nieopublikowana praca a dystrybucja

13.05.10, 00:46
mam takie troche dziwne pytanie - otoz czesto piszac jakas prace zwracam sie z
prosba do specjalistow z danej dziedziny o przeslanie ich pracy, ktora nie
zostala nigdzie opublikowana w druku (np. poza wersja w bibliotece
uczelnianej, gdzie znajduja sie kopie wszystkich prac doktorskich). I niestety
spotykam sie czasami z odmowa, bo... boja sie o swoje prawa autorskie.
Wychodzi na to, ze wielu doktorow obronilo swoje prace tylko, aby je obronic i
nie daj boze zeby ktos je przeczytal z zewnatrz. Myslicie, ze to normalne
postepowanie? jakbyscie Wy postapili?
    • dala.tata Re: nieopublikowana praca a dystrybucja 13.05.10, 00:57
      przeczytasz jak opublikuja na jej podstawie.

      czy przyslalbym swoj doktorat, ot tak, na zyczenie? chyba nie.
      • ford.ka Re: nieopublikowana praca a dystrybucja 13.05.10, 08:26
        Nie ma czegoś takiego jak "nieopublikowana rozprawa doktorska" chyba że
        praca jest tajna n.p. na uczelni wojskowej. Doktorat jest z istoty swojej
        opublikowany, inaczej nie dało by się go obronić. W Polsce nie jest
        jedynie wymagana publikacja książkowa jak przy habilitacji (ale n.p. w
        Holandii jest inaczej) tylko oddanie na miesiąc przed obroną egzemplarza
        do dyspozycji czytelników w bibliotece uniwersyteckiej, gdzie pozostaje na
        wieczność. Tym się różni od licencjatu czy magisterium. Gdyby więc ktoś
        rzeczywiście próbował go opublikować pod swoim nazwiskiem, problemy będzie
        miał plagiator, autor nie bo kolejność publikacji będzie oczywista.
        Na publikacji doktoratu raczej nie da się zarobić, częściej trzeba
        zapłacić za publikację, więc ewentualne odszkodowanie za plagiat to realna
        szansa na zarobek. Oczywiście, realna w porównaniu z szansami na
        honorarium ;)
        Znakomitej większości doktoratów nie publikuje się w nakładzie większym
        niż pięć egzemplarzy (autor, recenzenci, akta, biblioteka uniwersytetu).
        Część pojawia się w "odcinkach" w formie artykułów w czasopismach /
        zbiorówkach / konferencyjniakach, ale w miarę jak rośnie liczba studentów
        studiów doktoranckich, publikowanie jest coraz rzadsze. Relatywnie
        zmniejsza się też liczba młodych doktorów zainteresowanych pracą naukową,
        a tym samym publikacją swoich prac.
        Tak naprawdę zatem powodów, żeby doktoratu nie przysłać, nie ma. Chyba że
        ktoś wspiera duchowo PKP i liczy na to, że proszący pojedzie do miasta,
        gdzie doktora obroniono i przeczyta go na miejscu, bo zabronić dostępu
        (czyli także skserowania lub sfotografowania komórką) nie może.
        Profesor Czapiński by pewnie coś tu napisał o typowym dla Polaków braku
        zaufania do obcych, do których zaliczają się wszyscy oprócz najbliższej
        rodziny... To się nazywa niski kapitał społeczny.
        Aha! Mój doktorat wydałem drukiem, więc przysłałbym link do odpowiedniej
        księgarni internetowej i informację o bibliotekach, gdzie na pewno można
        go znaleźć ;)
        • dala.tata Re: nieopublikowana praca a dystrybucja 13.05.10, 09:16
          mysle, ze nie masz racji - prace doktorskie bywaja nieopublikowane, choc sa
          publicznie dostepne. ale klocic sie o to nie bede. jednak wlasnie kwestia ilosci
          egzemplarzy, czsau obrony itd itd powoduje, ze zaczynamy byc ostrozniejsi. masz
          racje, ze problemy bedzie mial plagiator - tyle kiedys, moze i jak dobrze pojdzie.

          moj doktorat tez wyszedl jako ksiazka, wiec dylematow za duzych bym nie mial. co
          do kopii maszynopisu (u mnie to byl jeszcze maszynopis :-) ), nadal bym sie
          zastanawial.
          • ford.ka Re: nieopublikowana praca a dystrybucja 13.05.10, 10:00
            Lektura odpowiednich regulacji zwykle ma przewagę nad myśleniem...
            "Opublikowany" oznacza w tym wypadku "publicznie dostępny" a nie "wydany
            drukiem". Dla mnie naukowiec, który prowadzi badania, a następnie utrudnia
            dostęp do ich wyników (o ile nie są tajne z przyczyn obiektywnych) jest
            mocno podejrzany i skłonny jestem zakładać, że nie są te badania wiele
            warte.
            Czas obrony nie ma znaczenia, bo mówimy tu o doktoracie, a nie rozprawie
            czekającej na obronę. Plagiator może nie mieć problemów, to jest kwestia
            jego sumienia i jakości moralnej i merytorycznej recenzentów jego pracy.
            Nie nasza broszka dopóki nie przyjdzie nam występować w roli jego
            spowiednika lub członka komisji dyscyplinarnej. Autora doktoratu to nie
            dotyczy, bo w sytuacji kiedy ktoś mu zarzuci plagiat, pokazuje dyplomu z
            datą obrony i sprawa jest zamknięta. Chyba że ktoś jest tak wrażliwy
            etycznie, że nie chce innych wodzić na pokuszenie ;)
            Inna jest kwestia jakości tych doktoratów i, tu się zgadzam, maszynopisu
            bym już dzisiaj nikomu nie pokazał ;)
            • ford.ka Re: nieopublikowana praca a dystrybucja 13.05.10, 10:07
              I jeszcze krótko - kiedy pojawia się przed naukowcem dylemat, co jest
              ważniejsze: możliwy rozwój nauki wynikający z rozpowszechniania
              osiągniętych i publicznie dostępnych wyników badawczych czy
              niebezpieczeństwo, że ktoś je "ukradnie" i "wykorzysta", to albo się
              odpowiada, że rozwój, albo się nie jest naukowcem, bo praca naukowa nie
              jest w ogóle możliwa bez stałego ponoszenia tego ryzyka.
            • dala.tata Re: nieopublikowana praca a dystrybucja 13.05.10, 10:25
              jesli opublikowany znaczy publicznie dostepny, to juz sypie glowe popiolem.

              no coz, najwyrazniej myslimy inaczej. doktorat, jak dla mnie, jest po to, zeby
              go opublikowac. w moim interesie jest zatem, zeby przelozyc to szybko na
              publikacje i zeby to te pubklikacje ludzie czytali. i miedzy innymi dlatego, a
              nie tylo ze wzgledu na zaufanie, nie przeslalbym maszynopisu nie znanej mi osobie.

              podejrzewam ze roznica polega tez na wieku. kiedy robilem doktorat, czyli
              naszynie do pisania napisalem prace, przeplyw informacji byl taki, ze ta praca
              mogla byc broniona w Olsztynie i nikt by nie wiedzial, ze cos jest na rzeczy.
              stad pewnie brak zaufania....

              jest jeszcze druga kwestia, jak mowisz, roznicy miedzy maszynopisem a
              publikacja.choc tu nie mialbym wiekszych problemow, ksiazka niewiele roznicla
              sie od oryginalu.
              • ford.ka Re: nieopublikowana praca a dystrybucja 13.05.10, 10:58
                Myślimy podobnie - doktorat jest po to, żeby go opublikować. Jeśli się nie
                nadaje, to nie jest żaden doktorat tylko pomyłka Rady Wydziału.
                Ale większość myśli inaczej (z różnych powodów i na różnych poziomach n.p.
                jeden z moich byłych szefów explicite odmawiał dofinansowywania publikacji
                doktoratów i wręcz do niej zniechęcał, twierdząc, że młody doktor powinien
                od razu brać się za habilitację a nie marnować czas na głupoty) i trzeba
                to brać pod uwagę.
                Dla większości dzisiaj bronionych doktoratów wysłanie .pdf (może być
                zablokowany hasłem, żeby trzeba go było słowo pod słowie przepisać albo
                zeskanować) do osób zainteresowanych jest jedyną szansą na
                rozpowszechnienie.
          • pfg Re: nieopublikowana praca a dystrybucja 13.05.10, 10:01
            dala.tata napisał:

            > mysle, ze nie masz racji

            Myślę, że ford ma 100% racji. Praca doktorska może być
            "nieopublikowana" w tym sensie, że nie ukazała się jako osobna
            pozycja w jakimś wydawnictwie, ale, z mocy prawa, jest publicznie
            dostępna. Nie widzę *merytorycznych* powodów, dla których autor
            miałaby się wzbraniać przed nadesłaniem, no, chyba że ma mało
            egzemplarzy, ale wtedy może wysłać pdf.
            • dala.tata Re: nieopublikowana praca a dystrybucja 13.05.10, 10:31
              ja tez nie widze merytorycznych powodow.

              nawiasem mowiac, pare dni okazalo sie u nas w bibliotece, ze University of
              Oxford nie udostepnia swoich prac dokotrskich poza wlasna biblioteka. i nie
              bierze udzialo w programie digitalizacji prac doktroskich w UK. nie wiem
              dlaczego tak jest, ale tak wlasnie jest.
              • pfg Re: nieopublikowana praca a dystrybucja 13.05.10, 10:49
                Splendid isolation :-)

                W wypadku Oxfordu nie zdziwiłbym się, gdyby istniał jakiś pradawny
                przepis zabraniający wynoszenia prac doktorskich poza bibliotekę. Coś w
                rodzaju zakazu wnoszenia butelek atramentu do Bodlean czy to, że
                undargraduates nie mogą się oddalać na więcej niż dwie mile od Carfax.
              • ford.ka Re: nieopublikowana praca a dystrybucja 13.05.10, 11:01
                Nie jestem pewien (i nie mam pomysłu jak to sprawdzić...) ale wydaje mi
                się, że w Polsce też nie dostaniesz niewydanego doktoratu przez
                międzybiblioteczną, bo jak taki zginie, to już koniec, nie da się go
                zastąpić. Ale czemu się bronią przed digitalizacją, pojęcia nie mam.
                • niewyspany77 Re: nieopublikowana praca a dystrybucja 13.05.10, 11:15
                  jesli chodzi o moja dziedzine, to wiem. po prostu dlatego, ze jeszcze w 2000
                  roku dopuszczano doktoraty (habilitacje tez!), w ktorych wnioski byly
                  formulowane na podstawie % (badania oczywiscie ilosciowe). oczywiscie, nie mowie
                  ze to glowny powod, ale mysle ze jeden z wazniejszych.
                  • charioteer1 Re: nieopublikowana praca a dystrybucja 13.05.10, 11:17
                    Takie doktoraty wciaz przechodza.
                  • pfg Re: nieopublikowana praca a dystrybucja 13.05.10, 11:23
                    niewyspany77 napisał:

                    > dopuszczano doktoraty (habilitacje tez!), w ktorych wnioski byly
                    > formulowane na podstawie %

                    Nie rozumiem. Co właściwie chcesz powiedzieć?
                    • charioteer1 Re: nieopublikowana praca a dystrybucja 13.05.10, 11:37
                      W badaniach ilosciowych nie robi sie zadnych statystyk, tylko podaje sie wynik
                      pomiaru w procentach. Potem formuluje sie wnioski w rodzaju: w grupie A wynik
                      pomiaru wyniosl 91%, wiec byl wiekszy niz w grupie B (89,5%), co potwierdza
                      przyjeta hipoteze badawcza.

                      Takie doktoraty do dzisiaj przechodza. O habilitacjach nie wiem, ale nie
                      zdziwiloby mnie, gdyby sie okazalo, ze tez przechodza.
              • eeela Re: nieopublikowana praca a dystrybucja 13.05.10, 11:53
                > nawiasem mowiac, pare dni okazalo sie u nas w bibliotece, ze
                University of
                > Oxford nie udostepnia swoich prac dokotrskich poza wlasna
                biblioteka. i nie
                > bierze udzialo w programie digitalizacji prac doktroskich w UK.
                nie wiem
                > dlaczego tak jest, ale tak wlasnie jest.


                I nie mozna nawet kserokopii zamowic?
                • dala.tata Re: nieopublikowana praca a dystrybucja 13.05.10, 12:11
                  nie mozna. doweidzialem sie bo kolega zamiawial i okazalo sie ze biblioteka mu
                  nie sprowadzila. dala jakies durne wytlumaczenie, wiec on zrobil awanture i tzw.
                  botom lajn byl taki, ze Oxford nie udostepnia swoich prac. w ogole. chcesz,
                  jedziesz do Oxfordu i tam se czytasz.
                  • eeela Re: nieopublikowana praca a dystrybucja 13.05.10, 12:39
                    Co za buraki!
        • charioteer1 Re: nieopublikowana praca a dystrybucja 13.05.10, 11:12
          Publicznie dostepny nie oznacza opublikowany i tu sie zgadzam w zupelnosci z
          dalatata.

          Jezeli ktos przypisze sobie wyniki mojej pracy, to nie jest to tylko problem
          plagiatora, ktorego byc moze kiedys spotka za to jakas kara. To jest rowniez moj
          problem, bo plagiator umniejsza role moich wynikow. Jezeli sa to wyniki
          niepublikowane, to plagiator, publikujac je, przypisuje sobie pierwszenstwo.
          • salzburg Re: nieopublikowana praca a dystrybucja 13.05.10, 11:32
            Różne biblioteki czy archiwa maja różne procedury. Prace doktorskie publicznie
            bronione muszą być wyłożone na 2 tygodnie przed obroną i wówczas każdy z ulicy
            może się z nią zapoznać.
            Potem zaczynają się schody w UJ - biblioteka udostęnia bez problemu w czytelni
            (tak przynajmniej kiedyś było), w SGH jak chciałem przejrzeć prace magisterską z
            1949 r. musiałem mieć pismo polecające od promotora.
            Wydaje się, że najbardziej racjonalne jest udostępnianie, chyba, że autor
            wyraźnie zastrzeże, że nie chce.
            Choć ja w tym sensu nie widze, bo piszemy, żeby ktoś to czytał. Trudno zakładać,
            że każdy chce dokonać plagiatu - a jak dokona to naraża się na wpadkę (wiekszość
            cieekawych badań zawartych w doktoracie i tak idzie jako artykuły).
    • eeela Re: nieopublikowana praca a dystrybucja 13.05.10, 11:47
      Ja tam nie rozumiem, o co halo. Doktorat powinno sie pisac z
      zalozeniem, ze bedzie sie dzielic swoimi wynikami ze srodowiskiem, a
      nie do szuflady. Tylko sie cieszyc, jak ktos chce w niego zerknac. A
      co do praw autorskich, jak komus glupiemu wpadnie do glowy
      publikowac cos wyjetego z mojego doktoratu, to to przeciez w mig sie
      wykryje, i nie mnie bedzie glupio, tylko glupkowi, co wpadl na taki
      pomysl :-P
    • kaprysowa Re: nieopublikowana praca a dystrybucja 13.05.10, 11:54
      U mnie trzeba bylo zlozyc 2 kopie , 1 zostala w bibliotece
      universytetu macierzystego, druga zostala wyslana do archiwum
      biblioteki narodowej, gdzie moze byc do wgladu dla kazdego ktory o
      nia zapyta. Wersja elektroniczna nie jest dostepna, ale dostalam
      ostatnio e-mail od jakiejs niemieckiej firmy , ktora sie zajmuje
      publikowaniem na necie prac doktoranckich. Moim zdaniem odmowa
      udostepnienia pracy jest dziwna ,przeciez po to sie pisze ,zeby ktos
      z tego skorzystal , zeby popchnac nauke dalej a nie jak sknerka
      chowac do szuflady.
      • mysterious1988 Re: nieopublikowana praca a dystrybucja 13.05.10, 12:26
        Zatem trafilem na dziwnych trzech delikwentow, ktorzy karza mi jechac 1000 km,
        abym mogl rzucic okiem na ich prace. No coz - znajde sobie innych, moze
        normalniejszych ;-)
        • charioteer1 Re: nieopublikowana praca a dystrybucja 13.05.10, 12:33
          Jezeli tobie jest wszystko jedno, z ktorych trzech prac skorzystasz, to znaczy,
          ze ci dotychczasowi mieli racje nie udostepniajac ci swoich prac.
          • mysterious1988 Re: nieopublikowana praca a dystrybucja 13.05.10, 12:35
            ciezko po samym tytule i pieciu zdaniach charakterystyki pracy ocenic czy w 100%
            przyda mi sie ona do napisania wlasnej. Po prostu chcialem zapoznac sie z tymi
            pracami, nie dano mi takiej mozliwosci, wiec poszukam innych o podobnej tematyce
            - moze akurat tam znajde cos ciekawego.
Pełna wersja