frusto
27.06.10, 12:08
Zauważyłem, że im dłużej pracuję na uczelni, tym bardziej robię się wredny.
Podam przykład. Dostałem list od studenta, który robił studia na innej
uczelni, a teraz przeniósł się do nas. Jak oróżnice programowe wpisali mu mój
przedmiot. W liśce pisze, że on to wszystko miał, więc chce bym mu przepisał
ocenę albo zynaczył termin zaliczenia.
Wysłałem mu wyciąg z regulaminu (punkt o obowiązkowym uczestnictwu w
zajęciach). On mi na to, że nigdy dotąd "dział administracji" nie robił mu
problemów z powodów nieobecności.
Jeszcze pięć lat temu chyba bym mu ocenę przepisał. A dzisiaj mam ochotę być
wredny i trzymać się regulaminu.
Zwłaszcza, że od jakiegoś czasu coraz bardzij drażnią mnie listy zaczynające
się od "Witam... " i kończące "pozdrawiam".
Też tak macie?