Kolejny orzeł profesorski w akcji...

07.04.10, 11:29
Rozbrajają mnie te argumenty używane dla obrony... on, bidulek, nie wiedział,
że podrabianie podpisu jest przestępstwem...

Link:
bialystok.gazeta.pl/bialystok/1,35235,7738273,Rektor_suwalskiej_uczelni_musi_odejsc_ze_stanowiska.html
    • mirusz Re: Kolejny orzeł profesorski w akcji... 07.04.10, 11:47
      Nie popieram takiego działania i człowiek na stanowisku powinien wiedzieć jak się traktuje dokumenty urzędowe, ale...
      Akurat w podobnych sprawach karnych często podrobienie podpisu, kogoś bliskiego, na jego życzenie, kończyło się umorzeniem sprawy. Ciekawe co na to syn? Bowiem pokrzywdzonym podrobienia podpisu jest ten czyj podpis podrobiono, ale skoro on sam o to prosił to jak mówić, że jest pokrzywdzony tym czynem. A skoro nie jest pokrzywdzony to nie ma przestępstwa. Tak więc, komuś mogło również zależeć, aby znaleźć hak na profesora...
    • tocqueville Re: Kolejny orzeł profesorski w akcji... 07.04.10, 11:53
      tłumaczenie głupie, ale "przestępstwo" żadne (wg mnie)-tzn. nikomu nie
      wyrządziło to szkody. Nie zdarzyły wam się podobne przypadki? Tzn. skrobnięcie
      parafki na prosbę kogoś z rodziny?
      • charioteer1 Re: Kolejny orzeł profesorski w akcji... 07.04.10, 12:05
        Probuje sobie wyobrazic, w jaki sposob to falszerstwo wyszlo na jaw. Moze syn
        wcale nie chcial tej dziekanki? Moze osobiscie od dziekana dowiedzial sie, ze
        takie pismo zlozyl?
        • dala.tata Re: Kolejny orzeł profesorski w akcji... 07.04.10, 13:42
          ano wlasnie. no przeciez syn mogl powiedziec: tak, to ja sie tu podpisalem. cos
          tu jest wiecej na rzeczy.
          • flamengista na pewno jest 07.04.10, 13:48
            ale trzeba przyznać, że rektor sam się wystawił do odstrzału. Jak się chce
            rządzić, to na ogół ma się więcej wrogów. Nie należy im więc na tacy dostarczać
            amunicji.

            Taka "nonszalancja" u rektora wyższej uczelni to zaiste dość kuriozalna sytuacja.

            Natomiast fakt, że szkodliwość społeczna czynu znikoma.
          • pr0fes0r Re: Kolejny orzeł profesorski w akcji... 07.04.10, 15:25
            Na 99% ktoś "życzliwy" go wrobił, jeśli poszedł dajmy na to donos z dziekanatu,
            prokuratura miała (chyba) obowiązek uzyskać opinię biegłego grafologa, więc syn
            tylko sam by się wkopał fałszywymi zeznaniami.

            I zgadzam się, afera praktycznie o nic. Bez trudu potrafię sobie wyobrazić
            sytuację, gdy trzeba pilnie jakieś pismo złożyć w dziekanacie, a sam
            zainteresowany dajmy na to, jest akurat na drugim końcu świata i przesyłanie
            stamtąd dokumentów nie gwarantuje ich wpłynięcia w terminie. Czy aby nie
            istnieje coś takiego jak umorzenie ze względu na znikomą szkodliwość społeczną?

            Ale takimi pierdołami nabija się wykrywalność, prasa ma używanie, lud się
            cieszy, że inteligenta dopadli... Chyba że to rzeczywiście jakiś konflikt w
            rodzinie i pismo szło wbrew woli samego zainteresowanego.

            Tak czy owak, drugie dno jest w tej sprawie na pewno.
    • dr_pitcher Kots jest daleko... 08.04.10, 05:55

      Istnieje przeciez forma podpisu "w imieniu..."
      Tak sie sklada, ze czesto mnie nie ma, a moj podpis jest wymagany. Upowazniam
      kogos do podpisu "w moim imieniu" i po krzyku.
      Pomijajac fakt, ze w dobie komputerow e-mail lub podpis elektroiczny winien
      wystarczyc.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja