepcie:
                                            "natomiast pojęcie natury (zamienne w praktyce językowej z kategorią
                                            istoty, esencji) jest esencjalistyczne (determinujące etc.), u
                                            wszystkich filozofów...,"

                                            Jacy wspolczesni filozofowie Ci przychodza do glowy tutaj? Zgaduje
                                            intuicyjnie Twoje uzycie slowa "natura", ale nie za bardzo wiem
                                            gdzie to sie dzisiaj uzywa? Kiedys, owszem, kiedy jeszcze chciano
                                            racjonalistycznie oddac pojecie "duszy", uzywano pojecia esencji,
                                            etc. Potem (tak gdzies od 2 wiekow) stalo sie ono glownie
                                            metaforyczne albo w ramach gry slow (jak w existence précède
                                            essence
                                            ). Ale wydaje mi sie, ze jakakolwiek by nie byla
                                            odpowiedz na to pytanie, i tak oddalamy sie dosc mocno od
                                            inicjalnego problemu. Tam zreszta musze powiedizec zmienilam nieco
                                            zdanie po przeczytaniu Butler, gdzie widzimy, ze po prostu zadna
                                            operatywna definicja genderu nie istnieje.
                                            • adept44_ltd Re: gender? 17.02.10, 14:47
                                              poddaję się...

                                              no właśnie, dzisiaj się nie używa - to znaczy nie używa się pojęcia natury,
                                              dlatego że jest esencjalistyczne,a my wolimy myśleć kondycyjnie (to znaczy nie
                                              używa tego filozofia ponowoczesna, Krąpiec używał...), ale jeszcze filozofia
                                              nowoczesna(później niż 200 lat temu, vide np. indeks w Żródłach podmiotowości
                                              Taylora) używała,
                                              i niezbyt się oddalamy, bo o to poszło na początku...

                                              natomiast ja nie wiem, gdzie czytasz u Butler, że nie ma opozycji płci
                                              biologicznej i kulturowej??? - albo jeszcze lepiej - gdzie nie ma tej opozycji
                                              ;-)))???
                                              • zielka Re: gender? 17.02.10, 15:00
                                                No nie bez powodu cytujesz filozofow chrzescijanskich, jasne jest,
                                                ze dla nich pojecie natury pozostaje wazne (Krapiec, Taylor).

                                                Co do Butler, to ona mowi z tego co rozumiem ze nie warto postrzegac
                                                pary plec/gender w kategoriach opozycji, ale moze sie myle, nie
                                                czytalam calosci:
                                                As a result, gender is not to culture as sex is to nature; gender
                                                is also the discursive/cultural means by which "sexed nature" or "a
                                                natural sex" is produced and established as "prediscursive."


                                                Skoro nie ma symertrii wydaje mi sie, ze nie ma tez opozycji... ale
                                                to sa oczywiscie bardzo trudne sprawy, i jak widac ja za bardzo ich
                                                nie rozumiem ;-)
                                                • adept44_ltd Re: gender? 17.02.10, 15:10
                                                  brak kontekstu..., choć wydawało mi się, że wyraźnie napisałem

                                                  mnie nie chodzi o pojęcie natury, o to, kto się nim posługuje (nb. Freud nie
                                                  jest chrześcijański, a posługuje się nim, nie przywołałem go specjalnie dotąd,
                                                  gdyż jest bardziej skomplikowany i niektórzy wyciągają z niego kondycyjność),
                                                  mnie tylko chodziło, że to pojęcie samo w sobie jest esencjalistyczne i dlatego
                                                  zamiast mówienia o płci biologicznej (naturalnej, sex), wolimy gender jako
                                                  performatywność, a od tej kwestii wszystko się zaczęło...

                                                  a u J. B. to rzeczywiście jest skomplikowane, ale nie powiedziałbym, że nie ma u
                                                  niej operacyjnych pojęć...
                                                  • zielka Re: gender? 17.02.10, 15:19
                                                    adept44_ltd napisał:

                                                    > mnie tylko chodziło, że to pojęcie samo w sobie jest
                                                    esencjalistyczne i dlatego
                                                    > zamiast mówienia o płci biologicznej (naturalnej, sex), wolimy
                                                    gender jako
                                                    > performatywność, a od tej kwestii wszystko się zaczęło...

                                                    No i ja wlasnie z ta czescia sie wciaz nie zgadzam! Ale mam
                                                    wrazenie, ze okolicznosci obiektywne sprawiaja, ze oto pojawil sie
                                                    pretekst, zeby pojsc popracowac chwile ? Ja i tak sie stad wiele
                                                    dowiedzialam na temat genderu, a czego sie nie dowiedzialam, to
                                                    sobie zlosliwie dopowiem ;)
                                    • dala.tata Re: gender? 17.02.10, 13:42
                                      gender to nie to samo rola plciowa, gender jest pojeciem szerszym. a role
                                      spoleczne w teorii rol spolecznych sa dawane nam raz na zawsze, mamy sie ich
                                      uczyc i reprodukowac. doswiadczenie mowi nam ze tak nie jest..
                                • eeela Re: gender? 17.02.10, 12:32
                                  W momencie, gdy ktos rozwaza kwestie jaki jest
                                  > naprawde czyjs gender (w sensie ze jest nieidentyczny z plcia
                                  > naturalna), no to ja tu widze esencjalizacje.


                                  Ale, na bogów, KTO rozważa, jaki jest NAPRAWDĘ czyjś gender? Zielko, kto ci
                                  takich kitów nawciskał? Gender studies zajmują się OBRAZAMI PŁCI W KULTURZE I
                                  HISTORII. To tak, jakbyś nagle oskarżyła Eco, że rozważał, czym NAPRAWDĘ jest
                                  piękno w swojej 'Historii piękna'.

                                  Moim zdaniem kruszysz kopie o nieistniejący problem.
                                  • adept44_ltd Re: gender? 17.02.10, 12:40
                                    eeela napisała:

                                    >
                                    > Moim zdaniem kruszysz kopie o nieistniejący problem.
                                    >
                                    >
                                    ech, piękna lakoniczność... jestem tego samego zdania ;-)
                                    • zielka Re: gender? 17.02.10, 12:51
                                      Nie, no moj problem byl mniej problemem esencji (te rozwazania, byc
                                      moze bledne, byly odpoweidzia na pytanie Adepta), ale przydatnosci
                                      nowego terminu "gender".
                                      Czytam zatem wlasnie na google books J. Butler (Gender trouble) i
                                      prawde mowiac na razie nie mam poczucia, ze rzecz zostala mi
                                      wyjasniona. Ale nie trace nadziei :-)
                                      • eeela Re: gender? 17.02.10, 13:42

                                        > Nie, no moj problem byl mniej problemem esencji (te rozwazania, byc
                                        > moze bledne, byly odpoweidzia na pytanie Adepta), ale przydatnosci
                                        > nowego terminu "gender".

                                        A co do przydatności terminów, to - wybacz Zielko - ale na poziomie jednostkowym
                                        można sobie dyskutować, ale i nafiukać. Ewolucja języka w każdym aspekcie i w
                                        każdej dziedzinie za nic ma, czy tobie, mnie, Adeptowi czy komukolwiek podoba
                                        się, widzimy w tym sens, czy nie. Taki termin został ukuty przez tysiące, setki
                                        tysięcy użytkowników, zadomowił się, i nie ma co kijem zawracać rzeki.
                                        • zielka Re: gender? 17.02.10, 14:13
                                          eeela napisała:

                                          > Taki termin został ukuty przez tysiące, setki
                                          > tysięcy użytkowników, zadomowił się, i nie ma co kijem zawracać
                                          rzeki.
                                          >

                                          Ba! no wlasnie nie. W moim prawdziwym zyciu, wraz z jednym czy dwoma
                                          kolegami, usilujemy zwrocic uwage naukowcow i politykow na to, ze
                                          pewien termin, ktory tez wlasnie okresla ogolny zakres badan nad
                                          pewnymi problemami, powinien zniknac z naszego slownika. Tyle, ze
                                          pracujemy nad tym juz jakis czas, i mamy argumenty ku temu dosc
                                          silne.

                                          Konsekwencje wprowadzania nowego terminu do nauki moga byc naprawde
                                          niefajne, wiec warto wiedziec z czym sie ma do czynienia.
                                          • adept44_ltd Re: gender? 17.02.10, 14:18
                                            akurat wprowadzenie terminu gender (co potwierdza choćby zachowanie PT dziekana)
                                            jest w pełni uzasadnione i raczej zbawienne...

                                            problem polega na tym, że u nas genderowość się zaczyna (i jest głównie, ale nie
                                            tylko) na etapie 1 i 2 fali feminizmu i ruchów emancypacyjnych oraz na tym, że
                                            badaczki genderowe (są również badacze, zajmujący się studiami męskimi (a tak
                                            sobie spolszczyłem ;-) są zarazem działaczkami, i to drugie przesłania pierwsze
                                  • kagan_pl Re: gender? 17.02.10, 14:36
                                    Plec (sex) jest (na ogol) determiniowana biologicznie, gender zas sie wybiera samemu. Stad tez jestem na tym forum kobieta, a we wszystkich podaniach o prace na tzw. Zachodzie podaje swoj "gender" jako female, aby podpadac pod tzw. pozytywna dyskryminacje...
                                • dala.tata Re: gender? 17.02.10, 13:40
                                  no ale wlasnie dlatego nie ma sensu pytanie o to jaki 'naprawde' jest twoj
                                  gender. Butler mowi o perfromatywnosci genderu. gender sie 'robi'. tu i teraz.
                                  a nie ma, raz na zawsze. mnie sie to dosc podoba.
                                  • zielka Re: gender? 17.02.10, 14:16
                                    Ok, gender sie robi tu i teraz, fair enough.
                                    To w jakim sensie jest on przydatnym narzedziem do zrozumienia
                                    naszej historii, przydatnym narzedziem dla jakiejs dziedziny nauk
                                    spolecznych?

                                    Przeczytalam kilkanascie stron z Butler przed chwila. Z punktu
                                    widzenia metodologii nauki jest to zupelnie niezrozumiale. Mamy
                                    kilkanascie roznych koncepcji genderu, kazdy uzywa tego jak chce, i
                                    Butler po prostu dodaje swoja jakas inna jeszcze koncepcje. W jaki
                                    sposob tu w ogole mozna myslec o stworzeniu narzedzia teoretycznego
                                    dla jakiejs dyscypliny?
                                    • adept44_ltd Re: gender? 17.02.10, 14:22
                                      Powiedziałbym, że bardziej od metodologii nauki ważna jest rzeczywistość (to, co
                                      przyjęliśmy tak określać). Bo chyba nie chodzi o to, żeby pozostać szczęśliwym
                                      posiadaczem jednego prostego języka opisu świata... i tyle
                                    • dala.tata Re: gender? 17.02.10, 19:40
                                      no w takim, ze moze cie inteeresowac, jak spoleczesntwo radzilo sobie z plcia.
                                      ze kobitki kiedys nie studiowaly jest banalnym przykladem, ale jak juz sobie
                                      popatrzysz na to,kiedy wymyslono anoreksje i pporownasz to z sytuacja kobiet w
                                      wiktorianskiej Anglii, to sprawy sa dosc ciekawe.


                                      zielka napisała:

                                      > Ok, gender sie robi tu i teraz, fair enough.
                                      > To w jakim sensie jest on przydatnym narzedziem do zrozumienia
                                      > naszej historii, przydatnym narzedziem dla jakiejs dziedziny nauk
                                      > spolecznych?
                                      >
                                      > Przeczytalam kilkanascie stron z Butler przed chwila. Z punktu
                                      > widzenia metodologii nauki jest to zupelnie niezrozumiale. Mamy
                                      > kilkanascie roznych koncepcji genderu, kazdy uzywa tego jak chce, i
                                      > Butler po prostu dodaje swoja jakas inna jeszcze koncepcje. W jaki
                                      > sposob tu w ogole mozna myslec o stworzeniu narzedzia teoretycznego
                                      > dla jakiejs dyscypliny?
                                      • zielka Re: gender? 18.02.10, 20:39
                                        dala.tata napisał:

                                        > no w takim, ze moze cie inteeresowac, jak spoleczesntwo radzilo
                                        sobie z plcia.
                                        > ze kobitki kiedys nie studiowaly jest banalnym przykladem, ale jak
                                        juz sobie
                                        > popatrzysz na to,kiedy wymyslono anoreksje i pporownasz to z
                                        sytuacja kobiet w
                                        > wiktorianskiej Anglii, to sprawy sa dosc ciekawe.
                                        >

                                        Tak tylko mowie, chociaz energia do klocenia mi sie skonczyla, ze te
                                        wszystkie rzeczy da sie na 100% wytlumaczyc bez uzywania pojecia
                                        gender, ale mowiac o historii, antropologii, etc. Generalnie to jest
                                        dokladnie pole badan antropologii, ktora musi brac pod uwage i
                                        filozofie, i socjologie, i psychologie i inne jeszcze szarlatanerie,
                                        zeby w miare zacnie opowiedziec swoja historie. Swoja droga,
                                        departamentry gender studies musza byc bardzo dla antropologa
                                        ciekawe :-)
                                        • dala.tata Re: gender? 18.02.10, 22:29
                                          to ja niespecjalnie wiem jak moza to wytlumaczyc bez pojecia gender.

                                          to znaczy rozumiem, ze mozna mowic o czym innym, tyle ze sensowniej nazwac to
                                          samo gender. a dlaczego mielibysmy to zrobic? a daltego, ze w ten sposob
                                          rozumiemy, jak bardzo wazna jest plec i ideologia plci w naszym spoleczenstwie.

                                          nie uwazam, zeby byla zawsze najwazniejsza i zzawsze relewantna (wbrew
                                          feminizmowi), jednak jest niezwykle wazna. i nie ma sensu, jak dla mnie,
                                          mowienie, ze to chodzi o co innego.
                            • dala.tata Re: gender? 17.02.10, 13:35
                              ale gender to nie to samo co gender identity nie? identity od dluzszego czasu
                              juz bynajmniej nie oznacza esencji. wedle mnie najlepiej na ten temat pisal
                              stuart hall, nawiasem mowiac.
                        • dala.tata Re: gender? 17.02.10, 11:24
                          ludzie z zespolem Turnera maja jeszcze inne dolegliwosci, podobnie jak cala masa
                          prawidziwych mezczyzn i kobiet. czy bowiem 'karzel' (nie wiem jak to sie
                          medycznie mowi) jest mezczyzna? czy moze powinnismy zabrac to szczytne miano?

                          gdziue ty przeczytalas ze gender jest wolny od biologicnzych uwarunkowan. gender
                          wyplywa z biologii - jest, jak mowi Butler, sposobem na radzenie sobie z
                          biologia, a szczegolnie z tym ze mamy rozne ciala. gender opisuje to, ze inaczej
                          ubiray chlopcow i dziewczynki, mamy inne wobec nich oczekiwania, a w UK kobiety
                          nie moga uprawiac boksu (chyba ze to juz zmieniono, moglo mi to umknac), a jak
                          spadaja bomby, to najbardziej sie martwimy o kobiety i dzieci, a ja sobie to
                          wypraszam! nie potrafie tego wytlumaczyc inaczej niz wlasnie za pomoca genderu
                          jako struktury spoleczenj.

                          jednak mysle ze mozemy sie zgodzic, ze pytanie do jednostki: jaki jest twoj
                          gender, nie ma wiekszego sensu. bo to nie o to idzie.

                          PS. seksualnosc to nie gender i na odwrot.
                          • tocqueville Re: gender? 17.02.10, 11:30
                            jak spadaja bomby, to najbardziej sie martwimy o kobiety i dzieci, a ja sobie
                            to wypraszam! nie potrafie tego wytlumaczyc inaczej niz wlasnie za pomoca
                            genderu jako struktury spoleczenj.


                            ależ to jest działanie czysto biologiczne, wręcz atawistyczne
                            działa tu instynkt zachwowania gatunku
                            co jest lepsze z tego punktu widzenia: przetrwanie 10 mężczyzn i jedenj kobiety
                            czy 10 kobiet i jednego meżczyzny - pytanie oczywiście retoryczne
                            • dala.tata Re: gender? 17.02.10, 13:33
                              bardzo watpie zeby zawsze tak bylo i we wszyskich kulturach, ze wlasnie bardziej
                              sie ceni zycie kobiet. mysle ze nie ma na to zadnych dowodow.

                              tocqueville napisał:

                              > jak spadaja bomby, to najbardziej sie martwimy o kobiety i dzieci, a ja sobi
                              > e
                              > to wypraszam! nie potrafie tego wytlumaczyc inaczej niz wlasnie za pomoca
                              > genderu jako struktury spoleczenj.

                              >
                              > ależ to jest działanie czysto biologiczne, wręcz atawistyczne
                              > działa tu instynkt zachwowania gatunku
                              > co jest lepsze z tego punktu widzenia: przetrwanie 10 mężczyzn i jedenj kobiety
                              > czy 10 kobiet i jednego meżczyzny - pytanie oczywiście retoryczne
                          • zielka Re: gender? 17.02.10, 11:40
                            Co do ludzi z zespolem Turnera, to obawiam sie, ze to wlasnie
                            potencjalna zdolnosc do rozmnazania sie jest jakims intuicyjnym
                            warunkiem zeby pewien uklad chromosomow uznac za plec. Nie rozmiar.
                            Mi sie wydaje tez (litosci, litosci), ze zespol Turnera jest
                            choroba. Przepraszam bardzo, ale jakos jeszcze pozostala mi taka
                            stara wiara w to, ze sa rzeczy, ktore sa chorobami i sa rzeczy ktore
                            nimi nie sa :-) I sa procz tego cudowne mutacje, ktore nas
                            stworzyly.

                            Oczywiscie, mozesz dodac, ze coz z parami, ktore nie moga miec
                            dzieci, a ktore maja bardzo klasyczne konfiguracje chromosomow, i
                            bedziemy sie bawic w kotka i myszke :-)

                            A zdania "nie potrafie tego wytlumaczyc inaczej niz wlasnie za
                            pomoca genderu jako struktury spoleczenj" jak boga kocham nie
                            rozumiem. Mi sie wydaje, ze dobrze by bylo, gdybys cos powiedzial w
                            czasie tego tlumaczenia na temat historii naszej wspolnej, na temat
                            roznych wierzen i formowania sie hierarchii wartosci. Nie rozumiem
                            zupelnie dlaczego pojecie "genderu" mialoby uczynic twoje
                            tlumaczenie tych zjawisk bardziej zrozumiale?!
                            • dala.tata Re: gender? 17.02.10, 13:38
                              ale to ni ejest zabawa w kotka i myszke. to stosowanie innych standardow. ja nie
                              mam zdania czy zespol turnera jest choroba. ja wiem, ze to co jest uznawane za
                              chorobe zmienia sie w czasie i w spoleczentwie.

                              no to wytlumacz mi dlaczego pozwalamy mezczynom w boksie robic sobie z mozgu
                              pulpe, a kobietom nie. wytlumacz to bez genderu.
                              • zielka Re: gender? 17.02.10, 13:44
                                Tzn. pytasz mnie o legislacje w kraju, gdzie jeszcze 40 lat temu szlo
                                sie do pierdla za homoseksualizm. Swoja droga nie jest to
                                nieinteresujace, w ogole UK jest krajem fascynujacym dla antropologa.

                                Wiec nie moge Ci wytlumaczyc tego problemu ani z pojeciem genderu ani
                                bez, bo nie wiem dlaczego :) Jakies przyczyny sa, i trzebaby poszukac
                                jakie.
                                • kagan_pl Re: gender? 17.02.10, 14:39
                                  Kultura brytyjska, jako iz jest ona wyspiarska, jest mocno chora.
                                  Niedawno temu wsadzono do wiezienia posla do Izby Gmin za to, ze udowodnil on
                                  owej Izbie istnienie dzieciecej prostytucji w UK. Nie mowiac juz o tym, ze w UK
                                  wsadzono za kratki Oskara Wilde, za uwiedzenie syna arystokraty... A bardzo
                                  niedawno temu zniszczono w podobny sposob Alana Turinga...
                • dala.tata Re: Brygady politycznej poprawności 17.02.10, 00:11
                  tocq, ale bardzo mozliwe ze nie znajdziesz wzorca i ostatecznej definicji gender
                  studies.

                  tocqueville napisał:

                  > ale to co podałaś jest naprawdę bardzo fajne ("historia kobiet i płci") i sam
                  > chętnie bym w czymś takim uczestniczył, takie historyczno-antropologiczne
                  > kwestie mnie interesują
                  > ale czy to jest "gender studies"?
            • dala.tata Re: Brygady politycznej poprawności 16.02.10, 23:21
              ale z drugiej storny maja ciekawy program referatow. przynajmniej mieli.
        • dala.tata Re: Brygady politycznej poprawności 16.02.10, 23:20
          masz racje, co ni eznaczy ze to sa zle teksty. feminizm jest akurat dosc waznym
          nurtem w naukach spolecznych, choc dzis nie ma nic wspolnego z tym, co sie o nim
          mowi w Polsce.
    • flamengista ciekawych rzeczy się dowiaduję 16.02.10, 22:06
      Cytat"Cultural Studies" (gdzie uczymy się przede wszystkim, że wszystko jest
      względne, a wartości i osiągnięcia zachodniej cywilizacji, zwanej niegdyś
      judeochrześcijańską, najwzględniejsze)


      A ja naiwny myślałem, że na UJ ukończyłem po prostu kierunek, będący swoistą
      mieszaniną historii i socjologii. Bardzo ciekawą, poszerzającą horyzonty, choć
      mało przydatną gdy weźmie się pod uwagę perspektywy absolwenta na rynku pracy.

      Dalej jest jeszcze weselej. Powiem szczerze, trąci trochę Kaganem;)
      • joannah31 Godny podziwu warsztat dziennikarski... 17.02.10, 08:09
        Pani autorka deklaruje: "Nie wiem dokładnie, jakie zajęcia
        odbywają się na warszawskim wydziale "Gender Studies"
        , i to
        pozwala jej na wypowiadanie opinii na łamach prasy codziennej.

        Należało by się chyba zastanowić czego uczą na studiach o
        nieskomplikowanej nazwie "dzienikarstwo".
        • tocqueville Re: Godny podziwu warsztat dziennikarski... 17.02.10, 08:19
          nie sądzę aby studiowała ona dziennikarstwo
          to córka słynnego ojca
          • pr0fes0r Re: Godny podziwu warsztat dziennikarski... 17.02.10, 10:02
            tocqueville napisał:

            > nie sądzę aby studiowała ona dziennikarstwo
            > to córka słynnego ojca

            "Agnieszka Kołakowska pisze i tłumaczy. Studiowała filozofię i filologię
            klasyczną na uniwersytetach w Ameryce (Yale, Columbia) i w Anglii (Cambridge)."
            • joannah31 Re: Godny podziwu warsztat dziennikarski... 17.02.10, 12:18
              "Agnieszka Kołakowska pisze i tłumaczy".

              Hm, ciekawe co? Może "pisze i tłumaczy" nam - szarej masie - jak
              wygląda świat?
            • kagan_pl Re: Godny podziwu warsztat dziennikarski... 17.02.10, 14:41
              Innym slowem, Pani Agnieszka Kołakowska jest odpowiednio wyksztalcona dama do
              towarzystwa
              . Ale o nauce (science), to ona zielonego pojecia nie ma...
    • adept44_ltd Re: Brygady politycznej poprawności 17.02.10, 15:24
      Lesiu, miałbym prośbę, byś wyjaśnił (może być pogrubione i z użyciem ang. słów),
      co rozumiesz przez naukę, byłbym też wdzięczny, byś ustosunkował się do tego, co
      już dość dawno na jej temat pisał Kuhn.
      • kagan_pl Re: Brygady politycznej poprawności 17.02.10, 15:44
        Przez nauke rozumiem rodzaj ludzkiej dzialnosci, ktora ma na celu odkrycie praw, czy chocby "tylko" prawidlowosci rzadzacych nasza rzeczywistoscia, przy czym rezultaty tejze dzialanosci musza byc naukowo, to znaczy empirycznie weryfikowalne.
        Prosze sie nie tu mnie czepiac, gdyz to jest moja, robocza definicja. Nie mam czasu na szukanie po encyklopediach i slownikach.
        Ale najwazniejsza jest tu metoda naukowa, ktora wymaga, aby kazde twierdzenie mozna bylo zweryfikowac empirycznie, to znaczy przez konfrontacje z rzeczywistoscia.
        Stad tez nauka jest fizyka, chemia czy astronomia, gdyz mozna zweryfikowac empirycznie twierdzenia typu ze np. I=U/R, ze woda to H-O-H i ze Ziemia krazy wokol Slonca. Naukami sa tez ekonomia (mozna empirycznie zweryfikowac, ze nizsza cena danego dobra oznacza wiekszy popyt nan, ale tez i mniejsza jego podaz) oraz socjologia (np. mozna empirycznie stwierdzic, jak sie zachowuja spoleczenstwa w konkretnych warunkach, np. biedy czy dobrobytu oraz empirycznie zweryfikowac np. istnienie klas w spoleczenstwie kapitalistycznym czy feudalnym). Nie jest oczywiscie nauka teologia (nie da sie bowiem empirycznie stwierdzic istnienia badz nieistnienia Boga). Nie sa tez nauka tzw. gender studies, gdyz zakladaja one istnienie tzw. gender, ktorego istnienia to sie przeciez empirycznie zweryfikowac nie da. Ponadto, to nauka nie wartosciuje: zoolog nie potepia wilka, ze zjadl on sarenke, ani tez tasiemca, ze mieszka w ludzkim odbycie. Natomiast teologowie wciaz moralizuja, potepiaja, nakazuja itp. Podobnie jak tzw. genderowcy. ktorzy nie dosc, ze sobie ow "gender" wymyslili, to traca czas na udowadnianiu wyzszosci gender "female" nad genderem "male".
        Pozdrawiam
        Kagan
        • adept44_ltd Re: Brygady politycznej poprawności 17.02.10, 15:47
          aha, czyli, jak wnoszę z twojego wywodu nauką jest to, co naukowe...

          no nic, podtrzymuję dawną diagnozę, miłego dnia!
          • kagan_pl Re: Brygady politycznej poprawności 17.02.10, 15:59
            Nauka jest to, co sie posluguje metoda naukowa. A ta metoda polega na tym, ze kazde twierdzenie naukowe podlega obiektywnej, a wiec empirycznej weryfikacji.
            Np. ja stawiam hipoteze, ze jestes na tym forum tylko po to, aby mi podokuczac. Werfikuje ja pozytwnie, na podstawie twych odpowiedzi na me posty...
            • adept44_ltd Re: Brygady politycznej poprawności 17.02.10, 17:19
              nie, to nie może być prawdziwe!!!, bo zbyt piękne...Lesiu, jesteś wielki!!!
              (ciekawe, czy rozumiesz, co piszesz?)

              Np. ja stawiam hipoteze, ze jestes na tym forum tylko po to, aby mi podokuczac.
              Werfikuje ja pozytwnie, na podstawie twych odpowiedzi na me posty...
      • kagan_pl Re: Brygady politycznej poprawności 17.02.10, 15:56
        Kuhna, z calym dla niego szacunkiem, to jednak za autorytet nie uwazam. Zgoda, w nauce nie ma prostego, linearnego postepu. Zdarzaja sie okresy szybkiego rozwoju (XIX wiek i pierwsza polowa XX) oraz relatywnego zastoju (obecnie). Ale rozwoj nauki byl zwalniany glownie przez Kosciol. Samo spalenie biblioteki w Aleksandrii, z podpuszczenia tamtejszego biskupa, cofnelo nauke, a wiec i cywilizacje w regionie Morza Srodziemnego o setki lat...
        I zgoda, naukowiec zawsze wnosi do nauki swe przesady, szczegolnie religijne. Ale prawdziwy naukowiec, je potrafi przezwyciezyc, jak to zrobil np. Kopernik...
        Najwiekszy problem jest z owa subiektywnoscia w naukach spolecznych. Np. ekonomisci uniwersyteccy pochodza na ogol z tzw. wyzszej kasy sredniej, stad ich irracjonalna (ale z drugiej strony zrozumiala z ich subiektywnego punktu widzenia obrony interesow swej klasy) niechec do Marxa, ktory, jak dotad, najcelniej zanalizowal gospodarke kapitalistyczna, z jej cala nieracjonalnoscia, w tym szczegolnie cyklami koniunkturalnymi i bezrobociem, ktore tak spowalniaja rozwoj ludzkosci...
        Pozdr.
        Kagan
        • adept44_ltd Re: Brygady politycznej poprawności 17.02.10, 17:17
          uwielbiam cię!!!!!!


          I zgoda, naukowiec zawsze wnosi do nauki swe przesady, szczegolnie religijne. A
          > le prawdziwy naukowiec, je potrafi przezwyciezyc, jak to zrobil np. Kopernik...
          • kagan_pl Re: Brygady politycznej poprawności 17.02.10, 17:30
            Dla Kopernika nie bylo wcale latwo usunac Ziemie ze srodka Swiata...
            • adept44_ltd Re: Brygady politycznej poprawności 17.02.10, 17:42
              fakt, w końcu jest ciężka... ;-)
              • kagan_pl Re: Brygady politycznej poprawności 18.02.10, 15:13
                Ma mase, kolego. Ciezki to jest tylko inny przedmiot materialny w polu
                grawitacyjnym Ziemi...
                Nie uczyli cie w szkole odrozniac mase od ciezaru? Masa jest dana, ciezar zas
                zalezy od polozenia w danym polu grawitacyjnym...
                Od razu widac, zes tzw. humanista... :(
                • eeela Re: Brygady politycznej poprawności 19.02.10, 20:29
                  A Ziemia nie jest przypadkiem w polu grawitacyjnym Słońca? ;-)
    • ford.ka Sięgamy do korzeni? 17.02.10, 19:06
      Z wrodzonej złośliwości zauważę, że ten artykuł ma już dziesięć lat.
      • kagan_pl Re: Sięgamy do korzeni? 17.02.10, 19:36
        I co z tego? Whisky dopiero po 10 latach szlachetnieje...
        • giov-anni Re: Sięgamy do korzeni? 20.02.10, 13:39
          nie zawsze,Lesiu,nie zawsze.Sadzac po twoich dywagacjach naukowych
          mozna by pomyslec,ze dopiero jestes zabutelkowany ew.w okresie
          fermentacji
          .
          • charioteer1 Re: Sięgamy do korzeni? 20.02.10, 13:55
            Fermentacji octowej?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja