pfg
15.06.10, 13:34
Przez ciekawość, jak w waszych Instytucjach rozwiązuje się
następujący problem:
Zbliża się koniec semestru, terminy egzaminów są wyznaczone, a tu
raptem ciężko rozchorowuje się osoba prowadząca zajęcia z pewnego
ważnego przedmiotu (nie egzaminator). Z powodu stanu zdrowia jest
incommunicado, na podstawie notatek prowadzącego widać, że część osób
napisała kolokwium, mające być głównym (nie jedynym) warunkiem
zaliczenia, inni nie zostali ocenieni, ale nie wiadomo, czy nie
napisali, czy mieli poprawiać, czy nie mają szans, czy może
przeciwnie, byli tak dobrzy, że prowadzący zwolnił ich z obowiązku
pisania kolokwium. Nic nie wiadomo o pozostałych (wg decyzji tegoż
prowadzącego, mniej ważnych) elementach zaliczenia. Sami studenci
zeznają mętnie. Teraz dziekan i wykładowca mają na gwałt ustalić jak
ci studenci mają zaliczać.
Jak to się u was odbywa?