To nie Princeton, to Warszawa

10.05.10, 20:38
wyborcza.pl/1,88146,7861288,To_nie_Princeton__to_Warszawa.html
Zdaje sie, ze to tym forum tez czasem cenzuruje sie poglady, ktore
niektorych oburzaja:-)
    • charioteer1 Re: To nie Princeton, to Warszawa 10.05.10, 20:55
      Prawdziwa parafianszczyzna to zaprosic wielkiego czlowieka, bo wielkim jest, nic
      o nim nie wiedzac i nie wiedzac, kogo sie zaprasza. Gratulacje dla dr hab.
      Korzyckiej-Iwanow.
      • h_hornblower Re: To nie Princeton, to Warszawa 10.05.10, 21:08


        "Peter Singer to jeden z najgłośniejszych intelektualistów
        świata"... Panie Jacku - litości...

        • charioteer1 Re: To nie Princeton, to Warszawa 10.05.10, 21:17
          Ale ja nie jestem Jacek. Pana Singera tez nie znam.
          • h_hornblower Re: To nie Princeton, to Warszawa 10.05.10, 21:27
            charioteer1 napisał:

            > Ale ja nie jestem Jacek. Pana Singera tez nie znam.

            Ale Żakowski, którego podlinkowałaś (a ja zacytowałem) jest :) I o
            to chodzi, że pewnie część forumowiczów mogła nie słyszeć o tym
            Einsteinie naszych czasów...

            pzdr
            horny
            • charioteer1 Re: To nie Princeton, to Warszawa 10.05.10, 22:11
              h_hornblower napisał:

              > Ale Żakowski, którego podlinkowałaś

              Jaaa? Dlaczego zawsze wszystko na mnie?
              • adept44_ltd Re: To nie Princeton, to Warszawa 10.05.10, 22:14
                hm, cieszę się, bo z reguły jest na mnie ;-)
              • h_hornblower Re: To nie Princeton, to Warszawa 10.05.10, 22:31
                charioteer1 napisał:

                > Jaaa? Dlaczego zawsze wszystko na mnie?
                >

                aaa... pardonsik... :)

                pzdr
                horny
          • wedrowiec2 Re: To nie Princeton, to Warszawa 10.05.10, 21:36
            Mozna poznać Petera Singera czytając jego prace
            www.ncbi.nlm.nih.gov/sites/entrez
            W okienko wpisz Peter Singer, a po ukazaniu się wyników wyszukiwania
            wybierz opcję Free full text.
            • charioteer1 Re: To nie Princeton, to Warszawa 10.05.10, 22:13
              Ale to jakis belkot jest...
    • kaguya1982 Re: To nie Princeton, to Warszawa 10.05.10, 21:26
      Hmmm.

      Bedac naukowcem, wycofywac sie z konferencji poniewaz bierze w niej udzial osoba
      o odmiennych pogladach.

      Tak. Hmmm. Tak.

      Nic a nic nie rozumiem.
      • charioteer1 Re: To nie Princeton, to Warszawa 10.05.10, 21:28
        kaguya1982 napisała:

        > Bedac naukowcem, wycofywac sie z konferencji poniewaz bierze w niej udzial osoba
        > o odmiennych pogladach.

        Ktora sie samemu zaprosilo???


        > Tak. Hmmm. Tak.
        >
        > Nic a nic nie rozumiem.
    • tocqueville Re: To nie Princeton, to Warszawa 10.05.10, 21:54

      skoro wszyscy coś bojkotują, to ja zbojkotuję czytanie p. Żakowskiego :)
      (za bardzo stronniczy - parę pojęć jak cepy)

      a Singer to zasłynął z postulatów prawa do zabijania nowo narodzonych dzieci (w
      sumie jest w tym pewną konsekwencja w porównaniu do tradycyjnych aborcjonistów)

    • tocqueville Re: To nie Princeton, to Warszawa 10.05.10, 22:04
      i to jest właśnie clou problemu
      Cameron dla Żakowskiego to oczywiście oszołom, którego nie wolno wpuszczać na
      uczelnie
      ale Singer (piewca prawa do zabijania niemowląt do 4 tygodnia po narodzenia, czy
      prawa do współżycia seks. ze zwierzętami - o ile te nie mają nic przeciwko) to
      już wybitny intelektualista, którego obecność w akademiach podnosi ich prestiż
      • dala.tata Re: To nie Princeton, to Warszawa 10.05.10, 22:13
        bardzo pieknie to ujales. najbardziej mi sie podoba ten piewca.

        dodaj tylko jeszcze ze Cameron lze w zywe oczy, tak po prostu zwyczajnie klamie.
        jesli potrafisz to wykazac ze Singer robi to samo, to ja ci chetnie przyznam racje.
        • tocqueville Re: To nie Princeton, to Warszawa 10.05.10, 22:21
          jak to łże? zaskoczyłeś mnie - myślałem, że dla ciebie Prawda jest tylko
          konstruktem językowym
          • dala.tata Re: To nie Princeton, to Warszawa 10.05.10, 22:27
            tocq, twoje zdolnosci wykrecania kota ogonem stana sie niedlugo legendarne. i mi
            sie spodobalo jak pieknie i niezauwazlnie nie odniosles sie do tego, co
            powiedzialem. jak pieknie nagle wycofales sie z bezsensownego porowania i
            zaatakowales. tocq, jestes d'Artagnanem forumowym!

            to, co pwoeidzialem, nie ma nic wspolnego z Prawda (przez wielkie P). lgarstwo
            p. Camerona mozna wykazac nie na podstawie tej wielkiej prawdy, tylko na
            podstawie powszechnie dostepnych danych, ktorych on nie moze nie znac, a ktore z
            dezynwoltura ignoruje. na tym polega lgarstwo Camerona, tocq. proste? proste.

            dalej chcesz porownywac obu panow, piewce i lgarza?


            tocqueville napisał:

            > jak to łże? zaskoczyłeś mnie - myślałem, że dla ciebie Prawda jest tylko
            > konstruktem językowym
            • tocqueville Re: To nie Princeton, to Warszawa 10.05.10, 22:32
              lgarstwo p. Camerona mozna wykazac nie na podstawie tej wielkiej prawdy,
              tylko na podstawie powszechnie dostepnych danych, ktorych on nie moze nie znac,
              a ktore z dezynwoltura ignoruje.


              a jakieś przykłady tych danych bo nie wiem do czego się odnieść
              • dala.tata Re: To nie Princeton, to Warszawa 11.05.10, 09:18
                tocq, mysmy to juz przerabiali na tym forum. chcesz, poszukaj, nie chcesz,
                porownuj dalej.

                tocqueville napisał:

                > lgarstwo p. Camerona mozna wykazac nie na podstawie tej wielkiej prawdy,
                > tylko na podstawie powszechnie dostepnych danych, ktorych on nie moze nie znac,
                > a ktore z dezynwoltura ignoruje.

                >
                > a jakieś przykłady tych danych bo nie wiem do czego się odnieść
                • adept44_ltd Re: To nie Princeton, to Warszawa 11.05.10, 21:02
                  tak na marginesie...

                  wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,7869689,Paul_Cameron_w_Radiu_Maryja__30_proc__ksiezy_to_geje.html

                  czujność ojca doktora niezwykła...
            • dala.tata Re: To nie Princeton, to Warszawa 10.05.10, 22:34
              dodam niesmialo, tocq, ze wbrew temu co myslisz, klamstwo nie wymaga odniesienia
              sie do prawdy, ani tej duzej, ani tej malej. jest dosc duzo literatury na ten
              temat. enjoy!
          • h_hornblower Z ciekawości 10.05.10, 22:28
            Bo może wiesz. Singerowi zarzucano, że jego argumentacja na rzecz
            zoofilii stanowi zarazem usprawiedliwienie dla pedofilii. Czy odciał
            się od tego?

    • flamengista wyjątkowo się z Żakowskim zgadzam 11.05.10, 09:14
      ostatnia fala odwoływania prelekcji i konferencji z udziałem kontrowersyjnych
      naukowców (i pseudo-naukowców) jest jednak niepokojąca.

      Faktycznie na uczelniach unikamy tematów trudnych.
    • dala.tata i sprawy ciag dalszy 11.05.10, 09:40
      ciag
      dalszy
    • dala.tata i jeszcze dalszy i lepszy 11.05.10, 16:17
      Nie
      zgadzam sie, wiec nie dyskutuje
      • pr0fes0r Re: i jeszcze dalszy i lepszy 11.05.10, 18:16
        Ten
        ciąg dalszy jest najlepszy
        .

        Wielu zwolenników Camerona będzie miało niezły zgryz, zaś przeciwnicy zabójczo
        skuteczny argument w dyskusji ze zwolennikami.
    • dala.tata i jeszcze dalszy dalszy ciag 12.05.10, 23:42
      jeszcze dalszy
      dalszy ciag, czyli zwierzeta a sprawa polska
      • tocqueville Re: i jeszcze dalszy dalszy ciag 13.05.10, 00:35
        Jeden z największych na świecie filozofów, wielki intelektualista i rzecznik
        praw zwierząt prof. Peter Singer


        pisze Środa -
        co prawda Singer zaleca uśmiercanie dzieci już nie tylko w łonie matki, ale
        walczy o prawo do zabijania noworodków (do 14 dni po narodzinach) na życzenie
        (!) rodziców, ale co tam dzieci... ważne że walczy o prawa zwierząt (w
        tym prawo do współżycia seksualnego z ludźmi)

      • tocqueville Re: i jeszcze dalszy dalszy ciag 13.05.10, 00:44
        a teraz trochę emanacji bardzo subiektywnych uprzedzeń
        czytam felietony p. Środy od wielu lat i nie mogę coś się do niej przekonać
        drażnią mnie jej teksty, emanuje z nich ogromna pogarda wobec myślacych inaczej
        (polecam np. wypowiedzi o Giertychu), oczywiście ma do tego prawo, ale jakoś nie
        koresponduje mi to z deklarowanym przez nią na każdym kroku tolerancjoznimem i
        liberalizmem
        naprawdę już wolę Senyszyn, ona przynajmniej niczego nie udaje
        nie mam problemu z Szyszkowska czy Szczuką, ale Środa mnie po prostu irytuje
        :)
    • charioteer1 Jeszcze o tym samym 15.05.10, 20:16
      Wypowiedz
      uczestnika, ktory sie wycofal:


      Uczestnicząc w jednej konferencji, akceptujemy poglądy osób, z którymi
      występujemy. W pierwszej chwili chciałem tylko wycofać patronat uczelni, żeby
      nie legitymizować nim obecności Singera, i wygłosić swój wykład. Ale mógłbym
      zostać niezrozumiany przez społeczność akademicką.

      Głos płynący z katedry uniwersyteckiej jest podwójnie, potrójnie mocniejszy niż
      np. głos z ulicy. Uniwersytet uwiarygodnia głoszone tezy. Przecież uczelnie to
      miejsce, gdzie trafiają młodzi ludzie, studenci ufni w to, że dostawać będą na
      uczelni wyłącznie prawdę.


      Przerazila mnie wizja nauki zaserwowana przez pana profesora. Nauki, w ktorej
      przyznanie sie do okreslonych pogladow grozi wykluczeniem ze srodowiska, a
      studentom kaze sie wierzyc w jedyna, objawiona prawde, plynaca z uniwersyteckich
      katedr.
      • dala.tata Re: Jeszcze o tym samym 15.05.10, 20:47
        ja mysle ze jest jakas sfera pomiedzy gloszeniem objawionej prawdy z jednej
        strony wolnoscia do wszystkiego.

        tu artykul z THE wlasnie na ten temat
        freedom
        to say anything to anyone
        to nie jest wolnosc slowa. chocby dlatego ze
        ogranicza nas prawo.

        co do Singera mnie nie przeszkadza to, co on mowi i mysle ze on ma prawo
        wyglaszac swoje poglady. czym innym jest jednak danie przestrzeni do gloszenia
        pogladow, a czym innym patronat uczelni. i choc chyba nie zgadzam sie z
        rektorem, rozumiem jego obawy.
        • charioteer1 Re: Jeszcze o tym samym 15.05.10, 21:02
          Wystapienie na tej samej konferencji oznacza, ze zgadzam sie z pogladami
          pozostalych wystepujacych tam osob??? Czy w tym kraju wolno jeszcze cokolwiek
          krytykowac? Czy jedyna dopuszczalna forma wypowiedzi jest milczaca i pokorna
          aprobata?

          Nie rozumiem, o co chodzi z patronatem, skoro konferencja byla w Warszawie, a
          rektor z Wroclawia.
          • dala.tata Re: Jeszcze o tym samym 15.05.10, 21:11
            ja tez nie wiem o co chodzi. moze forse placil za pierwsza klase singera.
            cholera wie.

            natomisat jemu wyraznie idzie o patronat. i ja akceptuje, ze jako biznes nie
            chce byc zwiazany z kontrowersyjnymi pogladami.
            • charioteer1 Re: Jeszcze o tym samym 15.05.10, 21:19
              Ale skad! Mowi, ze wycofanie patronatu to za malo, bo gdyby zdecydowal sie na
              wygloszenie referatu, to moglby zostac niezrozumiany przez spolecznosc
              akademicka, bo przeciez wystapienie na jednej konferencji jest rownowazne z
              afirmacja pogladow pozostalych prelegentow:

              Uczestnicząc w jednej konferencji, akceptujemy poglądy osób, z którymi
              występujemy. W pierwszej chwili chciałem tylko wycofać patronat uczelni, żeby
              nie legitymizować nim obecności Singera, i wygłosić swój wykład. Ale mógłbym
              zostać niezrozumiany przez społeczność akademicką.
              • dala.tata Re: Jeszcze o tym samym 15.05.10, 21:25
                masz racje. pieprzy. rozumiem z patronatem. akceptuje tez ze sa ludzie, z
                ktorymi nie wystapilbym na sympozjum. singer jednak ma poglady filozoficzne i
                mozna sie z nimi nie zgadzac, jednak on nie wychodzi poza granice debaty.
                • charioteer1 Re: Jeszcze o tym samym 15.05.10, 21:44
                  Jeszcze inna rzecz mnie rusza w tym wywiadzie. Rozumiem tez, ze mozna nie chciec
                  wystapic z kims na sympozjum, ale tutaj w swobodnej parafrazie argumentacja
                  wyglada tak:

                  - Dlaczego nie chce Pan wystapic na konferencji?
                  - Bo tam jest gosc, z ktorym sie nie zgadzam.
                  - A skad Pan wie, ze sie z nim nie zgadza?
                  - A bo kolezanka mowila. A tak w ogole to z wikipedii.
                  • dala.tata Re: Jeszcze o tym samym 15.05.10, 21:51
                    nic dodac, nic ujac. smutne to tak naprawde.
              • ford.ka Re: Jeszcze o tym samym 15.05.10, 22:51
                Jak sobie teraz pomyślałem, z jakimi poglądami się zgadzam, sądząc z tego,
                z kim występowałem na różnych konferencjach (a to już się pewnie jakiś
                tysiąc osób było, więc należy się spodziewać wszystkich opcji), to już na
                wszelki wypadek na żadną więcej nie pojadę.
                Ale mam teraz problem - za miesiąc sam organizuję konferencję, a w
                wikipedii nie ma żadnego z uczestników, którzy się zgłosili i nie mam jak
                sprawdzić ich poglądów. Myślicie, że lepiej odwołać na wszelki wypadek?
                Jeden z uczestników będzie mówić o jakiejś Homo Babie... kto wie, co to za
                dziwo... i jakie ma poglądy...
                • adept44_ltd Re: Jeszcze o tym samym 15.05.10, 23:02
                  mam niejasne przeczucia, że to, co gorsza, on... - ta Baba ;)
                  • ford.ka Re: Jeszcze o tym samym 16.05.10, 00:48
                    Tak się domyślałem... przez to Homo... Czyli co? Poinformować prelegenta
                    na dwa dni przed, żeby jednak nie przyjeżdżał?
                    • adept44_ltd Re: Jeszcze o tym samym 16.05.10, 11:33
                      hm, na dwa dni przed może coś wykombinować, najlepiej na dzień przed...
                    • charioteer1 Re: Jeszcze o tym samym 16.05.10, 11:44
                      ford.ka napisał:

                      > Czyli co? Poinformować prelegenta
                      > na dwa dni przed, żeby jednak nie przyjeżdżał?

                      Co ty? Niech przyjedzie. Zadzwon do pozostalych, zeby odwolali swoj udzial.
                      • adept44_ltd Re: Jeszcze o tym samym 16.05.10, 11:47
                        doskonałe!
                • flamengista jest bezpieczniejszy sposób 16.05.10, 20:53
                  po prostu jak zaczną głosić poglądy sprzeczne z twoimi, to wyłączysz im mikrofon.

                  Zawsze można też pokazać czerwoną kartkę.
        • pr0fes0r Re: Jeszcze o tym samym 15.05.10, 23:00
          www.ipetitions.com/petition/freedebate/
          Takie coś dosyć na temat.
          • dala.tata Re: Jeszcze o tym samym 15.05.10, 23:20
            nawiasem mowiac, moj kolega mial problemy w pracy, jak sie okazalo ze bez
            uprzedzenia pokazal slajd z zenskimi genitaliami. na kursie o spolecznym
            konstruowaniu ciala, zeby bylo smieszniej.

            studentka zlozyla skarge, argumentujac ze jej jako muzulmance nie wolno itd itd.
            zrobila sie afera, jednak skonaczylo sie na tym, ze on moze pokazywac slajd
            (powszechne bylo poczucie: no bez kurde jaj), ale musi to zrobic koelzanka
            (ktora przychodzi na ten czas na jego wyklad), a nie on i musi dac szanse wyjsc
            tym, kotrzy nie chca.
            • prywat_docent Re: Jeszcze o tym samym 16.05.10, 02:20
              > skonaczylo sie na tym, ze on moze pokazywac slajd
              > (powszechne bylo poczucie: no bez kurde jaj), ale musi to zrobic
              > koelzanka (ktora przychodzi na ten czas na jego wyklad), a nie on

              Ale cyrk... Czy koledze chociaż wyjaśniono, dlaczego ten sam slajd pokazywany jego ręką obraża audytorium, a wyświetlany w jego obecności przez koleżankę - nie?
              • dala.tata Re: Jeszcze o tym samym 16.05.10, 10:35
                oczywisice, bo jeslli pokazuje to kobieta, to ona nie moze miec niecnych
                intencji pokazujac to innym kobietom i broni je przed tym, zeby im sie jakies
                kuku nie zrobilo.

                to jest cyrk. a link zapodany rpzez pr0fes0ra pokazuje ze nie on jeden...
Pełna wersja