tocqueville 16.02.10, 20:29 Brygady politycznej poprawności niniwa2.cba.pl/feminizm5.htm artykuł do poczytania ;) Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
megaborsuk2000 Re: Brygady politycznej poprawności 16.02.10, 20:42 Już w drugim zdaniu autorka zdradza, że ma znikome pojęcie o tym, o czym pisze, nazywając warszawskie gender studies "wydziałem". W rzeczywistości, o ile mogę się w tym połapać, są to studia podyplomowe w ISNS-ie. Ale głupio by było robić całą bardachę o jakieś tam studia podyplomowe, nie? Odpowiedz Link
sosjolozka Re: Brygady politycznej poprawności 16.02.10, 20:45 przedziwny jest ten artykuł. to tak jakby napisać pracę przeciwko "historii" albo "cultural studies", które zresztą autorka wspomina. w każdej dziedzinie na pewno nauk społecznych i human. są dyskursy dominujące i "te inne", autorka traktuje gender studies jakby to był jeden głos. jak się nie wie o czym się pisze, to wszystko wyda się takie same, jedna masa, jeden tekst. ale oczywistym jest, że dopatrywać się w tym należy braku orientacji autorki, nie winy samych genderów. Słowo "studies" powinno wzbudzić naszą czujność, ponieważ cechuje ono niechybnie pseudodziedziny tu niechybnie autorka popisuje się rzeczowym argumentem :) Odpowiedz Link
dala.tata Re: Brygady politycznej poprawności 16.02.10, 21:03 autorka ma wiele racji. pcozatki gender studies sa w karykaturze nazwanej women's studies. jednak to juz jest dawno za nami. dzisiaj genderem zajmuja sie ludzie dalecy od feminizmu na przyklad. jest cala masa masculinity studies, na przyklad, wcale nie takich ktore koniecznie bija facetow po glowach. zakladanie, ze warszawskie gender studeis bedzie wlasnie takim klebowiskiem zmij nie ma sensu. moze warto poczekac i zobaczyc. gender to wazny aspekt spoleczenj rzeczywistosci i zdecydowanie warto go studiowac. i dopoty dopoki jest to robione w poszukiwaniu wiedzy, nie widze problemu. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: Brygady politycznej poprawności 16.02.10, 21:07 ja bym Tocq, jeśli chcesz w miarę dzielnie zwalczać gender, jednak zasięgnął na jego temat informacji ze źródeł, które nie zaczynają się od akapitu: Dotarła do mnie z Polski przygnębiająca wiadomość. Okazuje się mianowicie, że na Uniwersytecie Warszawskim istnieje wydział o nazwie "Gender Studies". O jego istnieniu dowiedziałam się z artykułu Bożeny Umińskiej "Naród z natury egzystencjalny, płeć z natury metafizyczna", w lipcowo-sierpniowym numerze miesięcznika "Res Publica Nowa" z 1999 roku. Smutna to rzecz i niepokojąca; świadczy bowiem (jak zresztą sama treść artykułu) o tym, że po Polsce krąży groźna amerykańska choroba, z trudem uleczalna, zwana polityczną poprawnością. Choroba ta atakuje mózg, powodując całkowitą i definitywną utratę zdrowego rozsądku, zdolności do racjonalnego myślenia i - co może najsmutniejsze - poczucia humoru. U pani Umińskiej objawia się ona w formie feminizmu. W Stanach Zjednoczonych, po blisko dwudziestu latach szaleństwa, zjawisko politycznej poprawności, od dawna wyśmiewane, zaczyna już wymierać; w Polsce zaś, gdzie modne ideologie zachodnie docierają z opóźnieniem, dopiero od niedawna się rozwija. bo ta retoryka z Rzepy (skądinąd zupełnie nieideologicznej ;-) niewiele ci da informacji... to prawie tak jak uczyć się od Wildsteina o Derridzie... (z tej samej gazety) Odpowiedz Link
charioteer1 Re: Brygady politycznej poprawności 16.02.10, 21:08 "African-American Studies" (gdzie uczymy się, że kultura Zulusów jest o wiele więcej warta od zachodniej, że Beethoven był czarny, że starożytni Grecy to naprawdę Egipcjanie, którzy byli czarni, i że wszystko jest względne) Tocq, ta pani naprawde nie wie, o czym mowi. tocqueville napisał: > Brygady politycznej poprawności > niniwa2.cba.pl/feminizm5.htm > artykuł do poczytania ;) Odpowiedz Link
tocqueville Re: Brygady politycznej poprawności 16.02.10, 21:13 dobrze nie mam ochoty się dzisiaj przekomarzać o GS, muszę pisać habilitację :) tylko dla zdeklarowanych czytelników "literatury płci" (vide dalatata) kilka propozycji książek do poduszki: www.piw.pl/sklep/moir-jesselbrplec-mozgu-p-176.html www.piw.pl/fragmenty/kimura.htm www.gwp.pl/product/828.html Odpowiedz Link
dala.tata Re: Brygady politycznej poprawności 16.02.10, 21:15 oj uwielbiam tytuly typu: o prawdziwej roznicy....o zwyklej pisac, bez sensu, o prawdziwej: to jest to! Odpowiedz Link
tocqueville Re: Brygady politycznej poprawności 16.02.10, 21:20 "Real" - znaczy różnicy biologicznej jak się domyślasz, a nie kulturowej Odpowiedz Link
dala.tata Re: Brygady politycznej poprawności 16.02.10, 21:23 oj nie mam watplwiosci, ze jak biologiczna to to jest hardkorowa prawdziwa. tocq - wlasnie tak jest! tocqueville napisał: > "Real" - znaczy różnicy biologicznej jak się domyślasz, a nie kulturowej Odpowiedz Link
kontodopisanianaforum Re: Brygady politycznej poprawności 16.02.10, 22:00 Pisanie pisaniem, ale jeśli np. takie fragmenty: Mężczyźni i kobiety mają za sobą długą ewolucyjną historię podziału obowiązków. Mężczyźni angażowali się w polowania i zbieranie padliny, co wymagało od nich oddalania się od siedlisk. Przodowali też w rzucaniu różnego rodzaju przedmiotami. Prehistoryczne kobiety poruszały się natomiast w pobliżu osad i przyczyniały do zdobywania pożywienia, zajmując się zbieractwem. Ich podstawowym zadaniem była opieka nad niemowlętami i małymi dziećmi. Bez względu na to, jak ostatecznie wyjaśnimy różnice międzypłciowe, wydają się one istnieć od niepamiętnych czasów. Pozostawiły po sobie spuściznę w postaci zachowań, które z dużym prawdopodobieństwem przetrwają jeszcze przez wiele pokoleń. służą potem do usadzania obu płci w rolach uświęconych tradycją, to robi się nieciekawie. Odpowiedz Link
eeela Re: Brygady politycznej poprawności 16.02.10, 22:05 Tocq, nie chce mi się powtarzać. Moją opinię na temat gender studies zapewne miałeś już okazję przeczytać tu: forum.gazeta.pl/forum/w,87574,107377645,107390118,Re_w_zalinkowanym_artykule.html Powiedz mi, Tocq (że się tez tak posłużę twoją własną bronią) - byłeś ty kiedyś na genderowej konferencji? Czytałeś jakąś dobrą książkę z tego zakresu badań? Czy twoim zdaniem historycy nie powinni pisac tylko o zagadnieniu płci, ale też o śmiechu, płaczu, pogrzebie, seksie, młodości, starości, i tak dalej, i tak dalej? Nikt przecież nie postuluje zakładania całych wydziałów gender studies. To sa małe ośrodki badawcze, działające w oparciu o niewielkie granty, jak każde inne badania. Odpowiedz Link
tocqueville Re: Brygady politycznej poprawności 16.02.10, 22:25 oczywiście że badania nad płcią są niezwykle ciekawe i pożądane (chętnie poczytałbym książki o roli kobiet w dziejach) podobnie jak badania nad młodością, starością, śmiechem, płaczem itd. tylko, jak ci się wydaje, dlaczego mamy "gender studies" jako wyodrębnioną dziedzinę nauki a nie mamy np. "cry studies" :) Obserwuję działalność ośrodków gender studies w Polsce, trudno mi dostrzec tam postawę czysto badawczą, 3/4 referatów i wykładów dotyczy feminizmu i dyskryminacji płciowej, dla mnie to inicjatywa ideologiczno-polityczna Odpowiedz Link
eeela Re: Brygady politycznej poprawności 16.02.10, 22:45 3/4 referatów i wykładów dotyczy feminizmu i > dyskryminacji płciowej, dla mnie to inicjatywa ideologiczno-polityczna Ja mam okazję obserwować długofalowy projekt badawczy zainstalowany pod moją szkołą. Nie ganiam na ich referaty jak szalona, bo nie zajmują się niczym, co by mnie osobiście jakoś strasznie interesowało, ale dla wypełnienia towarzyskiego obowiązku poszłam na kilka ichnich seminariów, początkowo nastawiona bardzo sceptycznie - i bardzo mile się rozczarowałam. W żadnym wypadku nie można im zarzucić feministycznego ewangelizatorstwa, a ich praca jest bardzo rzetelna. Odpowiedz Link
tocqueville Re: Brygady politycznej poprawności 16.02.10, 22:52 moze w uk jest inaczej ale w PL, mam wrażenie, gender studies są wykorzystywane jako narzędzia walki ideologicznej nie mogę dostać się na stronę warszawskich gender st., ale znalazłem wrocławską w dziale akcje: www.gender.uni.wroc.pl/index.php?lang=pl&dzial=artykuly&k=akcje_i_projekty w dziale nauka: www.gender.uni.wroc.pl/index.php?lang=pl&dzial=artykuly&k=centralne_dyskursy_feministyczne Odpowiedz Link
eeela Re: Brygady politycznej poprawności 16.02.10, 22:56 No OK, ja nie za bardzo mogę się wypowiadać o tym, jak jest w Polsce, bo nie wiem. Ale dlaczego nie dać temu szansy się rozwinąć w coś wartościowego? Dla kontrastu link do projektu/ośrodka badawczego, o którym mówiłam: www.qub.ac.uk/schools/SchoolofHistoryandAnthropology/Research/WomensandGenderHistoryatQueens/ Jak sobie przejrzysz program seminariów czy konferencji, to może z raz czy dwa najwyżej mignie ci słowo 'feminism', i to też rozpatrywane w czysto historycznym kontekście. A prawda jest taka, że te wszystkie zagadnienia przez dziesiątki lat były we współczesnej historiografii pomijane, więc bardzo dobrze, że ktoś to wreszcie robi. Odpowiedz Link
tocqueville Re: Brygady politycznej poprawności 16.02.10, 23:17 ale to co podałaś jest naprawdę bardzo fajne ("historia kobiet i płci") i sam chętnie bym w czymś takim uczestniczył, takie historyczno-antropologiczne kwestie mnie interesują ale czy to jest "gender studies"? Odpowiedz Link
eeela Re: Brygady politycznej poprawności 16.02.10, 23:55 No właśnie to JEST gender studies. OK, może nie powinnam aż tak dalece się zapędzać; to, co ty zalinkowałeś, też się pewnie w gender studies mieści. Ale to trochę jak z badaniami historycznymi w ogóle - historia najnowsza bardzo często jest mocno upolityczniona. I badania genderowe dotyczące obecnej sytuacji kobiet też są mocno zideologizowane. Ale to nie znaczy przecież, że gender studies tylko tak muszą wyglądać. Odpowiedz Link
zielka gender? 17.02.10, 09:53 Tzn. ja moze nie znam za bardzo jezyka angielskiego (Kolakowska chyba zna), ale ja nie rozumiem o co chodzi ze slowem "gender". Dlaczego to sie nazywa "gender studies"? Dlaczego application forms pytaja mnie o moj gender a nie o moja plec? Ja nie mam "genderu", na boga, zwlaszcza w angielskim, gdzie nie ma podzialu na rodzaj meski i zenski w jezyku... Bo chyba autorzy formularza nie chca wiedziec, jaka role spelniam w mojej spolecznosci i rodzinie, nie? Czy jest to wszystko robione ze wzgledu na szacunek dla osob transseksualnych, zeby mogly sobie wybrac plec, pardon, gender, w stosunku do ich danego stanu umyslu? Jesli tak, to na serio te osoby wydaja mi sie na tyle autonomiczne i zdecydowane, ze wpisza sobie plec umyslu niezaleznie od tego, czy pyta sie je o "sex" czy o "gender". Poza marginalnym i pseudo-problematycznym problemem nie wiem zupelnie dlaczego uzywa sie slowa "gender" (ktore, w moich moze naiwnych uszach, sugeruje prymat tozsamosci seksualnej kulturowej nad biologiczna) w kontekstach gdzie mozna mowic po prostu o rolach plciowych, czy tez masculinity and feminity as cultural construction, czy cokolwiek. Konsekwencja tego wszystkiego wydaje mi sie jest cos, co Kolakowska slusznie zauwaza, mianowicie manipulacja jezykiem, i ostatecznie eradykacja (jak w formularzach o ktorych mowilam wyzej) terminow biologicznych. Jako ciagly sympatyk first-wave feminism (ruch niestety wciaz aktualny w kontekscie polityki krajow rzadzonych przez naszych braci muzulmanow), patrze na to z rosnacym zdziwieniem, rzec musze. Odpowiedz Link
dala.tata Re: gender? 17.02.10, 10:24 zielko, jak kotre formularze. niektore pytaja o sex, na kotrych mozesz wtedy napisac: yes. musze przyznac, ze mnie to tez dziwi, bo w rzeczywistoscio nie pytaja o plec kulturowa. jednak oni tez nie pytaja o plec biologiczna, prawda? w rzeczywistosci pytaja o plec 'instytucjonalna': to co masz zapisane w akcie urodzenia, prawda? naotmiast co to badan i studiow, to mowienie o gender jest jak najbardziej uzasadnione. meskosc czy kobiecosc nie jest zwiazana z para chromosomow, ale ze spolecznymi oczekiwaniami wobec mezcyzn czy kobiet. gender to struktura spoleczna, jak mowi Connell i to sie bada. i jeszcze na dodatek. uklady chromomalne XY i XX nie sa jedynymi wystepujacymi w naturze. co wiecej, czesc z tych innych konfiguracji jest w pelni przewalna i rzeczywisice przezywa i zyje sobie, wiedzac, ze.... jest wyrodkiem natury. potrafisz powiedziec, dlaczego konfiguracja X0 jest zesplolem Turnera, a nie trzecia plcia? ja na przyklad nie potrafie (co nie znaczy ze sie nie da pewnie). jednak owa mozliwosc trzeciej plci, jakkolwiek mala, wskazywalaby, ze plec biologiczna nie jest az tak biologiczna jak by sioe nam moglo wydawac. Odpowiedz Link
zielka Re: gender? 17.02.10, 11:09 No tak. Szczesliwie sprawa ta nie martwi mnie na tyle, zeby sie o to klocic, i wyciagac argumenty biologiczne, typu sterylnosc osob z zespolem Turnera, etc. "Gender" jest okresleniem pewnej esencji na poziomie kulturowym. Niby w sposob oryginalny i wolny od biologicznych uwarunkowan, ale jednak. Mi sie wydaje, ze jako takie to nowe pojecie nie ma sensu. Jesli opisujemy sobie ewolucje spoleczne oraz sytuacje obecne, warto to robic wlasnie w sposob taki, ktory nie okresla esencji rzeczy. Ostatnio Louis-Georges Tin wydal swietna ksiazke na temat "Wynalezienia kultury heteroseksualnej" (sugeruje, ze tak naprawde nasza kultura byla od zawsze homoseksualna w wersji idealnej, i ze heteroseksualizm jako wartosc to dosc nowy wynalazek). Radzi sobie w niej bez pojecia genderu, pisze normalnie o tym co sie dzialo i jak sie dzialo, nie sugerujac, ze ktos gral genderowe role kogos innego, etc. To jest wg mnie niepotrzebna nadbudowa konceptualna, och, tak jak chociazby kategorie u Kanta czy u Wundta. Mowie to z pozycji nie anty-post-modernisty, ktorym swoja droga tez jakos tam jestem, niemniej nie w tym kontekscie. Tutaj jestem zwyklym reistą, i widze z punktu widzenia filozoficzno- konceptualnego wiecej szkod niz pozytkow zwiazanych z pojeciem "gender". Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: gender? 17.02.10, 11:20 dlaczego uważasz, że pojęcie 'gender' jest esencjalistyczne? Odpowiedz Link
zielka Re: gender? 17.02.10, 11:30 adept44_ltd napisał: > dlaczego uważasz, że pojęcie 'gender' jest esencjalistyczne? No bo (wydaje mi sie) ma na celu okreslenie czym sie w istocie jest, czy nie? Mowimy o "gender identity", a identity, przez jakies ostatnie 2500 lat, okresla istote/esencje. I nawet jesli istota moze sie zmienic, to ta mozliwosc nie zmienia jednak jej statusu. Dodam, ze ja caly czas mam nadzieje, ze sie myle, i ze ktos mi to wytlumaczy przekonujaco :) Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: gender? 17.02.10, 11:59 twoja nadzieja jest w pełni słuszna... 1. identity - no niezbyt, pojęcie tożsamości ma tu charakter kulturowy i jest w opozycji do pojęcia natury (esencjalnego), 2. w zasadzie j. w. ;-), jeśli mówimy, że coś jest społeczne, kulturowe, historyczne, to jest relatywne, skonstruowane Odpowiedz Link
zielka Re: gender? 17.02.10, 12:14 Hm. No ja nie wiem. W momencie, gdy ktos rozwaza kwestie jaki jest naprawde czyjs gender (w sensie ze jest nieidentyczny z plcia naturalna), no to ja tu widze esencjalizacje. Ale problem jest gdzie indziej. Natura nie daje nam esencji. Pojecie esencji jest relewantne jedynie w kontekscie konstruktow. Tzn. ja bym powiedziala osobiscie ze nie jest relewantne nigdzie, ale nie pytamy tu o moje zdanie, tylko o znaczenie slowa esencja. Esencja, pardon my French, to jest to co stanowi nature bytu [1]. Mniemam, ze teoretycy genderu wyrozniaja pojecia stanu natury i stanu kultury, i potem dodaja, ze "natura bytu" nie jest ograniczona przez stan natury. Jesli tak jest, to musza twierdzic, ze esencja jest gdzie indziej, np. z skonstruowanej tozsamosci plciowej. [1] Natura nie stworzyla esencji, wymyslili je sobie filozofowie. Mowienie ze natura jest pojeciem esencjalnym, to juz jest pewien wybor konceptualny, z ktorym nie moge sie zgodzic. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: gender? 17.02.10, 12:29 ech, zakopujemy się w języku, który jest esencjalistyczny... czy też (tak bym wolał) zdaje się być... jeśli piszesz: "Hm. No ja nie wiem. W momencie, gdy ktos rozwaza kwestie jaki jest naprawde czyjs gender (w sensie ze jest nieidentyczny z plcia naturalna)", to w istocie problemem jest stwierdzenie "naprawdę", a kategoria ta, powtórzę, na gruncie ujęć kulturowych nie jest esencjalistyczna... "> Ale problem jest gdzie indziej. Natura nie daje nam esencji. Pojecie > esencji jest relewantne jedynie w kontekscie konstruktow. Tzn. ja > bym powiedziala osobiscie ze nie jest relewantne nigdzie, ale nie > pytamy tu o moje zdanie, tylko o znaczenie slowa esencja." przyznam, że nie rozumiem, bo nie chodzi o to, co nam daje natura (jako pojęcie), a raczej o to, jak my je rozumiemy, bo to natura to jest właśnie konstrukt (jak zauważasz później, zresztą stwierdzenie "natura nie stworzyła esencji" jest dla mnie problematyczne, jako że 'natura' to pojęcie stworzone przez nas...) i to konstrukt o charakterze esencjalistycznym I dalej - gdyby teoretycy genderu wyróżniali pojęcia, o których mówisz, byliby esencjalistyczni..., a jako że nie chcą, używają kategorii gender (kulturowej) co do ostatniego akapitu, dodając coś do tego, co już napisałem, poproszę o przykład rozumienia natury, które jest nieesencjalistyczne Odpowiedz Link
zielka Re: gender? 17.02.10, 12:46 No dobrze, to jesli zaakceptuje to wszystko co mowisz, to czym sie rozni slowo "gender" od wyraznia "rola plciowa"? (Cala filozofia nauki rozumie nature w sensie nie-esencjalnym; tzn. nie przeszloby im przez piora powiedzenie ze "natura jest esencja"; z tym, ze widze, ze mowisz, ze "natura" to konstrukt, co faktycznie zmienia nam temat rozmowy.) Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: gender? 17.02.10, 13:38 1. pojęcie gender jest o wiele szersze, obejmuje również role płciową 2. poproszę jednak o przykłady nie-esencjalnego rozumienia natury, konkretne i z rozwinięciem Odpowiedz Link
zielka Re: gender? 17.02.10, 13:49 Co to znaczy "rozumienie natury"? Natura jako pozbawiona esencji dana (given) jest tym czego fragmenty opisuja naukowcy (tworzac na tych fragmentach konstrukcje konceptualne). Ani u Kuhna, ani u Poppera, ani u van Frassena nie znajdziesz esencjalnej koncepcji natury, a oni sa generalnie referencjami dzisiaj. Tzn. nie wiem jaka odpowiedz by Cie tu zadowolila, prawde mowiac... Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: gender? 17.02.10, 14:05 tak się domyślałem, że tu leży problem... w myleniu pojęć... pisząc to, co piszesz, używasz pojęcia natury jako synonimu rzeczywistości, przedmiotu opisu nauki (no i rzeczywiście u wymienionych nie znajdę koncepcji esencjalistycznej, choć, jak sądzę, różnie to bywa..., zacząłem się zastanawiać nad Popperem, ale niestety nie mam obecnie na to czasu), natomiast pojęcie natury (zamienne w praktyce językowej z kategorią istoty, esencji) jest esencjalistyczne (determinujące etc.), u wszystkich filozofów..., a w opozycji sex - gender tylko tak rozumiane pojęcie natury jest relewantne... Odpowiedz Link
zielka Re: gender? 17.02.10, 14:23 Butler mowi ze podono nie ma opozycji sex gender... Nie jest latwa ta tajemnicza dyscyplina. Piszesz Adepcie: "natomiast pojęcie natury (zamienne w praktyce językowej z kategorią istoty, esencji) jest esencjalistyczne (determinujące etc.), u wszystkich filozofów...," Jacy wspolczesni filozofowie Ci przychodza do glowy tutaj? Zgaduje intuicyjnie Twoje uzycie slowa "natura", ale nie za bardzo wiem gdzie to sie dzisiaj uzywa? Kiedys, owszem, kiedy jeszcze chciano racjonalistycznie oddac pojecie "duszy", uzywano pojecia esencji, etc. Potem (tak gdzies od 2 wiekow) stalo sie ono glownie metaforyczne albo w ramach gry slow (jak w existence précède essence). Ale wydaje mi sie, ze jakakolwiek by nie byla odpowiedz na to pytanie, i tak oddalamy sie dosc mocno od inicjalnego problemu. Tam zreszta musze powiedizec zmienilam nieco zdanie po przeczytaniu Butler, gdzie widzimy, ze po prostu zadna operatywna definicja genderu nie istnieje. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: gender? 17.02.10, 14:47 poddaję się... no właśnie, dzisiaj się nie używa - to znaczy nie używa się pojęcia natury, dlatego że jest esencjalistyczne,a my wolimy myśleć kondycyjnie (to znaczy nie używa tego filozofia ponowoczesna, Krąpiec używał...), ale jeszcze filozofia nowoczesna(później niż 200 lat temu, vide np. indeks w Żródłach podmiotowości Taylora) używała, i niezbyt się oddalamy, bo o to poszło na początku... natomiast ja nie wiem, gdzie czytasz u Butler, że nie ma opozycji płci biologicznej i kulturowej??? - albo jeszcze lepiej - gdzie nie ma tej opozycji ;-)))??? Odpowiedz Link
zielka Re: gender? 17.02.10, 15:00 No nie bez powodu cytujesz filozofow chrzescijanskich, jasne jest, ze dla nich pojecie natury pozostaje wazne (Krapiec, Taylor). Co do Butler, to ona mowi z tego co rozumiem ze nie warto postrzegac pary plec/gender w kategoriach opozycji, ale moze sie myle, nie czytalam calosci: As a result, gender is not to culture as sex is to nature; gender is also the discursive/cultural means by which "sexed nature" or "a natural sex" is produced and established as "prediscursive." Skoro nie ma symertrii wydaje mi sie, ze nie ma tez opozycji... ale to sa oczywiscie bardzo trudne sprawy, i jak widac ja za bardzo ich nie rozumiem ;-) Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: gender? 17.02.10, 15:10 brak kontekstu..., choć wydawało mi się, że wyraźnie napisałem mnie nie chodzi o pojęcie natury, o to, kto się nim posługuje (nb. Freud nie jest chrześcijański, a posługuje się nim, nie przywołałem go specjalnie dotąd, gdyż jest bardziej skomplikowany i niektórzy wyciągają z niego kondycyjność), mnie tylko chodziło, że to pojęcie samo w sobie jest esencjalistyczne i dlatego zamiast mówienia o płci biologicznej (naturalnej, sex), wolimy gender jako performatywność, a od tej kwestii wszystko się zaczęło... a u J. B. to rzeczywiście jest skomplikowane, ale nie powiedziałbym, że nie ma u niej operacyjnych pojęć... Odpowiedz Link
zielka Re: gender? 17.02.10, 15:19 adept44_ltd napisał: > mnie tylko chodziło, że to pojęcie samo w sobie jest esencjalistyczne i dlatego > zamiast mówienia o płci biologicznej (naturalnej, sex), wolimy gender jako > performatywność, a od tej kwestii wszystko się zaczęło... No i ja wlasnie z ta czescia sie wciaz nie zgadzam! Ale mam wrazenie, ze okolicznosci obiektywne sprawiaja, ze oto pojawil sie pretekst, zeby pojsc popracowac chwile ? Ja i tak sie stad wiele dowiedzialam na temat genderu, a czego sie nie dowiedzialam, to sobie zlosliwie dopowiem ;) Odpowiedz Link
dala.tata Re: gender? 17.02.10, 13:42 gender to nie to samo rola plciowa, gender jest pojeciem szerszym. a role spoleczne w teorii rol spolecznych sa dawane nam raz na zawsze, mamy sie ich uczyc i reprodukowac. doswiadczenie mowi nam ze tak nie jest.. Odpowiedz Link
eeela Re: gender? 17.02.10, 12:32 W momencie, gdy ktos rozwaza kwestie jaki jest > naprawde czyjs gender (w sensie ze jest nieidentyczny z plcia > naturalna), no to ja tu widze esencjalizacje. Ale, na bogów, KTO rozważa, jaki jest NAPRAWDĘ czyjś gender? Zielko, kto ci takich kitów nawciskał? Gender studies zajmują się OBRAZAMI PŁCI W KULTURZE I HISTORII. To tak, jakbyś nagle oskarżyła Eco, że rozważał, czym NAPRAWDĘ jest piękno w swojej 'Historii piękna'. Moim zdaniem kruszysz kopie o nieistniejący problem. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: gender? 17.02.10, 12:40 eeela napisała: > > Moim zdaniem kruszysz kopie o nieistniejący problem. > > ech, piękna lakoniczność... jestem tego samego zdania ;-) Odpowiedz Link
zielka Re: gender? 17.02.10, 12:51 Nie, no moj problem byl mniej problemem esencji (te rozwazania, byc moze bledne, byly odpoweidzia na pytanie Adepta), ale przydatnosci nowego terminu "gender". Czytam zatem wlasnie na google books J. Butler (Gender trouble) i prawde mowiac na razie nie mam poczucia, ze rzecz zostala mi wyjasniona. Ale nie trace nadziei :-) Odpowiedz Link
eeela Re: gender? 17.02.10, 13:42 > Nie, no moj problem byl mniej problemem esencji (te rozwazania, byc > moze bledne, byly odpoweidzia na pytanie Adepta), ale przydatnosci > nowego terminu "gender". A co do przydatności terminów, to - wybacz Zielko - ale na poziomie jednostkowym można sobie dyskutować, ale i nafiukać. Ewolucja języka w każdym aspekcie i w każdej dziedzinie za nic ma, czy tobie, mnie, Adeptowi czy komukolwiek podoba się, widzimy w tym sens, czy nie. Taki termin został ukuty przez tysiące, setki tysięcy użytkowników, zadomowił się, i nie ma co kijem zawracać rzeki. Odpowiedz Link
zielka Re: gender? 17.02.10, 14:13 eeela napisała: > Taki termin został ukuty przez tysiące, setki > tysięcy użytkowników, zadomowił się, i nie ma co kijem zawracać rzeki. > Ba! no wlasnie nie. W moim prawdziwym zyciu, wraz z jednym czy dwoma kolegami, usilujemy zwrocic uwage naukowcow i politykow na to, ze pewien termin, ktory tez wlasnie okresla ogolny zakres badan nad pewnymi problemami, powinien zniknac z naszego slownika. Tyle, ze pracujemy nad tym juz jakis czas, i mamy argumenty ku temu dosc silne. Konsekwencje wprowadzania nowego terminu do nauki moga byc naprawde niefajne, wiec warto wiedziec z czym sie ma do czynienia. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: gender? 17.02.10, 14:18 akurat wprowadzenie terminu gender (co potwierdza choćby zachowanie PT dziekana) jest w pełni uzasadnione i raczej zbawienne... problem polega na tym, że u nas genderowość się zaczyna (i jest głównie, ale nie tylko) na etapie 1 i 2 fali feminizmu i ruchów emancypacyjnych oraz na tym, że badaczki genderowe (są również badacze, zajmujący się studiami męskimi (a tak sobie spolszczyłem ;-) są zarazem działaczkami, i to drugie przesłania pierwsze Odpowiedz Link
kagan_pl Re: gender? 17.02.10, 14:36 Plec (sex) jest (na ogol) determiniowana biologicznie, gender zas sie wybiera samemu. Stad tez jestem na tym forum kobieta, a we wszystkich podaniach o prace na tzw. Zachodzie podaje swoj "gender" jako female, aby podpadac pod tzw. pozytywna dyskryminacje... Odpowiedz Link
dala.tata Re: gender? 17.02.10, 13:40 no ale wlasnie dlatego nie ma sensu pytanie o to jaki 'naprawde' jest twoj gender. Butler mowi o perfromatywnosci genderu. gender sie 'robi'. tu i teraz. a nie ma, raz na zawsze. mnie sie to dosc podoba. Odpowiedz Link
zielka Re: gender? 17.02.10, 14:16 Ok, gender sie robi tu i teraz, fair enough. To w jakim sensie jest on przydatnym narzedziem do zrozumienia naszej historii, przydatnym narzedziem dla jakiejs dziedziny nauk spolecznych? Przeczytalam kilkanascie stron z Butler przed chwila. Z punktu widzenia metodologii nauki jest to zupelnie niezrozumiale. Mamy kilkanascie roznych koncepcji genderu, kazdy uzywa tego jak chce, i Butler po prostu dodaje swoja jakas inna jeszcze koncepcje. W jaki sposob tu w ogole mozna myslec o stworzeniu narzedzia teoretycznego dla jakiejs dyscypliny? Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: gender? 17.02.10, 14:22 Powiedziałbym, że bardziej od metodologii nauki ważna jest rzeczywistość (to, co przyjęliśmy tak określać). Bo chyba nie chodzi o to, żeby pozostać szczęśliwym posiadaczem jednego prostego języka opisu świata... i tyle Odpowiedz Link
dala.tata Re: gender? 17.02.10, 19:40 no w takim, ze moze cie inteeresowac, jak spoleczesntwo radzilo sobie z plcia. ze kobitki kiedys nie studiowaly jest banalnym przykladem, ale jak juz sobie popatrzysz na to,kiedy wymyslono anoreksje i pporownasz to z sytuacja kobiet w wiktorianskiej Anglii, to sprawy sa dosc ciekawe. zielka napisała: > Ok, gender sie robi tu i teraz, fair enough. > To w jakim sensie jest on przydatnym narzedziem do zrozumienia > naszej historii, przydatnym narzedziem dla jakiejs dziedziny nauk > spolecznych? > > Przeczytalam kilkanascie stron z Butler przed chwila. Z punktu > widzenia metodologii nauki jest to zupelnie niezrozumiale. Mamy > kilkanascie roznych koncepcji genderu, kazdy uzywa tego jak chce, i > Butler po prostu dodaje swoja jakas inna jeszcze koncepcje. W jaki > sposob tu w ogole mozna myslec o stworzeniu narzedzia teoretycznego > dla jakiejs dyscypliny? Odpowiedz Link
zielka Re: gender? 18.02.10, 20:39 dala.tata napisał: > no w takim, ze moze cie inteeresowac, jak spoleczesntwo radzilo sobie z plcia. > ze kobitki kiedys nie studiowaly jest banalnym przykladem, ale jak juz sobie > popatrzysz na to,kiedy wymyslono anoreksje i pporownasz to z sytuacja kobiet w > wiktorianskiej Anglii, to sprawy sa dosc ciekawe. > Tak tylko mowie, chociaz energia do klocenia mi sie skonczyla, ze te wszystkie rzeczy da sie na 100% wytlumaczyc bez uzywania pojecia gender, ale mowiac o historii, antropologii, etc. Generalnie to jest dokladnie pole badan antropologii, ktora musi brac pod uwage i filozofie, i socjologie, i psychologie i inne jeszcze szarlatanerie, zeby w miare zacnie opowiedziec swoja historie. Swoja droga, departamentry gender studies musza byc bardzo dla antropologa ciekawe :-) Odpowiedz Link
dala.tata Re: gender? 18.02.10, 22:29 to ja niespecjalnie wiem jak moza to wytlumaczyc bez pojecia gender. to znaczy rozumiem, ze mozna mowic o czym innym, tyle ze sensowniej nazwac to samo gender. a dlaczego mielibysmy to zrobic? a daltego, ze w ten sposob rozumiemy, jak bardzo wazna jest plec i ideologia plci w naszym spoleczenstwie. nie uwazam, zeby byla zawsze najwazniejsza i zzawsze relewantna (wbrew feminizmowi), jednak jest niezwykle wazna. i nie ma sensu, jak dla mnie, mowienie, ze to chodzi o co innego. Odpowiedz Link
dala.tata Re: gender? 17.02.10, 13:35 ale gender to nie to samo co gender identity nie? identity od dluzszego czasu juz bynajmniej nie oznacza esencji. wedle mnie najlepiej na ten temat pisal stuart hall, nawiasem mowiac. Odpowiedz Link
dala.tata Re: gender? 17.02.10, 11:24 ludzie z zespolem Turnera maja jeszcze inne dolegliwosci, podobnie jak cala masa prawidziwych mezczyzn i kobiet. czy bowiem 'karzel' (nie wiem jak to sie medycznie mowi) jest mezczyzna? czy moze powinnismy zabrac to szczytne miano? gdziue ty przeczytalas ze gender jest wolny od biologicnzych uwarunkowan. gender wyplywa z biologii - jest, jak mowi Butler, sposobem na radzenie sobie z biologia, a szczegolnie z tym ze mamy rozne ciala. gender opisuje to, ze inaczej ubiray chlopcow i dziewczynki, mamy inne wobec nich oczekiwania, a w UK kobiety nie moga uprawiac boksu (chyba ze to juz zmieniono, moglo mi to umknac), a jak spadaja bomby, to najbardziej sie martwimy o kobiety i dzieci, a ja sobie to wypraszam! nie potrafie tego wytlumaczyc inaczej niz wlasnie za pomoca genderu jako struktury spoleczenj. jednak mysle ze mozemy sie zgodzic, ze pytanie do jednostki: jaki jest twoj gender, nie ma wiekszego sensu. bo to nie o to idzie. PS. seksualnosc to nie gender i na odwrot. Odpowiedz Link
tocqueville Re: gender? 17.02.10, 11:30 jak spadaja bomby, to najbardziej sie martwimy o kobiety i dzieci, a ja sobie to wypraszam! nie potrafie tego wytlumaczyc inaczej niz wlasnie za pomoca genderu jako struktury spoleczenj. ależ to jest działanie czysto biologiczne, wręcz atawistyczne działa tu instynkt zachwowania gatunku co jest lepsze z tego punktu widzenia: przetrwanie 10 mężczyzn i jedenj kobiety czy 10 kobiet i jednego meżczyzny - pytanie oczywiście retoryczne Odpowiedz Link
dala.tata Re: gender? 17.02.10, 13:33 bardzo watpie zeby zawsze tak bylo i we wszyskich kulturach, ze wlasnie bardziej sie ceni zycie kobiet. mysle ze nie ma na to zadnych dowodow. tocqueville napisał: > jak spadaja bomby, to najbardziej sie martwimy o kobiety i dzieci, a ja sobi > e > to wypraszam! nie potrafie tego wytlumaczyc inaczej niz wlasnie za pomoca > genderu jako struktury spoleczenj. > > ależ to jest działanie czysto biologiczne, wręcz atawistyczne > działa tu instynkt zachwowania gatunku > co jest lepsze z tego punktu widzenia: przetrwanie 10 mężczyzn i jedenj kobiety > czy 10 kobiet i jednego meżczyzny - pytanie oczywiście retoryczne Odpowiedz Link
zielka Re: gender? 17.02.10, 11:40 Co do ludzi z zespolem Turnera, to obawiam sie, ze to wlasnie potencjalna zdolnosc do rozmnazania sie jest jakims intuicyjnym warunkiem zeby pewien uklad chromosomow uznac za plec. Nie rozmiar. Mi sie wydaje tez (litosci, litosci), ze zespol Turnera jest choroba. Przepraszam bardzo, ale jakos jeszcze pozostala mi taka stara wiara w to, ze sa rzeczy, ktore sa chorobami i sa rzeczy ktore nimi nie sa :-) I sa procz tego cudowne mutacje, ktore nas stworzyly. Oczywiscie, mozesz dodac, ze coz z parami, ktore nie moga miec dzieci, a ktore maja bardzo klasyczne konfiguracje chromosomow, i bedziemy sie bawic w kotka i myszke :-) A zdania "nie potrafie tego wytlumaczyc inaczej niz wlasnie za pomoca genderu jako struktury spoleczenj" jak boga kocham nie rozumiem. Mi sie wydaje, ze dobrze by bylo, gdybys cos powiedzial w czasie tego tlumaczenia na temat historii naszej wspolnej, na temat roznych wierzen i formowania sie hierarchii wartosci. Nie rozumiem zupelnie dlaczego pojecie "genderu" mialoby uczynic twoje tlumaczenie tych zjawisk bardziej zrozumiale?! Odpowiedz Link
dala.tata Re: gender? 17.02.10, 13:38 ale to ni ejest zabawa w kotka i myszke. to stosowanie innych standardow. ja nie mam zdania czy zespol turnera jest choroba. ja wiem, ze to co jest uznawane za chorobe zmienia sie w czasie i w spoleczentwie. no to wytlumacz mi dlaczego pozwalamy mezczynom w boksie robic sobie z mozgu pulpe, a kobietom nie. wytlumacz to bez genderu. Odpowiedz Link
zielka Re: gender? 17.02.10, 13:44 Tzn. pytasz mnie o legislacje w kraju, gdzie jeszcze 40 lat temu szlo sie do pierdla za homoseksualizm. Swoja droga nie jest to nieinteresujace, w ogole UK jest krajem fascynujacym dla antropologa. Wiec nie moge Ci wytlumaczyc tego problemu ani z pojeciem genderu ani bez, bo nie wiem dlaczego :) Jakies przyczyny sa, i trzebaby poszukac jakie. Odpowiedz Link
kagan_pl Re: gender? 17.02.10, 14:39 Kultura brytyjska, jako iz jest ona wyspiarska, jest mocno chora. Niedawno temu wsadzono do wiezienia posla do Izby Gmin za to, ze udowodnil on owej Izbie istnienie dzieciecej prostytucji w UK. Nie mowiac juz o tym, ze w UK wsadzono za kratki Oskara Wilde, za uwiedzenie syna arystokraty... A bardzo niedawno temu zniszczono w podobny sposob Alana Turinga... Odpowiedz Link
dala.tata Re: Brygady politycznej poprawności 17.02.10, 00:11 tocq, ale bardzo mozliwe ze nie znajdziesz wzorca i ostatecznej definicji gender studies. tocqueville napisał: > ale to co podałaś jest naprawdę bardzo fajne ("historia kobiet i płci") i sam > chętnie bym w czymś takim uczestniczył, takie historyczno-antropologiczne > kwestie mnie interesują > ale czy to jest "gender studies"? Odpowiedz Link
dala.tata Re: Brygady politycznej poprawności 16.02.10, 23:21 ale z drugiej storny maja ciekawy program referatow. przynajmniej mieli. Odpowiedz Link
dala.tata Re: Brygady politycznej poprawności 16.02.10, 23:20 masz racje, co ni eznaczy ze to sa zle teksty. feminizm jest akurat dosc waznym nurtem w naukach spolecznych, choc dzis nie ma nic wspolnego z tym, co sie o nim mowi w Polsce. Odpowiedz Link
flamengista ciekawych rzeczy się dowiaduję 16.02.10, 22:06 Cytat"Cultural Studies" (gdzie uczymy się przede wszystkim, że wszystko jest względne, a wartości i osiągnięcia zachodniej cywilizacji, zwanej niegdyś judeochrześcijańską, najwzględniejsze) A ja naiwny myślałem, że na UJ ukończyłem po prostu kierunek, będący swoistą mieszaniną historii i socjologii. Bardzo ciekawą, poszerzającą horyzonty, choć mało przydatną gdy weźmie się pod uwagę perspektywy absolwenta na rynku pracy. Dalej jest jeszcze weselej. Powiem szczerze, trąci trochę Kaganem;) Odpowiedz Link
joannah31 Godny podziwu warsztat dziennikarski... 17.02.10, 08:09 Pani autorka deklaruje: "Nie wiem dokładnie, jakie zajęcia odbywają się na warszawskim wydziale "Gender Studies", i to pozwala jej na wypowiadanie opinii na łamach prasy codziennej. Należało by się chyba zastanowić czego uczą na studiach o nieskomplikowanej nazwie "dzienikarstwo". Odpowiedz Link
tocqueville Re: Godny podziwu warsztat dziennikarski... 17.02.10, 08:19 nie sądzę aby studiowała ona dziennikarstwo to córka słynnego ojca Odpowiedz Link
pr0fes0r Re: Godny podziwu warsztat dziennikarski... 17.02.10, 10:02 tocqueville napisał: > nie sądzę aby studiowała ona dziennikarstwo > to córka słynnego ojca "Agnieszka Kołakowska pisze i tłumaczy. Studiowała filozofię i filologię klasyczną na uniwersytetach w Ameryce (Yale, Columbia) i w Anglii (Cambridge)." Odpowiedz Link
joannah31 Re: Godny podziwu warsztat dziennikarski... 17.02.10, 12:18 "Agnieszka Kołakowska pisze i tłumaczy". Hm, ciekawe co? Może "pisze i tłumaczy" nam - szarej masie - jak wygląda świat? Odpowiedz Link
kagan_pl Re: Godny podziwu warsztat dziennikarski... 17.02.10, 14:41 Innym slowem, Pani Agnieszka Kołakowska jest odpowiednio wyksztalcona dama do towarzystwa. Ale o nauce (science), to ona zielonego pojecia nie ma... Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: Brygady politycznej poprawności 17.02.10, 15:24 Lesiu, miałbym prośbę, byś wyjaśnił (może być pogrubione i z użyciem ang. słów), co rozumiesz przez naukę, byłbym też wdzięczny, byś ustosunkował się do tego, co już dość dawno na jej temat pisał Kuhn. Odpowiedz Link
kagan_pl Re: Brygady politycznej poprawności 17.02.10, 15:44 Przez nauke rozumiem rodzaj ludzkiej dzialnosci, ktora ma na celu odkrycie praw, czy chocby "tylko" prawidlowosci rzadzacych nasza rzeczywistoscia, przy czym rezultaty tejze dzialanosci musza byc naukowo, to znaczy empirycznie weryfikowalne. Prosze sie nie tu mnie czepiac, gdyz to jest moja, robocza definicja. Nie mam czasu na szukanie po encyklopediach i slownikach. Ale najwazniejsza jest tu metoda naukowa, ktora wymaga, aby kazde twierdzenie mozna bylo zweryfikowac empirycznie, to znaczy przez konfrontacje z rzeczywistoscia. Stad tez nauka jest fizyka, chemia czy astronomia, gdyz mozna zweryfikowac empirycznie twierdzenia typu ze np. I=U/R, ze woda to H-O-H i ze Ziemia krazy wokol Slonca. Naukami sa tez ekonomia (mozna empirycznie zweryfikowac, ze nizsza cena danego dobra oznacza wiekszy popyt nan, ale tez i mniejsza jego podaz) oraz socjologia (np. mozna empirycznie stwierdzic, jak sie zachowuja spoleczenstwa w konkretnych warunkach, np. biedy czy dobrobytu oraz empirycznie zweryfikowac np. istnienie klas w spoleczenstwie kapitalistycznym czy feudalnym). Nie jest oczywiscie nauka teologia (nie da sie bowiem empirycznie stwierdzic istnienia badz nieistnienia Boga). Nie sa tez nauka tzw. gender studies, gdyz zakladaja one istnienie tzw. gender, ktorego istnienia to sie przeciez empirycznie zweryfikowac nie da. Ponadto, to nauka nie wartosciuje: zoolog nie potepia wilka, ze zjadl on sarenke, ani tez tasiemca, ze mieszka w ludzkim odbycie. Natomiast teologowie wciaz moralizuja, potepiaja, nakazuja itp. Podobnie jak tzw. genderowcy. ktorzy nie dosc, ze sobie ow "gender" wymyslili, to traca czas na udowadnianiu wyzszosci gender "female" nad genderem "male". Pozdrawiam Kagan Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: Brygady politycznej poprawności 17.02.10, 15:47 aha, czyli, jak wnoszę z twojego wywodu nauką jest to, co naukowe... no nic, podtrzymuję dawną diagnozę, miłego dnia! Odpowiedz Link
kagan_pl Re: Brygady politycznej poprawności 17.02.10, 15:59 Nauka jest to, co sie posluguje metoda naukowa. A ta metoda polega na tym, ze kazde twierdzenie naukowe podlega obiektywnej, a wiec empirycznej weryfikacji. Np. ja stawiam hipoteze, ze jestes na tym forum tylko po to, aby mi podokuczac. Werfikuje ja pozytwnie, na podstawie twych odpowiedzi na me posty... Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: Brygady politycznej poprawności 17.02.10, 17:19 nie, to nie może być prawdziwe!!!, bo zbyt piękne...Lesiu, jesteś wielki!!! (ciekawe, czy rozumiesz, co piszesz?) Np. ja stawiam hipoteze, ze jestes na tym forum tylko po to, aby mi podokuczac. Werfikuje ja pozytwnie, na podstawie twych odpowiedzi na me posty... Odpowiedz Link
kagan_pl Re: Brygady politycznej poprawności 17.02.10, 15:56 Kuhna, z calym dla niego szacunkiem, to jednak za autorytet nie uwazam. Zgoda, w nauce nie ma prostego, linearnego postepu. Zdarzaja sie okresy szybkiego rozwoju (XIX wiek i pierwsza polowa XX) oraz relatywnego zastoju (obecnie). Ale rozwoj nauki byl zwalniany glownie przez Kosciol. Samo spalenie biblioteki w Aleksandrii, z podpuszczenia tamtejszego biskupa, cofnelo nauke, a wiec i cywilizacje w regionie Morza Srodziemnego o setki lat... I zgoda, naukowiec zawsze wnosi do nauki swe przesady, szczegolnie religijne. Ale prawdziwy naukowiec, je potrafi przezwyciezyc, jak to zrobil np. Kopernik... Najwiekszy problem jest z owa subiektywnoscia w naukach spolecznych. Np. ekonomisci uniwersyteccy pochodza na ogol z tzw. wyzszej kasy sredniej, stad ich irracjonalna (ale z drugiej strony zrozumiala z ich subiektywnego punktu widzenia obrony interesow swej klasy) niechec do Marxa, ktory, jak dotad, najcelniej zanalizowal gospodarke kapitalistyczna, z jej cala nieracjonalnoscia, w tym szczegolnie cyklami koniunkturalnymi i bezrobociem, ktore tak spowalniaja rozwoj ludzkosci... Pozdr. Kagan Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: Brygady politycznej poprawności 17.02.10, 17:17 uwielbiam cię!!!!!! I zgoda, naukowiec zawsze wnosi do nauki swe przesady, szczegolnie religijne. A > le prawdziwy naukowiec, je potrafi przezwyciezyc, jak to zrobil np. Kopernik... Odpowiedz Link
kagan_pl Re: Brygady politycznej poprawności 17.02.10, 17:30 Dla Kopernika nie bylo wcale latwo usunac Ziemie ze srodka Swiata... Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: Brygady politycznej poprawności 17.02.10, 17:42 fakt, w końcu jest ciężka... ;-) Odpowiedz Link
kagan_pl Re: Brygady politycznej poprawności 18.02.10, 15:13 Ma mase, kolego. Ciezki to jest tylko inny przedmiot materialny w polu grawitacyjnym Ziemi... Nie uczyli cie w szkole odrozniac mase od ciezaru? Masa jest dana, ciezar zas zalezy od polozenia w danym polu grawitacyjnym... Od razu widac, zes tzw. humanista... :( Odpowiedz Link
eeela Re: Brygady politycznej poprawności 19.02.10, 20:29 A Ziemia nie jest przypadkiem w polu grawitacyjnym Słońca? ;-) Odpowiedz Link
ford.ka Sięgamy do korzeni? 17.02.10, 19:06 Z wrodzonej złośliwości zauważę, że ten artykuł ma już dziesięć lat. Odpowiedz Link
kagan_pl Re: Sięgamy do korzeni? 17.02.10, 19:36 I co z tego? Whisky dopiero po 10 latach szlachetnieje... Odpowiedz Link
giov-anni Re: Sięgamy do korzeni? 20.02.10, 13:39 nie zawsze,Lesiu,nie zawsze.Sadzac po twoich dywagacjach naukowych mozna by pomyslec,ze dopiero jestes zabutelkowany ew.w okresie fermentacji. Odpowiedz Link