flamengista
23.03.10, 11:15
Zainspirowany dyskusją Tocq z resztą świata, uważam że należałoby założyć
osobny wątek. Bo faktycznie sprawa jest ciekawa, a żywo dotyczy sporej części
forumowiczów.
No więc dla mnie nie ulega wątpliwości, że ocenia się dorobek po doktoracie.
Ok, niby sprawa jasna, ale nie do końca. Stąd kilka wątpliwości/pytań, które
mam nadzieję po części wyjaśnią doświadczeni koledzy i koleżanki.
1. Co to jest "dorobek podoktoratowy"?
Jeśli Kowalski obronił doktorat w sierpniu 2009, to niby dorobek podoktoratowy
to wszystko, co ukazało się od września 2009. No ale co z książkami i
rozdziałami w książkach, które ukazują się z datą roczną? Co z czasopismami,
które potrafią być wydane w czerwcu 2010 z datą 2009? Czy w tym przypadku
wystarcza deklaracja i wyjaśnienie autora dla komisji, czy też z automatu
liczy się wszystko, co jest opublikowane tylko w następnym roku kalendarzowym
i później. Czyli Kowalski obronił się w 2009, dorobek liczy mu się od 2010.
2. Jaki ma być ten dorobek?
Czy jest jakiś realny próg, który należy przekroczyć? Jak go liczyć? Czy ma on
charakter jakościowy, czy ilościowy? To zasadniczy problem, bo stoję teraz
przed trudnym wyborem. Albo koncentrować się na 3-4 dobrych artykułach rocznie
(2 - do publikowania w czołowych czasopismach polskich, 2 - niepolskich, w tym
aplikowanie na mityczną Filadelfię), albo brzydko mówiąc "trzaskać" masowo
pokonferencyjniaki w liczbie 15 rocznie. Ta druga opcja mało mi się podoba,
ale może jest koniecznością?
3. Czy jest sens pisać podręcznik/skrypt?
Z tego, co czytałem o dorobku ponoć też jest oceniana kwestia zaangażowania
dydaktycznego, ale raczej jako kwestia uzupełniająca, a nie podstawowy wymóg.
Będę wdzięczny za odpowiedzi - oczywiście subiektywne, w oparciu o
wasze własne doświadczenia (stąd warto od razu napisać, o jaką dyscyplinę tu
chodzi - by uniknąć niepotrzebnych awantur;)