Szczegóły mogą się nie zgadzać, ale... Do namysłu!

18.06.10, 22:45
www.washingtonexaminer.com/opinion/columns/Sunday_Reflections/Higher-education_s-bubble-is-about-to-burst-95639354.html#ixzz0q7S9X8K1

W sumie różnica między naszą bańką a ich bańką jest taka, że u nas rynek
kredytów na studia nie jest zbyt duży. Ale w końcu ktoś wykłada pieniądze
na nasze prywatne uczelnie. I w końcu ten ktoś zrozumie, że to inwestycja
która nie ma prawa się zwrócić...
    • dala.tata Re: Szczegóły mogą się nie zgadzać, ale... Do nam 18.06.10, 22:52
      f-k, pokaz mi w Polsce kogokowliek, kto konczy studia z takimi dlugami.
      porownanie nie ma najmniejszego sensu. jesli sobie wezmiesz swps z czesnym,
      powiedzmy 5K rocznie, to masz po 5 latach 25 tysiecy - 6-7 tysiecy dolarow.

      1500 dolarow rocznie warto sobie postudiowac dla przyjemnosci. za 35 tysiecy
      dolarow rocznie nie warto. nie da sie tego porownac.
      • ford.ka Re: Szczegóły mogą się nie zgadzać, ale... Do nam 19.06.10, 10:56
        Dala, rzecz nie w jednej panience, ale (w przypadku Polski) w milionie
        ludzi, którzy przez ostatnie lata studiowali marketing i zarządzanie, a
        jakoś nikt nie założył miliona firm, gdzie mogliby sobie pozarządzać.
        Panienka jest tu tylko przykładem kogoś, kto się zbuntował i wykrzyczał,
        bo artykuł nie jest wcale o ludziach, którzy studiują sobie dla
        przyjemności, tylko o takich, którzy wciąz wierzą, że studia to inwestycja
        w przyszłość. Kiedy tacy ludzie znikną, system zacznie się kruszyć, a to
        czy jest finansowany z kredytów bankowych jak w USA czy z wyrzeczeń całej
        rodziny jak w PL to naprawdę kwestia wtórna.
        I tak dla porządku (humanistom dla nauki, bo się chyba przyda ;) - Po
        pięciu latach z kredytowanym czesnym 5K rocznie masz przed sobą do
        spłacenia co najmniej 50-60K a jeśli spłaty są rozłożone na dłuższy okres
        nawet 75K. W czasie studiów przecież nic nie spłacałeś, więc odsetki się
        zbierały, a z dnia na dzień nie spłacisz, bo nie masz z czego, więc
        odestki od niespłaconego kapitału (i dopisywanych do niego odsetek za
        okres kredytowania/studiów) pięknie sobie rosną. Plus to co przejadłeś i
        wydałeś na mieszkanie. A jak jesteś bezrobotny czy nawet pracujesz za
        płacę mininalną, to i 1K jest sumą nie do wyobrażenia. Dla geniuszy,
        którzy zostali na uczelni też.
        • dala.tata Re: Szczegóły mogą się nie zgadzać, ale... Do nam 19.06.10, 11:23
          alez ja to rozumiem. twoje wyliczenia sa dosc mocno zawyzone, fordzie. bo na
          marketing i zarzadzanie o ktorym mowisz nie placisz 5K rocznie. ale to
          drobnostka. ceny kredytow tez wziales z kapelusza, fordzie.ka, przebitka ponad
          100 proc. w ciagu pieciu lat? no dajze spokoj.

          i nie mow mi ile ja splace bankowi i tylko jaki mam kredyt, bo o tym byl
          artykul, o ile pamietam.

          na koniec, nie wiem ile forsy z tych 35K dolarow rocznie poszlo pani na czesne.
          podejrzewam ze bardzo znaczna czesc, jako ze studiowala na NYU. powtarzam wiec,
          nie ma sensu tego porownywac.

          zupelnie inna sprawa jest to, ze studiowanie zarzadzania i marketingu nie ma
          wiekszego sensu. ale nie wprowadzimy prawa zakazujacego co?
          • dala.tata PS 19.06.10, 11:27
            i artykul jest dosc wyraznie wlasnie o rosnacym czesnym na uniwersytetachi i ze
            bonanza sie skonczy.

            i jesli juz, to artykul jest ultrawazny dla UK, gdzie rzad rozwaza podwyzszenie,
            a nawet uwolnienie dzisiaj regulowanego czesnego.
          • ford.ka Re: Szczegóły mogą się nie zgadzać, ale... Do nam 19.06.10, 11:57
            Chyba słabo rozumiesz. Stawkę czesnego rzuciłeś Ty. Sprawdziłem, SWPS tak
            sobie liczy. Kredyt liczę skromnie na jakieś 10-12%, tańsze są tylko
            mieszkaniowe. Przebitka nie jest w ciągu pięciu lat studiów, bo jak
            napisałem, nie spłacisz tego dzień po odbiorze dyplomu (a i wtedy nie jest
            to, jak napisałeś 25K tylko na pewno powyżej 32K), bo nie masz z czego.
            Masz kapitał plus skumulowane odsetki, które będziesz dopiero spłacał i
            odsetki, które dalej lecą w czasie spłaty. I spłacenie tego do końca
            będzie kosztować 50-60K, średnio 3K odsetek za każdy rok spłaty.
            Nie wiem, po co chcesz cokolwiek porównywać z tą nieszczesną specjalistką
            od studiów kobiecych, ale o tym już pisałem, więc sobie sprawdź powyżej. I
            artykuł też przeczytaj, bo najwyraźniej nie pamiętasz, o czym był.
            Nikt nie mówi o wprowadzaniu zakazów, mowa jest o tym, że wcześniej czy
            później zostanie podważona obecna wiara w wartość inwestycji w studia jako
            takie czyli u nas przekonanie, że każdy pracownik musi mieć dyplom. A
            wtedy przynajmniej część z nas znajdzie się na lodzie. I warto się nad tym
            zacząć zastanawiać już teraz - czy powinniśmy się przekwalifikować, żeby
            nasz produkt miał realną wartość czy raczej zacząć już teraz szukać innej
            pracy.
            • agata123456only Re: Szczegóły mogą się nie zgadzać, ale... Do nam 25.06.10, 17:43
              Ale dlaczego liczysz odsetki tak, jakby student musiał wziąć przed studiami całe
              czesne i z góry zapłacić za całe studia? Przecież wystarczy jeśli będzie brał co
              roku na opłatę czesnego. Rzeczywiste odsetki są dzięki temu wyraźnie niższe.
              Poza tym, przy założeniu, że ktoś musi wziąć kredyt na studia, trzeba tez
              założyć, że ten ktoś nie ma na studia w ogóle pieniędzy, a jeśli tak, to należy
              mu się maksymalne stypendium socjalne. Nie mówię już o (innym) stypendium za
              dobre wyniki w nauce.
    • chilly Re: Szczegóły mogą się nie zgadzać, ale... Do nam 19.06.10, 08:46
      "... to inwestycja która nie ma prawa się zwrócić..."
      A dlaczego? Najczęściej liczy się papier. Dalej pomoże wujek, który
      jest zastępca dyrektora w ważnym urzędzie.
      Przy okazji: zawsze zdumiewało mnie, że na uczelniach najbardziej
      zaradni są technicy czy urzędniczki, potrafiący w szczytowym okresie
      bezrobocia ulokować swoje pociechy na ciepłej i stabilnej posadce
      "pani z dziekanatu". Pracowników n-d dotyczy to w znacznie mniejszym
      stopniu (poza może studiami medycznymi i prawniczymi), choć koterie
      rodzinne się zdarzają.
Pełna wersja