Dodaj do ulubionych

zamiana asystenta na adiunkta

06.06.10, 10:39
Uczelnia ogłasza konkurs na stanowisko asystenta, a spełnia się wymogi na
adiunkta. Znajomi zatrudnieni mówią, że to nie jest problem później zmiana
asystenta na adiunkta. Jak jest w rzeczywistości? Jak długo się czeka? Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • pfg Re: zamiana asystenta na adiunkta 06.06.10, 10:45
      Zależy od lokalnej sytuacji - gdzieś może być tak, ówdzie inaczej.
      Same "wymagania na adiunkta" są też zdefiniowane lokalnie (może nowa
      ustawa to zmieni, ale na razie wciąż jest różnie na różnych
      uczelniach, a nawet wydziałach), więc skąd wiesz, że je spełniasz?

      Uważasz, że spełniasz? A masz szansę zdobyć taką posadę? Jeśli tak,
      to się staraj, jeśli nie, staraj się o/bierz tę asystenturę.
    • ford.ka Re: zamiana asystenta na adiunkta 06.06.10, 10:59
      Chodzi o kasę (najwyraźniej pieniądze dla asystenta są a na adiunkta nie
      starcza) albo o istniejącą pulę etatów (zwolnił się etat asystenta, więc
      żeby nie przepadł, trzeba kogoś znaleźć). Rozumiem, że "wymogi", które
      spełniasz, to przede wszystkim doktorat, którego zażądała uczelnia od
      przyszłego asystenta.
      Co będzie dalej? Mogą Cię trzymać na etacie asystenta do habilitacji,
      jeśli nie będziesz miała dość siły przebicia i poparcia, żeby wymusić
      ogłoszenie kolejnego konkursu "pod Ciebie". Po habilitacji zatrudnią Cię
      jako adiunkta (oczywiście, kiedy w końcu ogłoszą konkurs), na którym
      będziesz siedzieć do belwederskiej profesury. Wszystko to, naturalnie, dla
      oszczędności i żeby zmotywować Cię do lepszej i szybszej pracy, a przecież
      zaszczyt pracować na polskiej uczelni jest tak wielki, że płacić już za to
      nie trzeba.
      Czy masz wybór? To zależy od specjalności, musisz się jednak liczyć z tym,
      że doktorów coraz więcej, więc jak poczekasz, możesz się nawet do
      asystentury nie dopchać.
    • flamengista to zależy 06.06.10, 12:02
      na UJ standardem jest zatrudnianie ludzi po doktoracie najpierw na stanowisko
      asystenta. Ci, co się sprawdzą mogą startować na adiunkta.

      Przy czym z tego co się orientuję na UJ jest i tak w miarę uczciwie, bo okres
      weryfikacji trwa jakieś 2 lata.

      Niestety, na niektórych uczelniach doktorzy tkwią na stanowisku asystenckim
      niemal do habilitacji. A potem niewiele lepiej, bo można takiego ciągle trzymać
      na stanowisku adiunkta...
      • wedrowiec2 Re: to zależy 06.06.10, 20:12
        Uczelnia, na której pracuje wymaga, spełnienia następujących
        warunków przed mianowaniem n stanowisko adiunka:
        stopień doktora
        trzyletnie zatrudnienie na stanowisku nauczyciela kademickiego
        (zajęcia prowadzona w ramach studium doktoranckiego nie są wliczane
        do tego okresu)
        42 punkty aktualnie obowiązującej dla publikacji naukowych
        punktacji Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, w tym 1,0 punkt
        Impact Factor (IF), przy czym 21 pkt. MNiSW, w tym 1,0 pkt. IF,
        uzyskanych za pracę z pierwszym autorstwem.
        Jeśli ktoś spełnia te warunki, to nie ma przeszkód w awansie.
          • wedrowiec2 Re: to zależy 06.06.10, 21:45
            Cały dorobek, także ten uzyskany na studiach.
            Jedyny wyjątek w trzyletnim nauczaniu dotyczy osób, które uzyskały
            stopień doktora habilitowanego będąc zattrudnionym na stanowiskach
            naukowo-technicznych. Jeżeli chcą zostać nauczycielami akademickimi,
            to od razu mainuje się ich na stanowisko adiunkta.
            Trochę mniejsze wymagania są w stosunku do tych zawodów, w których
            jest konieczność robienia specjalizacji.
      • pfg Re: to zależy 06.06.10, 22:43
        U nas - Instytut Fizyki UJ - jest tak: Pierwsze zatrudnienie po
        doktoracie następuje na etat "asystenta z doktoratem" na trzy lata.
        Kandydat wygłasza seminarium, analizuje się jego dorobek i plany
        badawcze, *bardzo* liczy się opinia kierownika zakładu. Co roku jest
        5-6 stanowisk i ~8 kandydatów. Oczekuje się, że w ciągu tych trzech
        lat asystent wyjedzie na rok-dwa na postdoca za grtanicę.

        Konkurs na stanowisko adiunkta wygląda podobnie - seminarium,
        dorobek, plany badawcze, *bardzo, bardzo* licząca się opinia
        kierownika zakładu - z tym, że stanowisk jest 2-3, kandydatów ~6,
        więc konkurencja jest znaczna. De facto standard jest taki,
        że kandydat bez dobrego postdoca zagranicznego i indywidualnego
        stypendium FNP nie ma wielkich szans.
    • stokrotka_polna3 Re: zamiana asystenta na adiunkta 07.06.10, 16:33
      Dziękuję za odpowiedzi. Jestem prawnikiem - praktykiem, dorobek myślę ze około
      40 punktów (licząc publikacje po doktoracie), a doświadczenie dydaktyczne -
      dotychczas nie studenci, a aplikanci. Szkopuł w tym, że były rozmowy również z
      inną uczelnią, ale prywatną, są oni na etapie zastanawiania się, ile godzin, a
      na państwowej, która znam, jest konkurs na asystenta, gdzie mnie zachęcano do
      startu. A konkurs ma swój termin końcowy..

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka