oświadczenie dyplomanta? wszystko ok?

10.05.10, 14:16
Witam kadry naukowe polskich( i nie tylko) uczelni, mam pytanie w związku z
powoli aczkolwiek nieustannie zbliżającym się pisaniem pracy inżynierskiej i
końcem studiów. Wybrałem sobie temat związany z moim kierunkiem ale o życiowym
marketingowym zastosowaniu (czyli potencjalnie praca może przynieść jakieś
zyski). I tu moje pytanie na stronie mojej uczelni znalazłem wzór
"oświadczenia dyplomanta" który trzeba zamieścić w pracy inżynierskiej, w
treści tego oświadczenia są słowa:
Oświadczam, że wyniki badań, które uzyskałem Katedrze/ Zakładzie
Uniwersytetu XXXX i wykorzystałem w swojej pracy inżynierskiej/magisterskiej
stanowią własność katedry / Zakładu.

Czy ja dobrze wnioskuję i jest to zbycie na rzecz uczelni majtkowych praw
autorskich? Czy to uczelnia może potem czerpać zyski z pracy autora- studenta,
nawet jeśli nie była ona napisana np na podstawie badań wykonanych w
uczelnianym laboratorium?
Czy student może zostać niedopuszczony do obrony jeśli się na to nie zgadza?
Jak to wygląda od strony prawnej i w rzeczywistości?
Będę wdzięczny za informacje.
Pozdrawiam
    • pfg Re: oświadczenie dyplomanta? wszystko ok? 10.05.10, 17:31
      To wszystko leży częściowo w szarej strefie prawnej.

      Przez całe życie zachowujesz niematerialne prawa autorskie do twojej
      pracy. To jest jasne.

      Jeśli chodzi o publikację wyników twojej pracy, tu akurat też
      wszystko jest jasne i wynika wprost z odpowiedniego przepisu Ustawy o
      prawie autorskim i prawach pokrewnych: uczelnia przez pół roku
      zachowuje prawo do publikacji (a więc do czerpania praw majątkowych z
      takiej publikacji), przy czym ty musisz być umieszczony jako
      (współ)autor pracy. Jeśli uczelnia pracy w ciągu pół roku nie
      opublikuje, ty możesz ją sobie publikować; czy możesz być jedynym
      autorem, czy ktoś z uczelni powinien być współautorem, zależy od
      samej pracy.

      Sytuacja jest prawnie niejasna jeśli częścią twojej pracy było
      wykonanie jakiegoś urządzenia, napisanie programu komputerowego lub,
      powiedzmy, przeprowadzenie pomiarów, obliczeń itp, które uczelnia
      potem zechce sprzedać. Zwyczajowo przyjmuje się, że uczelnia
      automatycznie otrzymuje prawo do korzystania z tych rzeczy, a więc
      swobodnego używania ich i czerpania ewentualnych korzyści
      majątkowych; tobie cały czas pozostają niematerialne prawa autorskie.
      (Wyjątkiem jest sytuacja, w której praca powstaje w firmie, firma zaś
      cię wynagradza - wówczas to, kto do czego ma prawo, powinno być
      uregulowane umową pomiędzy uczelnią a firmą.) Nie jest to jednak, o
      ile mi wiadomo, uregulowane żadnym prawem nadrzędnym. Uczelnia
      efektywnie żąda od ciebie przekazania praw niematerialnych do twojej
      pracy (z zastrzeżeniem odnośnie do samego publikowania wyników, to
      bowiem regulowane jest przez prawo wyższego rzędu - przez ustawę).
      Jeśli ci się to nie podoba, idź porozmawiać z dziekanem. Ewentualnie
      najpierw idź porozmawiać z prawnikiem, a dopiero potem z dziekanem.
    • mirusz Re: oświadczenie dyplomanta? wszystko ok? 11.05.10, 09:24
      kptnemo88 napisał:
      >czyli potencjalnie praca może przynieść jakieś
      > zyski).

      Tzn. z czego? W ramach pracy wykonujesz coś co możesz sprzedać czy sam tekst
      pracy może być dla kogoś ciekawy?
      To jest bardzo ważne, bo nie wszystko można chronić prawnie i w dodatku sprzedać....

      > Czy ja dobrze wnioskuję i jest to zbycie na rzecz uczelni majtkowych praw
      > autorskich?

      Takie trochę nieprecyzyjne. Z pewnością chodzi o prawa majątkowe autorskie oraz
      prawa, o które można się ubiegać w urzędach patentowych.

      >Czy to uczelnia może potem czerpać zyski z pracy autora- studenta,
      > nawet jeśli nie była ona napisana np na podstawie badań wykonanych w
      > uczelnianym laboratorium?

      Zasadniczo uczelnia nie ma praw majątkowych. Ma tylko prawo do pierwszej
      publikacji w ciągu 6 miesięcy. Przez podpisanie oświadczenia, uczelnia nabywa
      pełnie praw majątkowych do pracy.
      Prawo autorskie dotyczy oczywiście tylko pracy (dzieła, tekstu, rysunków), a nie
      rozwiązań(pomysłów) jako takich.

      > Czy student może zostać niedopuszczony do obrony jeśli się na to nie zgadza?

      To zależy od regulaminu studiów, który obowiązuje. Jeśli przewiduje on, że
      student przekazuje pełnię praw do prac, to tak jest.
      Osobną kwestią czy on jest wiążący, jeśli zmienił się już po rozpoczęciu
      studiów, ale to zostawmy...

      > Jak to wygląda od strony prawnej i w rzeczywistości?

      Tak jak wyżej. Jeśli nie ma podstawy regulaminowej, aby przenosić prawa
      obligatoryjnie to nie podpisuj, albo zmień treść tego oświadczenia, zrób
      dopisek, że nie zgadzasz się na to.
      W praktyce jest to papier, który ląduje w archiwum i nikt na to nie patrzy. Może
      nawet nikt nie zauważy, że Twoje oświadczenie było negatywne, a jak zauważy to
      wyłożysz sprawę pani w dziekanacie czy samemu dziekanowi i to powinno pomóc. A
      jak nie, to będzie potrzebna interwencja prawna.

      • kptnemo88 Re: oświadczenie dyplomanta? wszystko ok? 11.05.10, 18:04
        Dzięki za te informacje. Chodzi mi bardziej o treść, info ekonomiczne, coś pomiędzy case study a badaniami rynku a nie jakiś koncept techniczny.
        • dr_pitcher Re: oświadczenie dyplomanta? wszystko ok? 11.05.10, 21:12
          zgoda z pfg (jak zawsze)
          na tzw. zachodzie, wiekszosc uczelni prawa autorskie oddzielone ss od
          ekonomicznych. U nas na uniwersytecie tzw. IP (inteluctual property) zostaje
          przy studencie (przy czym jego promotor jest przewaznie wspolwlascicielem -
          rzadko bowiem bywa by pomysl byl li tylko studenta), Pozniej sa patenty lub
          licencje. Tu Uniwersytetw. ma prawo tzw pierwokupu - jesli jest zaiteresowany
          to oplaca wszsytkie koszty patentu (ok $30,000) i dostaje z tantime wiekszosc
          forsy. Student czy pracownik dostaja ok 20% (zalezy to jednak od dochodu). Jesli
          Uniwersytet nie jest zainteresowany to wlasnosc przechodzi na
          studenta/pracownika. Jesli student wymyslil cos poza praca (nie korzystajac ze
          sprzetu etc) to oczywiscie prawa sa jego - jednakze jako student mysi zglosic
          macierzystej uczelni, ze cos takiego robi. Sprawy tutaj sa dosyc jasno opisane,
          nie ma "szarej strefy". Interesujaco sie robi gdy uczestnikow jest wielu. Ja
          naprzyklad wlasnie licencjuje produkt. Problem w tym, ze pracuje w szpitalu
          (jedna instytucja), afiliowanym przy uniwersytecie (druga instytucja), w
          projekcie bral udzial student co-op (trzecia instytucja) oraz firma (czwarta
          instytucja). Teoretycznie prawo wlasnosci nalezy do mojej instytucji, ale w
          praktyce dochodzi do podzialu - zatem jest 4 prawnikow, ktorzy sie kloca i
          zarabiaja pieniadze.
        • mirusz Re: oświadczenie dyplomanta? wszystko ok? 12.05.10, 09:19
          kptnemo88 napisał:
          > Chodzi mi bardziej o treść, info ekonomiczne, coś pomi
          > ędzy case study a badaniami rynku a nie jakiś koncept techniczny.

          Prawo autorskie dotyczy tylko i wyłącznie sposobu wyrażenia treści w tym
          konkretnym utworze-pracy dyplomowej. Natomiast idea treści, wyniki obserwacji
          nie są chronione prawem autorskim. Tak, więc zakładając nawet, że przekażesz
          prawa autorskie do pracy dyplomowej uczelni, to nie wiem czy coś by stało na
          przeszkodzie, abyś te wyniki opracował inaczej np. w formie nowego raportu i
          sprzedał...
          Konstrukcja tego oświadczenia jest nieco wadliwa, bo nie wiadomo o jakie wyniki
          pracy chodzi. Bowiem o ile w przypadku konkretnego utworu można mówić o ich
          "właścicielu", to w przypadku gołych danych, inofrmacji już nie, więc można z
          nich korzystać i opracowywać(chyba, że są zobowiązania do zachowania w poufności
          itp. lub z innych przepisów takie zachowanie byłoby niedozwolone).
Pełna wersja