otwartym tekstem

08.06.10, 09:38
W krakowskim dodatku Gazety artykuł o tym, iż miasto zaleca wprowadzenie progów punktowych przy przyjmowaniu do liceów. Czytam, że "krakowskie środowiska oświatowe" już w 2008 "zażądały od minister edukacji, by w resortowych rozporządzeniach określiła pułap, od którego licea mogą przyjmować uczniów".

Cytat
Ministerstwo pozostało nieugięte. "Wprowadzenie progów jest sprzeczne z założeniami reformy edukacji, której celem jest wykształcenie na poziomie średnim jak największej liczby uczniów" - to stanowisko resortu.


Innymi słowy, Ministerstwo Edukacji w zasadzie otwartym tekstem stwierdza, iż celem jest zadekretowanie, iż prawie wszyscy mieszkańcy Polski mają średnie wykształcenie i jakieś durne progi punktowe, progi kompetencyjne nie mogą stawać na drodze do tego zbożnego celu.
    • flamengista Re: otwartym tekstem 08.06.10, 20:56
      No, wkleiłem to samo w komentarzu dotyczącym uroczej młodzieży licealnej, co
      książek nie czyta a języków się też nie uczy, bo google wszystko przetłumaczy.

      Powiem tak: ja tylko czekam na podobną deklarację minister Kudryckiej. I tak
      wszystko w tym kierunku zmierza, niech ministerstwo nie bawi się w hipokryzję.

      Trend jest jasno wytyczony
      Najpierw: matura dla każdego (matołka)
      Potem: licencjat
      Następnie: magisterium
      Wreszcie: doktorat

      Kto wie, może po 30 latach rządów Tuska podstarzała minister Kudrycka zacznie
      besztać uczelnie, że współczynniki profesoryzacji belwederskiej zbyt niski -
      nominację z rąk prezydenta będzie miało wówczas zaledwie 20% dorosłych Polaków?

      ;)
      • santosz Re: otwartym tekstem 09.06.10, 22:11
        To za błędy gimnazjalne człowiek ma cierpieć całe życie ?

        A tak w ogóle może chodzi po prostu o bardziej sprawiedliwy start.
        Fajnie jest mieć rodziców zapewniających cieplarniane warunki
        do nauki, ale nie wszyscy mają tak dobrze.
        Dla niektórych zaniedbanych dzieci nauka w liceum to jedyna szansa
        aby rozwinąć się, powalczyć troche o siebie.
        i rozdawanie matury za darmo nie ma tutaj nic do rzeczy
        /zresztą przy zewnętrznym ocenianiu matury to nawet niemożliwe/.



        • flamengista sprawiedliwość społeczna rzecz piękna 10.06.10, 18:51
          ale tu chodzi o przyjmowanie do liceów każdego, kto zda egzamin
          gimnazjalny. Awantura rozpoczęła się po wyznaczeniu progu 65 punktów na 200
          możliwych!!! Czyli 33%.

          Jednak jakieś granice muszą być. Zaniedbane dziecko z biednego domu, jeśli jest
          dość pracowite i ambitne spokojnie te 65 punktów zdobędzie.

          W dodatku tu chodzi o coś zupełnie innego. Nie może być tak, że każdy
          przyjęty do liceum ma gwarancję jego ukończenia
          . To demoralizujące. Pewna
          część najsłabszych uczniów powinna nie zdawać do liceum (zbyt słaby wynik z
          egzaminu gimnazjalnego), a z kolei najsłabsi maturzyści powinni nie zdawać matury.

          Po prostu część ludzi nie jest na tyle:
          - pracowita
          - sprawna intelektualnie
          by mieć średnie, a co dopiero wyższe wykształcenie.

          Tymczasem u nas średnie, a zaraz wyższe wykształcenie mają mieć wszyscy. Właśnie
          przyznało się do tego ministerstwo.
          • santosz Re: sprawiedliwość społeczna rzecz piękna 10.06.10, 22:18
            Dać za darmo maturę a dać szansę na zdanie matury to dwie różne
            rzeczy. O ile nie jestem za tym pierwszym to za tym drugim jak
            najbardziej.

            Ale żeby było konkretnie i odpowiadało na Twój post:
            > Po prostu część ludzi nie jest na tyle:
            > - pracowita
            > - sprawna intelektualnie
            > by mieć średnie, a co dopiero wyższe wykształcenie.

            Masz rację w 100 % procentach tylko, że z tej racji nie koniecznie
            wiele wynika ponieważ:

            1.Niektóre dzieci muszą się czołgać po rzeczy, które inne dzieci
            mają podane na tacy - trudno być pracowitym gdy nie ma się
            pieniędzy na kupno podręcznika -
            hierarchia potrzeb sie tutaj kłania.

            2. Wiek dorastania ma swoje prawa - hormony buzują, człowiek sie
            rozwija, również intelektualnie - w gimnazjum trudno jednoznacznie
            określić czyjeś predyspozycje i potencjał intelektualny - on w tym
            wieku czasem idzie do góry czasem idzie na dół.

            Poza tym nauka w liceum to nie tylko nauka matematyki, j.polskiego -
            dla części dzieci zwłaszcza dla tych , które miały mniej szczęścia w
            życiu to sposób na poznanie "innego życia" i jak najbardziej jestem
            za tym, żeby stawiać im wymagania w tym liceum bo tylko w ten sposób
            nie ustawią sie w roli ofiary do końca życia i w kolejce do MOPS-u
            po zasiłek jak dorosną.

            No i...nie istnieje jakaś wielka alternatywa dla liceum , technika
            zostały zlikwidowane a to co czasem dzieje się w klasach zawodowych
            to horror. W wielu takich klasach dziecko "równa w dół a nie w
            górę". A obowiazek nauki jest do 18 roku życia.

            To tyle jeśli chodzi o danie komuś szansy na naukę w liceum.
            Jeśli chodzi o nieuzasadnione promocje do następnej klasy,
            rozdawanie matury za darmo i studiowanie przypadkowych osób - to w
            tych kwestiach jestem znacznie mniej miłosierna......i chyba muszę
            Ci przyznać rację, że takie działania nie mają sensu.




            • flamengista no więc ja 10.06.10, 22:35
              jestem za likwidacją obowiązku nauki do 18 roku życia. To raz.

              Co do "czołgania się po rzeczy, które inni mają podane na tacy" - zgadzam się w
              100%. Sam jestem szczęśliwcem, któremu wszystko na tacy podano. Mieszkałem
              jednak przez 4 lata w Brazylii, widziałem biedę na własne oczy.

              Natomiast nie mylmy 2 rzeczy - totalnego otępienia umysłowego z brakiem szans,
              związanym ze złym pochodzeniem rodzinnym. Powtarzam, jeśli ktoś jest przeciętnie
              uzdolniony i w miarę pracowity, egzamin gimnazjalny zda na 100-120 punktów na
              200 możliwych.

              Mówimy o "zamykaniu drogi" tym matołkom, co zdobyli mniej niż 65 punktów!

              I jeszcze jedno: likwidacja porządnych techników to była absurdalnie głupia
              decyzja, za którą przyjdzie nam drogo zapłacić.
              • dala.tata Re: no więc ja 10.06.10, 22:46
                wow, jako ze fla mnie ignoruje, to nie przeczyta, ale ja i tak zareaguje. jak
                slysze o matolkach, to mnie trzesie. szcegolnie z ust kogos kto zostal wychowany
                w przywileju. bardzo jestem ciekaw, jak by nasz flamengista radzil sobie na
                maturze, gdyby nie mial nic na tacy podane, a jego ojciec by najpierw naparzal
                matke, potem jego, a na koniec by sie dobieral do siostry.
                • santosz Re: no więc ja 11.06.10, 19:35
                  Znam takiego chłopca co nie przychodził do szkoły bo musiał/albo
                  raczej czuł sie odpowiedzialny/ zająć sie młodszym rodzeństwem.
                  A w tym czasie jego rodzice " słodko nawaleni, albo raczej upojeni"
                  przyjemnym dla nich napojem radośnie i beztrosko spędzali sobie czas.
                  Ta sytuacja miała miejsce dość często.
              • santosz Re: no więc ja 11.06.10, 20:02
                No więc zacznę z innej strony.
                Człowiek to nie tylko inteligencja/myślenie to także emocje.
                Im więcej emocji tym mniej myślenia.

                To o czym piszesz, o tej pracowitości to może sprawdzić się wśród
                rodzin, gdzie głównym problemem jest bieda ale rodzice są w porządku.
                Gdy rodzice wprowadzają nie do wytrzymania atmosferę w domu to
                dziecko zaczyna mieć problemy z koncentracją, lęki itd.
                I jak się tutaj uczyć?

                Zrób sobie test - zapłać komuś, żeby Ci codziennie przez miesiąc
                robił awantury w domu - długotrwałe i konkretne.
                A potem spróbuj się czegos pouczyć.

                P.S. Osoby, które rzeczywiście nie mają możliwości
                intelektualnych/najczęściej upośledzenie w stopniu lekkim/ często
                dysponują stosownym orzeczeniem z Poradni Psychologiczno-
                Pedagogicznej, ktory to papier nie zawsze w momencie rekrutacji do
                szkoły ujawniają ale ich aspiracje sięgają zazwyczaj klas
                zawodowych.
            • dala.tata Re: sprawiedliwość społeczna rzecz piękna 10.06.10, 22:40
              wlasciwie to sie z toba zgadzam. edukacja jest wielkim wyrownywaczem szans. i
              szczeoglnie sie zgadzam, ,gdy mowisz o dzieciach ktore musza sie czolgac,
              podczas gdy inne maja podane na zlotym talerzu i prosza ich zeby wziely. tych
              pierwszych jest wiecej i panstwo ma wobec nich obowiazki. szczegolnie edukacyjne.

              ale jest ale. mieszkam w systemie w ktory zabrania selekcji na podstawie
              umiejetnosci do college'u czyli plus minus naszego liceum. i system dziala tak,
              ze radzi sobie swietnie z tymi, ktorzy nie radza sobie z nauka. niestety z tymi,
              ktorzy radza sobie swietnie, nie radzi sobie w ogole. oni sa zostawieni sobi, bo
              przeciez sobie i tak dadza rady.

              i tu jest problem. jestem gleboko przekonany o tym, ze tym wszytkim ktorzy musza
              sie czolgac trzeb pomoc. punkty za pochodzenie? spoko, moge z tym zyc. jednak
              rowniez ci co lapia w lot, co moze dzieki zapleczu rodzinnemu, nie maja zadnych
              problemow z nauka, wszystko im idzie jak z platka, oni rowniez maja prawa. maja
              prawo do tego, zeby dotowsowac do nich nauczanie, zeby rzucac im wyzwanie, zeby
              ich pchac jeszcze dalej. niestety, system w UK system dziala tak, ze skupia sie
              na tych 'kopciuszkach'.

              wszystko co mowisz bezie mialo naprawde sens, jak nauczyciele naucza sie radzic
              sobie z jedna i druga grupa dzieci. jelsi nie potrafia, to sprawy sa duzo
              trudniejsze niz proponujesz.
              • dala.tata PS 10.06.10, 23:01
                problem tak naprawde polega na tym, zeby od szkoly podstawowej wyrownywac
                szanse. a tego sie nie robi. 'matolek' to przeicez matolek, a inteligentny to
                glupiomadry, ktorego tepimy. i hajda z urawnilowka.
              • santosz Re: sprawiedliwość społeczna rzecz piękna 11.06.10, 19:26
                Oczywiście masz rację.
                Szkoły są stworzone dla ludzi przeciętnych jak ktoś nie wpisze się
                w schemat obojętnie z której strony to ma problem.

                Myślę, że w przypadku osób szczególnie uzdolnionych mógłby pomóc
                trochę doradca zawodowy - szczególnie jeśli chodzi o wyłonienie
                takich osób ( bo wbrew pozorom one nie zawsze są widoczne)i
                pokierowaniu ich we właściwą stronę.
                Ale na doradcę zawodowego nie ma pieniędzy... przynajmniej w Polsce
                nie ma.

                • dala.tata Re: sprawiedliwość społeczna rzecz piękna 11.06.10, 20:19
                  ja mysle ze doradca zawodowy to jeszcze kto inny. mnie chodzi o to, zeby
                  nauczyciel usiadl nie tylko z tym, ktory ma problem (starajac sie na dodatek
                  zauwazyc te probemy, a nie okreslajac go matolkiem), ale rowniez z tym, ktorego
                  mozna popchnac daelj i dalej.

                  ja w pierwszych klasach szkoly podstawowej ciagle dostawalem uwagi do tzw.
                  dzienniczka. bo gadalem, nie sluchalem. tyle ze nikomu ni eprzyszlo do glowy to,
                  ze ja sie po prostu sakramencko nudzilem. umialem juz czytac i pisac. a przeciez
                  starczylo mi dac ksiazeczke jakas do przeczytania. i bym sie zajal. lepiej ukarac.
      • chilly Re: otwartym tekstem 09.06.10, 22:20
        "...Podstarzała minister Kudrycka"? Za 30 lat?
        Za dużo ślęczysz nad teorią względności, fla.
        • flamengista Re: otwartym tekstem 10.06.10, 18:54
          Kobietom w metrykę się ponoć nie zagląda, ale Pani Minister ma dopiero 54 lata.

          Jest to więc trudne, ale nie niemożliwe. Skoro się starzeje cała populacja,
          niewykluczone że politycy 80-letni będą nadal aktywni.
          • chilly Re: otwartym tekstem 10.06.10, 19:15
            Za 30 lat nie użyję jednak słowa "podstarzała".
            • flamengista Re: otwartym tekstem 10.06.10, 20:34
              No to był taki, ehm... eufemizm?
Pełna wersja