Dodaj do ulubionych

zmotywujcie mnie proszę do pisania habilitacji....

22.03.10, 15:35
Na skutek zmian personalnych (nowy szef) zostałam postawiona pod
ścianą i po wakacjach muszę mieć wydaną habilitację (tzn. monografię
bleeeee). Inaczej nie dostnę przedłużenia i będzie out.
Mam zakończone badania, jakiś tam dorobek i jestem na etapie
pisania, ale idzie mi jak po grudzie.
Bezsens tego widzę ogrooomny i moywacji mi jakoś brak. Co robicie
żeby się zebrać i popychać sprawę do przodu??? Bo ja jestem na
etapie tępego patrzenia w monitor. Godzinami... Pomocy
Obserwuj wątek
    • 1-4-all Re: zmotywujcie mnie proszę do pisania habilitacj 22.03.10, 15:37
      A myslalas o emigracji do kraju bez obowiazkowej habilitacji?
      • firenza Re: zmotywujcie mnie proszę do pisania habilitacj 22.03.10, 15:49
        Jak nie napiszę pracy to na pewno wyjadę :)))
        Wyjade najprawopodobnie również jak napiszę wolałabym mieć jednak
        zabezpieczone tyły i mieć gdzie wracać...
    • dala.tata Re: zmotywujcie mnie proszę do pisania habilitacj 22.03.10, 16:19
      no jak wizja out nie jest wystarczajacym motywatorem, to ja nie mam zadnych
      dorbych rad. juz chcialem pisac, ze sie podzielisz wynikami badan itd itd.....a
      tu sprawy sa powazniejsze.

      nic tylko jechac za granice.
    • niewyspany77 Re: zmotywujcie mnie proszę do pisania habilitacj 22.03.10, 16:24
      jezeli wizja wylotu za rok Cie nie motywuje, to chyba jednak powinnas wyleciec.
      mysle ze na Twoje miejsce sa inni chetni. powodzenia w szukaniu pracy na wolnym
      rynku.
      • dala.tata Re: zmotywujcie mnie proszę do pisania habilitacj 22.03.10, 16:29
        i to podobno ja jestem agresywny i dozarty na tym forum.
        • niewyspany77 Re: zmotywujcie mnie proszę do pisania habilitacj 22.03.10, 16:33
          sorry dala, to Ty gadasz o wywiazywaniu sie ze swoich obowiazkow, o ile dobrze
          pamietam, dosc czesto. jesli pani OP ma w d* uczelniane przepisy o koniecznosci
          zrobienia habilitacji w n lat, to niech pani wylatuje, krzyzyk jej na droge.
          • dala.tata Re: zmotywujcie mnie proszę do pisania habilitacj 22.03.10, 17:55
            no ale ja sie z toba zgadzam.
    • charioteer1 Re: zmotywujcie mnie proszę do pisania habilitacj 22.03.10, 16:29
      To sie ma szanse udac tylko pod warunkiem, ze znajdziesz kogos, kto ci to w 2
      tygodnie zrecenzuje. W maju-czerwcu najpozniej praca musi byc w wydawnictwie.
    • adept44_ltd Re: zmotywujcie mnie proszę do pisania habilitacj 22.03.10, 17:17
      hm, zwolniłbym się na twoim miejscu... Niewyspany ma rację
    • flamengista ojejku jej... 22.03.10, 18:22
      CytatNa skutek zmian personalnych (nowy szef) zostałam postawiona pod ścianą i
      po wakacjach muszę mieć wydaną habilitację (tzn. monografię bleeeee)


      Czytaj: za poprzedniego szefa było słodkie pierdzenie, nic nierobienie i
      całkowity brak kontroli nad działalnością naukową pracowników. Na szczęście -
      przyszedł nowy szef, który powiedział - weźcie się wreszcie do roboty. I bardzo
      dobrze...

      Cytat Mam zakończone badania, jakiś tam dorobek i jestem na etapie
      pisania, ale idzie mi jak po grudzie.


      Albo masz dorobek na habilitację, albo nie masz. Dorobek "jakiś" to na mój gust
      dorobek słabiutki, który ew. można przepchnąć przy znajomościach. Nie podoba mi
      się takie podejście.

      CytatBezsens tego widzę ogrooomny

      To po kiego grzyba to piszesz? Tracisz czas!!! Moja rada: szukaj nowej pracy.
      Już zmuszanie się do doktoratu to bezsens. Zmuszanie się do habilitacji to
      czysty idiotyzm.

      W dodatku kiepski doktorat może przejdzie. Co do kiepskiej habilitacji (a taka z
      pewnością będzie, skoro piszesz ją "last minute" i bez większego przekonania) -
      sądzę, że wątpię.

      Sorry za szczerość, ale moim zdaniem czasem warto czegoś takiego wysłuchać.
      Najwyraźniej sama nie masz przekonania, by dalej pracować naukowo. Po co się
      więc męczyć?
      • adept44_ltd Re: ojejku jej... 22.03.10, 18:26
        dodam, no i oczywiście poza Polską, bez habilitacji będzie naprawdę super i nic
        do robienia...
        • dala.tata Re: ojejku jej... 22.03.10, 18:31
          oczywiscie, poza Polska uniwersytety czekaja na ludzi bez habilitacji, bo
          wiedza, ze habilitacja to system opresji. i ci, co nie mogli jej zrobic dostaja:

          a. azyl polityczny.
          b. automatyczna profesure
          c. autograf od Lesia.
          • adept44_ltd Re: ojejku jej... 22.03.10, 18:38
            interesuje mnie głównie a i c, ale chyba niestety się nie łapię...
            • dala.tata Re: ojejku jej... 22.03.10, 18:47
              jakbys sie uroczyscie zrzekl habilitacji, posypal glowe popiolem, publicznie
              zlozyl samokrytyke, to mysle ze autograf jest do zdobycia.

              niestety, zrzekajacy sie na azyl polityczny nie maja szans.

              tak swoja droga, to ten watek urzekl mnie bardzo w kontekscie watku o
              zmniejszeniu dotacji na badania. ale tak tylko mowie, nie rozpoczynam na nowo.
              • charioteer1 Re: ojejku jej... 22.03.10, 19:52
                dala.tata napisał:

                > tak swoja droga, to ten watek urzekl mnie bardzo w kontekscie watku o
                > zmniejszeniu dotacji na badania.

                A jak myslisz, z czego te habilitacje sa finansowane? Krasnoludki za darmo
                wydaja i recenzuja?
                • niewyspany77 Re: ojejku jej... 22.03.10, 20:15
                  j a akurat mam pewne watpliwosci, czy wydanie habilitacji powinien finansowac
                  uni. czesc finansowego ryzyka powinien ponosic delikwent. analogicznie do dr i
                  innych monografii.
                  • charioteer1 Re: ojejku jej... 22.03.10, 20:27
                    Nie ma obowiazku wydawania doktoratow. Na szczescie.
                    • niewyspany77 Re: ojejku jej... 22.03.10, 20:29
                      no ale w takim razie trzeba czepnac sie obowiazku wydawania zamiast koniecznosci
                      fundowania delikwentowi 100 egz makulatury.
                      • charioteer1 Re: ojejku jej... 22.03.10, 20:38
                        Absolutnie i w zadnym wypadku nie wolno tego robic!!! Habilitant ma miec zgodnie
                        z ustawa znaczny dorobek naukowy, a prace niepublikowane nie sa dorobkiem naukowym.
                        • niewyspany77 Re: ojejku jej... 22.03.10, 21:01
                          tylko przypomne, ze znaczy dorobek nie oznacza ani ilosci arkuszy wydawniczych w
                          cegle, ani nakladu. doktorat skladasz w 5 kopiach i jest to dorobek naukowy.
                          • charioteer1 Re: ojejku jej... 22.03.10, 21:04
                            Jezeli chcesz znac moje zdanie, to habilitacja jest procedura zbedna. Jezeli
                            jednak zostaje utrzymana, to bezwzglednie nalezy utrzymac obowiazek publikowania
                            rozpraw.

                            Do habilitacji liczy sie dorobek po doktoracie.
                            • niewyspany77 Re: ojejku jej... 22.03.10, 21:09
                              chario, ja to wiem. mi chodzi o finansowanie - i to tylko konkretnie
                              finansowanie ksiazki.
                              • charioteer1 Re: ojejku jej... 22.03.10, 21:16
                                Ksiazki, ktora nikomu nie jest do niczego potrzebna, lacznie z habilitantem.

                                Wyzlosliwiajcie sie dalej nad kolezanka.
                                • adept44_ltd Re: ojejku jej... 22.03.10, 21:21
                                  Chario - zastanawia mnie,jak, będąc naukowcem, można wypowiedzieć takie zdanie

                                  Ksiazki, ktora nikomu nie jest do niczego potrzebna, lacznie z habilitantem,

                                  przecież ono nie ma najmniejszego sensu, jeśli masz takie doświadczenia,
                                  współczuję,ale nie wszyscy mają takie... ja się nasłuchałem wiele, jak to trzeba
                                  pisać rozprawę, a nie odkrycie i tym podobnych bzdur, ale oni w moim, ani w
                                  różnych znanych mi przypadkach tak nie było. Pewnie, jak to ciągle powtarzasz,
                                  tak się zdarza, no ale różne rzeczy się zdarzają... nie można tego generalizować.
                                  --
                                  Louder Than Bombs...
                                  • charioteer1 Re: ojejku jej... 22.03.10, 21:26
                                    adept44_ltd napisał:

                                    > Chario - zastanawia mnie,jak, będąc naukowcem, można wypowiedzieć takie zdanie
                                    >
                                    > Ksiazki, ktora nikomu nie jest do niczego potrzebna, lacznie z habilitantem,

                                    Adept, zwyczajnie. Przekonaj moze fizykow i matematykow, ze robia blad nie
                                    wymagajac przy habilitacji monografii.
                                    • adept44_ltd Re: ojejku jej... 22.03.10, 21:29
                                      ja o jednym ty o drugim...
                                      mnie jest wszystko jedno, na podstawie czego ktoś uzyska habilitację, jeżeli to
                                      jest dobre...

                                      powtórzę - kompletną bzdurą jest gadanie o niepotrzebności książki - jeśli ktoś
                                      taką napisał, nie powinien za nią uzyskać stopnia, niestety, często uzyskuje...
                                      • charioteer1 Re: ojejku jej... 22.03.10, 21:31
                                        adept44_ltd napisał:

                                        > ja o jednym ty o drugim...
                                        > mnie jest wszystko jedno, na podstawie czego ktoś uzyska habilitację, jeżeli to
                                        > jest dobre...

                                        A, sorry, nie wiem, co jest jedno, a co jest drugie. Nie wiem tez, co ci jest
                                        wszystko jedno skoro uwazasz, ze:

                                        > kompletną bzdurą jest gadanie o niepotrzebności książki
                                        • adept44_ltd Re: ojejku jej... 22.03.10, 21:33
                                          jakaś epidemia braku logiki na tym forum ;-)

                                          Chario, nie mogę się ustosunkować do twojej wypowiedzi, przeprasza, nie
                                          rozumiem... już nic... ;-)
                                    • dala.tata Re: ojejku jej... 22.03.10, 21:42
                                      ja nadal nie rozumiem, na czym polega twoj problem. skoro ci nieppotrzebna ta
                                      ksiazka, co wiecej, nikomu nie potrzebna ona jest, to nie pisz jej. konsekwencja
                                      teog bedzie to, ze nie napiszesz habilitacji, ale wiesz, zasady to zasady.

                                      z drugiej strony mozesz napisac dobra ksiazke.
                                      • charioteer1 Re: ojejku jej... 22.03.10, 21:49
                                        dala.tata napisał:

                                        > z drugiej strony mozesz napisac dobra ksiazke.

                                        Pisanie dobrej ksiazki moze byc rowniez strata czasu, ale to sa juz bardzo
                                        indywidualne sprawy.
                                        • dala.tata Re: ojejku jej... 22.03.10, 21:52
                                          masz racje! chario, nie pisz! nie rezygnuj ze swych zasad!
                                          • charioteer1 Re: ojejku jej... 22.03.10, 21:59
                                            Dala, mozesz mi wyjasnic, jakie ja mam zasady? Bardzo prosze tez o krotkie
                                            uzasadnienie, na jakiej podstawie tak wnioskujesz.
                                    • pfg Re: ojejku jej... 22.03.10, 22:43
                                      charioteer1 napisał:

                                      > Przekonaj moze fizykow i matematykow, ze robia blad nie
                                      > wymagajac przy habilitacji monografii.

                                      Dzięki Bogu, nie wymagają :-) Skądinąd niektórzy fizycy piszą
                                      książki. Ba, całkiem niedawno spotkałem się z przypadkiem
                                      jegomościa, fizyka, który najpierw napisał książkę, a teraz zamierza
                                      poszczególne rozdziały wydawać jako osobne prace, po czym chce się
                                      na podstawie tego wszystkiego habilitować. To jest, moim zdaniem,
                                      stawianie wozu przed koniem.

                                      Ale wydaje mi się, że rozumiem adepta i że ma on rację. W naukach, w
                                      których książka habilitacyjna jest wymagana, to albo jest to dobra
                                      habilitacja, wnosząca coś nowego, istotnego, ciekawego, odkrywczego,
                                      a więc dobra książka, a skoro dobra, to potrzebna, albo też ksiązka
                                      jest niepotrzebna, a w takim wypadku i książka, i habilitacja są
                                      OKDR.

                                      No, chyba że masz na myśli coś takiego: Pani X napisała cykl
                                      artykułów, opublikowała je w dobrych, recenzowanych, liczących się
                                      czasopismach i chce na tej podstawie zrobić habilitację. Powinna w
                                      tej sytuacji wystarczyć "zszywka" plus ileś stron ogólnego
                                      wprowadzenia i czegoś w rodzaju przewodnika po wchodzących w
                                      skład "zszywki" pracach - jak u fizyków. Wymaganie, aby z tego robić
                                      osobną książkę, faktycznie jest bez sensu. Pomysł, że kolejne prace
                                      stają się kolejnymi rozdziałami książki, może być trudny do
                                      zrealizowania choćby ze względu na prawa autorskie, współautorstwo
                                      poszczególnych prac itp.
                                      • tocqueville Re: ojejku jej... 22.03.10, 22:47
                                        No, chyba że masz na myśli coś takiego: Pani X napisała cykl
                                        artykułów, opublikowała je w dobrych, recenzowanych, liczących się
                                        czasopismach i chce na tej podstawie zrobić habilitację. P


                                        tak, tylko jeszcze się okaże, że oprócz tego cyklu musi mieć cykl nr 2 - jako
                                        tzw. dorobek :)
                                        • pfg Re: ojejku jej... 22.03.10, 22:58
                                          tocqueville napisał:

                                          > tak, tylko jeszcze się okaże, że oprócz tego cyklu musi mieć cykl
                                          > nr 2 - jako
                                          > tzw. dorobek :)

                                          Fizycy et consortes też oczekują dorobku poza cyklem prac
                                          wchodzących w skład habilitacji. Różnica jest taka, że te pozostałe
                                          prace mogą być od Sasa do Lasa, nie muszą stanowić spójnego
                                          tematycznie cyklu.
                                      • charioteer1 Re: ojejku jej... 22.03.10, 23:00
                                        Pfg, a jak w przypadku zszywek traktujecie prace wspolautorskie? Czy prace
                                        wchodzace w sklad zszywki moga byc w ogole pracami wspolautorskimi, czy moga
                                        miec tylko jednego autora? Jezeli autorow jest wiecej, to jak wyglada ustalenie
                                        indywidualnego wkladu habilitanta?
                                        • pfg Re: ojejku jej... 22.03.10, 23:42
                                          Nie przypominam sobie habilitacji z fizyki, w której nie
                                          byłoby prac współautorskich. Co się wówczas dzieje zależy od
                                          charakteru prac i ilości współautorów.

                                          1) Niewielka liczba współautorów: wszyscy współautorzy składają
                                          pisemne oświadczenia, w których określają procentowy i merytoryczny
                                          wkład własny i habilitanta. Na przykład "Pani X zaproponowała model
                                          teoretyczny, obliczenia analityczne prowadziliśmy wspólnie, ja
                                          wykonałem obliczenia numeryczne, a pan Z zrobił rysunki. Mój wkład
                                          oceniam na 40%, wkład pani X na 50%, wkład pana Z na 10%" albo "Pani
                                          X wymyśliła ten konkretny eksperyment, przeprowadziliśmy go wspólnie
                                          z panami P, Q, R, pan S przygotował próbki, a następnie pani X
                                          opracowała wyniki. Wkład pani X oceniam na 40%, mój oraz P, Q, R na
                                          10% każdy, wkład S na 20%". I tak od każdego współautora każdej
                                          pracy. Ważne, żeby na tej podstaie ustalić jaki był wkład
                                          habilitanta do poszczególnych prac i że bez tego wkładu te prace by
                                          nie powstały.

                                          2) Bardzo liczne grono współautorów, co idzie w parze z bardzo dużą
                                          liczbą prac - w wypadku wielkich grup badawczych ("kolaboracji") w
                                          fizyce jądrowej lub fizyce cząstek może to być kilkadziesiąt lub
                                          więcej osób (maksimum ~300 bodajże). Wtedy oświadczenie składa
                                          szef "kolaboracji". Możliwe są pod-przypadki:

                                          2a) Habilitant zaproponował kluczową ideę eksperymentu lub wymyślił
                                          i skonstruował kluczowy fragment aparatury, bez którego eksperyment
                                          nie byłby w ogóle możliwy. Przypadek ten jest tyleż oczywisty, ile
                                          rzadki - o takich *habilitacjach* w ostatnich latach nie słyszałem
                                          (Georges Charpak za konstrukcję detektorów mógł dostać Nagrodę
                                          Nobla, ale polskiej habilitacji nie ma, choć gdyby chciał, to by
                                          dostał ;-) ).

                                          2b) Habilitant był jedną z wielu osób zaangażowanych w eksperyment,
                                          trudno jednak utrzymywać, że bez niego/niej eksperyment by się nie
                                          odbył. W takim wypadku, żeby uczynić zadość wymaganiom ustawowym,
                                          habilitant albo samodzielnie opracowuje jakiś fragment wyników
                                          eksperymentalnych, na co musi dostać zgodę szefostwa "kolaboracji",
                                          albo publikuje kilka prac teoretycznych o różnych aspektach fizyki
                                          badanej w tym eksperymencie, albo jedno i drugie - tym niemniej
                                          wiele osób kwestionuje zasadność przyznawania habilitacji w takich
                                          wypadkach.
                                          • charioteer1 Re: ojejku jej... 23.03.10, 00:19
                                            Dzieki za wyjasnienia. U nas sie powoli i w bolach przebija swiadomosc, ze prace
                                            we wspolautorstwie sa z reguly lepsze od samodzielnych produkcji.
                                            • dala.tata Re: ojejku jej... 23.03.10, 00:23
                                              naprawde sa? nie sadzilem. ja wiekszosc chyba artykulow napisalem wspolnie z
                                              kims, wiekszosc ksiazek, sam. nie sadze zeby byla zasada lepszosci czy gorszosci
                                              zaleznie od wspolautorstwa.

                                              charioteer1 napisał:

                                              > Dzieki za wyjasnienia. U nas sie powoli i w bolach przebija swiadomosc, ze prac
                                              > e
                                              > we wspolautorstwie sa z reguly lepsze od samodzielnych produkcji.
                                              >
                                              • charioteer1 Re: ojejku jej... 23.03.10, 00:54
                                                W paradygmacie eksperymentalnym jest jednak chyba troche inaczej. Natomiast
                                                prace teoretyczne lepiej mi sie pisze w pojedynke.
                                                • dala.tata Re: ojejku jej... 23.03.10, 00:58
                                                  chario, a poza swym glebokim przekonaniem, masz cokowliek, co wskazywaloby, ze
                                                  prace wspolautorskie sa lepsze? cokolwiek 'lepsze' mialoby znaczyc.

                                                  charioteer1 napisał:

                                                  > W paradygmacie eksperymentalnym jest jednak chyba troche inaczej. Natomiast
                                                  > prace teoretyczne lepiej mi sie pisze w pojedynke.
                                                  >
                                                  • charioteer1 Re: ojejku jej... 23.03.10, 01:05
                                                    W zespole mozna wiecej zrobic. Wiekszy eksperyment, wiecej danych, rozne
                                                    metodologie. Takie trywia, ktore przekladaja sie na efekt koncowy.
                                                  • adept44_ltd Re: ojejku jej... 23.03.10, 09:15
                                                    1, te trywia pozwalają jedynie powiedzieć o zaletach pracy zespołowej, nie o
                                                    tym, że teksty zespołowe są lepsze
                                                    2. kluczowe w tym wszystkim jest słówko, użyte przez ciebie, 'mi' - ci tak
                                                    wychodzi ;-)
                                                    3. jeśli twój post do pfg miał sugerować, iż w jego poście jest jakaś informacja
                                                    na temat lepszości prac zbiorowych (taka możliwość, przyjmuję na 50%, że
                                                    niezrealizowana), to takiej informacji nie było w tamtym poście
                                                  • charioteer1 Re: ojejku jej... 23.03.10, 14:12
                                                    Adept, kluczowe jest to, po co podejmuje sie wspolprace. Jezeli wspolprace
                                                    podejmuje sie dlatego ze cos ma byc "lepsze", to pewnie lepsze nie bedzie.
                                                    Jezeli celem jest polaczenie roznych doswiadczen wspolautorow, to wtede masz te
                                                    wartosc dodana. Wiem, ze mgliscie, ale w naukach eksperymentalnych tak bywa, ze
                                                    jedna osoba ma pomysl, a druga mozliwosci realizacji. Oczywiscie inne kombinacje
                                                    tez w naturze wystepuja.
                                                  • adept44_ltd Re: ojejku jej... 23.03.10, 17:23
                                                    metafizyka... ale nawet jak już sobie wyimaginuję za cholerę nie wyjdzie
                                                    logiczny wniosek, że ze współ są lepsze od mono, no ni chu chu Chario, sorki ;-)
                                                  • charioteer1 Re: ojejku jej... 23.03.10, 17:29
                                                    Adept, jestes zywa ilustracja tezy, ze przed habilitacja nie warto
                                                    eksperymentowac, tylko tluc mdle i nudne badania tego, co juz zostalo 15x
                                                    przebadane. Habilitancie, pamietaj, twoj dorobek moze oceniac adept!!!

                                                    A serio, nie wychodzi ci, bo w humanistyce pracuje sie samodzielnie i trudno ci
                                                    wyobrazic sobie, ze mogloby byc inaczej.
                                                  • adept44_ltd Re: ojejku jej... 23.03.10, 17:58
                                                    dowcipu nie pojąłem...proszę o egzegezę...

                                                    Chario, powtarzanie nie jest dowodem, poproszę o dowód, że w naukach
                                                    eksperymentalnych praca zbiorowa zawsze będzie lepsza od indywidualnej, podaj mi
                                                    algorytm na to, tylko że jak go nie ma, to bzdurą jest takie twierdzenie...
                                                  • dala.tata Re: ojejku jej... 23.03.10, 18:01
                                                    adepcie, nie umiesz wspolpracowac z ludzmi po prostu!


                                                    adept44_ltd napisał:

                                                    > dowcipu nie pojąłem...proszę o egzegezę...
                                                    >
                                                    > Chario, powtarzanie nie jest dowodem, poproszę o dowód, że w naukach
                                                    > eksperymentalnych praca zbiorowa zawsze będzie lepsza od indywidualnej, podaj m
                                                    > i
                                                    > algorytm na to, tylko że jak go nie ma, to bzdurą jest takie twierdzenie...
                                                  • adept44_ltd Re: ojejku jej... 23.03.10, 18:16
                                                    serio? to zdanie znaczyło właśnie to? o ja... ;-)
                                                  • charioteer1 Re: ojejku jej... 23.03.10, 18:01
                                                    Adept, rozumiem, ze wypowiadasz sie tutaj jako wybitny eksperymentalista na
                                                    podstawie wlasnego doswiadczenia.
                                                  • dala.tata kryteria lepszych artykulow 23.03.10, 18:07
                                                    chario, podaj jakikowliek dowod na to, ze prace zespolowe sa lepsze.a jak nie
                                                    potrafgisz, to przestan pieprzyc. i zeby nie bylo, poweim ci, co mogloby byc
                                                    takim dowodem. na przyklad w danej dyscyplinie prace wspolautorskie sa:

                                                    a. czesciej cytowane
                                                    b. oceniane wyzej w rankingach prac (jesli takie sa).
                                                    c. maja jakis inny wyzszy 'impact' (typu wdrozenia, patenty).

                                                    byc moze sa jakies inne kryteria lepszosci. przestan zapewniac: udowodnij. ty
                                                    ponoc jestes od twardcyh danych.

                                                    charioteer1 napisał:

                                                    > Adept, rozumiem, ze wypowiadasz sie tutaj jako wybitny eksperymentalista na
                                                    > podstawie wlasnego doswiadczenia.
                                                    >
                                                  • charioteer1 Re: kryteria lepszych artykulow 23.03.10, 18:23
                                                    Tak, wspolautorskie prace eksperymentalne sa czesciej cytowane niz prace z
                                                    jednym autorem.

                                                    W tej dziedzinie psychologii eksperymentalnej, ktora mnie dotyczy, prace
                                                    eksperymentalne z jednym autorem to juz rzadkosc.

                                                    Pierwszy z brzegu numer czasopisma:
                                                    http://www.sciencedirect.com/science?_ob=PublicationURL&_tockey=%23TOC%236724%232009%23998909997%231092057%23FLA%23&_cdi=6724&_pubType=J&_auth=y&_acct=C000050221&_version=1&_urlVersion=0&_userid=10&md5=74f27f3ddc56ebb829df03e4ea8595de


                                                    Z trzech prac z jednym autorem dwie to przegladowki, jedna jest eksperymentalna,
                                                    reszta ma dwoch lub wiecej autorow.
                                                  • dala.tata Re: kryteria lepszych artykulow 23.03.10, 18:41
                                                    chario, sorry, rozumiem, ze potrafisz to udowodnic, a nie tylko zapewnic, ze
                                                    prace wspolautorskie sa czesciej cytowane. to, ze one sa czestsze, nie ma nic do
                                                    rzeczy.

                                                    a tymi przegladowkami (ktore, o ile pamietam, cytowane sa najczesciej) i pracami
                                                    eksperymatnalnymi to o co chodzi? bo wiesz, ja wiem, ze ja od rzeczy mowie, ale
                                                    nie lapie na co teraz dalas dowod.
                                                  • charioteer1 Re: kryteria lepszych artykulow 23.03.10, 19:20
                                                    Dala, drogi, swoimi komentarzami i ciaglym zjezdzaniem z tematu sam sobie
                                                    wystawiasz najlepsze swiadectwo.

                                                    Rozmawiamy o pracach eksperymentalnych, wiec co ma do rzeczy wysoka cytowalnosc
                                                    przegladowek? Mozesz na to pytanie odpowiedziec?

                                                    W kwestii metodologicznej sa dwie mozliwosci:

                                                    1. Zrobie zestawienie 10 najczesciej cytowanych prac eksperymentalnych w
                                                    dziedzinie, opublikowanych dajmy na to w 2008, co pokaze, ze najczesciej
                                                    cytowane prace sa pracami wieloautorskimi, poniewaz prac wieloautorskich jest
                                                    najwiecej. Do zrozumienia tego wystarczy elementarna znajomosc statystyki, wiec
                                                    szkoda mojego czasu.

                                                    2. Moge sie przekopac recznie przez jakas baze bibliograficzna sprawdzajac
                                                    cytowalnosc wszystkich prac eksperymentalnych z jednym i z wieloma autorami
                                                    opublikowanych w tym samym roku, a nastepnie oblicze srednia i odchylenie
                                                    standardowe, co zajmie mi tydzien z okladem (trzeba chocby pobieznie przejrzec
                                                    abstrakt kazdej pracy). Jezeli oczekujesz ode mnie takiego poswiecenia, to
                                                    obawiam sie, ze musze cie rozczarowac. Nie mam najmniejszego zamiaru nawet
                                                    zabierac sie za taka scjentometrie.

                                                    Chcesz dalej zadawac idiotyczne pytania, to baw sie dobrze, ale beze mnie.


                                                    dala.tata napisał:

                                                    > chario, sorry, rozumiem, ze potrafisz to udowodnic, a nie tylko zapewnic, ze
                                                    > prace wspolautorskie sa czesciej cytowane. to, ze one sa czestsze, nie ma nic d
                                                    > o
                                                    > rzeczy.
                                                    >
                                                    > a tymi przegladowkami (ktore, o ile pamietam, cytowane sa najczesciej) i pracam
                                                    > i
                                                    > eksperymatnalnymi to o co chodzi? bo wiesz, ja wiem, ze ja od rzeczy mowie, ale
                                                    > nie lapie na co teraz dalas dowod.
                                                    >
                                                    >
                                                  • dala.tata Re: kryteria lepszych artykulow 23.03.10, 19:26
                                                    chario, z cala pewnoscia ja zjezdzam z tematu, bo draze twoje calkiem
                                                    bezpodstawne twierdzenie ze artykuly wynikajace ze wspolpracy sa lepsze.
                                                    chlapnelas bzdure, lub chlapenlas cos, na co nie masz cienia dowodu. i zamiast
                                                    sie wycofac, wolisz brnac w zaparte. i rzecz jasna ktos, kto ci mwoi ze
                                                    chrzanisz na potege, jest glupi, wystawia sobie swiadectwo itd itd.

                                                    chario, to sa taktyki dyskusji ktore stosujesz na co dzien. i spoko. a wszystko
                                                    sie zaczelo od tego, ze palnelas glupstwo.

                                                    a co do pytania, chario, to ty uznalas za stosowne poiinformowac mnie ze w
                                                    jakims czasopismie jednouatorskie sa przegladowki. sama sobie odpwoeidz na
                                                    pytanie, po co to powiedzialas.
                                                  • charioteer1 Re: kryteria lepszych artykulow 23.03.10, 19:37
                                                    Dala, od wczoraj, a dokladnie od godz. 0:54 rozmawiamy o pracach eksperymentalnych, a dokladnie od tego miejsca:
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,87574,109064603,109089551,Re_ojejku_jej_.html

                                                    Ponizszy tekst napisales sam o sobie:



                                                    dala.tata napisał:

                                                    chlapnelas bzdure, lub chlapenlas cos, na co nie masz cienia dowodu. i zamiast sie wycofac, wolisz brnac w zaparte. i rzecz jasna ktos, kto ci mwoi ze chrzanisz na potege, jest glupi, wystawia sobie swiadectwo itd itd.

                                                    chario, to sa taktyki dyskusji ktore stosujesz na co dzien. i spoko. a wszystko sie zaczelo od tego, ze palnelas glupstwo.

                                                  • dala.tata Re: kryteria lepszych artykulow 23.03.10, 20:23
                                                    jasne chario, a dowody na to stwierdzenie:

                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,87574,109064603,109089051,Re_ojejku_jej_.html?wv.x=2
                                                    juz oczywisicie podalas kilkukrotnie, prawda?

                                                    chario, chlapnelas bzdure. nie masz zadnych dowodow na to, ze jest jak mowisz. w
                                                    zwiazku z tym wszystko co robisz, ot krecisz i obrazasz. daj cien dowodu na to,
                                                    ze prace we wspolautorstwie sa lepsze.

                                                    a moze dasz dowod na tweirdzenie zawarte tutaj:

                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,87574,109064603,109121059,Re_kryteria_lepszych_artykulow.html?wv.x=2
                                                    ze prace we wspolautrostwie sa cytowane czesciej. dowod, chario, nie zapewnienie.

                                                    ja wiem, ze fajnie sie cytuje wybiorczo, bo fajnie jest zapomniec o tym, co
                                                    napisalas. przerabialismy to juz pare dni temu w watku o tym, ze uznalas za
                                                    celowe zaprzeczenie sobie, ze jestes za podwyzszeniem dotacji na badania.
                                                  • charioteer1 Re: kryteria lepszych artykulow 23.03.10, 20:51
                                                    dala.tata napisał:

                                                    > jasne chario, a dowody na to stwierdzenie:
                                                    >
                                                    > forum.gazeta.pl/forum/w,87574,109064603,109089051,Re_ojejku_jej_.html?wv.x=2
                                                    > juz oczywisicie podalas kilkukrotnie, prawda?

                                                    Tak, dala, to zostalo juz wyjasnione w cytowanym poscie. Specjalnie dla ciebie
                                                    zaznacze tlustym drukiem:

                                                    U nas sie powoli i w bolach przebija swiadomosc, ze prace
                                                    we wspolautorstwie sa z reguly lepsze od samodzielnych produkcji.


                                                    > a moze dasz dowod na tweirdzenie zawarte tutaj:
                                                    >
                                                    > forum.gazeta.pl/forum/w,87574,109064603,109121059,Re_kryteria_lepszych_artykulow.html?wv.x=2
                                                    > ze prace we wspolautrostwie sa cytowane czesciej. dowod, chario, nie zapewnienie.

                                                    To zostalo wyjasnione tu:
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,87574,109064603,109123715,Re_kryteria_lepszych_artykulow.html?wv.x=2

                                                    Prace we wspolautorstwie sa cytowane czesciej, poniewaz prace pisane przez
                                                    jednego autora sa rzadkoscia. Punkt pierwszy dotyczacy metodologii.


                                                    > ja wiem, ze fajnie sie cytuje wybiorczo, bo fajnie jest zapomniec o tym, co
                                                    > napisalas. przerabialismy to juz pare dni temu w watku o tym, ze uznalas za
                                                    > celowe zaprzeczenie sobie, ze jestes za podwyzszeniem dotacji na badania.

                                                    Poniewaz nie wiesz, ile wynosi dotacja na badania wlasne na wydziale, ktory
                                                    otrzymal najwyzsza kategorie w ocenie parametrycznej, daruj sobie dalsza czesc
                                                    dyskusji na ten temat.
                                                  • adept44_ltd Re: ojejku jej... 23.03.10, 18:17
                                                    źle rozumiesz...

                                                    jako prostaczek nie mogący wyjść ze zdumienia, i domagający się objaśnienie, a
                                                    objaśnienia ni ma...
                                                  • dala.tata Re: ojejku jej... 23.03.10, 09:17
                                                    no i? jak to sie ma do lepszych tekstow? bo wiesz, ja moge napisac: w pojdeynke
                                                    moze sie lepiej skupic, mniej poetncjalnych bledow, nieporozumien itd itd.

                                                    innymi slowy, chario, chrzanisz.



                                                    charioteer1 napisał:

                                                    > W zespole mozna wiecej zrobic. Wiekszy eksperyment, wiecej danych, rozne
                                                    > metodologie. Takie trywia, ktore przekladaja sie na efekt koncowy.
                                                    >
                                                  • charioteer1 Re: ojejku jej... 23.03.10, 14:06
                                                    Dala, jezeli ci wspolautor przeszkadza, to faktycznie powinienes pracowac w
                                                    pojedynke.
                                                  • dala.tata Re: ojejku jej... 23.03.10, 14:10
                                                    chario, ojej, ale mnie fajnie zalatwilas. to rzecywisice ten
                                                    przygwazdzajacy argument na to, ze wspolautorskie teksty sa lepsze!

                                                    brawo chario. powinnas dostac nagrode za argument roku!

                                                    charioteer1 napisał:

                                                    > Dala, jezeli ci wspolautor przeszkadza, to faktycznie powinienes
                                                    pracowac w
                                                    > pojedynke.
                                                    >
                                                  • charioteer1 Re: ojejku jej... 23.03.10, 14:15
                                                    Dala, jezeli w tekstach wspolautorskich masz wiecej bledow niz w tekstach
                                                    pisanych z kims to, wybacz, ale naprawde nie umiesz wspolpracowac z innymi.
                                                    Powiedz, jak to mozliwe, ze im wiecej osob czyta tekst wspolautorski, tym wiecej
                                                    w nim bledow? To wspolautorzy wzajemnie nie wiedza, co pisza? Nie wyjasniacie
                                                    sobie watpliwosci?
                                                  • dala.tata Re: ojejku jej... 23.03.10, 14:54
                                                    chario, ja niespecjlanie wiem o czym ty teraz mowisz. ale na pewno
                                                    masz racje i przygwozdzilas mnie jeszcze bardziej.

                                                    wspolautorskie teksty sa o niebo lepsze!!! o 7 nieb!
                                            • pfg Re: ojejku jej... 23.03.10, 20:42
                                              charioteer1 napisał:

                                              > prace
                                              > we wspolautorstwie sa z reguly lepsze od samodzielnych
                                              > produkcji.

                                              Chyba nie ma zasady, że we współautorstwie lepsze, samodzielne gorsze
                                              - albo na odwrót. We współczesnej fizyce (i chyba wszystkich innych
                                              naukach przyrodniczych) praktycznie wszystkie prace *doświadczalne*
                                              powstają we współautorstwie, a teoretyczne i obliczeniowe - różnie.
                                              Niektórzy wolą pracować samotnie, innym potrzebna jest wspólna praca
                                              nad pomysłem, dyskusje, wzajemne sprawdzanie się. Albo zdarza się, że
                                              ja się znam na czymś, kolega na czymś innym i ktoś wpadnie na pomysł,
                                              że to można połączyć do rozwiązania jakiegoś konkretnego problemu.
                                              Różnie to bywa.

                                              Na specyfice innych nauk się nie znam. Powiedzmy - takie datowanie
                                              średniowiecznych źródeł hagiograficznych :-0 Czy to polega na tym, że
                                              badaczka spędza dnie i noce w archiwach - w tedy publikacja
                                              samodzielna - czy oprócz archiwów, do pomocy zaprzęga - bo ja wiem? -
                                              specjalistę od datowania pergaminu - wtedy jak najbardziej wspólna.
                                              • charioteer1 Re: ojejku jej... 23.03.10, 20:59
                                                Przepraszam za zamieszanie, ale uscislam dwa posty nizej, ze chodzi o prace
                                                eksperymentalne. Na swiecie prace eksperymentalne prowadzone w pojedynke naleza
                                                do rzadkosci, w Polsce niestety nie.
                                                • dala.tata Re: ojejku jej... 23.03.10, 22:52
                                                  i to rzecz jasna jest dowod na to, ze one sa lepsze.



                                                  charioteer1 napisał:

                                                  > Przepraszam za zamieszanie, ale uscislam dwa posty nizej, ze chodzi o prace
                                                  > eksperymentalne. Na swiecie prace eksperymentalne prowadzone w pojedynke naleza
                                                  > do rzadkosci, w Polsce niestety nie.
                                                  >
                                                  • pfg Re: ojejku jej... 24.03.10, 09:35
                                                    dala.tata napisał:

                                                    > i to rzecz jasna jest dowod na to, ze one sa lepsze.

                                                    We współczesnych naukach przyrodniczych istnieje bardzo silna
                                                    korelacja: zbiorowe prace *eksperymentalne* bywają lepsze i gorsze,
                                                    ale indywidualne prace *eksperymentalne* są marginalne. Jest to,
                                                    rzecz jasna, tylko "dowód statystyczny", ale można podać dość proste
                                                    racjonalizacje takiego stanu rzeczy.
                                                  • dala.tata Re: ojejku jej... 24.03.10, 11:01
                                                    drogi pfg, jako ze z roznych powodow czytam tzw. nauki eksperymentalne, zdaje
                                                    sobie sprawe z tego, ze dzisiaj ciezko znaelzc prace pisane w pojedynke. z
                                                    ronzych zreszta wzgledow, glownie nienaukowych, a zwiazanych z presja na coraz
                                                    wieksza ilosc publikacji.

                                                    jednak tak sie zastanawiam nad kamieniami milowymi np. w psychologii i mysle ze
                                                    to przede wszystkim sa prace pisane w pojedynke.

                                                    i tyle.
                                                  • charioteer1 Re: ojejku jej... 24.03.10, 11:28
                                                    Dala, nie sciemniaj i nie zmieniaj tematu. Tzw. kamienie milowe w psychologii
                                                    nie sa pracami eksperymentalnymi, a poza tym nie mowie nigdzie o psychologii
                                                    jako calosci.

                                                    Do psychologii eksperymentalnej stosuje sie opis Watsona sprzed 100 lat:

                                                    Psychology ... is a purely objective experimental branch of natural science.
                                                    psychclassics.asu.edu/Watson/views.htm
                                                  • dala.tata Re: ojejku jej... 24.03.10, 14:37
                                                    taaaa, rzeczywiscie, taki Rosenhan, nic w nim ekperymentalnego
                                                  • charioteer1 Re: ojejku jej... 24.03.10, 15:11
                                                    Spoko, teraz bedziemy sie spierac o to, co wazniejsze, klasyczne eksperymenty
                                                    czy wielkie teorie.
                                                  • dala.tata Re: ojejku jej... 24.03.10, 17:42
                                                    chario, nie, poddaje sie. jesli do porzadku twego swiata potrzebne ci
                                                    przekonanie, ze teksty wspolautorskie sa lepsze, chario, mysl tak. jelsi
                                                    potrzebne ci myslenie, ze w Polsce dyskryminuje sie prace wspolautorskie, to
                                                    niech i tak bedzie.


                                                    charioteer1 napisał:

                                                    > Spoko, teraz bedziemy sie spierac o to, co wazniejsze, klasyczne eksperymenty
                                                    > czy wielkie teorie.
                                                    >
                                                  • charioteer1 Re: ojejku jej... 24.03.10, 18:43
                                                    dala.tata napisał:

                                                    > w Polsce dyskryminuje sie prace wspolautorskie,

                                                    To wymysliles samodzielnie. Nie mam ochoty dyskutowac z kazda brednia, ktora mi
                                                    przypiszesz.
                                                  • dala.tata Re: ojejku jej... 24.03.10, 18:51
                                                    chario, niech i tak bedzie. i zycze ci zeby sie ta swiadomosc lepszosci
                                                    artykulow wspolautorskich wreszcie przebila do Polski. i wreszcie bedziemy
                                                    naprawde miedzynarodowi!
                                                  • charioteer1 Re: ojejku jej... 24.03.10, 19:04
                                                    My, to znaczy kto? Nauki kognitywne, o ktorych nie masz najmniejszego pojecia?


                                                    dala.tata napisał:

                                                    > chario, niech i tak bedzie. i zycze ci zeby sie ta swiadomosc lepszosci
                                                    > artykulow wspolautorskich wreszcie przebila do Polski. i wreszcie bedziemy
                                                    > naprawde miedzynarodowi!
                                • dala.tata Re: ojejku jej... 22.03.10, 21:23
                                  no tak, przepisy bardzo wyraznie mowia: napisana ksiazka ma byc niepotrzebna.
                                  znam zreszta kilka przewodow habilitacyjnych, ktore uwalono, bo okazalo sie ze
                                  ksiazka habilitacyjna okazala sie

                                  a. dobra.
                                  b. potrzebna.
                                  c. stanowila tzw. wklad.

                                  i co? i dupa. habilitant musial od nowa pisac knota.
                            • tocqueville Re: ojejku jej... 22.03.10, 21:19
                              Do habilitacji liczy sie dorobek po doktoracie.

                              i tu się mylisz - liczy się po prostu dorobek (przed i po dr)
                              • adept44_ltd Re: ojejku jej... 22.03.10, 21:23
                                z tego co pamiętam, wyraźnie jest zaznaczone - po doktoracie...
                                • dala.tata Re: ojejku jej... 22.03.10, 21:24
                                  mnie sie tez wydaje ze po dr. a do tytulu prof. po habilitacji.
                                • tocqueville Re: ojejku jej... 22.03.10, 21:27
                                  gdzie jest zaznaczone?

                                  Art. 16. Do przewodu habilitacyjnego może być dopuszczona osoba, która
                                  posiada stopień doktora i uzyskała znaczny dorobek naukowy lub artystyczny, a
                                  ponadto przedstawiła rozprawę habilitacyjną.


                                  • charioteer1 Re: ojejku jej... 22.03.10, 21:29
                                    Na pierwszej stronie tego dokumentu znajdziesz liste wszystkich aktow prawnych,
                                    ktore maja zastosowanie do przewodow habilitacyjnych:
                                    www.wm.pb.edu.pl/uploads/images/File/rada-naukowa/Proc_habil_18_09.pdf
                                    • tocqueville Re: ojejku jej... 22.03.10, 21:34
                                      i co z tego wynika?
                                      • charioteer1 Re: ojejku jej... 22.03.10, 21:41
                                        Jak dajesz wykladnie prawna, to sprawdz wszystkie przepisy.
                                        • tocqueville Re: ojejku jej... 22.03.10, 21:53
                                          chario ale o co ci chodzi?
                                          masz jakiś przepis o dorobku po doktoracie to dawaj - mam sprawdzać wszystkie
                                          akty prawne w Polsce szukając tajemniczego zapisu o dorobku podoktorskim?
                                          • dala.tata Re: ojejku jej... 22.03.10, 21:57
                                            tocq, nawet jelsi masz racje, no to co? i tak beda zwracali uwage an dorobek po
                                            dokotracie i tak.
                                            • tocqueville Re: ojejku jej... 22.03.10, 22:08

                                              jeśli tak to idea habilitacji jest ułomna
                                              mam kilka lat na:
                                              - przeprowadzenie solidnych badań godnych habilitacji (+ opublikowanie ich w
                                              formie książki) oraz
                                              - przeprowadzenie drugiego zespołu solidnych badań, i przerobienie go na cykl
                                              artykułów, który wyprodukuje mi tzw. dorobek podoktorski (jak rozumiem nie może
                                              on być związany z habilitacją)
                                              • flamengista dokładnie tak 23.03.10, 11:04
                                                Tylko, że nikt nie mówił że będzie łatwo;)

                                                PS. przepisów na ten temat nie znam żadnych, ale pytając się starszych
                                                profesorów, którzy recenzowali już wiele prac habilitacyjnych słyszę zawsze to
                                                samo: liczy się dorobek po doktoracie. Czasem ten dorobek porównuje się z
                                                dorobkiem przeddoktorskim, ale działa to na ogół na niekorzyść kandydata! Czyli
                                                - skoro przed doktoratem tyle publikował, to czemu teraz jest tego tak mało?
                                                • adept44_ltd Re: dokładnie tak 23.03.10, 11:14
                                                  fla - szaaaa o tym ;-) bo dołączysz do grona oszołomów, którzy piszą tu jak jest ;-)
                                          • charioteer1 Re: ojejku jej... 22.03.10, 21:58
                                            Tocq, to ty masz problem, to sobie sprawdzaj. Ja tu zadnego problemu nie widze -
                                            prace, ktore posluzyly do uzyskania jednego stopnia, nie moga byc podstawa do
                                            nadania kolejnego.
                                            • tocqueville Re: ojejku jej... 22.03.10, 22:02
                                              Tocq, to ty masz problem, to sobie sprawdzaj.

                                              klasyka stylu chario! :)
                                              Sam nie wie o czym pisze, ale to mój problem :)

                                              Ja tu zadnego problemu nie widze -
                                              prace, ktore posluzyly do uzyskania jednego stopnia, nie moga byc podstawa do
                                              nadania kolejnego.


                                              chario locuta causa finita
                                              przed obroną doktoratu napisałem kilka artykułów, które nie posłużyły mi do
                                              uzyskania doktoratu (nie broniłem się na ich podstawie) - mam je przekreślić,
                                              tylko ze względu na datę wydania?
                                              • charioteer1 Re: ojejku jej... 22.03.10, 22:06
                                                Tocq, tu nie chodzi o to, czy ty sobie te artykuly przekreslisz, czy je uznasz
                                                za prawowite. Wiazaca w tej kwestii jest opinia kolejno:

                                                - komisji rady wydzialu,
                                                - samej rady,
                                                - powolanych do oceny twojego dorobku recenzentow.

                                                Pamietaj, ze jezeli sie z nimi nie zgodzisz, zawsze pozostaje ci odwolanie sie
                                                od decyzji kolejno do:

                                                - CK,
                                                - sadu administracyjnego.
                                                • tocqueville Re: ojejku jej... 22.03.10, 22:10
                                                  ale jak rozumiem opinie komisji Rady Wydziału są wydawne na podstawie
                                                  obowiązujących przepisów prawnych, a własnego "widzimisie"
                                                  • charioteer1 Re: ojejku jej... 22.03.10, 22:16
                                                    Zadaniem komisji jest ocenienie, czy posiadasz wystarczajacy dorobek do
                                                    wszczecia przewodu habilitacyjnego. Jezeli rada wczesniej nie podjela uchwaly
                                                    precyzujacej, co stanowi wystarczajacy dorobek, to komisja decyduje na podstawie
                                                    wlasnego uwazania i dotychczasowej praktyki.
                                                  • tocqueville Re: ojejku jej... 22.03.10, 22:27
                                                    obserwując przygotowania naszej RW do nadawania pierwszych habilitacji zdaje
                                                    sobie sprawę, że wewnętrzne uchwały nie mogą być z sprzeczne z aktem wyższego
                                                    rzędu (bo to podstawa do podważenia opinii)
                                                    ale my musimy być superhiperpoprawni i rygorystyczni - nie wiem, może u was
                                                    decyduje zwyczaj
                                                  • adept44_ltd Re: ojejku jej... 22.03.10, 22:36
                                                    Tocq, poza ustawą istnieją jeszcze przepisy uszczegóławiające (w ustawie nie
                                                    masz np. szczegółów na temat recenzentów, a one istnieją), poszukaj sobie, jak
                                                    dla mnie - szczególne uwzględnienie dorobku po doktoracie ma sens i tyle mogę
                                                    powiedzieć.
                                                  • tocqueville Re: ojejku jej... 22.03.10, 22:43

                                                    adept ale, do kroćset, czego mam szukać? :)
                                                    stawiacie tezę (ty i chario), że przepisX istnieje, a kiedy ją podważam
                                                    odpowiadacie: to twoje zadanie, abyś znalazł przepisX - jak go znajdziesz
                                                    zobaczysz, że mamy rację - a dopóki go nie znajdziesz, musisz przyjąć, że on
                                                    istnieje
                                                    - co to za logika? :)
                                                  • charioteer1 Re: ojejku jej... 22.03.10, 22:50
                                                    Tocq, nie chrzan. Chcesz sobie sprawdzac, to sobie sprawdzaj i tyle. Na forum
                                                    mamy ci opracowac regulamin twojej rady wydzialu dotyczacy czynnosci w
                                                    przewodach habilitacyjnych?

                                                    Juz ci podalismy, jakie dokumenty reguluja te sprawy. Naprawde nie jest trudno
                                                    je znalezc w internecie.
                                                  • tocqueville Re: ojejku jej... 22.03.10, 22:55

                                                    > Tocq, nie chrzan. Chcesz sobie sprawdzac, to sobie sprawdzaj i tyle.

                                                    widzę w tym przejaw bezradności, dlatego potraktuję to wyrozumiale

                                                    > Juz ci podalismy, jakie dokumenty reguluja te sprawy. Naprawde nie jest
                                                    trudno je znalezc w internecie.


                                                    skoro łatwo znaleźć to może być je przeczytał?
                                                    pytam raz jeszcze: masz jakąś przesłankę do stawiania tezy o dorobku
                                                    podoktorskim? Nie masz? Ok - czyli dyskusja skończona. Próbowałeś, ale to nie
                                                    twój dzień.
                                                  • adept44_ltd Re: ojejku jej... 22.03.10, 22:54
                                                    Tocq, ale ja nie jestem Lesiem, bym się kłócił, czy coś istnieje, czy nie... Mam
                                                    również podstawy, by przypuszczać, że Chario też nie jest Lesiem. A ty się
                                                    chcesz kłócić, że coś nie istnieje, bo ci się nie podoba. Pragnę zauważyć, że to
                                                    twój problem, a nie mój i dlatego szukaj... (albo nie - i spieraj się
                                                    później...). Napisałem ci, jak było w moim przypadku, napisałem ci, że gdzieś
                                                    widziałem taki zapis. I nie bardzo rozumiem, o co ci chodzi? Nie interesuje mnie
                                                    ta kwestia, jak chcesz skorzystaj z naszej uwagi, nie chcesz, powtarzam, Szczęść
                                                    Boże...

                                                    dodam,że twój intrygujący podział: my musimy się starać, wy macie tradycję,
                                                    można rozumieć, na sposób, jaki wyłożyłem wyżej: my robimy to tak, a dochodzicie
                                                    do tego, że robi się tak... ale wolałbym nie myśleć tak prostackim binarnym
                                                    schematem
                                                  • tocqueville Re: ojejku jej... 22.03.10, 22:57
                                                    napisałem ci, że gdzieś widziałem taki zapis.

                                                    przytłoczony siłą argumentu, aż spadłem z krzesła

                                                  • adept44_ltd Re: ojejku jej... 22.03.10, 23:02
                                                    Tocq, czy rozumiesz zdania w języku ojczystym, czy to transcenduje twoje
                                                    możliwości??? Napisałem, że się nie spieram, x postów temu, mówię, jak wygląda
                                                    praktyka, a ty sobie zrób co chcesz... możesz np. przyjąć, że rozważa się tylko
                                                    teksty zielonym atramentem na niebieskim tle, proszę bardzo, wolna wola.
                                                  • tocqueville Re: ojejku jej... 22.03.10, 23:07
                                                    no, ale jak będziesz komisji i dostaniesz dorobek kandydata, także przedoktorski
                                                    to arbitralnie go wytniesz, dlatego że tak ci się podoba? bo gdzieś tam
                                                    (niewiadomo gdzie, kiedy, w jakiej rzeczywistości) widziałeś jakiś zapis? I
                                                    użyjesz tego argumentu przed Radą Wydziału: ze jest gdzieś ukryty pewien zapis?
                                                  • charioteer1 Re: ojejku jej... 22.03.10, 23:09
                                                    Tocq, komisja sporzadza rekomendacje dla rady, a czlonkowie rady glosuja zgodnie
                                                    z wlasnym sumieniem. Jezeli chcesz sie habilitowac na podstawie dorobku sprzed
                                                    doktoratu, to zycze powodzenia i nie mam nic wiecej do dodania.
                                                  • adept44_ltd Re: ojejku jej... 22.03.10, 23:18
                                                    co znaczy wytnę? przecież to nie o to chodzi... chodzi tylko o to, by było
                                                    widać, że ktoś się po doktoracie rozwijał, a więc o to, że ma dorobek obok
                                                    rozprawy...
                                                  • tocqueville Re: ojejku jej... 22.03.10, 23:43

                                                    a rozprawa nie jest dowodem na to, że się ktoś rozwijał?
                                                    zaczynam podejrzewać że Kopernik by nie dostał polskiej habilitacji :)
                                                  • adept44_ltd Re: ojejku jej... 22.03.10, 23:54
                                                    Tocq, no takie są wymogi na samodzielność ;-), Migaś eksperymentował z nimi i
                                                    wyszło jak wyszło, dorobek i rozprawa... myślę, że sensownie i nie aż tak
                                                    wygórowanie ;-)
                                                  • tocqueville Re: ojejku jej... 23.03.10, 00:03

                                                    no mnie akurat ten "dorobek" odrywa od pisania habilitacji - zakłóca proces
                                                    badania i pisania, no chyba, że dorobek to mogą być takie-sobie-rózne-pisaniny w
                                                    monografiach pokonferencyjnych
                                                  • adept44_ltd Re: ojejku jej... 23.03.10, 00:08
                                                    dodam tak, że dla mnie nie byłoby problemem wnieść o ciąg dalszy przewodu w
                                                    przypadku kogoś, kto napisał genialną książkę (ok, przedłożył genialne
                                                    osiągnięcie ;-), a nie ma tych minimalnie 20 artykułów obok...
                                                  • tocqueville Re: ojejku jej... 23.03.10, 00:17
                                                    ok, ja nawet mogę naprodukować 4 artykuły rocznie, tylko niech mi je wydają w
                                                    rozsądnym czasie, bo jak czekam 1.5 roku na druk (przyjętego tekstu) to mnie
                                                    trafia - znowu gdzieś moje 3 teksty utknęły
                                                  • charioteer1 Re: ojejku jej... 22.03.10, 22:48
                                                    No to jezeli macie byc superpoprawni i hiperrygorystyczni, to oprocz ustawy jest
                                                    rozporzadzenie ministra i sa wytyczne CK, ktore rowniez stanowia obowiazujaca
                                                    wykladnie. Opracowanie Michalka, ktore podlinkowal adept, zawiera wytyczne CK
                                                    dla oceny przewodow przeprowadzanych przez rady.
                                  • adept44_ltd Re: ojejku jej... 22.03.10, 21:31
                                    nie pamiętam, jak składałem papiery do kolokwium podawałem tylko publikacje po
                                    doktoracie, i gdzieś widziałem taki zapis (bez wątpienia taki jest zwyczaj...)
                                    • tocqueville Re: ojejku jej... 22.03.10, 21:33
                                      co mnie obchodzi zwyczaj - dajcie podstawę prawną :)
                                      • adept44_ltd Re: ojejku jej... 22.03.10, 21:34
                                        Tocq, lekceważysz naukę płynącą z tradycji ;-))), uważaj, by taż nie dopadła cię
                                        ;-)))
                                        • tocqueville Re: ojejku jej... 22.03.10, 21:36
                                          czyli jak rozumiem zgadzasz się, że żadnego zapisu prawnego na ten temat nie ma?
                                          • adept44_ltd Re: ojejku jej... 22.03.10, 21:44
                                            nie jest to akt prawny, ale jest o synteza na podstawie praktyki...
                                            co do tego, że po doktoracie - mogą być jakieś przepisy uszczegóławiające ustawę

                                            ir.ptir.org/artykuly/pl/107/IR%28107%29_2291_pl.pdf
                                            • tocqueville Re: ojejku jej... 22.03.10, 21:52

                                              mogą też być ufoludki na Marsie - masz te przepisy czy nie masz?
                                              z tego co podałes wyciągnąłem taki fragment
                                              Zgodnie z wymogami ustawy ocenie podlega dorobek naukowy łącznie, ze
                                              szczególnym uwzględnieniem osiągnięć po doktoracie, jak również wartość rozprawy
                                              habilitacyjnej.


                                              czy ty czytasz teksty które wrzucasz?

                                              :)
                                              • adept44_ltd Re: ojejku jej... 22.03.10, 22:15
                                                nie, Tocq, zgodnie z moimi zasadami, których się trzymam, nie czytam. Powiem ci
                                                w przyszłym tygodniu, jak dostanę materiały do recenzji, co do swoich -
                                                powiedziałem ci, jak to wyglądało. Szczęść Boże...
                                                • ford.ka Super dyskusja 23.03.10, 09:08
                                                  No i tak właśnie wygląda polski uniwersytet.
                                                  Nikt nigdy nie przeczytał żadnych regulacji od ustawy o szkolnictwie
                                                  wyższym po regulamin studiów, ale wszyscy "wiedzą" jak ma być, bo
                                                  przecież od kołyski żyją "tradycją" i "zawsze tak było".
                                                  A jak komu zwrócić uwagę, to zabiją śmiechem, bo "trzeba być
                                                  debilem, żeby tego nie wiedzieć, a chamem, żeby podważać wyssaną z
                                                  mlekiem matki wiedzę prawdziwych naukowców". Każdemu można nasrać na
                                                  głowę "zgodnie ze swoim sumieniem"...
                                                  • adept44_ltd Re: Super dyskusja 23.03.10, 09:18
                                                    masz dzisiaj kiepski dzień? bo nie widzę tam nigdzie zabijania śmiechem...
                                                    twierdziłem tylko, że a) widziałem taki zapis, jak przygotowywałem papiery do
                                                    kolokwium, b) nie będę się spierał w tej kwestii i podawał argumentów (z braku
                                                    czasu), c) dałem linka do tekstu eksperta ck, który pisze o szczególnym
                                                    uwzględnieniu dorobku podoktorskiego...
                                                  • tocqueville Re: Super dyskusja 23.03.10, 09:59
                                                    masz dzisiaj kiepski dzień?

                                                    ja mam kiepski dzień? to niezły żart - czy to ja przez kilka godzin wmawiam
                                                    ludziom, że istnieją tajne dokumenty o dorobku podoktorskim ale są na tyle
                                                    tajne że nikt ich nie potrafi przytoczyć (ale które adept dzięki swoim koneksjom
                                                    gdzieś widział-wyższy stopień wtajemniczenia?)


                                                    c) dałem linka do tekstu eksperta ck, który pisze o szczególnym
                                                    uwzględnieniu dorobku podoktorskiego...


                                                    no i? szczególny=wyłączny?
                                                  • adept44_ltd Re: Super dyskusja 23.03.10, 10:06
                                                    masz dzisiaj świetny dzień, Tocq, zwłaszcza w tym wątku, gdyż jeszcze się nie
                                                    odezwałeś... ale wiele wskazuje na to, że nie masz drzewka włączonego w wątku...

                                                    co do reszty - wróciłbym jednak do studiowania rozumienia słów i zdań, ile razy
                                                    można bowiem powtarzać, że zasugerowałem coś, co zapewniam, że istnieje, i
                                                    zrobiłem to, domniemując, że ktoś będzie chciał kiedyś składać papiery do
                                                    kolokwium, natomiast reszta mnie mało obchodzi, nie spierałem się... i nie
                                                    chciałem się spierać, ale uruchomił się twój masochizm...

                                                    jak jeszcze trochę pomedytujesz, zobaczysz, że też nie napisałem nigdzie 'wyłącznie'

                                                    już?
                                                  • ford.ka Re: Super dyskusja 23.03.10, 10:07
                                                    Dzień jest super, dziękuje.
                                                    1. Nie wiesz, jakie są prawdziwe regulacje, ale właśnie zamierzasz
                                                    brać się do oceniania czyjegoś dorobku w oparciu o swoje widzimisię
                                                    i wielowiekową tradycję. To że kiedyś coś widziałeś niewiele znaczy,
                                                    bo regulacje się radośnie zmieniają.
                                                    2. Eksperci (przeczytałem linki, które dały się otworzyć) są w
                                                    najwyższym stopniu niekonkretni i nie podają konkretnych paragrafów.
                                                    Pewnie dlatego, że tylko debile mogą tego nie wiedzieć, więc co sie
                                                    będzie ekspert męczył szukaniem (z braku czasu, oczywiście).
                                                    3. "Szczególne uwzględnienie" nie znaczy "wyłączne" a
                                                    4. opinia eksperta niepoparta konkretnymi przepisami jest tylko
                                                    opinią, niczym więcej.
                                                    Z ciekawostek mogę podać, że widziałem materiały przesyłane do oceny
                                                    habilitacyjnej obejmujące całość dorobku PT habilitanta od
                                                    przedszkola i nikt tego nie wywalił do kosza, tylko grzecznie
                                                    wszyscy dostawali habilitację. Mówię akurat o polonistyce.
                                                  • adept44_ltd Re: Super dyskusja 23.03.10, 10:17

                                                    ufff, no to gratuluję ;-)

                                                    1. masz na to jakieś dowody, bo jak nie to mówisz z dokładnie tego poziomu, co
                                                    ja... a więc odzywając się w tym momencie raczej wyrażasz swoje pragnienie
                                                    agoniczne niż merytoryczne...
                                                    poza tym, ja już nie wiem, o co ten spór. Bo jakiś czas temu napisałem, że
                                                    mówię, jak wygląda praktyka i coś sugeruję, tyle, jak Tocq chce się podpierać
                                                    dorobkiem przeddoktorskim, jego sprawa, nie?
                                                    Dalej: co do oceniania, wiesz, ja ci nie powiem na takim poziomie abstrakcji,
                                                    jak chcę oceniać (gdybyś się wczytał w moje posty, zobaczyłbyś, ale lepiej było
                                                    się wyzłośliwić? ;-). Więc powiem tak - jeśli dostanę taką sobie pracę z
                                                    dorobkiem przeddoktorskim - niewątpliwie zaważy to no moim jej ujęciu... i to
                                                    chyba oczywiste??? czy znajdziesz tu jakieś miejsce dla oporu???
                                                    2. nie odpowiadam za to, na twoim miejscu wyciąłbym ten fragment postu i wysłał
                                                    do ministerstwa,
                                                    3. nie pisałem że 'wyłącznie' no ale pewnie było trudno doczytać się, rozumiem,
                                                    4. jak widzę, uważasz, że każde zdanie recenzji ma być umocowane w przepisie?
                                                    fajna ciekawostka, ale czego dowodzi??? nikt rozsądny nie będzie niczego wywalał
                                                    do kosza?? powiedz lepiej, na co zwracali uwagę recenzenci, bo chyba o tym tu
                                                    mowa, a nie o zawartości kosza na polonistce?
                                                  • ford.ka Re: Super dyskusja 23.03.10, 13:01
                                                    > 1. masz na to jakieś dowody, bo jak nie to mówisz z dokładnie tego
                                                    poziomu, co ja... a więc odzywając się w tym momencie raczej
                                                    wyrażasz swoje pragnienie agoniczne niż merytoryczne...
                                                    Nie, mówię z niższego poziomu. Nie wiem, więc zwracam się do
                                                    fachowca i praktyka o konkretną informację. W odpowiedzi dostaję
                                                    konkretną informację, że nikt nic nie wie, a ludzie kierują się
                                                    swoim sumieniem. A potem Centralna Komisja to sprawdza. W sumie
                                                    ciekawe co?
                                                    > poza tym, ja już nie wiem, o co ten spór. Bo jakiś czas temu
                                                    napisałem, że mówię, jak wygląda praktyka i coś sugeruję, tyle, jak
                                                    Tocq chce się podpierać dorobkiem przeddoktorskim, jego sprawa, nie?
                                                    Spór jest o to, czy istnieją reguły czy nie. Najwyraźniej nie.
                                                    Obydwaj dobrze wiemy, że to nie są kwestie, w których ktokolwiek
                                                    chciałby robić eksperymenty na własnym żywym ciele.
                                                    > Dalej: co do oceniania, wiesz, ja ci nie powiem na takim poziomie
                                                    abstrakcji, jak chcę oceniać (gdybyś się wczytał w moje posty,
                                                    zobaczyłbyś, ale lepiej było się wyzłośliwić? ;-). Więc powiem tak -
                                                    jeśli dostanę taką sobie pracę z dorobkiem przeddoktorskim -
                                                    niewątpliwie zaważy to no moim jej ujęciu... i to chyba oczywiste???
                                                    czy znajdziesz tu jakieś miejsce dla oporu???
                                                    Zaważy na plus ("od wielu lat publikuje ważne i ciekawe rzeczy") czy
                                                    na minus ("debil nie popytał kolegów, że nie wolno przysyłać
                                                    publikacji sprzed doktoratu")?
                                                    > 2. nie odpowiadam za to, na twoim miejscu wyciąłbym ten fragment
                                                    postu i wysłał do ministerstwa,
                                                    Poczekam na nowe regulacje ;)
                                                    > 4. jak widzę, uważasz, że każde zdanie recenzji ma być umocowane w
                                                    przepisie? fajna ciekawostka, ale czego dowodzi???
                                                    Recenzji? A po co? Opinii eksperta? Oczywiście.
                                                    > nikt rozsądny nie będzie niczego wywalał do kosza?? powiedz
                                                    lepiej, na co zwracali uwagę recenzenci, bo chyba o tym tu mowa, a
                                                    nie o zawartości kosza na polonistce?
                                                    Liczenie na to, że wśród naukowców trafiają się rozsądni, jest
                                                    niepoważne. Rozsądnych się nie prosi na recenzentów, bo czasami
                                                    naprawdę czytają przesłaną pracę i mówią, co o nich myślą.
                                                    Przypomnij sobie debatę o tym, czy doktorat wolno wysłać pocztą czy
                                                    też należy go zawieźć osobiście chocby na drugi kraniec Polski i
                                                    wręczyć osobiście, bo inaczej recenzja będzie negatywna. To jest
                                                    poziom "rozsądku" wśród polskiej profesury.
                                                    Głownym punktem debaty na mojej obronie dr była kwestia, że stałem
                                                    (czy może akurat siedziałem?) w czasie odczytywania autoreferatu, a
                                                    przecież oczywiste jest, że powinienem był siedzieć (czy może
                                                    stać?). Czyli czy wykonałem swój doktorski balet poprawnie czy nie,
                                                    bo o pracy nikt nie miał pojęcia. Tyle się z tego nauczyłem, że jako
                                                    promotor uczę moich studentów, kiedy mają stać, a kiedy siadać i co
                                                    to znaczy, że komisja siedzi podczas ogłaszania wyników.
                                                    W jednym z przypadków, które wymieniłem, recenzenci skupili się na
                                                    fakcie, że habilitant jest bardzo zasłużonym dydaktykiem,
                                                    wieloletnim kierownikiem studiów zaocznych i habilitacja mu się
                                                    zdecydowanie należy, a poza tym jest bardzo miłym kolegą.
                                                  • adept44_ltd Re: Super dyskusja 23.03.10, 13:24
                                                    ok, podjąłem wysiłek zajrzenia do googla i istnieją przepisy formułowane przez
                                                    konkretne rady wydziałów, różne...
                                                    to chyba kończy tę przepychankę...

                                                    co do tego: Zaważy na plus ("od wielu lat publikuje ważne i ciekawe rzeczy") czy
                                                    na minus ("debil nie popytał kolegów, że nie wolno przysyłać
                                                    publikacji sprzed doktoratu")?

                                                    myślałem, że poważnie rozmawiamy, a ty sugerujesz, że w 50% jest szansa, że
                                                    jestem kretynem... zresztą już wcześniej napisałem o tym...

                                                    to, co piszesz jest smutne... ale widzisz, ja na obronie doktoratu się tak nie
                                                    zachowywałem i moja recenzja była merytoryczną dyskusją, również recenzowaną
                                                    habilitację mam zamiar przeczytać (o zgrozo - wraz z dorobkiem...), już widzę
                                                    zresztą, że to niezła książka. Co więcej, na obronie mojego doktoratu i
                                                    habilitacji też było merytorycznie i merytoryczne recenzje. Może jestem z Neptuna?

                                                    miłego dnia...
                                                  • ford.ka Re: Super dyskusja 23.03.10, 16:00
                                                    Po jakichś 20 latach kręcenia się w okolicach polskiej akademii
                                                    muszę się zgodzić - jest 50% szansa, że jesteś kretynem. Nie dotyczy
                                                    to kompetencji zawodowych ale ogólnoludzkich. Nie znam Cie
                                                    osobiscie, wiec nie bierz tego do siebie, to po prostu wynikajace z
                                                    lat praktyki zalozenie, ktore warto miec z tylu glowy dla
                                                    bezpieczenstwa.
                                                    "Tak się nie zachowywałem" znaczy, że wiedziałeś, kiedy stać a kiedy
                                                    siedzieć? Gratuluję!
                                                    Nie jesteś z Neptuna - pewnie działasz w dziedzinie, w której jest
                                                    dużo ludzi, więc jest miejsce na merytoryczność. W moich recenzjach
                                                    recezentka napisała, że jest świetnie bo jest świetnie, a recenzent,
                                                    że za mało cytuje filozofów (a on liczył, że będzie więcej) a o
                                                    meritum się nie wypowie, bo się nie zna. Z calej RW promotorka
                                                    (mediewistka) i recenzent (recenzetka nie przyjechała) wiedzieli
                                                    mniej więcej o co chodzi, reszta raczej nie, to o czym mieli gadać?
                                                    Jako grzeczne dziecko chadzałem na obrony kolegów, więc mogę
                                                    stwierdzić, że moja nie odbiegała od średniej.
                                                  • adept44_ltd Re: Super dyskusja 23.03.10, 17:24
                                                    :)
                  • bumcykcyk2 Re: ojejku jej... 23.03.10, 17:47
                    niewyspany77 napisał:

                    > j a akurat mam pewne watpliwosci, czy wydanie habilitacji powinien
                    > finansowac uni. czesc finansowego ryzyka powinien ponosic delikwent. >
                    analogicznie do dr i innych monografii.

                    U mnie uni nic nie finansuje. Ale w przypadku takiego słodkiego piardu, jakim
                    jest habilitacja, uważam , że powinien.
      • charioteer1 Re: ojejku jej... 22.03.10, 19:17
        flamengista napisał:

        > Albo masz dorobek na habilitację, albo nie masz. Dorobek "jakiś" to na mój gust
        > dorobek słabiutki, który ew. można przepchnąć przy znajomościach. Nie podoba mi
        > się takie podejście.

        Fla, tobie sie nie musi podobac. Ma sie podobac komisji RW i recenzentom.
        • flamengista ale 22.03.10, 19:28
          ja nawet nie mam pojęcia, jaki jest dorobek firenzy. To ona pisze o "jakimś
          dorobku".
          • charioteer1 Re: ale 22.03.10, 19:32
            No i? Przeciez pisze wyraznie, ze wszystko ma oprocz cegly.
            • flamengista no dobra 22.03.10, 19:40
              czepiam się niepotrzebnie o "jakiś dorobek". Choć moim zdaniem lepiej napisać
              "wystarczający dorobek". Albo "przyzwoity dorobek".

              EOT
              • charioteer1 Re: no dobra 22.03.10, 19:45
                Komisja RW jest od tego, zeby ocenic, czy on jest wystarczajacy do otwarcia
                przewodu.
    • firenza no to mnie zmtywowalście :)))) 22.03.10, 19:06
      Spodziewalam sie raczej rad typu: pij zielona herbatę albo idź na
      jogę.

      Wybacznie moi drodzy krytycy, ale nadal zamierzam pisać habilitację
      (a wlaściwei ja kontynuować).

      • flamengista no to pisz 22.03.10, 19:12
        Ale fajnie by było, gdyby to była dobra habilitacja:)
        • chilly Re: no to pisz 22.03.10, 20:00
          No, niechby to była po prostu habilitacja.
      • dala.tata prosze jak pieknie zadzialalo! n/t 22.03.10, 21:02

      • bumcykcyk2 Re: no to mnie zmtywowalście :)))) 23.03.10, 17:50
        Masz znajomego klechę? Pogadaj z nim i niech ci załatwi obronę na UKSW,
        ostatecznie w Rużomberku.
    • chilly Re: ojejku jej... 22.03.10, 19:59
      Spoko. Zgodnie ze "Strategią..." żeby zostać profesorem nie trzeba
      habilitacji.
    • adept44_ltd Re: ojejku jej... 22.03.10, 19:59
      to jeszcze komuś się to śni?
    • pfg Spróbuję 22.03.10, 20:49
      Skoro masz dorobek i wyniki, to weź i to spisz - czy zdążysz z
      procedurami, recenzjami etc to inna sprawa - bo jak nie, to będziesz
      jak niektórzy forumowi frustraci. A tego byś nie chciała.
      • dala.tata Re: Spróbuję 22.03.10, 21:02
        ciekaw jesem o kim mowisz pfg'u
      • chilly Re: Spróbuję 22.03.10, 23:10
        "Forumowi frustraci" też nie chcieli być frustratami :(
    • firenza kilka słów wyjasnienia... 23.03.10, 09:37
      ... wczoraj po przeczytaniu pierwszych komentarzy podniosła mi się
      lekko adrenalina co paradaokasalnie zaskutkowało tym, że fajnie mi
      się pisało prace i nie chciało mi się przerywać.

      Dzisiaj jednak mam czas na napisanie kilku słow.

      Przede wszystki jestem w szoku, że wszystko co macie do napisania
      to: jak nie napisałaś w 9 lat habilitacji to s....laj z uczelni nic
      tu po tobie.
      To jest mniej więcej to co powiedział mi nowy szef, który sam robił
      hab. 23 lata.

      Sęk w tym, że od lat jestem członkiem dwóch dużych zespołów
      badawczych, wykonawcą w chwili obecnej 3 grantów. W zeszłym tygodniu
      odebrałam 2 kolejne telefony z pytaniem może coś byśmy razem
      napisali... Mam pomysł na kolejne dwa fajne tematy. W kontekście
      tego opisywanie badań które zaczęłam robić rok po doktoracie i
      których niestety wcześniej nie wypchnęłam zajęta czymś innym jest
      nuuudne.

      Spójrzcie na to z mojej perspektywy: mam pieniądze na badania (aż za
      dużo), mam nadmiar studentów i magistrantów (na pracę mgr zgłasza mi
      się 2x więcej niż jestem w stanie przyjąć) więc do diabła dlaczego
      ja mam odejść z uczelni a nie niec nie robiący hab?


      • niewyspany77 Re: kilka słów wyjasnienia... 23.03.10, 09:41
        to ze Ty jestes taka super i hiper nie daje Tobie zadnego prawa do migania sie
        od obowiazku zapisanego w kontrakcie. jezeli tego nie rozumiesz, to sie przenies
        na starszego wykladowce, mysle ze znajdzie sie ktos, kto bedzie mial zapal,
        granty, magistrow i zrobi hab w 8 lat.